Czego słucham ...w samochodzie i nie tylko!

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie blog, który śledzę od dłuższego czasu. NA PIĄTYM BIEGU (wcześniej WANDA i BANDA). Swoją drogą gorąco polecam! Ciekawe perypetie pewnej dziewczyny zafascynowanej swoimi czterema kółkami. W swoim ostatnim wpisie na FB autorka bloga zamieściła pytanie, cyt." Ludzieee! Czego słuchacie podczas jazdy samochodem? ". No właśnie czego słuchamy? Jestem przekonany, że będę oryginalny! Zaskoczę wiele osób! Nie zaskoczę natomiast wszystkich którzy już trochę mnie poznali. Zacznę może od tego, że nigdy, no może w dzieciństwie bawiły mnie sezonowe hity. To nie jest tak, że jak leci w radio Rihanna czy Weekend to od razu wyłączam odbiornik - jasne posłucham, ale bez większych emocji . Były jednak wyjątki, pamiętam to jak dziś - Lady Gaga - Alejandro, królowało w moim niebieskim Lupo!

Ok zacznę krótko, a potem uzasadnię! Podczas jazdy samochodem, podczas jazdy na rowerze, a nawet podczas pisania tego wpisu, dookoła mojej osoby rozbrzmiewają różne...i tu uwaga! Soundracki ! Tak! Muzyka filmowa to jedyna muzyka którą się interesuję, której potrafię słuchać bez przerwy. Dziwne? Dla mnie nie, ale próbując was zrozumiem przyznam, że pewnie macie w tym trochę racji. Oprócz soundtracków lubię posłuchać...ale to już tylko podczas jazdy samochodem i koniecznie w dzień...Audiobooków ( pod tym względem też jestem wybredny! ).

Audiobooki. Może od nich zacznę, bo do to dla mnie odkrycie sprzed niespełna dwóch miesięcy. Z racji na brak czasu nie mam możliwości przeczytania książki ...i w sumie nigdy nie przepadałem za książkami. Jeżeli mam już trochę wolnego czasu to wolę oddać się swojej największej pasji, czyli kinematografii i zobaczyć dobry film. Dlatego właśnie Audiobooki? W przeciągu ostatnich dwóch lat w samochodzie zacząłem spędzać naprawdę sporo czasu i nie zawsze są to krótki trasy. Podczas jazdy, jedyne co mogę robić z zachowaniem podzielności uwagi to słuchać radia ...albo inaczej posłuchać książki. Wiecie jak ciężko jest znaleźć dobrego Audiobooka do samochodu? Próbowałem przesłuchać "Grę o Tron" - niestety za dużo wątków. Miałem raz okazję wjechać na rondo w Katowicach, z kończącym się rozdziałem wspomnianej powyżej książki - nigdy więcej, podzielność uwagi z trudem została zachowana i rozjeżdżała się coraz bardziej, wraz z wjeżdżającymi na rondo samochodami i kolejnymi słowami lektora. Stwierdziłem, że postawię na publicystykę i biografie! Dlaczego? Bo to przeważnie jeden stonowany głos, który opowiada i opowiada, robiąc przy tym przerwy co chwilkę i wracając z kolejnym rozdziałem. Coś na wzór pasażera, rozgadanego pasażera który potrafi zainteresować swoim gadulstwem, mówiąc przy tym z sensem. Do tej pory najbardziej zapadła mi w pamięć książka Tomasza Lisa "My, naród" (gorąco polecam, świetnie się słucha, krótkie kilkuminutowe rozdziały pozwalające na zebranie myśli i nie pogubienie się w całości). Obecnie słucham biografii Steve'a Jobs'a. Nie mogę doczekać jakieś dłuższej trasy bo póki co książka jeszcze się nie rozkręciła! Następne w kolejce: Mariusz Max Kolonko - Odkrywanie Ameryki oraz Janusz Palikot - Płoną koty w Biłgoraju.

Soundtracki...co warto o nich wiedzieć? Warto wiedzieć na przykład, iż żaden dobry film nie osiągnął sukcesu bez muzyki, dobrej muzyki, bo to właśnie muzyka nadaje wyraz całej produkcji i wywołuje emocje u widza, zdecydowanie większe niż sam obraz. Jest natomiast wiele kiepskich filmów, w których zapamiętamy tylko muzykę! Podsumowując, muzyka filmowa musi na siebie zarobić - dlatego jest kosztowna już w samym procesie tworzenia , ale w przy tym bardzo dobra! Nie tworzy jej przeciętny wokalista z grupą swoich muzyków, tylko (przeważnie) znany, ceniony kompozytor wraz z niemałą orkiestrą. Wokalista jeżeli jest potrzebny to tylko do nagrania piosenki promującej film, której i tak przeważnie nie usłyszymy w samym filmie, tylko na napisach końcowych.

Jakież przerażenie wywołuje u osób które czasem jeżdżą ze mną samochodem chwila w której włączam radio i zaczyna lecieć ustawiona przeze mnie muzyka. Szok i niedowierzanie? Najczęściej! Sporadycznie zrozumienie. Jeżeli jestem przekonany, że moim pasażerom nie spodoba się to co moje radio może im zaserwować, najlepiej wziąć na wstrzymanie i ustawić, jak u statystycznego polaka, 93.00 i głośność tak, aby na tyłach już nie było za dobrze słychać - nie zagłuszam wówczas bezczelnie potencjalnej dyskusji . Czasami jednak jestem małym egoistą, wychodzącym z założenia, "mój samochód, moje zasady" i nie tyle robię to złośliwie (puszczając swoją muzykę), co bardziej w celu zaprezentowania, zachęcenia do słuchania tego gatunku.

Nie ma sensu, żebym wypisywał swoje ulubione Sountracki. Jest tego zbyt wiele, a głupio wyglądałby wpis podczas którego przewijania zacinałby nam się scroll :) Wypiszę może kilka tytułów filmów, których muzyka nie jest mi obca, np. "Avatar", "Mroczny Rycerz", "Piękny Umysł", "Waleczne Serce", "Pulp Fiction", "Ostatni Mohikanin", czy nawet niektóre utwory z "Karate Kid" (James Horner) lub perełki z "Króla Lwa" (Elton John) - mój pierwszy Soundtrack - pamiętam ten prezent od rodziców! CD z muzyką i VHS z filmem!

Nie zawaham się stwierdzić, iż gdyby w programie telewizyjnym "Jaka to melodia" była kategoria "muzyka filmowa", pewnie bez zastanowienia wziąłbym w nim udział i tylko przy kompletnym braku szczęścia, nie zgarnąłbym głównej nagrody!

Jeżeli widzicie przejeżdżający samochód z piosenkami ABBY w wykonaniu aktorów filmu "Mamma Mia" (chociaż to już coraz rzadziej, musi być dobre towarzystwo! ) możecie być niemal pewni, że to ja! Jeżeli na skrzyżowaniu w samochodzie obok będzie dudnić w głośnikach finałowy "Time" Hansa Zimmera z Incepcji, możecie również stwierdzić, że to ja! Soundtracki oferują bogaty zasób muzyki, każdy znajdzie swój gatunek, coś tylko i wyłącznie dla siebie, podobnie jak w przypadku samego filmu.

Ostatnio w moich samochodzie królował Soundtrack z Nędzników i Django (zdecydowanie lepsza muzyka, niż we wcześniejszym filmie Quentina Tarantino "Bękarty Wojny" - choć i w nim znalazłem kilka perełek). Fajnie słucha się też soundtracka z Obliviona, niestety nie wszystkie utwory zapadają w pamięć, tak jak poprzedni sountrack grupy M83 do filmu "Tron: Dziedzictwo".

Podczas jazdy na rowerze nieustanie, praktycznie od roku króluje zeszłoroczny Sountrack do ostatniej części przygód Mrocznego Rycerza "The Dark Knight Rises" Hansa Zimmera - jeden z moich ulubionych kompozytorów, przez wielu krytykowany za powtarzalność motywów, co dla mnie akurat jest dużym plusem.

Wiem jestem dziwny! Chociaż może lepiej użyć słowa "oryginalny". Mam nadzieję, że kogoś zainteresowałem i kto wie, może kiedyś spotka mnie miła niespodzianka i w upalny dzień ...gdzieś na skrzyżowaniu ...w oczekiwaniu na wolno nadchodzące zielone światło ... usłyszę w samochodzie obok ...dobrą muzykę - nic więcej! - ...i nie będzie to 93:00 lub jakiś wakacyjny hit, o którym, jak zawsze po wakacjach - zapomnimy! :)

FILMTRACKS.COM - tutaj możecie sobie przy każdym albumie (po prawej stronie) przesłuchać próbek niektórych utworów.


No i mamy jesień!

No i mamy jesień! ...ale najpierw pożegnajmy lato. Wakacje minęły w tempie ekspresowym, nie nacieszyłem się nimi specjalnie. Nie zależnie od pięknej pogody, jak zwykle liczyła się tylko praca, praca i jeszcze raz praca. Kocham moją pracę, ale czasami chciałbym się oderwać i troszkę odpocząć. Z wakacyjnych wspomnień zostaną mi w pamięci wieczorne wypady na rower w stronę Laryszowa, Rybnej oraz Opatowic. Rowerowe wyjazdy zaczynam przeważnie grubo po 21 - na drogach jest wówczas pusto, pogada jakby przyjemniejsza, tylko ja, rower i moja mp3 zapełniona po brzegi muzyką filmową! Wspominać będę również wieczorne spotkanie z znajomymi przy butelce zimnego piwa i wspólne, długie rozmowy do późnych godzin nocnych przy bezchmurnym niebie. Za tym będę tęsknić i z niecierpliwością wyczekiwać następnego lata. Okres ten kojarzyć będzie mi się również z licznymi wypadami do kina. Długo oczekiwany Prometeusz zawiódł, ale wizualnie na długo zapadnie w mojej pamięci. Zupełnie inaczej mogę wypowiedzieć się na temat finalnej części trylogii Nolana - Mroczny Rycerz Powstaje! Film nie zawiódł, spełnił pokładane w nim nadzieje, nawet je przewyższył. Byłem na tym film pięć razy, w tym raz w IMAXie - wrażenia niesamowite! (film był kręcony w dużej części specjalnymi kamerami, ale to temat na osobny post - może kiedyś do niego powrócę).

Najmilej jednak, wspominać będę już mój drugi wyjazd na zieloną szkołę w roli opiekuna! Fakt, miało to miejsce przed kalendarzowym latem, ale jak taki wyjazd ma nie kojarzyć się z tą porą roku ! To był dla mnie niezapomniany, pełen nowych wyzwań okres. Dwa tygodnie zupełnie inne od wszystkich pozostałych, oderwanie od rzeczywistości. Zmiana miejsca, otoczenia, klimatu oraz ludzi, jak i środowiska w którym się przebywa. Pomimo nowych obowiązków, zmiany codziennych przyzwyczajeń, opieki na grupą młodzieży, skłamałbym gdybym powiedział, że nie odpocząłem. Oderwanie się od prowadzenia firmy, studiów, ograniczenie korzystania z internetu oraz telefonu do minimum i zastąpienie tego kontaktem z młodzieżą, pobytem nad morzem, aktywnym spędzaniem czasu wolnego, musiał spowodować naładowanie moich akumulatorów pozytywną energią. Na zawsze zapamiętam wyjazd do Jastrzębiej Góry oraz moją grupę, którą miałem zaszczyt opiekować się drugi rok z rzędu - najlepsza klasa na świecie, drugiej takiej nie będzie, poważnie! Niestety, jak wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy i również ten wyjazd minął niespodziewanie szybko, a oczekiwanie na niego, po zeszłorocznej Zielonej Szkole ciągnęło się w nieskończoność. To trochę niesprawiedliwe.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z Zielonej Szkoły :) Trzymam za moich małych przyjaciół kciuki i życzę powodzenia w gimnazjum!

Post zacząłem słowami - "no i mamy jesień!". Tak, znowu praca, z dnia na dzień coraz intensywniejsza. Okres przedświąteczny zbliża się wielkimi krokami - w handlu, w branży komputerowej to zawsze duże wyzwanie!




Pierwszy wpis

...najgorszy jest chyba właśnie ten pierwszy wpis. Pewnie będę go przeglądał, edytował i próbował skasować z tysiąc razy…

No ale cóż, nie panikujmy, zaczynajmy!

Na początku chciałbym się Wam wszystkim przedstawić… Nazywam się Robert Mrozek. Urodziłem się w Tarnowskich Górach gdzie mieszkam, zdobywam wykształcenie i pracuję. W 2006 roku ukończyłem V Liceum Profilowane na kierunku Zarządzanie Informacją. Od tamtego czasu pracowałem na stanowisku handlowca w firmie komputerowej X-KOM.PL. W 2010 roku byłem najmłodszym kandydatem do Rady Powiatu z listy Komitetu Wyborczego Inicjatywy Obywatelskiej Powiatu Tarnogórskiego. Dzięki zdobytemu doświadczeniu, kilkuletniej pracy i pomocy wielu osób, w 2011 roku rozpocząłem prowadzenie własnej działalności gospodarczej - sklep komputerowy BLU-VISION.PL.

Firma ta, oprócz sprzedaży sprzętu komputerowego i peryferii, świadczy szereg usług w zakresie informatyki, nowych technologii oraz serwisu sprzętu i podzespołów bazowych. Jestem studentem pedagogiki na kierunku resocjalizacja i profilaktyka społeczna oraz edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna. Kierunek studiów może wydawać się dziwny i w żaden sposób niezwiązany z moją ścieżką zawodową, ale uważam, że taki rozdział to dobre rozwiązanie.

Interesuję się polityką, nowymi technologiami, jedną z moich głównych pasji jest kinematografia - to właśnie ona pochłania każdą moją wolną chwilę. Uwielbiam dobre filmy, często wracam do starych, sprawdzonych tytułów …niektórzy uważają, że zbyt często :-)




strona :  1 |