Profilaktyka to nie moda, a mądrość

rozmowa opublikowana w "Gościu Niedzielnym"

Profilaktyka nowotworowa. Rozmowa z Barbarą Dziuk, prezesem Śląskiego Oddziału Polskiego Komitetu Zwalczania Raka w Tarnowskich Górach oraz Prezesem Fundacji na Rzecz Zapobiegania i Zwalczania Nowotworów

Klaudia Cwołek: Jak to się stało, że zaangażowała się Pani w zwalczanie raka?

Barbara Dziuk: - Jako dziecko przeżywałam chorobę nowotworową mojej mamy, która przeszła dwie operacje w Instytucie Onkologii w Gliwicach. Wydawało się, że to jest koniec, ale dzięki wczesnej diagnostyce, mama żyje do dnia dzisiejszego i jest zdrowa. A ja, będąc mężatką, pomiędzy urodzeniem trzeciego i czwartego dziecka też zachorowałam na nowotwora piersi, który na szczęście nie był złośliwy. Dzięki temu, że został wykryty bardzo wcześnie, uniknęłam amputacji. Dlatego wszędzie podkreślam znaczenie wczesnej diagnostyki, żeby kobiety nie bały się chodzić do lekarza, żeby przełamywały barierę lęku. W mojej działalności mam jeszcze dodatkową motywację. Już po wyleczonym nowotworze, po raz czwarty zaszłam w ciążę, co było dla mnie i męża wielką radością. Niestety, wiele osób namawiało mnie do aborcji, tłumacząc że to jest nienormalne, żeby w dzisiejszych czasach osoba wykształcona miała czwórkę dzieci. Przy porodzie miałam poważne komplikacje, z odczuwalnymi przeze mnie drgawkami przedśmiertnymi. Mimo to, dziecko urodziło się zdrowe. Pamiętam był piątek godz. 15.00 11 czerwca 2001 roku ujrzałam Pawełka i wielkie jego oczy i radość towarzysząca porodowi, która została zaburzona uchodzącym życiem ze mnie. Prosiłam Boga wtedy tylko o to, żeby żyć dla dzieci. Gdy obudziłam się z narkozy o północy, nie wiedziałam, czy jestem jeszcze na tym świecie. Następnego dnia ordynator w rozmowie dał mi do zrozumienia, że z medycznego punktu widzenia jest niewytłumaczalne, że żyję i że obeszło się bez operacji. To było niesamowite przeżycie, po raz kolejny zostało mi podarowane życie. Obiecałam sobie, że będę coś robić dla ludzi, pomagać im w trudnych, granicznych sytuacjach życia, choroby i śmierci. Wiem, że takie psychologiczne wsparcie jest bardzo potrzebne. Myślę, że tak mnie Pan Bóg dotknął i to jest moje powołanie. Mam też takie przesłanie: ”Działać tak, aby wydobywać z siebie i z innych to, co najlepsze”. Nie wyzwalać agresji i złości. Każdy człowiek bez względu na religię i światopogląd ceni życie, ale czasami błądzi, głosząc głupotę niezgodną z naturą. Kto nam dał prawo do decydowania o tym, czy przyjmiemy życie czy nie? Życie to największy dar, który należy chronić i nie pozwalać go zniszczyć za żadną cenę.

Czy przed swoją chorobą miała Pani już wiedzę, jak należy się badać, na co zwracać uwagę?

- Tak. Miałam przyjaciółkę, którą bardzo wcześnie straciłam, miała raka piersi, nie badała się i zostawiła trójkę dzieci. Akurat w tym samym czasie rodziłyśmy dzieci, potem kontakt nam się urwał, a gdy dowiedziałam się, że ma nowotwór nie dało się już nic zrobić.

Raka można wcześnie zdiagnozować, ale czy można go wyeliminować z naszego życia?

- Może nie w 100 procentach, ale w bardzo znacznym stopniu przez odpowiednią dietę i zdrowy sposób życia. Bo to, co my jemy, gdzie i jak żyjemy, w jakim środowisku, ma bardzo duży wpływ na nasze zdrowie. Prowadzenie higienicznego trybu życia jest bardzo istotne. Nowotwór rozwija się w organizmie długo wtedy, gdy nasz system odpornościowy funkcjonuje nie tak, jak powinien. Nie możemy tego czasu zmarnować więc z uporem namawiam na badania profilaktyczne refundowane przez NFZ. Musimy jako pacjenci wypracować współpracę i pomagać współpracować z lekarzami.

To są tylko niektóre z czynników wpływających na powstanie choroby, a są jeszcze inne?

- Oczywiście, ja jednak przede wszystkim uczulałam na to, na co mamy wpływ. Przestrzegam między innymi przed stosowaniem różnego rodzaju używek. Palenie papierosów to jeden z ważniejszych czynników wpływających na rozwój nowotworów, podobnie alkohol i narkotyki. Dlatego wiele konferencji prowadzę dla młodzieży, żeby ją ostrzec, by nie nadużywała tych środków oraz podkreślam, że dzisiejsze postępowanie będzie miało duży wpływ na to jacy będą za 20, 30 lat.

Jak młodzież przyjmuje te informacje. Dla niej rak to chyba perspektywa bardzo odległa?

- Ponieważ jestem żywym przykładem dobrodziejstwa wczesnej diagnostyki, mogę z przekonaniem mówić o kulturze , etyce współżycia, wstrzemięźliwości . Sposób wychowania i podejścia do seksualności ma też bardzo duży wpływ na nowotwory. Zostało już stwierdzone, że im większa ilość partnerów, tym większe ryzyko nowotworów narządów rodnych u kobiet. Młodzież chce słuchać tych informacji, jest zainteresowana, otwarta, zadaje pytania, czasem bardzo intymne. Chcę ich przestrzec, opowiadam, jak ja, jako młoda dziewczyna przeżywałam nowotwór swojej mamy. Proszę sobie wyobrazić – że co czwarta osoba w Polsce, już teraz jest dotknięta nowotworem, choć nie wszystkie są złośliwe. To jest patologia XXI wieku, dlatego musimy być bardzo czujni, bo rak jest bardzo podstępny. Nie bagatelizować jakichkolwiek zmian na skórze czy objawów bólowych, tylko udać się do lekarza. Jak jeden lekarz uśpi czujność, pójść do drugiego. Nie mówię, żeby być przeczulonym, ale jak różne objawy się powtarzają, to starać się uzyskać pełną informację, że wszystko jest w porządku.

Takie podejście rodzi też niebezpieczeństwo, że ludzie będą stawać się hipochondrykami. Coś im doskwiera i już widzą u siebie nowotwór.

- W jakimkolwiek działaniu trzeba zachować zdrowy dystans. Nasza organizacja spełnia między innymi funkcję dialogu między osobą dotkniętą nowotworem czy zdrową, ale zaniepokojoną problemem, żeby mogła porozmawiać, uzyskać informację, wyedukować się w tym kierunku. Tutaj niewiele trzeba, tylko odrobinę dobrej woli i życzliwości

Jedną z inicjatyw Waszej Organizacji jest podręcznik dla nauczycieli „Nauczanie w szkołach o nowotworach złośliwych”. W jaki sposób wchodzicie z tym tematem do szkół?


- Jesteśmy zapraszani z prelekcjami, począwszy od ostatnich klas gimnazjum, przez szkoły średnie po uczelnie wyższe. Jeździmy z profesorami Instytutu Onkologii i osobami dotkniętymi chorobą nowotworową, które są przeszkolone przez naszą organizację i również nas wspomagają. To daje nam możliwość szerokiego przedstawienia problemu i odbiór jest wtedy bardzo dobry. Zwykle jest to spotkanie w cyklu dwugodzinnym dla kilku klas równocześnie. Najpierw tłumaczymy, co to w ogóle jest nowotwór, jak się rozwija, jakie czynniki mają na niego wpływ, jak go unikać. Druga godzina poświęcona jest najczęściej spotykanym nowotworom w Polsce. Na naszych spotkaniach jest idealna cisza, młodzież słucha z dużym skupieniem i rozwagą, w ogóle nie widać znużenia tematem. Czasami łączymy prelekcje z koncertami czy happeningami zdrowotnymi. Organizujemy też inne akcje, jak na przykład wspieramy informacyjnie bezpłatną mammografię czy cytologię dla kobiet, często łącząc je z konferencjami czy koncertami znanych osobistości.

Kobiety często nie chcą korzystać z tych badań, ponieważ boją się, jak będą potraktowane przez nieznanego lekarza. Co można z tym zrobić?

- Mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że kadra w mammobusie Instytutu Onkologii, która wyjeżdża w teren jest wysoko wyspecjalizowana i jej podejście jest bardzo ludzkie. Zresztą dostajemy informacje zwrotne od kobiet, które chwalą życzliwe potraktowanie. To jest ważne, bo takie badanie wiąże się z pewnego rodzaju stresem.

Ale już cytologia, finansowana przez NFZ, jest wykonywana tylko w wyznaczonych placówkach i różnie można trafić.

- Trzeba po prostu znaleźć sobie lekarza odpowiedniego z życzliwym podejście, a tych nie brakuje i nie zrażać się. Jeśli coś jest nie tak, pójść do innego. Jest to wielka sprawa i w tym momencie składam ukłon do wysoko wyspecjalizowanej kadry lekarskiej.

Czy ktoś myśli o uproszczeniu procedury, żeby badania profilaktyczne, które i tak są opłacane przez NFZ można było wykonywać po prostu u lekarza, u którego pacjentki się leczą, do którego mają zaufanie?

- To wszystko działa jeszcze nie tak, jak byśmy sobie życzyli, ale przygotowujemy się do nowelizacji ustawy nowotworowej, bo obecnie obowiązująca pochodzi z lat siedemdziesiątych, a od tego czasu nowotwory bardzo się rozwinęły.

To są propozycje dla kobiet, a dla mężczyzn?

- To dopiero jest temat tabu! Gdy spotykam się z mężczyznami to namawiam ich, żeby zachęcali żony do badań, bo każdy mąż chce mieć zdrową żoną. A gdy spotykam się z kobietami, to proszę, żeby wpływały na swoich mężów.

Ale mężczyźni zwykle panicznie boją się lekarzy…


- Tak, i często dopiero przyparci do muru dają się namówić do jakiegoś działania w tym kierunku. W ogóle żyjemy w takich czasach, że mimo iż technika poszła bardzo do przodu, to odbywa się to kosztem naszego zdrowia. Musimy być bardzo czujni, uważać, co jemy, bo jedząc możemy pochłaniać praktycznie całą tablicę Mendelejewa, tyle chemii jest w różnych środkach konserwujących.

Na to jednak nie mamy zbyt dużego wpływu.


- Trochę jednak mamy. Możemy zwracać uwagę na składniki i kupować te produkty, gdzie jest mniej konserwantów. Na przykład pieczywo razowe bez ulepszaczy, biały twaróg bez dodatków, wędliny swojskie. W ogóle więcej ryb, warzyw i owoców, niż wędlin. I w niczym nie przesadzać. Do tego nie stresować się, nie być złośliwym, agresywnym, bo to też ma wpływ na rozwój komórek nowotworowych osłabia nasz system odpornościowy. Zachować duży dystans do spraw mniej ważnych. Oczywiście są też genetyczne uwarunkowania tej choroby, na które nie mamy już wpływu, ale nawet wtedy, wiedząc że rak był w rodzinie, powinniśmy się tym bardziej kontrolować i robić regularne badania. Profilaktyka to nie moda, a mądrość. Mam zawsze w pamięci słowa Jana Pawła II, który mówił, że: „nie żyje się, nie kocha się i nie umiera się na próbę”.

Jednym z Waszych najnowszych projektów jest współpraca z katechetami, na czym ona polega?

- Dzięki życzliwości księdza biskupa Gerarda Kusza w zeszłym roku od października do grudnia w diecezji gliwickiej mieliśmy cykl spotkań dla wszystkich katechetów. Jestem naprawdę podbudowana tą współpracą, bo jej efektem są organizowane w szkołach konferencje. Uważam, że to jest bardzo ważny nurt, bo Kościół jest wielkim autorytetem dla wielu osób. Przez inne instytucje nie dotrze się tak do ludzi, jak właśnie przez Kościół. Mam takie doświadczenie, że gdy informacja o badaniach w mammobusie i innych badaniach podawana jest przez parafie, wtedy bardzo dużo kobiet i mężczyzn na nie się decyduje. Zresztą w ogóle początek profilaktyki nowotworowej w Polsce sięga działalności ks. Piotra Skargi gdzie już dbano o zdrowie Polaków. Oczywiście, były inne choroby, ale kładziono wielki nacisk na zdrowie. Tu trzeba akcentować o tym, że Kościół zawsze był i jest tym, który dba i włącza się w ważne sprawy społeczne. Fundamentem i kontynuatorem tej idei pro zdrowotnych jest Polski Komitet Zwalczania Raka, który należy do: European Cancer Leagues Założony w 1906r., dzięki czemu współpracujemy i wymieniamy doświadczenia z krajami całego świata. A w Polsce naszą misją jest między innymi to, żeby mimo różnych problemów, jakie mamy ze służbą zdrowia, o nasze zdrowie dbać i jakoś sobie radzić. Bo jeżeli człowiek sam zostaje ze swoim problemem, to budzi się lęk, który też osłabia organizm, a tego po prostu nie chcemy. Człowiek od narodzin, aż do śmierci chce się czuć bezpiecznie i chce być kochany. To jest normalne.

Polska nie wypada dobrze jeśli chodzi o profilaktykę i leczenie nowotworów.


- W umieralności w wyniku chorób nowotworowych dorównujemy krajom Trzeciego Świata. Na Zachodzie umieralność kształtuje się na poziomie 3-4, maksymalnie 10 procent. A u nas jest to aż 80 procent. Z Zachodu przyjeżdżają medycy do naszego Instytutu Onkologii, żeby się uczyć, jak wygląda ostatnie stadium raka. Tak to, niestety wygląda. Dlatego staramy się wprowadzać programy profilaktyczne wzorowane na krajach rozwiniętych, osiągnięciach współpracy ze społeczeństwem. Z kolei podręcznik dla szkół, który opracowali uznani naukowcy ze Śląska pod redakcją Prof. dr hab. Mieczysława Chorążego , jest pierwszą taką pozycją w Europie i teraz jest wzorem dla innych krajów. Jesteśmy z tego bardzo dumni i cieszymy się, że w ten sposób możemy edukować oraz uświadamiać istotę prewencji pierwotnej (edukacja) i wtórnej (wczesna diagnostyka).

List z okazji III Śląskiej Wiosny ze Zdrowiem

Drodzy Samorządowcy

Od kilku lat mam wielką przyjemność organizować Wiosnę i Jesień ze Zdrowiem oraz festiwale Zdrowia a przede wszystkim „Przemarsze Różowej Wstążeczki”, wspólnie z kobietami z całego Świata, dla których ŻYCIE i CZŁOWIEK stanowią największą wartość.

Od kilkunastu lat interesuje mnie narastający problem zachorowalności na raka w naszym regionie, a także skuteczność w opanowaniu patologii nowotworowej.
W trakcie swojej działalności zrozumiałam, że zdrowy człowiek to wielkie wyzwanie społeczne, które jest gwarantem sukcesów zarówno obywatelskich, jak i ekonomicznych. Jeżeli nie podejmiemy dialogu
z lekarzami i nie zadbamy sami o higieniczny tryb życia, podpiszemy wyrok na siebie. Przez profilaktykę i poszanowanie naturalnego środowiska oraz edukację w dużym stopniu możemy zapobiec nie jednej tragedii. Zbyt wiele ludzi cierpi z powodu chorób, których można by uniknąć. Niestety najczęściej za późno dochodzi do zdiagnozowania.

Co roku umiera prawie 2000 kobiet w Polsce na raka szyjki macicy i dlatego proszę państwa o wsparcie i włączenie się w akcję zaszczepienia dziewczynek w wieku 12- 13 lat w celu wyeliminowania tej choroby społecznej oraz w włączenie się w propagowanie profilaktyki od najwcześniejszych lat życia. Zagadnienia szczepień  proszę potraktować bardzo poważnie, gdyż wirus HPV odpowiada za wiele przednowotworowych oraz nowotworowych zmian w organizmie młodej kobiety, a szansą na uniknięcie choroby są właśnie proponowane szczepienia. Proszę pamiętać, że specjaliści z dziedziny medycyny podkreślają, że im wcześniejsza profilaktyka, tym skuteczniejsze są efekty działania. W skali całego świata rak szyjki macicy jest drugim, co do częstości występowania nowotworem i drugą, co do częstości przyczyną zgonów z powodu chorób nowotworowych wśród kobiet. Dlatego też szczególnie zachęcam Państwa, aby chronić własne córki przed tą straszną  statystyką.

Wiele krajów europejskich zdecydowało już o finansowaniu szczepień przeciw HPV ze środków publicznych. Polska na razie nie dołączyła do tej grupy. Dlatego niektóre samorządy, aktywnie działające na rzecz profilaktyki zdrowotnej, postanowiły z własnego budżetu sfinansować te szczepienia.

Województwo Śląskie szczególnie przoduje, tak jak we wszystkich zachorowaniach również w zachorowaniach na raka szyjki macicy i dlatego zrozumienie tak poważnego tematu oraz za okazaną życzliwość dziękuję w imieniu wszystkich środowisk, ponieważ zdrowa kobieta równa się zdrowa rodzina.


Z wyrazem szacunku

Barbara Dziuk

Prezes
Fundacji na Rzecz Zapobiegania i Zwalczania Nowotworów
Polskiego Komitetu Zwalczania Raka w Tarnowskich Górach
Pierwszego Tarnogórskiego UIIIW w Tarnowskich Górach
Radna Sejmiku Woj. Śląskiego

strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |