Bytom inaczej

Wczoraj byłam  w Agorze w Bytomiu. Pamiętam z lat dziecinnych, kiedy z mamą wspólnie jechałyśmy na wspaniałe zakupy szczególnie słodycze. Niezapomniane trufle, czekolady pełnomleczne oraz przepyszna galaretka, której smak do dnia dzisiejszego czuję.

Moja wyprawa do Bytomia miała na celu sprawdzenie co można zobaczyć i kupić w Centrum Handlowym AGORA. Na wyjazd namówiły mnie moje córki, które również chciały przejechać się autobusem. Bardzo szybko przyjechała 19-tka i w ciągu pół godziny dojechałyśmy do Bytomia. Deptak przy ul. Dworcowej niczego sobie, przede wszystkim nie sprawił mi kłopotu spacer w szpilkach, ponieważ chodniki są dostosowane do damskiego obuwia. Miło, że decydujący mają to na uwadze.

W tym momencie apeluję do naszych radnych w Tarnowskich Górach, którzy mają w planach przebudowę ul. Krakowskiej, żeby wzięli pod uwagę nasze damskie obuwie. Czasami po przejściu Rynku moje nogi od spodu jak i szpilki są w katastrofalnym stanie.

Wracając do Bytomia. Przed AGORĄ czekały na mnie dwie przyjaciółki, z którymi od razu poszłyśmy do kawiarni. W miłej atmosferze wypiłyśmy kawę oraz poopowiadałyśmy o planach w działalności dla ludzi. Muszę przyznać, że wiele dobrego ustaliłyśmy. Na razie na zdradzam szczegółów, jednak w niedługim czasie będę Państwa informować na bieżąco.

Potem było hasło zwiedzenia galerii na ostatnim piętrze. Wjechałyśmy ruchomymi schodami podziwiając wystawy sklepów. Takie typowo babskie sprawy.

Powiem, że wystawa poplenerowa „sztuka nie jedno ma imię”  mnie zaskoczyła i bardzo zainteresowała. Były to ławeczki pomalowane w różne wzory i kolory.

Pozwoliłam sobie zrobić sesję zdjęciową. Następnie pooglądałyśmy wystawione zdjęcia i w dobrym humorze udałyśmy się do domu.

W drodze powrotnej z przystanku autobusowego udając się ul. Krakowską podziwiłam odnowione kamienice jak i pięknie podświetlony Ratusz oraz inne budynki na Rynku. Wyjazd do Bytomia był bardzo miły dla nas wszystkich.

Bieg Katorżnika

Dzisiaj pojechałam do dzielnicy Powiatu Lublinieckiego –KOKOTKA  zobaczyć wielkie wydarzenie VII edycja biegu Katorżnika. Z roku na rok jest coraz więcej chętnych i uczestników. Od organizatorów otrzymałam informację odnośnie uczestników: różni wiekowo, różne zainteresowania i profesje. Podziwiałam wszystkich uczestników, a było ich ok. 1000 osób z całej Polski jak i z zagranicy. Podziwiałam kobiety. Naprawdę widok niesamowity. Bieg jak zwykle jest ekstremalny. Przez las jak i zbiornik wodny każdy z uczestników musiał sobie poradzić. Można było zaobserwować pomoc jak i współpracę pomiędzy biegaczami.

Widok wycieńczonych, zmęczonych ale radosnych uczestników był budujący.

Jak zwykle faceci w mundurach przygotowali perfekcyjnie cały bieg Katorżnika. Wielkie rzeczy tylko można robić z ludźmi zdyscyplinowanymi i odpowiedzialnymi.

Wielkie gratulacje dla Klubu sportowego „META”. Jest przyjemnie patrzyć na ludzi z pasja i miłością, którzy swój czas poświęcają dla drugich. Już od kilku lat Klub Sportowy Meta wspiera i organizuje w Tarnowskich Górach Biegi Ekologiczne „PO ZDROWIE” w ramach Ogólnopolskiej Kampanii WYBIERZ ŻYCIE. Członkowie Stowarzyszenie TSIS „KLON” i Fundacji na Rzecz Zapobiegania i Zwalczania Nowotworów odnoszą wielkie zwycięstwa w biegach krajowych i międzynarodowych. Jednym z nich jest Marcin Świerc, któremu dopingujemy. To jest wielki talent sportowych.

Poznałam przesympatycznego ambasadora  Tajwanu, którego zaprosiłam do współpracy w dziedzinie profilaktyki. Wymieniliśmy się uprzejmościami i zaproszeniami. Opowiedział mi jak wygląda na Tajwanie system profilaktyczny. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że należy wymienić doświadczenia. Jest to bardzo przyszłościowa wspólna sprawa.

Przeżyłam kolejny wspaniały dzień

SOS dla Borowian

Dzisiaj wraz przyjaciółmi pojechałam do Ośrodka Harcerskiego w Borowianach. Zachwyciła mnie jak zwykle przyroda i natura. Wróciły wspomnienia z czasów kiedy byłam harcerką. Przynajmniej 2 razy do roku organizowano nam biwaki z atrakcjami zwiadowczymi w nocy. Szukaliśmy różnych przedmiotów. Przy ognisku w amfiteatrze piekliśmy kiełbaski i śpiewaliśmy: „Płonie ognisko...”, „Ogniska już dogasa blask...”. To były wspaniałe chwile, o których dzisiaj rozmawiałam z druhem Karolem. To już są nasi następcy. Znalazłam drzewa trochę wyższe, gdzie jako młodzi ludzie nawiązywaliśmy przyjaźnie i deklarowaliśmy przyjaźń. Spojrzałam na piękne miejsce niedaleko Tarnowskich Gór, gdzie można odpocząć w spokoju. Wyciszyć się, zapomnieć o trudnościach i spojrzeć na życie inaczej.

Zasmucił mnie stan ośrodka. Jak można było dopuścić do takiego stanu. Podziwiam młodych ludzi, którzy z wielkim zapałem naprawiają na bieżąco kempingi i  namioty. Podziwiam rodziców i ludzi wielkiego serca, którzy dla dzieci zrobią wszystko.  Zachwycił mnie uderzający porządek i radość na twarzach dzieci.

Widzę dużo potrzeb. Szkoda, że z osób decydujących nie dostrzegł nikt przepięknego zakątka jakim są Borowiany. Myślę, że należało by rozkręcić kampanię dla odbudowy i rozbudowy ośrodka. Można by naprawdę niewielkim kosztem zrobić fantastyczną sprawę dla dzieci i młodzieży z naszego regionu. Dziwię się , że wszyscy patrzą na ideę wybudowania tras rowerowych bardzo drogim kosztem, a przy niewielkim nakładzie i życzliwości można by połączyć i trasy rowerowe w lesie oraz miejsce na trasy zwiadowcze. Ja nawet bym widziała w ośrodku zajęcia dla nadpobudliwej młodzieży. Las i natura bardzo dobrze wpływają na  stres i agresję.

Dzisiaj się fantastycznie bawiłam. Miałam szczęście załapałam się na dzień INDIANINA. Włożyłam pióropusz zrobiony przez druhów i przez chwile poczułam się jak dziecko, które może z niewielkich rzeczy mieć chwile radości. To było niesamowite przeżycie. Patrzyłam na uporządkowany las po wycince, który uporządkowany był przez młodych harcerzy. Harcerze potrafią zbierać grzyby i udało im się naprawdę zebrać niezłe okazy, które swojskim sposobem suszą na krzesłach.  Zafascynowało mnie jak ekologicznie młodzi ludzie mogą wypoczywać. W piecu podgrzewają drewnem wodę, aby mieć ciepłą wodę. Łazienki własnymi siłami wyremontowali. Brakuje im kuchni dobrze wyposażonej.

Może jak ktoś będzie czytać moje rozmyślania to pomorze, aby doprowadzić do odnowienia przepięknego zakątka naszego powiatu, jakim są zapomniane Borowiany. Widzę tam naprawdę wiele możliwości. Zapraszam i apeluje do ludzi, aby stworzyć ośrodek z wielkimi możliwościami. Musimy dołożyć starań, aby miłość i wrażliwość młodych ludzi na środowisko naturalne wspierać. 



Dziesiątego

Trudno przemilczyć dzisiejszego dnia. 10.08. tak jak co miesiąc łącze się duchowo z wszystkimi, którzy zginęli w Smoleńsku i ich rodzinami. To jest dzień, który zwykle mi się kojarzył z wypłata tak jak większości, jednak po 10.04.2010r. to są miesięcznice, kiedy wspominam wspaniałych ludzi, którzy mieli wielkie plany co do Budowy Nowej Polski i rozwoju gospodarczego. Są to dla mnie bardzo trudne chwile. Chwile zadumy DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO?

Pytanie bez odpowiedzi.

100 lat chóru Jutrzenka

Po południu w sobotę byłam zaproszona do Nakła Śląskiego na Wielką uroczystość  100- lecia Chóru.

Podziwiałam przepiękny koncert i miłośc ludzi do muzyki. Moi rodzice zawsze mi powtarzali słowa: „Gdzie słyszysz muzykę i spiew tam idź”.

To są  pasjonacji wyczuwa się na odległość.  Szef Pan Gerhard Nowak zaraża ludzi śpiewem. Moja rodzina również śpiewa w tym  chórze.

Podczas koncertu wszystkie utwory, które słyszałam już jako dziecko i obecnie podczas zjazdów rodzinnych śpiewamy, więc atmosferę, która stworzył chór nie da się opisać. A jak zaśpiewali standard w języku angielskim o miłości to już czułam się jak w niebie. Wyzwolili we mie wspomnienia, kiedy jako młoda dziewczyna od obecnego męża właśnie taką dedykację otrzymałam. Rozkleili mnie totalnie. Wspólnie  z wszystkimi czułam się tak, jakbym była na spotkaniu rodzinnym.

Odznaczyłam w imieniu Województwa Śląskiego Srebrną Odznaką Pana Grzegorza Pitasa Szefowa chórów i orkiestr naszego regionu „Zasłużony dla Województwa Śląskiego”.

Wzruszającym elementem tego wielkiego wydarzenia było puszczanie kolorowych lampionów w niebo. Ja też się załapałam i jak dziecko cieszyłam się, że mi wyszło, że mój lampion się uniósł wysoko. W wieczór spełnionych marzeń pomyślałam sobie o ludziach, dla których człowiek i przebywanie z nim stanowi największą wartość. Życzyłam sobie i innym, aby spotykanym ludziom przy takich okazjach zawsze towarzyszyła wielka radość i abyśmy zawsze umieli się cieszyć drugim człowiekiem- zarażać dobrocią i  miłością.

Turniej Szachowy o Memoriał Piasty

W sobotę, 6 sierpnia uczestniczyłam w zakończeniu IX Integracyjnego Turnieju Szachowego o Memoriał Piasty.

Z wielka życzliwością jako Radna Sejmiku objęłam przedsięwzięcie Patronatem Honorowym. Również jak zwykle Właściciele Restauracji „SEDLACZEK” podeszli z wielkim sercem do tego wydarzenia. Wspólnie wręczyliśmy dyplomy i nagrody. Bardzo mnie wzruszyły chwile, kiedy osoby niepełnosprawne zdobywały czołowe miejsca. Była to wielka przyjemność przeżywania radosnych chwil wspólnie z ludźmi, którzy szachy uważają za pasję życiową.

Cieszyłam się, że z władz naszego regionu przybył w-ce przewodniczący Rady Miejskiej TG Janusz Śnietka osoba bardzo wyczulona na sprawy społeczne.

Gratuluję organizatorom: Integracyjnemu Klubowi Szachowego „TĘCZA” Tarnowskie Góry, Salezjańskiemu  Ośrodkowi Szkolno – Wychowawczemu TG, Restauracji „SEDLACZEK”. Życzę dużo siły do dalszego organizowania tak wspaniałych przedsięwzięć.

Rozmowy niedokończone w TV Trwam

2 sierpnia byłam gościem w TV TRWAM w Rozmowach niedokończonych . Tematem była Kampania Wybierz Życie od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci. Wywiad można było ogladać na żywo oraz zadać mi pytanie.

Zwracałam uwagę na sferę duchowości oraz współpracy duchowej osób już chorych i ich rodzin. Bardzo ciekawe w mojej działalności jest spotykanie ludzi różnych ideowo. Pomoc duchowa, znajdowanie dla nich drogi do powrotu społecznego i rodzinnego jest wielką przyjemnością. Zaznaczałam, że przy tak trudnych chwilach musimy wyzwalać tę pozytywną energię potrzebna dla nas jak i dla najbliższych. Doświadczam wiele nawróceń i powrotów do Boga, który winien być zawsze największą wartością, któremu wszystko podporządkowujemy. Wtedy jest wszy7stko dobrze i trudności lepiej się znosi.

W między czasie zostałam Matką chrzestną Juliana. Wspaniałego 4 miesięcznego faceta z Ciechocinka. Jestem zakochana w nim i cieszę się, że mogę jeszcze jedno dziecko obdarzyć miłością i zbliżać go do Boga. Odpowiedzialność za małego człowieka podjęłam się z wielkim entuzjazmem i będę czuwać nad jego wzrostem duchowym. Jest to wielka odpowiedzialność.
strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |