Statystyka

Statystyka jest nauką, która zajmuje się analizą danych konkretnych zjawisk. Dane te należy przedtem wyłapać specjalnymi metodami, które są odpowiednie do rozpracowywanego zagadnienia, a potem zaprezentować w celu udowodnienia lub obalenia zjawiska.
Nauka ta, mająca ułatwiać człowiekowi życie, bardzo często staje się narzędziem w rękach manipulatorów, którzy w sposób celowy naginają bądź metody statystyczne, bądź interpretację. W rękach polityków i mediów stała się narzędziem propagandy i środkiem zamydlającym fakty.
To, co w statystyce naukowej jest próbą reprezentacyjną nijak się ma do rzetelności obrazu. Przykładem tego są dwa przeciwstawne przykłady. Na Ukrainie jeszcze nie ucichły szmery karteczek wciskanych do szpar w urnach wyborczych, a już odezwały się głosy, że prognozy mieszczą się w ramach błędu statystycznego i wszystko może się jeszcze zmienić. Niby tak, ale ów błąd graniczy z pobożnymi, ale nierealnymi życzeniami w prawie 46 milionowym narodzie. Chyba tylko po to, żeby podtrzymać się na duchu po przegranej.
U nas w tym samym czasie z próby tysiąca obywateli robi się wróżby z fusów. Nie jestem wcale pewien, czy taka ilość opinii jest w stanie powiedzieć coś na temat upodobań mieszkańców Tarnowskich Gór.
Kiedyś, kiedyś przed wiekami, kiedy wpajano mi zasady statystyki matematycznej, wielu koleżankom i kolegom nie mieściło się w głowie, po co przyszłemu lek. wet. potrzebna taka wiedza. Sam nie miałem wątpliwości, że kiedyś się przyda. Przynajmniej w tej materii nie tak prędko zrobią ze mnie kretyna.



Po niedzieli

Taką niedzielę lubię. Przebimbany cały dzień! Kompletny spokój od poranka z małymi zgrzytami.

Pierwszy na basenie z powodu oczu. Na dwudziestej długości poczułem pieczenie w prawym, które dwa lata temu dało mi się nieźle we znaki. Powieka z pewnością nie zgrzytała, ale mało brakowało. Całe szczęście, ze mam zawsze na podorędziu krople zabezpieczające. Wyskok do szatni i za chwilę było po kłopocie.

Drugi zgrzyt to wieczorem przed i po kościele. Konkretnie zgrzyt buta na śniegu i opony na śniegu także. Przyszedł znowu mrozik, na naszym termometrze jest 7 stopni minus, oczywiście.

Poza tym spokój, życie bez nerwów. Nie wszystkich na to stać. Przykładowo pieni się Estrada, bo przegrał z Adamkiem, a jako że na punkty, a nie przez nokaut, więc ma pretensje. W Rzeszowie Cygan, czyli Dawid Kosecki sprawę załatwił z Włochem jednoznacznie i konkretnie. Został mistrzem zmieniając przeciwnikowi pozycję ze stojącej na bardziej wygodną - leżącą.

Na spokój także nie stać Julię Tymoszenko. Wszystko wskazuje na to, że owa białogłowa przegrała z Janukowyczem. Teraz się piekli twierdząc, że wybory było nierzetelne. Diabli wiedzą, jakie były! Zapowiedziane protesty mają dla mnie awanturniczy oddźwięk. Tylko skończony zaślepieniec uwierzy tym razem w pomarańczowe rewolucje. Niech się kłócą o władzę, „...niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna...”
Przynajmniej dzisiaj o tej porze...


Na sobotę

Zrobić na papierze projekt tego przedsięwzięcia jest niczym w porównaniu z zaplanowaniem go w głowie. Jeśli nie widzi się całości na początku realizacji, to wszystko jest mdłe i pozbawione motywacji do dalszej pracy. Ot, wykonuje się elementy i człowiek nawet nie wie, czy zdadzą się na coś.
Pewnie, że taka praca posiada jakiś sens ma! Zawsze detale wykorzystuje się do tej, czy innej kompozycji. Dzisiaj jednak doszedłem do momentu, w którym stwierdziłem, że będzie tak konkretnie, jak wymyśliłem. Rzecz się ma szopki. Zrobiłem ich już sporo, ale to ma być zupełnie inna, znacznych rozmiarów i wykonywana w konkretnym celu. Muszę ją zrobić, bo...muszę i cześć.

W nocy walczy Adamek z Estradą. Powinienem napisać, że nad ranem, bo wejdą na ring około 3 godziny. Przed walką odbywa się wymiana pogróżek, która ma podobno wpływać na psychikę przeciwnika, ale w rzeczywistości jest przynętą dla plebsu. Lubię boks, ale tej chałtury medialnej przed pojedynkiem, to już niespecjalnie. Dadzą sobie chłopaki po buźkach i gołych klatach! Nie zazdroszczę im, ale kasę jaką zarobią chciałbym dostać.

Ociepliło się, co w efekcie dało gołoledź. Rano, gdybym podjechał szybciej pod sklep w Zbrosławicach, mogłem zatrzymać się dopiero na półkach z pieczywem. Ludzie narzekają na pogodę, a mnie jest dobrze. Taka jest zima i koniec. Każdemu malkontentowi śmieję się w twarz i twardo przystaję przy swojej racji. Cobym nie opowiadał, jaką bym nie miał opinię na temat aury, jedno jest oczywiste, że uważać trzeba po czym się chodzi, bo można się znaleźć w pozycji niczym bokser trafiony w podbródek.

…i tyle pisania na sobotę.


Złe wiadomości

Przed momentem przeglądałem wiadomości w internecie i jedna mnie zasmuciła. Oto jej fragment:
„Zmarła ostatnia członkini plemienia, które istniało przez 65 tysięcy lat, zabierając do grobu jeden z najstarszych języków świata. Boa Sr, która zmarła w wieku około 85 lat, była ostatnią autochtonką Andamanów, która mówiła płynnie w języku Bo - pisze "Daily Mail"...”

Tak właściwie co mnie to może obchodzić, że na krańcu świata zakończyła żywot staruszka, której nie znałem, której prawdopodobieństwo poznania było dla mnie zbliżone do zera? A nawet gdybym miał okazję zjawić się w tamtych stronach, nie wiem czy chciałaby mnie widzieć ona i jej współplemieńcy. Jak wyczytałem, nie są zbyt gościnni.
Do niedawna Andamanie nie umieli krzesać ognia, ale strzelają celnie z łuku i nie były im potrzebne kontakty z inną cywilizacją. Śmierć człowieka, a razem z nim języka niszowego, nikomu niepotrzebnego wywołuje smutek podobny do tego, jaki wywarłoby wyginięcie ostatniego wieloryba, kangura, pandy...

Jest w newsach także wiadomość o faktach twórczych...
W Żorach powstanie Miasteczko Westernowe w dzielnicy Kleszczów, tuż przy drodze z Katowic do Wisły. Budowa, która ma się rozpocząć wiosną, będzie kosztowała około 21 mln zł, z czego 7 mln zł pochodzi z funduszy unijnych. W Żorach nie mają wątpliwości, że inwestycja będzie sukcesem.

Gratuluję pomysłu! Jestem zszokowany. Śląsku mój biedny, którego nie stać na inwestycje podtrzymujące lokalną kulturę! Obdarują Cię kolejnym kiczem...chyba się upiję z rozpaczy, bo modlić się o powrót do normy umysłowej tamtejszych władz, to już chyba za późno.


Śmieszny dzień

Czego bym się dzisiaj nie złapał, to mi dzisiaj wychodziło. Fakt, że niektóre sprawy wychodziły mi bokiem, kończyły się pozytywnie. Nie rozumiem dlaczego tak niewiele mi się chciało robić. Z drugiej strony, gdyby żądania były wygórowane jestem pewien, że pisałbym teraz z pesymistycznym odcieniem.

Drobny fragment:
„...Wewnętrznie czuł się jak lekkoatleta, biegacz szykujący bloki startowe. Już jakoby spoglądał na bieżnię i rozluźniając mięśnie nóg oczekiwał komendy zapraszającej do gonitwy. Może bardziej jak ciężarowiec smarujący dłonie magnezją, żeby za chwilę w pochyleniu ująć w dłonie chłodne żelastwo moletowanej i zarzucić ciężar na piersi. Chyba to drugie było adekwatne do rozpierającej go siły, która mobilizowała do mozolnej, ale chcianej harówki...”

Dalsze losy bohatera są zbliżone do zmagań sportowca, który albo ma przeciwników z boku, słyszy ich oddechy i uderzenia stóp na bieżni, albo konkurentów w sali rozgrzewki wsłuchanych w werdykt z pomostu. Nie wiem, czy to skończę?

Skończę z pewnością ten śmieszny dzień


Śnieżny dzień

Sypnęło śniegiem. Rano jeździłem po terenie i czasem po pół osi w śniegu. Wcale nie z winy, czy jak kto woli – z powodu niedbałości służb drogowych. Momentami nie nadążali czyścić nawierzchni, zwłaszcza na drogach biegnących przez szczere pola. Wiatr dmuchał białym szaleństwem tak intensywnie, że skręcając do Jaśkowic miałem wątpliwości, czy tę miejscowość uda mi się opuścić w pożądanym terminie.
Na szczęście od strony wioski w kierunku Pyskowic sunął pług śnieżny i torował przejazd w zwałach śniegu. Swoje sprawy służbowe załatwiłem szybko, żeby nie zagrzebać się wracając. Tu nastąpiła miła niespodzianka. W drodze powrotnej jechałem za innym pługiem i problemów nie było. No, może trochę ślisko.
Teraz wieczorem też byłem w trasie, dopiero co wprowadziłem auto do garażu. Drogi przejezdne, sceneria tajemniczego środowiska. W lesie drzewa i krzaki nabierają wyglądu postaci mogących wywołać lęk, ale nie w baśniowości tkwi niebezpieczeństwo. Zwłaszcza na trasie z Miedar do Połomii lgną do światła dzikie zwierzęta. Już na pierwszym wirażu zabłyszczały ogniki tuż nad śniegiem... lepiej zmienić kąt nachylenia pedału gazu. Wolniej – znaczy bezpiecznej.


Gromnica

Dzisiaj Matki Boskiej Gromnicznej.
Począwszy od IX wieku święci się w tym dniu gromnice, czyli świece zapalane w czasie burzy. Obecnie nie widziałem takiego zachowania, ale dawnej stawiali je w oknach i modlili się ze strachu. Wszystko robiło ogromne wrażenie. Deszcz dudnił po dachu, zacinał w szyby kroplami wielkimi jak wiśnie, a stare kobiety klęczały rozmodlone przy parapecie. Gromnice miały odpędzić pioruny i chociaż wątpię, żeby były w stanie zapobiec tragedii spowodowanej iskrą z nieba, to przynajmniej dawała ludziom otuchę.
Gromnicę wkłada się także w ręce umierającego, bo jej ogień jest symbolem Chrystusa. Poza tym płonąca świeca w rękach człowieka w agonii oznacza gotowość na spotkanie oblubieńca na podobieństwo roztropnych panien z Ewangelii.
Kiedyś w dniu 2-go lutego, po przyjściu z kościoła wypalano poświęconą świecą krzyż na syficie...

Trudno mi nie wspomnieć o tragedii, do której doszło w Zbrosławicach. Zdjęcia z wypadku znaleźć można w prasie i w internecie. Nie chcę tego dłużej komentować, ale...
Czy ja nie wypowiadałem się na temat piractwa drogowego w ogóle, a na naszej głównej ulicy w szczególności? Tym wszystkim, którzy czasem drwili ze mnie z tego powodu składam życzenia dobrego humoru. Przede wszystkim życzę, żeby w godzinie śmierci trzymali gromnicę w dłoniach, a nie świece z rozwalonego silnika.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |