Cmentarz żydowski w Tarnowskich Górach - wystarczy chcieć

Tarnogórski "bet chaim", czyli "dom życia", jak nazywany w języku hebrajskim jest cmentarz żydowski, mieści się na posesji numer 66 przy ulicy Gliwickiej. Jest to jedno z najbardziej niezwykłych i magicznych miejsc w centrum Tarnowskich Gór, a jednocześnie zapomnianych i popadających z roku na rok w coraz większą ruinę.

Przypomnijmy, że zorganizowana tarnogórska gmina żydowska powstała w 1815 roku, a sam cmentarz powstał w 1822 roku, by w kilka lat później mógł obok zostać wzniesiony dom pogrzebowy z pomieszczeniami do rytualnego przygotowywania zwłok do pogrzebu i mieszkaniem stróża. Do dnia dzisiejszego na cmentarzy zachowało się ponad 200 kamiennych macew, które wśród krzaków i bluszczu są co jakiś czas świadkami libacji amatorów taniego alkoholu z marketu obok lub prób uchwycenia "klimatu miejsca" przez miłośników fotografii. Jednak przede wszystkim są one niemymi świadkami historii przypominającymi społeczność, która jeszcze nie tak dawno współtworzyła historię naszego miasta.



Temat cmentarza wraca co jakiś czas, jak bumerang. Ostatnimi czasy stało się o nim znowu głośno, a to za sprawą przejęcie cmentarza przez Starostwo Powiatowe w Tarnowskich Górach 18 czerwca, a to za sprawą zbliżających się małymi krokami wyborów samorządowych i zainteresowania kwestią kirkutu przez niektórych lokalnych polityków. Wiadomo - temat ciekawy, można sobie zyskać sympatię wyborców. Czytając/słuchając wypowiedzi naszych włodarzy na omawiany temat, żyje nadzieją, że wszystko co mówią ma związek z realną chęcią zrobienie czegoś dla cmentarza i miasta, a nie tylko z tym, aby zyskać dodatkowe głosy poparcia w zbliżających się wyborach.

Wychodząc jednak na przeciw politycznym frazesom, nie czekając, aż w końcu ktoś coś zrobi za rok lub dwa, a jednocześnie trzymając za słowo naszych lokalnych polityków, młodzi ludzie skupieni wokół Tarnogórskiej Fundacji Kultury i Sztuki postanowili po raz kolejny już zająć się uporządkowaniem żydowskiego kirkutu przy Gliwickiej 66.


W minioną sobotę odbyło się pierwsze w tym roku sprzątanie cmentarza. Przed ponad 3 godziny grupa ponad 15 osób sprzątała cmentarz - udało się m.in. uporządkować teren obok domu przedpogrzebowego oraz przy grobach dzieci pochowanych na cmentarzu. Umówili się pocztą pantoflową oraz dzięki Facebookowi - Mieliśmy sprzątać cmentarz już w zeszłym tygodniu, jednak pogoda pokrzyżowała nam plany - mówią działacze Tarnogórskiej Fundacji Kutlury i Sztuki, którzy zainicjowali idee uporządkowania kirkutu - Udało się teraz, a planujemy spotykać się regularnie. Kolejne spotkanie w przyszły weekend - dodają.


Wszystko odbywało się zgodnie w wytycznymi Komisji Rabinicznej dotyczącymi prac porządkowych na cmentarzach żydowskich, a każdy przybyły otrzymał również zbiór materiałów, z których można było poznać kilka ciekawostek o cmentarzach żydowskich i obrzędach związanych z pogrzebem. W przyszłości TFKiS planuje, tak jak w roku poprzednim, zachęcić i zaangażować w opiekę nad cmentarzem tarnogórską młodzież licealną - w zeszłym roku aktywnie w prace na cmentarzu włączyła się młodzież z II Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica, która miała okazja również wysłuchać prelekcji Dariusza Waleriańskiego na temat żydowskich obrzędów i tradycji.

Projekty odnowy cmentarza żydowskiego w Tarnowskich Górach jest częścią większego projektu pt. "Tarnogórzanie dla pamięci" realizowanego przez TFKiS od 2005 roku. "Tarnogórzanie dla pamięci" to cykl interdyscyplinarnych działań kulturalnych związanych z przywróceniem pamięci, ochroną dziedzictwa i wielokulturowości Tarnowskich Gór oraz ocaleniem ważnych dla pamięci historycznej miejsc. W jego ramach TFKiS m.in. postawiła kolumnę upamiętniającą spaloną przez hitlerowców synagogę w 1939 roku oraz pomnik "bramę" ma miejscu dawnego cmentarza ewangelickiego, a w grudniu tego roku odbędzie się kolejna edycja festiwalu Kolaż Kultury.



Spotykamy się w każdą sobotę o godzinie 16:00 przed bramą cmentarza. Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki zaprasza wszystkich serdecznie, którzy chcą się przyłączyć. Zapewniamy rękawice i narzędzia. Wszelkie informacje można uzyskać m.in z profilu TFKiS na Facebooku lub dzwoniąc pod numery 507365774 i 605379972. Zapraszamy!
 



DKU, czyli co potrafią młodzi ludzie z Tarnowskich Gór?

4. Dzień Kultury Ulicznej już za nami. W minioną sobotę, 19 czerwca, centrum Tarnowskich Gór nabrało nowych kolorów, odżyło innym życiem, a różne strony sztuki pokazały, że w mieszkańcach naszego miasta drzemie wulkan kreatywności, który mógł tego dnia wybuchnąć z pełną siła odmieniając tarnogórską starówkę.

Dziękuję w imieniu wszystkich organizatorów DKU 2010 wszystkim, którzy przybyli! Dziękujemy, że byliście, że uczestniczyliście, że współtworzyliście DKU 2010! Podziękowania należą się również dla wszystkich artystów tegorocznego Dnia Kultury Ulicznej - kawał dobrej roboty!

Fot. Sylwia Jata

Teraz przyszedł na czas ogarnięcie rzeczywistości po DKU - rozliczanie projektów, podziękowania i tym podobne sprawy, jednak jesteśmy bardzo zadowoleni z tego roku i... już teraz myślimy o przyszłorocznym, 5. Dniu Kultury Ulicznej. Inspiracje czerpiemy od najlepszych festiwali tego typu w Polsce i Europie, chcemy zaszczepić coś takiego w Tarnowskie Górach. Na świecie jest milion możliwości kreatywnej prezentacji sztuki, czy też wyrażania siebie poprzez ciekawe artystyczne akcje! DKU je śledzi i chce jak najwięcej tego typu akcji przedstawić tarnogórzanom, a także zainspirować wszystkich jeśli nie do samodzielnego działania, to do uśmiechu chociaż. Mamy nadzieję, że udało nam się to w tym roku:)

Co jest fenomenem DKU? Pisałem już ostatnio, o zaangażowaniu młodych osób w projekt Dnia Kultury Ulicznej, które nie są na co dzień związane z Tarnogórską Fundacją Kultury i Sztuki, a które chcą coś zrobić dla miasta i jego mieszkańców, którzy mają oryginalne i ciekawe pomysły, a przede wszystkim chęci do działania. Nikt z organizatorów nie pobiera żadnego wynagrodzenia za organizowanie DKU, poświęcając swój czas, a i często pieniądze na rzecz organizacji (wiadomo, że telefon, bilety etc. nie są za darmo). Dlaczego? Przy tak skromnym budżecie, jaki miał w tym roku DKU, ciężko było wygospodarować cokolwiek na zwrot kosztów dla organizatorów, woleliśmy dodać do programu 4.DKU kolejną atrakcję.


Fot. Magda Drechsler

Kto stoi za tegorocznym DKU? Organizatorami jest Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki oraz stowarzyszenie Góry Kultury. Główną organizatorką, menadżerką 4. Dnia Kultury Ulicznej jest Sylwia Jata, której pomagali Łukasz Pyka, Anna Urbanczyk, Daniel Niewiński, Monika Lesz, Paweł Adwent, Gabi Wysocka, Leszek Nowicki, Daria Kubanek, Michał Latay, Maurycy Liebner oraz jeszcze wiele osób, którym serdecznie dziękujemy! Mam nadzieję, że włodarze miasta, jak i powiatu, nie zmarnują potencjału tkwiącego w młodych mieszkańcach naszego miasta i umożliwią im dalsze działania.


Fot. Marcin Kozioł

Nie często jakaś informacja o naszym mieście wypływa na forum mediów ogólnopolskich, ostatnia informacją, za sprawą której było głośno w mediach o Tarnowskich Górach była sprawa pijanej lekarki. Tym bardziej miło nam poinformować, że o Dniu Kultury Ulicznej napisali m.in. Gazeta Wyborcza, Wirtualna Polska, Interia, Onet, Independent, Radio Katowice, MMSilesia lub dwumiesięcznik Polska Wita, który wybrał DKU, w swoim alternatywnym kalendarzu letnich imprez w Polsce, jako jedno z 10 najciekawszych wydarzeń proponowanych w czerwcu i lipcu. Łącznie informacje lub relacje z DKU 2010 można znaleźć w ponad 50 tytułach ogólnopolskich i lokalnych, poniżej przedstawiam informacje w wybranych mediach:

+ Gazeta Wyborcza
+ Akcja "Daj się zepsuć" organizowana przez katowicką GW
+ Wirtualna Polska (zapowiedź)
+ Wirtualna Polska (relacja)
+ Polska Wita
+ Interia.pl
+ TVP Katowice
+ Radio Katowice
+ Independent
+ Dla Studenta

Program tegorocznego Dnia Kultury Ulicznej wyglądał następująco:

Peron 2 dworca PKP w Tarnowskich Górach | godzina 15:30
Rozpoczęcie DKU 2010 projektem "Powstanie pozostanie"

Plac Montes Tarnovicenses (Rynek 4 i 1/2) | od godziny 16:00
16:00 | Pokaz capoeiry w wykonaniu grupy Mundo Capoeira
16:30 | Musical Teatru BezPrzerwy pt."Afterparty"
17:30 | Zakończenie projektu "Powstanie pozostanie" - koncert zespołu Icaros
18:30 | Projekt "TG Broadcast Yourself"
19:30 | Koncert zespołu Mouga
21:00 | Koncert zespołu Midi Lidi (Czechy)

Ulica Krakowska
16:00 | Instalacja "Prace odrzucone" Artura Lubosa
18:00 | Koncert Golden Gators
18:00 | Poezja na bruku
18:30 | Akcja "KLON for FAN" mady by Wit
18:30 | Koncert kolektywu Bassholes Conspiracy

Opuszczona kamienica na rogu ul. Tylnej i Przesmyku
19:00 | Przedstawienie pt. "Ostatnia wieczerza" Teatru Gelynder

Przesmyk między ul. Krakowską i Piastowską
16:30 | Happening Bombowców Atomowców

Wystawy w przestrzeni tarnogórskiej starówki | od godziny 16:00
Projekt "Cichy krzyk"
Jarek Malik
Marcin Wróbel
Ania Krztoń
Dyplomy 2010

Warsztaty  | od godziny 16:00
Banki mydlane
Bębny
Mandala
Biżuteria użytkowa

Podcienie
17:30 | Początek happeningu fotograficznego grupy Photocell
19:30 | Wernisaż wystawy malarstwa, grafiki, fotografii i rzeźby nauczycieli Liceum Plastycznego w Tarnowskich Górach (A. Andryszczak, A. Lubos, A. Osadnik, D. Respondek, A Stawiarska, S. Tarasek) w Galerii Sztuki "Pod Nad"

Plac targowy lub rynek | od godziny 18:00
Instalacja artystyczna "Obwoźna kapliczka"

Plan Wolności
16:00 | Start akcji malowanie placu kolorową kredą dla dzieci
17:00 | Odsłonięcie pomnika

Rynek
16:00 | Start gry miejskiej
16:30 | Akcja malarska uczniów Liceum Plastycznego
17:00 | Graffiti
18:00 | Wiersze na zamówienie
18:30 | Koncert grupy Projekt Arkana

Afterparty
20:30 | Restauracja Kurna Chata - koncert Anny Majerowskiej i Adama Krzyża
22:00 | Galeria Sztuki "Inny Śląsk" - MGM GROUP (Michał Dybała - perkusja, Grzegorz Marć - bas, Marcin Surma - klawisze). Koncert w ramach Tarnogórskich Spotkań Jazzowych.
22:00 | Yazz Club - ŁąŁąŁą (Kofler, K-loud, ncgy.fm oraz M.o.M) - impreza organizowana wspólnie z ekipą Streetball TG i limointheforest.blogspot.com
22:30 | Klub Detox - koncert Another World + PRL Party

Dużo, mało? Niech Państwo ocenią sami, a to wszystko przy budżecie mniejszym niż średniej klasy wczasy dla trzyosobowej rodziny na tydzień w Hiszpanii.


Fot. Adam Ordon

Zapraszamy do zobaczenia wideo z warsztatów i wybranych happeningów podczas Dnia Kultury Ulicznej oraz galerii zdjęć, która dostępna jesttutaj. Kolejne filmy wideo i zdjęcia pojawią się na stronie DKU - www.kulturauliczna.blogspot.com

Untitled from gwarektv on Vimeo.


DKU nie odbyłby się bez pomocy naszych sponsorów: firmy PressONLINE z Tarnowskich Gór, Biura Projektowania Systemów Cyfrowych, Foto Studia Adamek oraz firmy Olmet Tarnowskie Góry. Impreza została dofinansowana ze środków Urzędu Miasta Tarnowskie Góry oraz Starostwa Powiatowego w Tarnowskich Górach.

Dziękujemy jeszcze raz wszystkim za udział i zapraszamy za rok oraz do udziału w innych projektach Tarnogórskiej Fundacji Kultury i Sztuki - już w lipcu chcemy wystartować z projektem mającym na celu stworzenie interaktywnej mapy Tarnowskich Gór opartej na wspomnieniach mieszkańców miasta, cały czas zajmujemy się cmentarzem żydowskim, a w grudniu kolejna edycja festiwalu Kolaż Kultur. Więcej o działalności TFKiS i wszystkich naszych projektach można dowiedzieć się ze strony www.fundacjatg.art.pl




Nowe/stare gdzieś już usłyszane - Dzień Kultury Ulicznej i Rowerem po TG

Korzystając z możliwości chciałbym Państwu przedstawić, zareklamować, a jednocześnie gorąco polecić dwa projekty związane z Tarnowskimi Górami, jego kulturą i turystyką, a także młodymi ludźmi, w których podobno tkwi potencjał tego miasta.

Pierwszym projektem jest Dzień Kultury Ulicznej, którego już czwarta odsłona odbędzie się 19 czerwca br. w centrum Tarnowskich Gór. Dzień Kultury Ulicznej odbywa się nieprzerwanie od 2007 roku i od samego początku jest to autorski projekt Tarnogórskiej Fundacji Kultury i Sztuki.

>> Znamy już pierwszych artystów DKU 2010! Zobacz, kogo zaprosiliśmy w tym roku

Cykl działań, wydarzeń i interakcji z przestrzenią Dnia Kultury Ulicznej skupi się na prezentacji oraz promocji szeroko pojętej kultury i sztuki związanej z ulicą, przestrzenią miejską, miejskością, tkanką społeczną miasta. Organizatorzy w ramach Dnia Kultury Ulicznej realizują to na rozmaite sposoby, których kolaż tworzący ostateczny efekt, miesza ze sobą zarówno tradycyjne, wywodzące się z przeszłości, formy prezentacji artystycznej, jak i najciekawsze osiągniecie i prezentacje sztuki współczesnej.

Dzień Kultury Ulicznej to wydarzenie o charakterze interdyscyplinarnym - łączy ze sobą w jednej przestrzeni miejskiej wiele gatunków sztuk, uniwersalnym - nie ma ograniczeń wiekowych uczestników, a  repertuar jest na tyle bogaty że każdy znajdzie coś dla siebie, społecznym - jest odpowiedzią na zapotrzebowanie związane z niewielką ilością  imprez o podobnym charakterze w mieście,  a potwierdza to duża frekwencja, bezpłatnym - wstęp na każde wydarzenie jest darmowe, a co za tym idzie zwiększa się dostępność do kultury mieszkańcom Tarnowskich Gór i całego regionu, edukacyjnym i rozrywkowym - to cześć skierowana szczególnie do dzieci i młodzieży, gdyż poprzez dobrą zabawę mogą rozwijać umiejętności manualne, odnajdując nowe pasje, a także w atrakcyjny sposób poznawać sztukę współczesną.

Co jest w tym roku w nim wyjątkowego?

Myli się osoba, która pomyśli, że teraz będę pisał o programie, atrakcjach lub problemach organizacyjnych, bo takie też się zdarzają i nie ma co tego ukrywać. Fenomenem, choćby jak dla mnie, jest to, ile różnych młodych osób, nie związanych na co dzień z TFKiS lub innymi stowarzyszeniami, włączyło się w organizację tegorocznego DKU. Projekt Dnia Kultury Ulicznej pokazuje, że w naszym mieście są młode osoby chętne do działania, do zrobienia czegoś dla miasta, jego kultury oraz mieszkańców. Dostajemy wiele zgłoszeń z chęcią pomocy przy DKU, zrealizowania jakiego pomysłu podczas samej imprezy, włączenia się w organizację. To cieszy i osobiście uważam, to za największy sukces DKU od początku tej imprezy.





Kolejnym projektem, który chciałbym opisać w kilku słowach jest pomysł o nazwie "Rowerem po TG i okolicach". Nazwa sama mówi dużo za siebie, więc oszczędzając Państwa czas, opisze go tylko w kilku słowach.

Jest to całkowicie niekomercyjny projekt, na który pomysł zrodził się gdzieś na trasie między Księżym Lasem, a pałacem rodziny Löwencronów w Kamieńcu. Ma on na celu prezentacje najciekawszych tras i ścieżek rowerowych w Tarnowskich Górach i  powiecie tarnogórskim, a także popularyzację turystyki rowerowej i aktywnego krajoznawstwa. Chcemy połączyć przyjemność czerpaną z jazdy na rowerze z poznawaniem ciekawych miejsc w naszym powiecie oraz jego historią.



Rowerem po TG i okolicach to majestatyczne pałace, zieleń lasów, tajemnica zatopionej kopalni, historia spisana występowaniem szybów, szybików i hałd, paleta kolorów pól i łąk oraz chęci, pasja i pomysł na spędzanie wolnego czasu.

Stawiamy nie tylko na rekreacyjny aspekt turystyki rowerowej, ale także na jej wartość krajoznawczą, dlatego prezentując przy każdej trasie krótki opis historyczny odwiedzanych obiektów. Zachęcamy nie tylko do ich zobaczenia, ale także dowiedzenia się kilku informacji o nich.

W planach mamy zorganizowanie kilku wydarzeń, które będą polegały na wspólnym przejechaniu zaproponowanej trasy i poznaniu obiektów na niej znajdujących się. O szczegółach i terminach takich wycieczek będzie się można dowiedzieć ze strony projektu - www.rowerempotg.blogspot.com

Zapraszam zatem serdecznie 19 czerwca na 4. Dzień Kultury Ulicznej, a w wolnej chwili na rower!

Strony opisanych projektów:
>> 4. Dzień Kultury Ulicznej
>> Rowerem po TG i okolicach



Muzeum, które uczy tragicznej historii "Wujka" z 1981 roku

Historię z 16 grudnia 1981 roku, kiedy to podczas pacyfikacji strajkującej kopalni "Wujek" w Katowicach od milicyjnych kul zginęło w sumie dziewięciu górników, a kilkudziesięciu innych zostało rannych znam tylko z opowiadań, zdjęć i tekstów. Dokładniej pamiętają ją moi rodzice, ich rówieśnicy. Mi, jak i wszystkim, którzy znają tylko skrawki tej historii, pomóc w dokładniejszym jej poznaniu ma Muzeum Pamięci Kopalni „Wujek”, które już niedługo będzie obchodziło swoją pierwszą rocznicę istnienia.

Nocą z 12 na 13 grudnia 1981 roku jednostki wojskowe zajmują strategiczne punkty Katowic. ZOMO wyciąga z mieszkania przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w kopalni „Wujek” Jana Ludwiczaka. 13 grudnia zostaje wprowadzony stan wojenny. 14 grudnia w „Wujku” wybucha strajk, a 15 do górników dociera wiadomość o strzałach w kopalni „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu-Zdroju. 16 grudnia na teren kopalni wkracza wojsko i oddziały ZOMO. Rozpoczyna się walka, wojsko i milicja używają broni, ginie 6 górników, trzech kolejnych umiera w szpitalu.



Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Joachim Gnida, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka, Jan Stawisiński, Zbigniew Wilk, Zenon Zając – oto nazwiska poległych górników w tym czasie. Zmarłych górników, pamięć o tym wydarzeniach oraz ideach, które kierowały polskim społeczeństwem w 1981 roku ma upamiętnić opisywane muzeum – Muzeum Izba Pamięci Kopalni Wujek.



Mieści się ono po prawej stronie słynnego pomnika-krzyża, w budynku dawnego magazynu odzieżowego, zajmując jego trzy odremontowane pomieszczenia. Nie przypadkowo wybrano to miejsce, prawdopodobnie właśnie ze stopni i rampy tego budynku padały śmiertelne strzały pamiętnego dnia grudnia 1981 roku.



Jest ono podzielone tematycznie na dwie części: jedna dotyczy historii kopalni od momentu jej powstania w 1899 roku, a druga związana jest z wydarzeniami z 16 grudnia ‘81 roku. W pierwszej części zobaczyć można m.in. kamień wyznaczający granice nadania pola górniczego z XIX wieku, ryciny, zdjęcia, wydruki, autentyczne mundury powstańców śląskich lub też sztandary górnicze, z których jeden z 1925 roku ma pozostawiony tylko motyw górniczy, gdyż wizerunek św. Barbary usnęli komuniści.



Jednak najbardziej znany eksponat, dzięki któremu o Muzeum było głośno w całej Polsce, znajduje się w drugiej części ekspozycji. Mowa oczywiści o słynnej makiecie przedstawiającej pacyfikację "Wujka". Architektoniczna skala makiety to 1:100, a postaci 1:87, łącznie makieta ma ponad 9 metrów kwadratowych. Jest to makieta kopalni i okolic oraz ponad 400 postaci, zaaranżowanych w specjalnych scenach. Znajdują się na niej zomowcy, górnicy, rodziny i mieszkańcy. Są pojazdy milicyjne, mordercy oraz ofiary. Z wielką dokładnością odtworzono milicyjne pałki, armatki wodne, a nawet.. butelki i karabiny. Twórcy - Sławomir Rakowiecki i Jan Nałęcz z Pracowni Mikromodelarstwa i Historii Wojskowej - wiernie oddali nie tylko układ obiektów, ale też najdrobniejsze szczegóły przekazane przez świadków wydarzeń.



Oprócz makiety zobaczyć możemy w Muzeum również m.in. fotografie z przebiegu pacyfikacji, pierwszych dni po tragedii i procesów sądowych, górniczy hełm jednego z zastrzelonych - Jana Stawisińskiego - przekazany przez mamę Janinę, łuski i kula kaliber 9mm znalezione w miejscu, gdzie strzelano 16 grudnia 1981 roku, fiolki po gazie łzawiącym lub części wyposażenia zomowców: mundur, tarczę, hełm i maskę gazową.



Dwa ekspozycje w szczególności zapadają w pamięć – pierwsza składa się z dziewięciu zdjęć poległych górników, które zawisły naprzeciw zdjęć sprawców ich śmierci, a druga to zniszczone drzwi do mieszkania przewodniczącego kopalnianej "Solidarności" Jana Ludwiczaka. Przypominają one wspomnianą już wcześniej scenę, kiedy to 13 grudnia zomowcy wyważyli je siekierą i w progu brutalnie pobili związkowca. Dodatkowym atutem Muzeum są odtwarzane autentyczne nagrania rozmów wojska z 16 grudnia 1981 roku oraz odgłosy czołgów i wojskowych transporterów, a także sala kinowa, w której można zobaczyć film Agnieszki Świdzińskiej poświęcony wydarzeniom z tego okresu.



Na koniec jeszcze warto wspomnieć z czyjej inicjatywy powstało opisane Muzeum. Jego powstanie, jak i działalność, zawdzięczamy Społecznemu Komitetowi Pamięci Górników KWK „Wujek”. Często wielu polityków i samorządowców chwali się swoim solidarnościowym rodowodem przy okazji wyborów czy rocznicowych uroczystości, a jednak w ostatnim czasie Muzeum KWK „Wujek” boryka się z problemami finansowymi. Pieniędzy na utrzymanie nie daje ani miasto Katowice, ani samorząd województwa śląskie.



Muzeum mieście się przy ul. Wincentego Pola 65a. Można je zwiedzać od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00-15:00. We wtorki placówka jest otwarta od 9:00 do 17:00. Wstęp do Muzeum jest bezpłatny.



Tolerancyjni - to się dzieje w Tarnowskich Górach

Pod koniec października w Warszawie odbyło się podsumowanie dużego programu pt.  "Dla Tolerancji" mającego na celu przypominanie i odkrywanie korzeni wielonarodowej Polski. Tarnowskie Góry również brały w nim udział, a co ważne zaznaczyły się w nim dość oryginalnym projektem. Jakim?

Gdybyśmy zrobili sondę wśród mieszkańców Polski i zadali w niej pytanie: z czym kojarzą Ci się Tarnowskie Góry?, to ktoś by odpowiedział, że z jakaś kopalnią, ktoś, że z podobno największym węzłem kolejowym, a ktoś inny, że to bardzo piękne miasto leżące gdzieś w Beskidach.

Części osób w Polsce i nie tylko nazwa Tarnowskie Góry kojarzy się jednak inaczej, a mianowicie z  placem przy ul. Lewka i Szymały oraz cieniem, który upamiętnia spaloną w 1939 roku synagogę, a także szeregiem działań, które mają za zadanie upamiętnić wielokulturową społeczność i historię miasta.



"Program dla Tolerancji" realizowany był w całej Polsce przez Fundację im. Stefana Batorego w latach 2006-2008, w trzech edycjach konkursu grantowego "To, co wspólne / to, co różne". - Program ten miał na celu przypominanie i odkrywanie korzeni wielonarodowej Polski, ochronę wspólnego dziedzictwa kulturowego i przeciwdziałanie aktom nietolerancji i rasizmu - wyjaśniają przedstawiciele Fundacji im. Stefana Batorego.

W ramach opisywanego programu Fundacja Batorego przekazała dotacje na 77 projektów edukacyjnych i kulturalnych. Łącznie"Batory" wsparł 63 organizacje, z których 14 otrzymało dotację w ramach programu więcej niż raz. W ciągu trzech lat na dotacje przeznaczono ponad 648 000 zł.



Z Górnego Śląska jedyną organizacją pozarządową, która została wyróżniona przyznaniem grantu w "Programie dla Tolerancji" była Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki z naszego miasta, która w 2007 roku uzyskała dotację na kontynuację programu "Tarnogórzanie dla pamięci".

Dotację przyznano na  upamiętnienie społeczności żydowskiej przez zaznaczenie kostką brukową obrysu zniszczonej przez Niemców synagogi oraz naniesienie na sąsiednim budynku cienia nieistniejącej już świątyni. Projekt zrealizowany przez tarnogórską fundację jest jedynym tego typu projektem w Polsce. Pomysł próbowano kiedyś powtórzyć w Legnicy, jednak tam nie doszedł on do skutku. Na podsumowaniu "Programu dla Tolerancji", które odbyło się w ramach akcji "Tolerancyjni - to się dzieję!" zainteresowała się nim Agnieszka Kurant, artystka z Łodzi, która już w listopadzie w stolicy zrealizuje swój projekt "Wielokropek" - w miejscu znanej z czasów okupacji drewnianej kładki nad ul. Chłodną przecinającej warszawskie getto wywiesi srebrzyste balony tworzące znak wielokropka.



Czym się różnił projekt "Tarnogórzanie dla pamięci" od innych projektów? Przede wszystkim tym, że projekt z naszego regionu nie traktuje tylko o społeczności żydowskiej. Większość realizowanych działań w ramach "Programu dla Tolerancji" dotyczyła dziedzictwa polskich Żydów i ich społeczności, stosunków polsko-żydowskich oraz problemu antysemityzmu w Polsce. "Tarnogórzanie dla pamięci" to interdyscyplinarny cykl działań kulturalnych związanych z przywróceniem pamięci, ochroną dziedzictwa i wielokulturowości Tarnowskich Gór, a także ocaleniem ważnych dla pamięci historycznej miejsc.

Tarnogórski projekt wpisuje się w idee działań budujących postawy otwartości wobec „innych”, a jednocześnie rozbrajają zakorzenione w nas uprzedzenia i mierzą się z trudną historią. W ramach "Tarnogórzan dla pamięci" upamiętniono już spaloną synagogę, zniszczony cmentarz ewangelicki, zorganizowano kilka koncertów, a w planach na przyszłość jest stworzeniem Centrum Wielokulturowości w dawnym domu przedpogrzebowym oraz rewitalizacja znajdującego się tuż obok cmentarza żydowskiego. Wszystkie osoby, które chciałaby wesprzeć TFKiS w jej działaniach mogę już niedługo przekazać 1% swojego podatku fundacji. Numer KRS oraz szczegóły dostępne są tutaj.



Gdy spojrzymy na mapę projektów w ramach programów "Dla Tolerancji" i "MEMORIA. Wolontariat dla europejskiego dziedzictwa kulturowego" widzimy, że zaznaczonych jest więcej miejsc. W Orlej, w otwartej po latach dla mieszkańców i turystów synagodze, Sergiusz Martynowicz zbiera dokumentację historyczną żydowskiej społeczności Orli, gromadzi archiwali, a także organizuje czasowe wystawy, które są połączone ze stałą ekspozycją wielkoformatowych zdjęć. We Wrocławiu zrealizowano projekt "Bresalu CV", którego koordynatorką jest Agnieszka Kłos. "Breslau CV" został oparty o pomysł stworzenia „mapy pamięci” Wrocławia. Działania miały charakter dokumentacyjno-artystyczny, polegały na zbieraniu i „przetwarzaniu” relacji, pamiątek i zdjęć. Efektem pracy był cykl artykułów w czasopiśmie „Rita Baum”, a także strona internetowa projektu.

Stowarzyszenie na rzecz Odnowy Wsi "Odnowica", którego liderką jest Krystyna Nowakowska, zrealizowała dwa projekty w Bodzentynie - "Pamiętnik" i "Dni Dawida Rubinowicza". Polegały one na odkrywaniu historii bodzentyńskich Żydów przez pryzmat losów Dawida Rubinowicza, autora Pamiętnika. W pierwszym roku realizacji projektu grupa dzieci i młodzieży gimnazjalnej uczyła się fotografii otworkowej za pomocą której ilustrowała Pamiętnik, a także wzięła też udział w warsztatach dotyczących tradycji żydowskich i przygotowała wystawę swoich prac. W kolejnym roku grupa młodych ludzi przygotowała spektakl oparty na Pamiętniku, który pokazywany był potem m.in. w Warszawie i we Francji, a którego premiera miała miejsce podczas I Dni Dawida Rubinowicza. Odbyły się wówczas także koncerty, wystawa fotograficzna, warsztaty tańca żydowskiego i wędrówka śladami żydowskiej społeczności Bodzentyna.



Takich działań można kształtujących postawy tolerancji i otwartości kulturowej można opisać więcej. Cieszą one tym bardziej, że w większości przypadków w ich realizację włączają się osoby młode.




Zagłębiowski Kazimierz, czyli śladami będzińskich Żydów

Nie tak dawno zakończył się Kolaż Kultury zorganizowany przez Tarnogórską Fundację Kultury i Sztuki, a mający przybliżyć wielokulturowość Tarnowskich Gór, a w Muzeum można zobaczyć ekspozycję przedstawiającą historię oraz obrzędowość tarnogórskiej gminy żydowskiej. Pozostając w klimatach ukształtowanych przez różne dialekty języka jidysz oraz słodkie smak chały lub cymesu zapraszam na poznanie Będzina – „Jerozolimy Zagłębia”.

Nie przypadkowo Będzin w okresie międzywojennym nazywano "Jerozolimą Zagłębia" - mieszkało w nim wtedy ponad 30 000 Żydów, a taką ciekawostką potwierdzającą te określenie jest fakt, że w Radzie Miejskiej wyłonionej w roku 1917 na 23 radnych Żydami było.. 23.

Polichromie w Bramie Cukermana

W minioną niedzielę razem z  Tarnogórską Fundacją Kultury i Sztuki miałem przyjemność uczestniczyć w wycieczce "Ukryte dziedzictwo. Śladami będzińskich Żydów", którą zorganizowała zaprzyjaźniona z TFKiS będzińska Fundacja Brama Cukermana, a odbyła się ona, jako impreza towarzysząca w ramach Górnośląskich Dni Dziedzictwa.

Niedzielny projekt "Ukryte dziedzictwo. Śladami będzińskich Żydów" rozpoczął się o godzinie 11 pod dworcem PKP w Będzinie, a uczestniczyło w nim kilkadziesiąt osób ze Śląska i Zagłębia. W ramach wycieczki można było poznać bogatą i długą historię przedstawicieli wyznania mojżeszowego, którzy żyli kiedyś w Będzinie. Żydzi w Będzinie mieszkali od zawsze. Choć najstarsze źródła potwierdzają to dopiero od połowy XVI wieku, to jednak z całą pewnością można stwierdzić, że osiedlili się tutaj już w średniowieczu. Kahał, czyli zorganizowana gmina na której czele stał rabin i syndyk, powstała jednak pomiędzy rokiem 1564 a 1583 – o wiele wcześniej niż w naszym mieście (w Tarnowskich Górach gmina żydowska powstała dopiero w 1815 roku) – a w 1592 roku Zygmunt III Waza nakazał władzom Będzina bronić Żydów przed wszelkimi krzywdami i napaściami.

Pierwszy cmentarz żydowski w Będzinie umiejscowiony za murami miejskimi

W ciągu wieków Żydzi brali czynny udział w życiu miasta – wspierając odbudowę murów miejskich podczas zagrożenia Będzina atakiem wojsk cesarskich arcyksięcia Maksymiliana lub podczas insurekcji kościuszkowskiej, kiedy to Żydzi aktywnie wspierali polski wysiłek.

Rozbiory Polski przyniosły przedstawicielom wyznania mojżeszowego utratę wszystkich przywilejów nadanych im w ciągu wieków przez królów polskich, a ustawy rosyjskie z lat późniejszych zakazujące zamieszkiwanie przez nich terenów przygranicznych jeszcze bardziej ograniczyły rozwój gminy żydowskiej w Będzinie. Mimo tych wszystkich niedogodności będzińscy Żydzi na stałe wkomponowali się w życie kulturalne i gospodarcze miasta, co potwierdza fakt, że w 1910 roku Żydzi stanowili, aż 75% ludności Będzina.

Pomnik postawiony na miejscu spalonej synagogi

Zagładę społeczności żydowskiej w Będzinie, podobnie jak w większości innych miast, przyniosła II wojna światowa - w nocy z 8 na 9 września 1939 roku Niemcy zorganizowali prowokację podpalając będzińską synagogę wraz z modlącą się w środku grupą około dwustu Żydów. Stopniowo odbierana im ich własność, wysiedlano z centrum miasta do getta na będzińskim Warpiu, a pierwsze masowe deportacje do Auschwitz-Birkenau nastąpiły już w 1941 roku. W dniach 1-8 sierpnia 1943 r oku nastąpiła likwidacja będzińsko-sosnowieckiego getta. Po wojnie do Będzina wróciło kilkuset ocalałych Żydów, jednak większość z nich wyjechała z czasem, czego przyczyną była polityka prowadzona przez władze PRL-u.

Tyle o historii - a co można było zobaczyć na trasie ponad 5 godzinnej wycieczki śladami będzińskich Żydów? Członkowie Bramy Cukermana oprowadzili pokazali przybyłym m.in. miejsce, w którym znajduje się pierwszy cmentarz żydowski w mieście - tuż poza murami miejskimi średniowiecznego Będzina, ul. Targową na której mieściła się pierwsza drewniane synagoga lub zachowany do dziś malowniczy kirkut na północnym stoku Góry Zamkowej posiadający ponad 800 macew, szpital żydowski lub dom w którym mieszkała Rutka Laskier.

Dom Rutki Laskier

Będąc na Górze Zamkowej członkowie Fundacji Brama Cukermana opowiedzieli historię spalenia będzińskiej synagogi, kiedy to Niemcy oskarżyli o ten czyn 42 Polaków, których aresztowano i rozstrzelano po wymuszonych zeznaniach. W tym miejscu przypomniano również postać Mieczysława Zawadzkiego, który z narażeniem życia ofiarował schronienie uciekającym Żydom, za co został pośmiertnie uhonorowany medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata".

Na trasie nie zabrakło oczywiście również słynnej już Bramy Cukermana, w której zachowały się polichromie nawiązujące do motywów charakterystycznych dla religii judaistycznej oraz miejsc związanych z projektem Hurtownia Manufaktura, który to jest efektem kilkumiesięcznej pracy nad historią miasta, a ma na celu upamiętnienie przedsiębiorstw, które działały w Będzinie w okresie międzywojennym. Projekt składa się z tablic zamocowanych na kamienicach w centrum miasta, a upamiętniających przedsiębiorstwa działające przed wojną w Będzinie oraz strony internetowej, którą zobaczyć można tutaj. I tak np. na jednej z tabliczek możemy przeczytać „Mosze Szweicer MOSIĘŻNIK Rynek 10”.

Tablica upamiętniająca Mieczysława Zawadzkiego

Niedzielna wycieczka zakończyła się projekcją filmu „PO-LIN. Okruchy pamięci” w reżyserii Jolanty Dylewskiej, który to prezentuje unikalne archiwalia pokazujące przedwojenną Polskę, w której dwie kultury: żydowska i polska, współistniały razem tworząc spójną całość.



Inspirujące ruiny - Teatr Miejski Victoria w Gliwicach

„Wasze Ruiny inspirują, są przyjazne sztuce” miała powiedzieć Krystyna Janda, a Piotr Skrzynecki podobno tak określił ruiny Teatru Victoria „To wspaniałe miejsce. Nie mogę uwierzyć, że tak długo tu nie grano”. Po dłuższej przerwie zapraszam nie do kopalnianego szybu lub między domy robotniczego osiedla, ale do ruin teatru, które stanowią jedno z najbardziej interesujących miejsc na kulturalnej mapie Górnego Śląska.

Piszę oczywiście o ruinach Teatru Miejskiego Victoria w Gliwicach, który powstały pod koniec XIX wieku był najbardziej reprezentacyjnym miejscem Gliwic z okresem świetności przypadającym na lata międzywojenne, kiedy to 900-osobowa widownia zawsze była pełna. „Złote lata” teatru zakończyły się wraz ze spaleniem teatru przez żołnierzy Armii Czerwonej w 1945 roku. Po wojnie w piwnicach teatru uruchomiono m.in. łaźnię miejską, a w byłej sali widowiskowej mieścił się magazyn materiałów budowlanych. Było kilkanaście różnych pomysłów zagospodarowania teatru – mniej lub bardziej trafionych. Na szczęście pojawiła się pewna osoba – Ewa Strzelczyk - która powołała Fundację Odbudowy Teatru Miejskiego w Gliwicach i w 1996 roku zaprosiła do ruin teatru pierwszych artystów i ożywiła, zdawać by się mogło, martwe przez pół wieku mury.

Przenieśmy się jednak teraz w końcówkę XIX wieku, gdzie sięgają początki historii Teatru Victoria. W 1890 w Gliwicach powstał pierwszy budynek profesjonalnego teatru miejskiego. Spółka Towarzystwa „Victoria” postawiła przy ówczesnej Wilhelmstrasse (obecna ul. Zwycięstwa 36) pięciokondygnacyjną okazałą kamienicę narożną, która została nazwana „Domem Viktorii”, a następnie przylegający do niej zespół budynków. W nowopowstałym kompleksie mieściła się: kawiarnia „Victoria”, restauracja, pokoje hotelowe, basen pływacki i zakład kąpielowy w podziemiach, sala teatralna, pierwsze gliwickie kino „Grand”, kabaret oraz eleganckie mieszkania ulokowane na najwyższych piętrach.

Teatr rozpoczął swą działalność w 1899 roku, jednak sam budynek teatru stanowił najmniej efektowną część opisanego kompleksu - główne wejście prowadziło przez zaniedbane podwórko sąsiedniego domu, a sala widowiskowa była bardzo skromna i niefunkcjonalna.

W latach 1906, 1912 i 1916 miały miejsce nieznaczne przebudowy budynku teatru – m.in. orkiestrę, będąca dotychczas na jednym poziomie z widownią, umieszczono niżej pod proscenium, co bardziej odsłoniło scenę oraz pozwoliło zwiększyć widownię. Jednak najistotniejsze zmiany dokonały się po gruntownej modernizacji obiektu w 1924 roku: zbudowano wtedy szerokie schody od strony tzw. „Dzikiej Kłodnicy”, obiekt został wyposażony w nowe oświetlenie, wymieniono fotele, starą pluszową kurtynę zastąpiono nową, zamontowano specjalną ochronę przeciwpożarową. Nad sceną umieszczono łacińską sentencję „Muzyka jest wstępem do wiecznego życia”. Teatr Miejski Victoria stał się wtedy największym i najnowocześniejszym teatrem Górnego Śląska.

Na początku roku 1933, gdy do władzy doszli naziści, nowe władze przejęły pod swoją opiekę teatr. Większość dotychczasowych pracowników zostało zwolnionych, a ich miejsce zajęli bojownicy nowego ładu. Powstało wiele towarzystw teatralnych, których miejsce zajął potem nacjonalistyczny ruch społeczny Kraft durch Freude - Siła przez radość. W 1938 roku do pierwotnej bryły budynku dobudowana została część tylna, która zachowała się do dziś w dobrym stanie.

W czasach II wojny światowej dla zaspokojenia wielkich ambicji postanowiono w 1943 roku utworzyć Oberschlesisches Schauspiel, czyli Górnośląski Teatr Okręgowy. Dla Teatru Victoria miało to o tyle znaczenie, że miał się on stać wzorcową instytucją dla innych scen kulturalnych Śląska. Zaangażowano znanych berlińskich architektów Barteisa i Schweitzera, którzy przy pomocy jeńców i robotników przymusowych rozpoczęli przebudowę teatru: przebudowano widownię, wymieniono fotele, zamówiono okazałą haftowaną kurtynę, a także obniżono sufit, dzięki czemu Victoria posiadła najlepszą akustyką na Śląsku, widownię zaś oświetlił wielki, pozłacany, kuty w żelazie żyrandol.

Jednakże, jak to się miało z innymi perłami śląskiego dziedzictwa, w marcu 1945 roku teatr został spalony przez żołnierzy Armii Czerwonej. Pożar nie objął pomieszczeń administracyjnych, oddzielonych od reszty ścianą przeciwogniową, jednak znacznie ucierpiało samo serce teatru - sala widowiskowa, scena i foyer. Spaleniu uległo również wyposażenie, dekoracje oraz stropy i drewniane pokrycie dachu.

Pod koniec lat 60. przystąpiono do częściowej adaptacji pomieszczeń teatru, jednak owa adaptacja równała się z dewastacją tego, co po teatrze zostało - zburzono główne schody wejściowe, rozebrano balustradę tarasu na całej długości zabudowań zastępując ją murkiem oraz zlikwidowano dawny wystrój architektoniczny. W późniejszych latach pojawił się pomysł przerobienia teatru na salę kinową lub utworzenia w jego wnętrzach hali sportowej lub kasyna, restauracji, a w ciągu pomieszczeń administracyjnych szeregu kawiarenek i galerii.

Z inicjatywy Ewy Strzelczyk powstał zamysł odtworzenia Teatru Victoria. W roku 1994 powstała Fundacja Odbudowy Teatru Miejskiego, jednak tragiczna śmierć Ewy Strzelczyk opóźniła prace nad oddaniem teatru do użytku. W grudniu 1997 roku budynek Teatru Miejskiego w Gliwicach jako „Obiekt w stylu XIX-wiecznego historyzmu” został wpisany do rejestru zabytków województwa katowickiego. W styczniu 2005 roku administrację ruin przejął Gliwicki Teatr Muzyczny, dzięki czemu ruiny Victorii mają teraz szansę na pozyskiwanie środków z UE.

I tak po w skrócie przedstawia się historia tego niezwykłego miejsca w samym centrum Gliwic, a wszystkim, którzy lubią jazz i chcieliby sprawdzić, jak brzmi on w ruinach Victorii polecam festiwal „Jazz w ruinach”, który już 31 lipca sprawi, że te wyjątkowe ruiny odżyją po raz kolejny. Strona festiwalu:www.jazzwruinach.pl




strona :  1 |  2 |  3 |