Kongres PiS inicjujący Wybory do Parlamentu 2011

W sobotę 20.08.2011r. wraz z moimi przyjaciółmi udałam się do Warszawy o godz. 6.30. Kongres PiS-u odbył się w Sali Kongresowej o godz. 14.00

Cała sala wypełniona po brzegi emanowała pozytywną energią zapalającą do działań przedwyborczych. Podpisano porozumienie z wieloma organizacjami pozarządowymi, które wyraziły akces wspierania działań PiS. Konwencja Wyborcza cechowało duży entuzjazm i wspólne działania. Spotkałam wiele wspaniałych znajomych posłów i senatorów oraz osób działających w organizacjach pozarządowych. Później wraz z przyjaciółmi poszłam pod budynek PAST-y w rocznicę działań powstańczych. W tym momencie posłużę się historią najwyższej budowli w Polsce do 1934r., kiedy oddano do użytku katowicki Drapacz Chmur oraz stołeczny wieżowiec towarzystwa ubezpieczeniowego Prudential. W czasie wojny budynek PAST-y zasłynął z zaciętych walk jakie toczyły się o niego podczas powstania warszawskiego. Budynek był bardzo silnie broniony przez Niemców. Walki powstańcze o zdobycie gmachu trwały od 2 do 20 sierpnia. Zostały zakończone sukcesem, jednak sam budynek został bardzo poważnie zniszczony. Miejsce nieprzypadkowe. Powiedziała bym charyzmatyczne. Tak jak w Powstaniu Warszawskim odegrał ważną rolę, tak nasze symboliczne spotkanie przedwyborcze myślę, że też odegra wielka rolę.

Później wszyscy udaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy do domu. Przyjechałam do Tarnowskich Gór o godz. 22.30 i tak jak ja to określam musiałam szybko spać, aby wstać następnego dnia o 5.30 w celu udania się na Pielgrzymkę Kobiet do Piekar Śląskich.

Spotkanie Dzieci Galgenbergu

15.08.2001r. brałam udział w Zjeździe Dzieci Galenbergu. Rozpoczęło się ono różańcem o godz. 12.00 przy Grocie. Miejsce przepiękne, gdzie jako dziecko wspólnie z mama chodziłyśmy na nabożeństwa majowe, a później w wieku nastolatki na „randki” . Przepiękne miejsce bardzo sentymentalne.

Najlepiej atmosferę oddaje wiersz:

„GALENBERG” Jeziorski Franciszek

W Tarnowskich Górach jest dzielnica
jest tako góra znaczy berg,
ludzie pomału zapominają
a to sie nazywo Galenberg.

Tam sie za bajtla zawsze lotało
na randtki do parku koło kościoła,
i do tyjatru na droga krzyżowo
do salki co za kościołym stoła.

Ile kilometrów my natrzaskali
lotajac na pańskie na słoneczniki,
ile przez płoty my sie naskokali
na ryby na dzialki na tyn stawek dziki.

No a te dziołszki nie zapomniane
Krysie, Danki ,Lodzie i Lidki,
to takie czasy przekochane
to boly fajne zdrowe kobiytki.

Teraz te miejsca pokryl już kurz
wspomniynia dawno rozwioł wiatr,
juz nigdy nie wrócą nigdy już
te dni i czas przeżytych lat.

Gdzie dziś odnaleśc dawnych znajomych
gdzie koleżanki są z tamtych lat,
już niy pojdymy po łodpuście
na Piny z gitarą wieczorym grac.

Los nos rozciepoł po całym swiecie
ludzie przestali sie jakoś znac,
kiedyś to boło całkiym prosto
całkiym zwyczajnie to wszystko szło.

Po różańcu udaliśmy się alejką obok fontanny do Zabytkowego Kościoła na Galenbergu. Uczestniczyliśmy we mszy św. w intencji żyjących i zmarłych mieszkańców w dzień święta Matki Boskiej Królowej Polski. Na zakończenie mszy św. organizatorzy podarowali kościołowi obrus na 100 lecie ołtarza głównego.

Przed kościołem na schodach zrobiono pamiątkowe zdjęcie. Następnie udaliśmy się do ORFEUSZA na przyjęcie.

Poczułam się jak w rodzinie. Bardzo ciepła rodzinna atmosfera. Wspólne biesiadne śpiewanie, zabawa, konkursy i tańce.

Gratuluję organizatorom pomysłu i zaangażowania. Bardzo lubię takie spotkania, gdzie człowiek bez względu na wiek umie się cieszyć i tą radością obdarza drugich. Super impreza. Spotkałam wielu znajomych, których od lat nie widziałam. Dziękuję za zaproszenie.

v

Bytom inaczej

Wczoraj byłam  w Agorze w Bytomiu. Pamiętam z lat dziecinnych, kiedy z mamą wspólnie jechałyśmy na wspaniałe zakupy szczególnie słodycze. Niezapomniane trufle, czekolady pełnomleczne oraz przepyszna galaretka, której smak do dnia dzisiejszego czuję.

Moja wyprawa do Bytomia miała na celu sprawdzenie co można zobaczyć i kupić w Centrum Handlowym AGORA. Na wyjazd namówiły mnie moje córki, które również chciały przejechać się autobusem. Bardzo szybko przyjechała 19-tka i w ciągu pół godziny dojechałyśmy do Bytomia. Deptak przy ul. Dworcowej niczego sobie, przede wszystkim nie sprawił mi kłopotu spacer w szpilkach, ponieważ chodniki są dostosowane do damskiego obuwia. Miło, że decydujący mają to na uwadze.

W tym momencie apeluję do naszych radnych w Tarnowskich Górach, którzy mają w planach przebudowę ul. Krakowskiej, żeby wzięli pod uwagę nasze damskie obuwie. Czasami po przejściu Rynku moje nogi od spodu jak i szpilki są w katastrofalnym stanie.

Wracając do Bytomia. Przed AGORĄ czekały na mnie dwie przyjaciółki, z którymi od razu poszłyśmy do kawiarni. W miłej atmosferze wypiłyśmy kawę oraz poopowiadałyśmy o planach w działalności dla ludzi. Muszę przyznać, że wiele dobrego ustaliłyśmy. Na razie na zdradzam szczegółów, jednak w niedługim czasie będę Państwa informować na bieżąco.

Potem było hasło zwiedzenia galerii na ostatnim piętrze. Wjechałyśmy ruchomymi schodami podziwiając wystawy sklepów. Takie typowo babskie sprawy.

Powiem, że wystawa poplenerowa „sztuka nie jedno ma imię”  mnie zaskoczyła i bardzo zainteresowała. Były to ławeczki pomalowane w różne wzory i kolory.

Pozwoliłam sobie zrobić sesję zdjęciową. Następnie pooglądałyśmy wystawione zdjęcia i w dobrym humorze udałyśmy się do domu.

W drodze powrotnej z przystanku autobusowego udając się ul. Krakowską podziwiłam odnowione kamienice jak i pięknie podświetlony Ratusz oraz inne budynki na Rynku. Wyjazd do Bytomia był bardzo miły dla nas wszystkich.

Bieg Katorżnika

Dzisiaj pojechałam do dzielnicy Powiatu Lublinieckiego –KOKOTKA  zobaczyć wielkie wydarzenie VII edycja biegu Katorżnika. Z roku na rok jest coraz więcej chętnych i uczestników. Od organizatorów otrzymałam informację odnośnie uczestników: różni wiekowo, różne zainteresowania i profesje. Podziwiałam wszystkich uczestników, a było ich ok. 1000 osób z całej Polski jak i z zagranicy. Podziwiałam kobiety. Naprawdę widok niesamowity. Bieg jak zwykle jest ekstremalny. Przez las jak i zbiornik wodny każdy z uczestników musiał sobie poradzić. Można było zaobserwować pomoc jak i współpracę pomiędzy biegaczami.

Widok wycieńczonych, zmęczonych ale radosnych uczestników był budujący.

Jak zwykle faceci w mundurach przygotowali perfekcyjnie cały bieg Katorżnika. Wielkie rzeczy tylko można robić z ludźmi zdyscyplinowanymi i odpowiedzialnymi.

Wielkie gratulacje dla Klubu sportowego „META”. Jest przyjemnie patrzyć na ludzi z pasja i miłością, którzy swój czas poświęcają dla drugich. Już od kilku lat Klub Sportowy Meta wspiera i organizuje w Tarnowskich Górach Biegi Ekologiczne „PO ZDROWIE” w ramach Ogólnopolskiej Kampanii WYBIERZ ŻYCIE. Członkowie Stowarzyszenie TSIS „KLON” i Fundacji na Rzecz Zapobiegania i Zwalczania Nowotworów odnoszą wielkie zwycięstwa w biegach krajowych i międzynarodowych. Jednym z nich jest Marcin Świerc, któremu dopingujemy. To jest wielki talent sportowych.

Poznałam przesympatycznego ambasadora  Tajwanu, którego zaprosiłam do współpracy w dziedzinie profilaktyki. Wymieniliśmy się uprzejmościami i zaproszeniami. Opowiedział mi jak wygląda na Tajwanie system profilaktyczny. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że należy wymienić doświadczenia. Jest to bardzo przyszłościowa wspólna sprawa.

Przeżyłam kolejny wspaniały dzień

SOS dla Borowian

Dzisiaj wraz przyjaciółmi pojechałam do Ośrodka Harcerskiego w Borowianach. Zachwyciła mnie jak zwykle przyroda i natura. Wróciły wspomnienia z czasów kiedy byłam harcerką. Przynajmniej 2 razy do roku organizowano nam biwaki z atrakcjami zwiadowczymi w nocy. Szukaliśmy różnych przedmiotów. Przy ognisku w amfiteatrze piekliśmy kiełbaski i śpiewaliśmy: „Płonie ognisko...”, „Ogniska już dogasa blask...”. To były wspaniałe chwile, o których dzisiaj rozmawiałam z druhem Karolem. To już są nasi następcy. Znalazłam drzewa trochę wyższe, gdzie jako młodzi ludzie nawiązywaliśmy przyjaźnie i deklarowaliśmy przyjaźń. Spojrzałam na piękne miejsce niedaleko Tarnowskich Gór, gdzie można odpocząć w spokoju. Wyciszyć się, zapomnieć o trudnościach i spojrzeć na życie inaczej.

Zasmucił mnie stan ośrodka. Jak można było dopuścić do takiego stanu. Podziwiam młodych ludzi, którzy z wielkim zapałem naprawiają na bieżąco kempingi i  namioty. Podziwiam rodziców i ludzi wielkiego serca, którzy dla dzieci zrobią wszystko.  Zachwycił mnie uderzający porządek i radość na twarzach dzieci.

Widzę dużo potrzeb. Szkoda, że z osób decydujących nie dostrzegł nikt przepięknego zakątka jakim są Borowiany. Myślę, że należało by rozkręcić kampanię dla odbudowy i rozbudowy ośrodka. Można by naprawdę niewielkim kosztem zrobić fantastyczną sprawę dla dzieci i młodzieży z naszego regionu. Dziwię się , że wszyscy patrzą na ideę wybudowania tras rowerowych bardzo drogim kosztem, a przy niewielkim nakładzie i życzliwości można by połączyć i trasy rowerowe w lesie oraz miejsce na trasy zwiadowcze. Ja nawet bym widziała w ośrodku zajęcia dla nadpobudliwej młodzieży. Las i natura bardzo dobrze wpływają na  stres i agresję.

Dzisiaj się fantastycznie bawiłam. Miałam szczęście załapałam się na dzień INDIANINA. Włożyłam pióropusz zrobiony przez druhów i przez chwile poczułam się jak dziecko, które może z niewielkich rzeczy mieć chwile radości. To było niesamowite przeżycie. Patrzyłam na uporządkowany las po wycince, który uporządkowany był przez młodych harcerzy. Harcerze potrafią zbierać grzyby i udało im się naprawdę zebrać niezłe okazy, które swojskim sposobem suszą na krzesłach.  Zafascynowało mnie jak ekologicznie młodzi ludzie mogą wypoczywać. W piecu podgrzewają drewnem wodę, aby mieć ciepłą wodę. Łazienki własnymi siłami wyremontowali. Brakuje im kuchni dobrze wyposażonej.

Może jak ktoś będzie czytać moje rozmyślania to pomorze, aby doprowadzić do odnowienia przepięknego zakątka naszego powiatu, jakim są zapomniane Borowiany. Widzę tam naprawdę wiele możliwości. Zapraszam i apeluje do ludzi, aby stworzyć ośrodek z wielkimi możliwościami. Musimy dołożyć starań, aby miłość i wrażliwość młodych ludzi na środowisko naturalne wspierać. 



Dziesiątego

Trudno przemilczyć dzisiejszego dnia. 10.08. tak jak co miesiąc łącze się duchowo z wszystkimi, którzy zginęli w Smoleńsku i ich rodzinami. To jest dzień, który zwykle mi się kojarzył z wypłata tak jak większości, jednak po 10.04.2010r. to są miesięcznice, kiedy wspominam wspaniałych ludzi, którzy mieli wielkie plany co do Budowy Nowej Polski i rozwoju gospodarczego. Są to dla mnie bardzo trudne chwile. Chwile zadumy DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO?

Pytanie bez odpowiedzi.

100 lat chóru Jutrzenka

Po południu w sobotę byłam zaproszona do Nakła Śląskiego na Wielką uroczystość  100- lecia Chóru.

Podziwiałam przepiękny koncert i miłośc ludzi do muzyki. Moi rodzice zawsze mi powtarzali słowa: „Gdzie słyszysz muzykę i spiew tam idź”.

To są  pasjonacji wyczuwa się na odległość.  Szef Pan Gerhard Nowak zaraża ludzi śpiewem. Moja rodzina również śpiewa w tym  chórze.

Podczas koncertu wszystkie utwory, które słyszałam już jako dziecko i obecnie podczas zjazdów rodzinnych śpiewamy, więc atmosferę, która stworzył chór nie da się opisać. A jak zaśpiewali standard w języku angielskim o miłości to już czułam się jak w niebie. Wyzwolili we mie wspomnienia, kiedy jako młoda dziewczyna od obecnego męża właśnie taką dedykację otrzymałam. Rozkleili mnie totalnie. Wspólnie  z wszystkimi czułam się tak, jakbym była na spotkaniu rodzinnym.

Odznaczyłam w imieniu Województwa Śląskiego Srebrną Odznaką Pana Grzegorza Pitasa Szefowa chórów i orkiestr naszego regionu „Zasłużony dla Województwa Śląskiego”.

Wzruszającym elementem tego wielkiego wydarzenia było puszczanie kolorowych lampionów w niebo. Ja też się załapałam i jak dziecko cieszyłam się, że mi wyszło, że mój lampion się uniósł wysoko. W wieczór spełnionych marzeń pomyślałam sobie o ludziach, dla których człowiek i przebywanie z nim stanowi największą wartość. Życzyłam sobie i innym, aby spotykanym ludziom przy takich okazjach zawsze towarzyszyła wielka radość i abyśmy zawsze umieli się cieszyć drugim człowiekiem- zarażać dobrocią i  miłością.

strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |