Sobota. Czas na mały relaksik, chyba pojedziemy do Żor, potem może na jakąś wycieczkę dalej. To „chyba” jest bardziej pewne niż „może” występujące w kolejnym zdaniu. Nawet „chyba” powinienem zastąpić „na pewno”!
Dobrze mi robi zmiana otoczenia, chwilowy nawet oddech innym powietrzem.
Piszę luźne myśli, robię notatki do opowiadania o utopcu:
Wschód
Jeszcze ziewając całym widnokręgiem ust dziergała Jutrzenka drogę ludzkich malutkich losów codzienności jak szalik z pierwszych promieni słonecznych jej suknia z chmur jedwabiu trzepotała rękawami niczym motyl poranny
Ucałowałem zapracowane dłonie Jutrzenki a ona uśmiechnęła się całym wschodem słońca
Tak niewiele potrzeba wystarczy kogoś pocałować i już wstaje dzień
...
A wczoraj wieczorem męczył mnie znowu blues. Grzebię w literaturze fachowej, żeby więcej złapać wiedzy i klimatu.
Modlitwa
Jeśli Boże widzisz mój każdy krok i każdy grzech
Jak wtłoczony w ludzki rój pcham codzienny własny pech
Podaj mi rękę
Podaj mi rękę a przynajmniej palec
Może cię wtedy pochwalę hej
Jeśli Boże widzisz że moich kolan nędznych staw
Nie ze strachu zgina się lecz w ciężarze licznych spraw
Podaj mi rękę
Podaj mi rękę a przynajmniej palec
Może cię wtedy pochwalę hej
Jeśli Boże masz mnie dość myślisz o mnie Bóg wie co
Że bez sensu jestem gość że już życia jestem tło
Podaj mi rękę
Podaj mi rękę a przynajmniej palec
Może cię wtedy pochwalę hej
Prymitywne rymy powinno się zagłuszać subtelną liryką wnętrza. To, co trąci dziadowską nutą musi być bardzo zdominowane przez treść, a wtedy będzie mniej rażące... tak myślę.
Wschód i przemyślenia
6 września 2008, 5:19Kawa i jesień
5 września 2008, 4:57
Taki ze mnie smakosz, jak z psiej... powiedzmy: jak z psiego ogona flecik! Może nie jestem pozbawiony kompletnie smaku, lubię konsumować wyrafinowane potrawy i napoje, ale najczęściej przychodzi mi ochota na dania proste, popularne, a nawet chamskie!
Nie jest mi natomiast obojętne, jaką piję kawę. Powinna być łagodna w smaku, ale dawać dobrego kopa! Do dzisiaj miałem swoją ulubioną...? Może zbyt górnolotnie powiedziane, ale z pewnością nie ocyganię jeśli napiszę, że pasującą do mojego gustu.
Do dzisiaj! Okazało się przed chwilą, że w puszce jest mało kawy i na drugą mi nie starczy. Szczęściem, przypomniałem sobie, że mam zapas! Tylko, że zupełnie innej marki. To była prawdziwie szczęśliwa chwila, bo kawa okazała się dobra, zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Czas na zmiany!
W przyrodzie też się zmienia, patrząc przez okno na mroki poranka przeleciał mi taki motyw:
Wiatr palcami rżysko czesze,
Idzie jesień, idzie jesień...
Uwielbiam jesień, kocham wrzesień, bo jest to miesiąc mobilizacji umysłowej.
Może zmienię tę „jesień” na „wrzesień”? Właściwie mamy jeszcze kilkanaście dni lata!
A jesień ma kolor kawy... i smak też!
Nie jest mi natomiast obojętne, jaką piję kawę. Powinna być łagodna w smaku, ale dawać dobrego kopa! Do dzisiaj miałem swoją ulubioną...? Może zbyt górnolotnie powiedziane, ale z pewnością nie ocyganię jeśli napiszę, że pasującą do mojego gustu.
Do dzisiaj! Okazało się przed chwilą, że w puszce jest mało kawy i na drugą mi nie starczy. Szczęściem, przypomniałem sobie, że mam zapas! Tylko, że zupełnie innej marki. To była prawdziwie szczęśliwa chwila, bo kawa okazała się dobra, zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Czas na zmiany!
W przyrodzie też się zmienia, patrząc przez okno na mroki poranka przeleciał mi taki motyw:
Wiatr palcami rżysko czesze,
Idzie jesień, idzie jesień...
Uwielbiam jesień, kocham wrzesień, bo jest to miesiąc mobilizacji umysłowej.
Może zmienię tę „jesień” na „wrzesień”? Właściwie mamy jeszcze kilkanaście dni lata!
A jesień ma kolor kawy... i smak też!
Blues
4 września 2008, 16:34
W życiu napisałem kilka bluesów... Były takie sobie, ale mnie temat czasem męczy. Chciałbym kiedyś zrobić coś fajnie sensownego, dlatego się wprawiam. Czy ja wiem? Czy to ma sens? Czy to nie jest dla mnie egzotyka?
Nie spłynie dziś, nie spłynie dziś,
Nie spłynie z fortepianu żaden dźwięk!
Ta jedna myśl, ta jedna myśl,
Wybija mi się niczym z deski sęk!
Za zimno jest, za zimno jest,
Zbyt chłodne zęby w fortepianie mam
Rzępolę fest, rzępolę fest,
I tylko głuchy może rzec, że gram!
Książeczka nut, książeczka nut,
Tuż przed czerwonym moim nosem drży...
Struny jak drut, struny jak drut,
Klucz wiolinowy w ciepłym swetrze śpi...
Nie spłynie dziś, nie spłynie dziś,
Nie spłynie z fortepianu żaden dźwięk!
Ta jedna myśl, ta jedna myśl,
Wybija mi się niczym z deski sęk!
Za zimno jest, za zimno jest,
Zbyt chłodne zęby w fortepianie mam
Rzępolę fest, rzępolę fest,
I tylko głuchy może rzec, że gram!
Książeczka nut, książeczka nut,
Tuż przed czerwonym moim nosem drży...
Struny jak drut, struny jak drut,
Klucz wiolinowy w ciepłym swetrze śpi...
strona :
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 |

