Opowieści sesyjnej ciąg dalszy

  

   Dyskusja nad nazwaniem prywatnej ulicy w Lasowicach potoczyła się zgodnie z przewidywaniami: radny Sznajder popierał, radna Alicja będzie głosować "tak jak uzna za stosowne", przewodniczący Rady  oświadczył, że czuje się dotknięty moim oświadczeniem w prasie, bo zawsze był za nadawaniem ulicom nazw oób duchownych...
   Rzeczone oświadczenie było odpowiedzią na ostry protest - wystąpienie radnego PO, wiceprzewodniczącego Garusa, w imieniu klubu radnych PO podczas niegdysiejszej Komisji Edukacji Kultury i Sportu. Zrozumiałem świete oburzenie Pana Przewodniczącego, gdy tylko spojrzałem w protokół z obrad komisji. Zapis wyglądał mniej więcej tak:
"Głos zabrał Radny Łukasz Garus:  (...) uważam, że możemy Księdza Prałata uhonorować w inny sposób (...) powstrzymajmy tą tendencję, bo będziemy mieć w Tarnowskich Górach ulice albo świetych, albo księży (...)".
   Wyjaśniem, że pierwsze (...) pochodzą od protokolanta, a na nagraniu słychać w tym miejscu "szszssszszsssszsz". Na szczęscie są jeszcze świadkowie i to nie tylko ze składu rady. 
   Padło także pytanie, czy ktoś przeprowadził konsultacje z mieszkańcami nowej ulicy. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że nie, bo tam jeszcze nie mieszkają. Tu przypomniały mi się słowa ludowej pieśni: "Jadą goście jadą koło mego sadu, do mnie nie przyjadą, bo jo tam nie mieszkom".
   Rada znakomitą większością głosów, przy dwóch głosach przeciwnych i dwóch wstrzymujących się przyjęła projekt uchwał i nazwała ulicę zgodnie z intencjami właściciela drogi, rady parafialnej i Rady Dzielnicy Lasowice. I o co ten szum?

Pełna iluminacja

   Jestem Państwu winien słowo wyjaśnienia. Skąd w miniony czwartek pojawiła się łuna nad Gimnazjum nr 4? Nocne niebo nad osiedlem Przyjaźń rozświetiło 16 kW mocy zainstalowanej na sześciu wielkich masztach (chyba; nie liczyłem). To łącznie 500. luxów na poziomie boiska. Jednym słowem - jest jasno jak w dzień.
   Wielka światłość sprowadziła wielu niespodziewanych gości. W ten nietypowy może sposób otwarte zostało nowe boisko do hokeja na trawie przy GP 4. Brakuje wykończenia poza boiskiem. Dobrze, że było mroźno - bo inaczej mogłyby być problemy z dojściem do obiektu. Dlaczego więc już otwieramy? Zostało to niemal na nas "wymuszone". Młodzież chce grać. Samo boisko jest już gotowe, więc... niech grają. A my spokojnie wykończymy teren i zajmiemy się zapleczem socjalnym.
   W tym roku uporządkujemy teren wokół boiska wraz z wjazdem i ogrodzeniem oraz zamontujemy trybuny dla widzów. Zdemontowane ze Stadionu Śląskiego siedziska "popracują" teraz w Tarnowskich Górach. Nie możemy w obecnym stanie zostawić szkolnych okien i zewnętrznej elewacji. W segmencie "D" szkoły chcemy docelowo utworzyć hosteli dla drużyn gości odwiedzających nasz obiekt. Czy wszystko uda nam się zrobić w tym roku? Z elewacją i hostelem poczekamy chyba do roku przyszłego. 
   Wracając do czwartkowego otwarcia. Na zaproszenie działaczy - Panów Górskiego i Grochulskiego przybyli niegdysiejsi zawodnicy UKS Ósemka. Nazwisko wieloletniego trenera klubu, autora jego wielu sukcesów, Stefana Karmelity wymieniano wielokrotnie. Sam powołałem się na pamięć o wieloletnim radnym Rady Miejskiej, porównując jego życie do wiatru, który "wiał w sam raz".
   Nowy obiekt poświęcił ks.prałat Eugeniusz Bienek. Uroczystego przecięcia wstęgi dokonałem wraz z synem Stefana - Pawłem. Byli zawodnicy Ósemki, którzy mimo mrozu rozegrali mecz ze swoimi młodszymi kolegami i... wygrali 2:0!
   Mówimy o boisku do hokeja, bo spełnia normy wymagane dla rozgrywek ligowych. Jednak to boisko wielofunkcyjne - dostępne dla młodzieży. Można grać. Jedyne ograniczenie to odpowiednie obuwie. W korkach zagrać nie można, bo zniszczą wyjątkową, sztuczną nawierzchnię. Z jednej strony proszę o dbałość o boisko, z drugiej życzę udanej zabawy.

Była sobie sesja...

  

   Obiecałem napisać o sesji Rady Miejskiej... Temat opłat targowych zawsze wzbudzał u radnych emocje. Mimo iż przygotowany przeze mnie projekt uchwały nie zmieniał zasadniczo dotychczasowych zasad odpłatności za handel na terenie miasta, porządkował i ujednolicał zasady odpłatności, a nawet proponował (po zmianie lokalizacji ich punktów handlowych) obniżkę stawek opłat dziennych dla handlujących na terenach będących własnością PKP,  spodziewałem się długich i żarliwych wystąpień radnych."Trza się dać zaskoczyć", jak mawiał znajomy katecheta...
   Przewodniczący udzielił - jako pierwszemu - głosu Panu Piotrowi. Pan Piotr od dawna prowadzi handel na terenach PKP przy dworcu kolejowym, od dawna też prowadzi korespondencję z Urzędem i Radą na temat opłat targowych. Indywidualne interpretacje prawne Pana Piotra skutkowały dyskusjami z pobierającymi opłatę targową strażnikami miejskimi. 
   Ostatnie, sesyjne wystąpienie Pana Piotra, zaskoczyło jednak chyba i radnych, bo dyskusja była wyjątkowo merytoryczna. Wezwanie radnych do naprawienia "dotychczasowych niedoskonałych i kompromitujących Radę rozwiązań" poskutkowało wyjątkowo małą aktywnością radnych w zgłaszaniu alternatywnych rozwiązań. Tę sferę życia gospodarczego można chyba uznać za uporządkowaną. 

Zgodnie z oczekiwaniami

  

   Turniej Szymona zakończył się zwycięstwem drużyny z Kutnej Hory. Zwycięstwo nie było jednak tak oczywiste jak to się wcześniej wydawało, a i kolejność drużyn "na pudle" była odmienna od przewidywań. Emocjonujący mecz z Czechami rozegrali młodzi zawodnicy LO Staszica, którzy ulegli w półfinale naszym południowym sąsiadom zaledwie czteroma punktami. Końcówka meczu "Przyjaciół Szymona" z "Machiną Radzionków" też była w stanie przyprawić kibiców o słabszych nerwach o palpitacje serca: prowadzący przez trzy kwarty "przyjaciele" przegrali mecz w jego końcówce. Dla mnie, nieznawcy kosza oczywistym była zrozumiała w pełni prawda, że "to idzie młodość".
   Finał turnieju wydawał się być formalnością. Przewaga kutnohorskiej drużyny była widoczna od początku meczu. Niespełna minutę przed końcem ostatniej kwarty nasi goście prowadzili jednak z "machiną" zaledwie 3 punktami i to radzinczanie byli w posiadaniu piłki! Ostatecznie nie było jednak niespodzianki. Zawodnicy z Kutnej Hory obronili ubiegłoroczny, zwycięski tytuł. Oklaski publiczności i pokonanych - dopiero co - przeciwników potwierdzały ich klasę.
   Zakończenie turnieju: podziękowania. dyplomy, medale, nagrody... i NIESPODZIANKA!  Towarzyszący turniejowi transparent "VII Turniej Przyjaciele Szymona Kontra Ich Goście" zastąpił nowy: "Memoriał Krystiana Michalskiego i Szymona Łysika". Za zgodą rodziny mistrza Krystiana. niezależne dotąd turnieje koszykarskie zostaną połączone (odsłonięcia nowego transparentu dokonały: mama Szymona i córka Krystiana). W przyszłym roku część rozgrywek przejmie w nowowybudowanej hali  sportowej Radzionków. Finał zawodów musi jednak odbyć się w sali LO Staszica, bo trudno sobie wyobrazić inne rozwiązanie. Do zobaczenia za rok!

Niedookreślona granica - Dzień Kobiet raz jeszcze

  

   Heinrich Heine napisał kiedyś następujące słowa: "Nigdy nie można ustalić z pewnością, gdzie w kobiecie kończy się anioł, a gdzie zaczyna się ... diabeł".  Niedookreślenie granicy między aniołem i diabłem rodzi zasadnicze pytanie: kto istotnie wywiera wpływ na nasze, mężczyzn poczynania? Ciekawy temat do refleksji...
   W temacie Dnia Kobiet. Dziś spotkania z paniami zorganizowały Rady Dzielnic. Wraz z przewodniczącym Rady Powiatu Andrzejem Fiałą mieliśmy okazję złożyć życzenia Paniom z dzielnic: Stare Tarnowice i Śródmieście. Uroczystości w DK Jubilat uświetniła solowymi ariami i pieśniami Tarnogórzanka, Pani Ewa Koniczek. Spotkanie Pań w TCK umiliły gwiazdy Radia Piekary: Bernadeta Kowalska oraz Andrzej Miś.  
   Składając Paniom życzenia podczas piątkowego koncertu Śląska w TCK (pisałem już o tym wcześniej) wspomniałem myśl Jacquesa Chrdonne'a: "Dla mężczyzny kobiety są tym, czym żagle dla żaglowca".  Miłych rejsów i przyjaznych wiatrów drogie Panie! Najserdeczniejsze życzenia.

Miało być o sesji...

  
   a będzie o Rodzinach Katyńskich. Dziś na godzinę 11.00 Rodziny Katyńskie zaprosiły do tarnogórskiego ratusza wielu znamienitych gości. Dawno już sala sesyjna nie była tak wypełniona. Okazja była niezwykła: Prezydent RP mianował na wyższe stopnie wojskowe, policyjne i służby więziennej, żołnierzy, policjantów i więziennych strażników poległych w 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje. Nominacje w imieniu prezydenta wręczali: dowódca V Tarnogórskiego Batalionu Chemicznego, Komendant Policji Państwowej w Tarnowskich Górach oraz Dyrektor Aresztu Śledczego w Tarnowskich Górach.
   Dzięki zaangażowaniu Pani Prezes Zatoń, Pani prof.dr hab.n.med. Karczewskiej oraz współpracującej z nimi mojej pełnomocniczki d/s organizacji pozarządowych Joanny Gros uroczystość przebiegła sprawnie, a atmosfera spotkania wypełniona była nutą zadumy nad przeszłością. Gdy szefowa stowarzyszenia wspominała mężów, ojców i dziadków, których zabrakło żonom, dzieciom i wnukom, skonstatowałem swoją dziecięcą zazdrość o "dziadków"  na spacerach, na wycieczkach rowerowych, na rybach...  W swojej przemowie wspomniałem swojego dziadka,  por.rez.WP Jerzego Niestroja, zaginionego na froncie wschodnim we wrześniu 1939 roku.
   Przybyli uczcili pamięć poległych złożeniem kwiatów pod tablicami: na murze kościoła p.w. świętych apostołów Piotra i Pawła oraz na murze tarnogórskiego aresztu. Tę ostatnią ufundowali i odsłonili dzisiaj nasi strażnicy więzienni.
   Wieczorem, wraz z żoną uczestniczyłem we wspaniałym koncercie zespołu Śląsk w TCK. Koncert odbywa się corocznie dzięki wsparciu Pana Zygmunta Trąby. Składając Paniom - z okazji zbliżającego się  Święta Kobiet - życzenia, przyrównałem ich rolę w życiu mężczyzn do żagli i sterów na żaglowcu. Bez nich statek bezwolnie dryfuje po wodach.  Przyjaznych wiatrów i miłych rejsów drogie Panie.

TS Tarnowiczanka - temat dominujący

  

   Przewodniczący rady nie zaplanował nawet przerwy obiadowej. Sesja miała się skończyć przed 14.00, ale było... jak zwykle. Dopuszczony do głosu nie całkiem w zgodzie z regulaminem Rady ("w nie wiem jakiej sprawie") przewodniczący zarządu dzielnicy Stare Tarnowice sprowokował radnych do dyskusji n/t kondycji sportu w Tarnowskich Górach. Na nic zdały się moje tłumaczenia, że nakłady na sport są większe niż kiedykolwiek i to zarówno w zakresie dotacji dla klubów sportowych jak i inwestycyjne, na infrastrukturę sportową.
   Powoływanie się na kontrole Regionalnej Izby Obrachunkowej oraz zapisy ustawy o finansach publicznych wymagającej od urzędników dochowania należytej staranności o finanse publiczne było jak wołanie w puszczy.
"Dlaczego wprowadzono tak restrykcyjne wymagania dla klubów przy rozliczaniu dotacji? Biurokratyczne postępowanie miejskich urzędników zraża działaczy sportowych, którzy kiedyś pozostawią cały ten gminny majątek i burmistrz będzie się nim musiał zająć." 
   Podobne intencje przeważały w głosach osób nawołujących do "załatwienia" problemu TS Tarnowiczanka. To nic, że mój poprzednik zawarł przed kilku laty z LKS Tarnowiczanka notarialną umowę użytkowania stadionu w repeckim parku i że nie sposób dziś rozwiązać tej umowy z powodu niemożności stawienia się przedstawicieli zarządu LKS przed notariuszem.
"Nie bacząc na przepisy prawa należy zawrzeć umowę z TS. Od czerwca ub.r. nic w tej sprawie nie zrobiono!" 
   Tłumaczenie, że "przekazanie" jakiegokolwiek obiektu, do którego prawa posiada osoba 1. osobie 2. nie jest możliwe bez prawomocnego "odebrania go" osobie 1. nie docierało... a może nie ktoś nie chciał, aby dotarło?  
"To przecież trzeba załatwić i to natychmiast!"
   Dyskusję na temat problemów Tarnowiczanki zakończyliśmy po ponad 2. godzinach. Przed nami było jeszcze wiele punktów w porządku obrad. O tym jednak napiszę później...  

strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |