Gołębie przy lotnisku

O problemach hodowców gołębi pocztowych w okolicy Pyrzowic pisał kilka tygodni temu "Gwarek", ale dopiero po artykule w katowickim dodatku "Gazety Wyborczej" (jej redaktor dowiedział się o sprawie z lektury newslettera mojego Biura Poselskiego) sprawa dotarła do dziennikarzy warszawskich.
W środe dzwonił w tej sprawie do mojego Biura Polsat; TVP nie dzwoniła, ale poświęciła sprawie 1/4 czasu głównego wydania Wiadomości.
Zobaczymy, jakie będą efekty - prawo zabrania hodowli w odl. 4km od lotniska ptaków zagrażających bezpieczeństwu lotów, ale hodowcy dowodzą, że ich ptaki nigdy zagrożenia nie stwarzały.
W piśmie do prezesa lotniska wskazałem, że właściwsze byłoby rozpoczęcie od rozmów z przedstawicielami hodowców, a nie wysyłanie do nich od razu policjantów.


Polskie drogi

Rzadko czytam inne blogi, ale ostatnio postanowiłem sprawdzić kim są pozostali blogerzy na tarnogórskim portalu. Trafiłem akurat na wpis pani, która przyleciala do Tarnowskich Gór po 4 latach z Kanady i była zaskoczona bardzo zawansowana budową autostrady k/Pyrzowic.
Rzeczywiście chyba już wszyscy poza posłami PiS-u i paroma dziennkikarzami (o dziwo w tym gronie znajduje się Kamil Durczok) dostrzegli, że w Polsce wreszczie buduje się drogi.
Korzystając z wakacji żony na trwające właśnie posiedzenie Sejmu pojechałem całą rodziną, samochodem. Na połowie trasy (a nawet chyba na "większej połowie" ) roboty - budowa autostrady.
Jechaliśmy późnym wieczorem, ale za dnia pewnie byłoby ciężko.
Podobno teraz lepiej jechać przez Kielce i Radom.
Polecam, tym którzy wybierają się do stolicy.
Bo naprawdę budujemy drogi, a nie tylko gadamy o tym!


O „obyczajach” politycznych

Posiedzenie Sejmu w tym tygodniu miało bogaty program - zakończyliśmy prace nad kilkoma ważnymi ustawami (m.in. o zawodzie pielęgniarek, o prowadzeniu działalności kulturalnej, czy też o bezpieczeństwie w górach), odbyło się także uroczyste posiedzenie posłów i senatorów w dniu objęcia przez Polskę Prezydencji w UE.
Środowy wieczór miałem urozmaicony bardzo miłym wydarzeniem. Skorzystałem z zaproszenia Prezydenta Bronisława Komorowskiego do udziału w koncercie zorganizowanym w 70. rocznicę śmierci Ignacego Jana Paderewskiego. Na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego orkiestra symfoniczna pod batutą Jerzego Maksymiuka dała wspaniały koncert. Oczywiście repertuarem było dzieło Paderewskiego.
Jak wiadomo pod Pałacem w trybie ciągłym demonstrują „prawdziwi patrioci”. Pomału stają się oni coraz bardziej kabaretową atrakcją dla klientów pobliskiego, bardzo popularnego baru „Zakąski Przekąski”. W trakcie koncertu postawili sobie za cel jego zagłuszanie. W „starciu” z orkiestrą zbyt wielkich szans nie mieli, ale w przerwach pomiędzy poszczególnymi częściami utworu docierały, na zmianę, modlitwy i skoczne piosenki o zdrajcach i agentach.
Całkowity kosmos.



Kompromis rządu z samorządami

W ostatnich miesiącach także w naszym mieście burzliwie dyskutowano o planach ministra finansów narzucenia od przyszłego roku znacznie radykalniejszych ograniczeń w dopuszczalnym deficycie budżetu samorządów.
Muszę przyznać, że z burmistrzem zdarzyło mi się toczyć w tej sprawie nawet dosyć rzetelne dyskusje. Natomiast jeden z jego radnych (tak, ten sam, który głosił tezy, że do walki ze stadionowymi bandytami nie należy stosować radykalnych środków, a „Orliki” to ściema Platformy;) ) wyskakiwał na zebraniach dzielnicowych z tezami, że to zamach Rostowskiego na samorządy. Na jednym spotkań, bodaj w Bobrownikach, powiedział nawet, że w pomyśle ministra chodzi o to, żeby zaszkodzić tym samorządom, w których nie rządzi Platforma. Dowodząc tej tezy całkiem się zakręcił, bo jako miasta rządzone przez PO podał akurat te, których prezydenci są naszymi zdecydowanymi oponentami. Ale nie o to chodzi. Absurdalna jest sama myśl, że minister finansów celowo wymyślił rozwiązanie, które ma szkodzić samorządom. I to jeszcze tuż przed wyborami. Trzeba naprawdę „geniuszu”, żeby na to wpaść….
Jak wiadomo rząd dość szybko doszedł do porozumienia z samorządami – kompromis polega na tym, że zostanie wprowadzony mechanizm ograniczenie rocznego deficytu całego sektora samorządu terytorialnego, a nie poszczególnych gmin.
Dlaczego minister jednak wyszedł z takim pomysłem (bo przecież nie na złość samorządom)? Odpowiedź jest prosta – w trosce o sytuację finansową nas wszystkich.
Kilka tygodni temu w „Dzienniku Zachodnim” ukazał się wywiad z burmistrzem Czechem zatytułowany „Grozi nam kryzys”. Tytuł był wyrwany z kontekstu, nie chcę więc sugerować, że to burmistrz nie zauważa, że od kilku lat mamy na całym świecie największy kryzys finansowy po II wojnie światowej. Ale niektórzy tego nie dostrzegają.
Nie dostrzegają m.in. dlatego, że Jacek Rostowski, jako najlepszy europejski minister finansów przeprowadza nasz kraj przez ten kryzys w miarę suchą nogą. To nie przypadek, że to z Polski Europa czerpie ekonomiczną nadzieję (choć opozycja maniakalnie postuluje rozwiązania, które poprowadziłoby nas prostą drogą do sytuacji Grecji). A wielu ministrów finansów sięga po rozwiązania, które Rostowski wprowadził wiele miesięcy wcześniej.
Ale oczywiście tak jak rolą ministra finansów jest jak największa troska o budżet, tak rolą premiera jest szukanie kompromisów pomiędzy różnymi potrzebami kraju. I taki kompromis z samorządami szybko udało się znaleźć.




„Cidrowska” wizyta u prezydenta Bytomia

Kilka dni temu jechałem z działaczami Ruchu Radzionków do prezydenta Bytomia (skład „delegacji” uzupełniała moja córka, która gdy odbierałem ją z przedszkola zdecydowanie oznajmiła, że jedzie z tatusiem). Na umówione przeze mnie spotkanie jechaliśmy pogadać o sprawach związanych z licencją dla Ruchu Radzionków na grę w I lidze. Jak wiadomo stadion Ruchu leży na terenie Bytomia, więc prezydent tego miasta wyraża zgodę na organizacje imprez masowych (w przypadku I ligi PZPN wymaga zgody na imprezy dla 2 tys. osób).
Rano w tym dniu trochę przypadkowo wyciągnąłem z szafy koszulkę Ruchu Radzionków, więc postanowiłem trochę dla żartu właśnie w niej pojechać do prezydenta Bytomia. Najpierw z córką pojechaliśmy na stadion Ruchu. Koledzy z zarządu klubu popatrzyli na mnie trochę dziwnie i spytali: „W takiej koszulce do Bytomia jedziesz? No dobra, zaparkujemy pod samym urzędem…”
Incydentów żadnych nie było, prezydent Piotr Koj podzielił nasze zdanie, że mecze powinny być organizowane dla kibiców i zapewnił, że ostatnią rzeczą, której był chciał to przyczynić się do kłopotów Ruchu; choć sam chodzi na Polonię:). Jak będzie z licencją, okaże się w najbliższym czasie.



Wizyta Romana Koseckiego

W czwartek do Radzionkowa i Tarnowskich Gór na moje zaproszenie przyjechał Romam Kosecki - wielokrotny (69 meczów) reprezentant Polski w piłce nożnej, zawodnik takich klubów jak Galatasaray Stambuł, Osasuna Pampeluna, Atletico Madryt, FC Nantes, Montpellier oraz Chicago Fire (Legię Warszawa pomińmy w tym wyliczeniu...).

Od sześciu lat siedzimy bardzo blisko siebie w ławach poselskich i rozmawiamy często oczywiście nie tylko o ustawach, nad którymi właśnie pracujemy. Ostatnio z dużą satysfakcją opowiadałem Romkowi o meczu Ruchu Radzionków z ŁKS-em, w którym jego syn Kuba był skutecznie pilnowany przez radzionkowskich obrońców i bramki nie strzelił :)

W czwartek Roman przeprowadził treningi z juniorami Ruchu Radzionków na ich stadionie, a na boisku przy Jordanie z grupami Gwarka Tarnowskie Góry i TS Strzybnica. Młodzi piłkarze bardzo się cieszyli z treningu z byłym kapitanem reprezentacji Polski.

Spotkaliśmy się również z prezesami piłkarskich klubów z powiatu tarnogórskiego. Roman opowiedział o planach kolejnych, po "Orlikach", programów wspomagających rozwój infrastruktury sportowej w Polsce - budowy pełnometrażowych sztucznych boisk piłkarskich ze sztuczną nawierzchnią, dotacji dla klubów piłkarskich na renowację murawy.




Po koncercie

Dwie godziny dobrego rock'n'rolla. Bez zadęcia, nawet z pewnym dystansem do siebie.
Pośród dwudziestu paru piosenek były co prawda tylko cztery utwory The Beatles, ale przecież nie był to koncert cover bandu. Zespół "Ringo Star And His All Star Band" wykonywał zarówno późniejsze utwory Ringo Stara, jak i przeboje zespołów, w których występują pozostali muzycy.
Ale oczywiście i tak największa euforia wybuchała, kiedy Star zapowiadał: "A teraz będzie utwór innego zespołu, w którym kiedyś grałem..."
Były m.in. dwa największe przeboje Beatlesów, w których śpiewał Star: "Yellow Submarine" oraz "With A Little Help From My Friends".


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |