Szczęście wiosną

Spacery w wiosenne poranki w powietrzu zmieszanym z zapachami roślin i nie wyschniętej wilgoci, napełniają mnie błogością. Gdy nasz miejski park czeka dopiero na odwiedzających go spacerowiczów, chwile w cieniu gęstego już listowia na konarach drzew wprawiają w błogi nastrój. Widok jaśniejącej słońcem polany, wirujący płatek, który opadnie na włosy, szelest kroku po uginającej się trawie, pozwalają wchłonąć z każdym oddechem fluidy szczęśliwości. Niezależnej i trwałej.

 I wtedy, w takim otoczeniu nie niepokoi pojawienie się pojedynczej osoby w perspektywie parkowej alejki, a napotkanie znajomych buduje wewnętrzną wrażliwość. Ktoś miły, ktoś spokojny, ktoś … szczęśliwy.
    

Zdjęcie - kiedyś, nie tak dawno, przed kilkoma miesiącami, w szarej rzeczywistości zapatrzony w swego syna mistrz rzekł: - Jestem szczęśliwy!
 

Zdjęcie - Parkowa alejka majowym rankiem, Marcysia i Ignaś i znowu usłyszałam od zapatrzonego w dzieci  pana Krzysztofa: - Jestem szczęśliwy! Życzę więc dużo szczęścia! Tylko szczęści!




Uważaj, co czynisz!

Jeden z moich znajomych powiedział:
- Oj, uważaj! Uważaj kogo fotografujesz a jeszcze bardziej uważaj, z kim się fotografujesz!
I tak pod wpływem kolegi zaczęłam weryfikować moje zdjęcia pod kątem tego, kto znalazł się w aparacie i pod kątem tego, z kim ja znalazłam się na zdjęciu.
Cóż, zrobić sobie selfie lub friendie nie jest rzeczą rzadką w dzisiejszych czasach, kolekcję już niezłą znalazłam ale teraz... WERYFIKACJA!
 
Zdjęcie - Katowice
 
Zdjęcie - Małopolska
 
Zdjęcie - panowie



Coś powstaje. Coś pozostaje...

KSIĄŻKI! Książki...
Melancholia objęła mnie ramionami, Nostalgia dmuchnęła mi lekko w twarz a Wena przeleciała nad moją głową nie zatrzymując się ... Dlatego krótko napiszę dziś tylko, aby tego dnia jasnego nie "mroczyć'' mgłą chmurnych fluidów.
    Dwie rocznice w 2018 roku przypominam a obie dotyczące biblioteki naszej. 1. Przed 10 laty tarnogórskiej bibliotece nadano patrona i jego imię - Bolesława Lubosza.
2. Zaś 70 lat temu w tym samym budynku przy ul. Zamkowej umieszczono księgozbiór przeniesiony z Domu Ludowego (kto wie, gdzie się ten Dom znajdował?).

  

Zdjęcie - Zapisane na karteczkach, umieszczone w szufladkach, zgromadzone przez mieszkańców miasta. Katalogi, kartoteki, książki ...

A teraz o Janie Miłowanowie. O Janie Miłowanowie, powtarzam z rozmysłem,  niewiele się mówi obecnie w naszym mieście ale to on kierował jeszcze w latach międzywojennych czytelnią ludową, to on odbierał z rąk powojennych mieszkańców, krążąc po domach i mieszkaniach, książki polskie, które przetrwały wojnę. Gromadził je i czułą opieką otaczał.
    Jego grób ze skromną tablicą zachował się jeszcze na cmentarzu przy kościele p.w. św. Anny. Jeśli podczas swych odwiedzin zauważycie nagrobek z nazwiskiem Jana Miłowanowa, zatrzymajcie się przez chwilę, skłońcie głowę...
  

Zdjęcie - 1. Ważni w mieście. 2. Najważniejsi wśród nas. 3. Ten osamotniony na uboczu...

Małe post scriptum. W przyszłym roku minie 90 lat początków ruchu bibliotecznego w polskich Tarnowskich Górach. 
 



I nie opuszczę Cię...

Panie Dyrektorze, Panie Kierowniku, Panie Januszu...
Spotkałam Pana przed kilku miesiącami na chodniku, przed "Sedlaczkiem", przed muzeum - jakże znamienne miejsce dla Pana, dla nas, tarnogórzan.
 - Przypomina mnie Pan sobie, Panie Dyrektorze? Chodziłam do szkoły z Hanią, Pana córką.
Uśmiech pana Janusza, wysoka kultura osobista, wrażliwość - to zapamiętam. I moja pamięć o Nim nie opuści mnie. I niech nie opuści Was...
 Przed kilku laty przeprowadziłam z Panem Modrzyńskim wywiad. Ech! Cóż za niezręczność przeze mnie, osobę nieznaczącą, przemawia - poprawiam się: odbyłam rozmowę z człowiekiem, który stał się fragmentem znakomitym dziejów naszego miasta. Otóż więc, rozmawiałam z Panem Januszem o tym, czym się interesował, pasjonował, umiłował, nie zawaham się powiedzieć - o Tarnowskich Górach, o historii naszego miasta, którą tworzył sam, osobiście, swoimi rękami i swoim intelektem.
Zapisałam przed kilku laty relację z tego spotkania, zapisałam żywą relację z czasu narodzin związku dwóch miast: Bochum i Tarnowskich Gór.
Oto poniżej fragment a także inny artykuł autorstwa Mieczysława Filaka; oba w Montes Tarnovicensis.
Zanim zamknę ten wpis napiszę jeszcze krótko: I nie opuszczę Cię... Powtórzcie za mną: I nie opuścimy Pana, Panie Januszu, Panie Kierowniku, Panie Dyrektorze.

Chociaż minęło już ponad 30 lat od wizyty dr Rajnera Slotty, pan Janusz Modrzyński, kierujący wtedy Muzeum w Tarnowskich Górach, dobrze pamięta jej okoliczności i wspierając się listami Slotty oraz osobistymi notatkami, zechciał się ze swymi wspomnieniami podzielić.
Zapoczątkował wizytę telefon z Bochum z informacją, że w zbiorach tamtejszego Muzeum Górnictwa znajduje się tzw. Serwis Carnalla, który został przekazany przez Muzeum w Berlinie, gdzie wpierw podarowały go dwie osoby prywatne.

http://www.montes.pl/montes_/index.php?option=com_content&view=article&id=821:nie-tylko-tarnowskie-gory&catid=73:montes-tarnovicensis-nr-79&Itemid=778




Założyć parafię, zagrać na skrzypcach

Mój wpis do bloga w dniu 13 kwietnia 2015 zaczynał się od takich słów:

"Aby w średniowieczu można było założyć parafię, należało odpowiednio uposażyć jej kościół parafialny i proboszcza".
Itd. http://www.tg.net.pl/blog/post/kosiba-lesiak/7794/Przed-600-laty

Wpis ten dotyczył jubileuszu 600. rocznicy erygowania parafii św. Marcina w Starych Tarnowicach. Miło jest oglądać stary kościółek (jest i „nowy” pod tym samym wezwaniem) z zewnątrz  i sympatycznie jest wejść do wnętrza, podziwiać malowidła i sycić się atmosferą świątyni. Zachęcam do jego odwiedzin!

Na temat kościółka, który wzniesiono zanim powołano parafię, wiele mówiono przy tej okazji, pokazywano wiele razy.  Brakuje mi jednak informacji na temat samej parafii, chciałabym znaleźć odpowiedzi na wiele nasuwających się pytań. Oto niektóre z nich: jakie ziemie wchodziły w obręb parafii, ilu było parafian w momencie jej założenia i później , jakie grupy społeczne i zawodowe reprezentowali, jakimi językami się posługiwali ci z najniższych i najwyższych warstw społeczeństwa przez kilka setek lat przynależności do parafii, jakie nazwiska nosili ważniejsi stali mieszkańcy a kim byli w tym czasie ich goście, którzy odwiedzał świątynię? Itd. Będę poszukiwać odpowiedzi, zaś znających je proszę o niezatrzymywanie ich tylko dla siebie!
...............................................................................................

PS.
Muzealny-niedzielny Koncert pod Renesansowym Stropem w tarnogórskim muzeum skierował mnie ku pewnym przemyśleniom na temat Henryka Wieniawskiego, którego utwory zostały wykonane przez młodego skrzypka. Hmmm… ciekawy jest życiorys tego wybitnego kompozytora polskiej muzyki i światowego formatu wirtuoza skrzypiec, interesujące jego pochodzenie. Miałam przyjemność sfotografować się „ z mistrzem” przy okazji mojego pobytu w Szczawnie, gdzie on sam przebywał i koncertował w swoim czasie. Nie urodził się w Polsce, zmarł w obcym kraju a uwielbiany jest jako jeden z najznamienitszych Polaków.  

  

Zdjęcie - wspólna (lub może na tle) fotka z polskim, wielkim KIMŚ! Mam już obawy, że obecnie talent, umiejętności, mądrość, dorobek na rzecz uniwersalnych wartości zostaną pomniejszone o uprzedzania ludzi dotyczące miejsca zamieszkania, narodowości czy wyznania. Czy tak stać się może w stosunku do Henryka - wnuka cyrulika z Wieniawy i syna lekarza z Lublina? 




Który pierwszy? No, który!?

Znikają nazwy ulic, tablice i pomniki. Pojawiają się nowe, właściwe, poprawne, zastępcze, tymczasowe... Lepsze? Dlaczego? Dlatego, że ...
 

Zdjęcie -nazwiska brzmią nie tak, jakby się decydentowi podobało (Brandschtaetter, Schaeffer)
   

Zdjęcie - synowie nie z takiej ziemi, nie w takich jak trza rocznikach rodzeni... (Ziętek, Morcinek)

 
Zdjęcie - golizna pupą albo ... torsem świeci... (Student w Katowicach, goła baba w Nysie)

I jeszcze... Oj, znajdzie się tych powodów, znajdzie.

   
Zdjęcie... Czasem tak sobie myślę...




Kwiecień - miesiąc sukcesów

 Wydarzenia kwietniowe – sukcesy!

 1. Udane uruchomienie maszyny parowej
2. Erygowanie parafii pw. św. Marcina Biskupa i Wyznawcy.
3.  

Ad. 1.
Wielka Brytania przodowała w świecie pod względem rozwoju techniki w XVIII wieku – tam konstruowano najważniejsze wynalazki później rozpowszechniane na kontynencie europejskim i poza nim. Dlatego ciągnęli na Wyspy ci, którzy decydowali o rozwoju gospodarki w regionach przemysłowych Europy. Cóż, faksów czy Internetu nie było, więc płynęli tam, dowiadywali się i kupowali.
Po rozpoznaniu tematyki Reden postanowił zamówić w Wielkiej Brytanii  „pompę ogniową” , która miała być pomocna w odwadnianiu bobrownickich wyrobisk. Dlaczego zakupiono nieco już chyba przestarzałą konstrukcję typu Newcomen  (zastosowana została po raz pierwszy w Anglii w 1712roku czyli 75 lat wcześniej), mimo iż dostępne były w handlu nowsze konstrukcje Watta? Chyba dlatego, że ta starsza konstrukcja była 7 razy tańsza od późniejszej - „wattowskiej”.  Jak podają publikacje, czynne już były maszyny Newcomena i Watta odwadniające kopalnie poza Wyspami np. w Hiszpanii, Rosji, Austro-Węgrzech, Francji, Szwecji oraz USA (powiadano, że kilkaset ale czy to było 200 czy 500, nie określano) .  Wynalazki te wykorzystywane były również w innych gałęziach przemysłu poza górnictwem i hutnictwem.  
Styczeń 1788 rok – to miesiąc nieudanej próbie uruchomienia pierwszej maszyny parowej sprowadzonej na Górny Śląsk; przez prawie trzy następne miesiące stała bezczynna lecz w tym czasie zabiegano o usunięcie usterek. Za to kwiecień! No to już było coś: dzień 4.4. 1788r. okazał się szczęsnym dla kopalni - wówczas ponownie „odpalono” urządzenie, tym razem próba zakończyła się sukcesem - pracowało z przerwami przez 69 lat.  

Ad. 2.
… przyjdzie czas.    




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |