Piątkowe spotkania

Wczoraj po powrocie z Warszawy, intensywny program. Najpierw piknik w przedszkolu naszej starszej córki "Bajkowym wzgórzu". Deszcze łaskawie poczekał do jego zakończenia i nie zniweczył dużego wysiłku przygotowawczego.

Później obchody Dnia Matki orgaznizowane przez stowarzyszenie "Serdeczni", które jest dla wszystkich wzorem właśnie serdeczności i miłości.

Na koniec zebranie mieszkańców w Zbrosławicach. Po zebraniu nowa pani sołtys zaprosiła na kawę. Przy okazji, ku mojemu zdumieniu, "załapałem" się jeszcze na ... zwiedzanie bunkra!

Wstyd przyznać, ale nie wiedziałem, że mamy w okolicy tak świetnie utrzymany obiekt militarny. Polecam http://www.bunkiermajora.pl/.




Zebrania sołecko-dzielnicowe

W ostatnich tygodniach uczestniczyłem w wielu zebraniach wyborczych rad sołeckich i dzielnicowych w naszym powiecie (kilka jeszcze przede mną). Bardzo lubię i cenię sobie takie spotkania z ludźmi, dlatego chętnie korzystałem z tej sposobności.
Na spotkaniu w Wieszowej działacz SLD w nieco chaotycznym wystąpieniu „pojechał” znanym tekstem, o tym, jak to rząd PO „nic nie robi”. Moja uwaga o tym, że taka wypowiedź świadczy o „intelektualnym lenistwie” wywołała gromkie oklaski, co na tego typu zebraniach nie jest częstą sytuacją. Pozytywnie mnie to podbudowało.
W wielu sołectwach Zbrosławic i Świerklańca pozytywnie zaskoczyła duża frekwencja. W Tarnowskich Górach było trochę słabiej; może zdecydował nieco późniejszy, niż zwykle termin zebrań wyborczych – wiosenno-letnia aura zachęca wszak bardziej do prac ogrodowych, a nie do uczestnictwa w zebraniach.
Więcej osób było tam, gdzie toczyła się wyraźna rywalizacja – np. w Radzie Dzielnicy Stare Tarnowice, gdzie nowym Przewodniczącym został młody, wykształcony człowiek, który pokonał poprzedniego Przewodniczącego … jednym głosem!
Dość niebezpieczna sytuacja miała miejsce przed tymi wyborami – ustępujący Przewodniczący zgłosił komplet kandydatów do komisji skrutacyjnej. Dobrym, szeroko stosowanym zwyczajem jest, aby w komisjach skrutacyjnych byli przedstawiciele wszystkich stron biorących udział w wyborach. Nieśmiało próbowaliśmy – ja i burmistrz (zgodnie!! ) – zasugerować Przewodniczącemu, aby jedną osobę z komisji skrutacyjnej wycofać. Ten się nie zgodził i skład komisji musiał zostać przegłosowany. Szczęśliwie okazał się pluralistyczny. I dobrze, bo co by się działo, przy tak wyrównanej walce, gdyby głosy liczyła tylko jedna ekipa??



Wizyta minister Elżbiety Bieńkowskiej

Jak wiadomo nasze miasto dzięki środkom unijnym realizuje budowę kanalizacji oraz oczyszczalni ścieków. Realizację inwestycji ostatnio mam nawet okazję widzieć i słyszeć przez okno. „K….a, ch…u, jakżeś to ciął” – wymiana opinii nt. wykonanej pracy przez panów fachowców z ubiegłej soboty.

Takie żartobliwe wprowadzenie. Oczywiście inwestycja postępuje naprzód. Dziś miałem okazję zobaczyć ją wraz z minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską oraz jej zastępcą Adamem Ździebło, którzy przyjechali do Tarnowskich Gór i Miasteczka Śląskiego na moje zaproszenie.

Mieliśmy okazję zobaczyć inwestycję, o której tak często z minister Elżbietą rozmawiałem – u niej w ministerstwie, w Sejmie, czy podczas piątkowych powrotów z Warszawy, kiedy to szczególnie często zdarza nam się spotykać. To ciekawe doświadczenie – kiedy nazwy zadania i liczby można skonfrontować z realną budową.

Wizyta udana – zostaliśmy oprowadzeni po nowych budynkach oczyszczalni, a burmistrz zaprosił panią minister na rychłe otwarcie obiektu.





Nieoczekiwani obrońcy bandytów

Rozumiem, że zbójeckim prawem opozycji jest krytykowanie rządu. Ale obrona bandziorów nazywających się kibicami, to już całkowita paranoja. Politycy PiS-u nazywają kiboli patriotami (!!! ), sugerują, że to rząd sprowokował ich burdy, aby mieć pretekst do działania, a Jarosław Kaczyński oznajmia, że zdecydowane działania rządu wynikają z … wrażliwości Donalda Tuska na krytykę. (Ta ostatnia teza już zupełnie nielogiczna jest, bo przecież gdyby premier przejmował się krytyką kibolskich bandytów, akurat nie podejmowałby działań, które w nich uderzają).
O tym jak kluby ekstraklasy współpracują z bandytami pisałem na tglogowski.blog.onet.pl . Dubluję temat na tg.net, gdyż stał się on źródłem mojej polemiki z kolegą radnym Tomaszem, na … zebraniu mieszkańców dzielnicy Bobrowniki Śląskie.
Radny był zbulwersowany radykalnymi działaniami rządu, zwłaszcza nakazem rozgrywania meczów bez udziału publiczności. Stwierdził, że wystarczy wprowadzanie zakazu zakrywania twarzy na stadionach. Tak jakby śmiertelną chorobę leczyć witaminą C…
Problem nie jest kłopot z identyfikacją badziorów, tylko fakt, że klubu z nimi współpracują lub płacą haracz za spokój na trybunach. Na meczu reprezentacji rozgrywanym niedawno na stadionie mistrza Polski herszt miejscowych bandziorów opluł i wyrzucił z trybun rodzinę z dziećmi, za to, że byli … ubrani i pomalowani na biało-czerwono (on dopuszczał jedynie barwy klubowe)! Napisano o tym dziesiątki artykułów, filmik z tym incydentem jest w sieci. Klub nie zrobił nic – człowiek ten nadal jest partnerem dla władz klubu, a nawet robi z nim interesy-prowadzi na stadionie lokal gastronomiczny.
Przedstawiciele klubów wczoraj na spotkaniu z premierem wyrazili zaniepokojenie działaniami rządu!!!! Ale chyba pomału do nich dociera, że nie będzie zgody na ich paktowanie z bandziorami.
Nawet jeśli zdarzają się nonsensowne głosy w ich obronie – czy to głoszone przez posłów PiS-u, czy też radnych w Tarnowskich Górach.



U wicewojewody

Rano z wicestarostą Andrzejem Pilotem wyjazd do Katowic do wicewojewody Piotra Spyry, w sprawie likwidacji wysypisk po Zakładach Chemicznych „Tarnowskie Góry”. Na Czarnej Hucie pełną parą trwają prace kolejnego etapu – finisz zaplanowano na sierpień. Pozostanie już absolutnie ostatni etap związany z unieszkodliwieniem odpadów zalegających na terenie należącym do właścicieli prywatnych.
Ponieważ ze strony tychże właścicieli nie ma nadmiernego otwarcia na współpracę w rozwiązaniu problemu, ustaliliśmy trzy równoległe drogi działań, które mają zapewnić płynne przejście do ostatniego etapu prac. Ze spotkania wracaliśmy w dość optymistycznym nastroju.



Festynowy weekend-w Zielonej i Miedarach

Śnieg już chyba nie spadnie, warto więc korzystać z okazji do uczestnictwa w fajnych wydarzeniach.

W sobotę byłem na "Święcie Zielonej" - dzielnicy Kalet. Skorzystałem z zaproszenia burmistrza Kalet i wziąłem udział w regatach o jego puchar. Łódź, w której płynąłem ... wygrała! Oczywiście to zasługa sternika, a nie moja, ale komendy starałem się wykonywać poprawnie:) 

Wczoraj uroczystości 100-lecia kościoła w Miedarach. Rano msza polowa celebrowana przez biskupa Jana Wieczorka, po południu festyn, na który tłumnie przybyli mieszkańcy miejscowości.

PS.

Na obu festynach były dmuchane zamki, więc starsza córeczka uznała weekend za bardzo udany.




Promocja książki Aleksandra Nawareckiego

Wczoraj po dniu wypełnionym zajęciami biurowymi pojechałem wieczorem do Katowic. W redakcji miesięcznika „Śląsk” odbyła się promocja książki prof. Aleksandra Nawareckiego „Lajerman”. Było to dla mnie niezmiernie sympatyczne spotkanie, które przywołało wiele wspomnień z minionych lat.

W 1997 roku zorganizowałem na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego konferencję śląskoznawczą zatytułowaną „Śląsk inaczej” (w kolejnych latach organizowałem jeszcze cztery podobne konferencję). Nieskromnie pisać pochlebnie na swój temat, ale wielokrotnie podkreślano w przeróżnych publikacjach, że było to przełomowe wydarzenie. Do uniwersyteckiego dyskursu została włączona tematyka regionalna, prowadzona nie w ujęciu etnograficznym, czy tym podobnym, ale z wykorzystaniem nowych form naukowego (filologiczno-filozoficznego) wyrazu, narzędzi postmodernistycznych, fenomenologicznych itp.

Na czterech pierwszych konferencjach największy odzew wzbudzały dwugłosy Stefana Szymutki i Aleksandra Nawareckiego – pracowników Instytutu Nauk o Literaturze UŚ-u. Wystąpienia te ukazywały się potem w pokonferencyjnych wydawnictwach, które przygotowywałem wraz z prof. Marianem Kisielem, były drukowane także w pismach literackich i otrzymywały bardzo dobre recenzje.

Swoje teksty Stefan Szymutko (nieobecny już niestety wśród nas) wydał potem w książce „Nagrobek ciotki Cili” – był to wielki sukces, wydawnictwo było m.in. w ścisłej grupie książek nominowanych do Nagrody Nike. Aleksander Nawarecki – ulubieniec studentów katowickiej filologii, ale i roztrzepany duch – swoją książkę wydał dopiero teraz. 

Fantastyczna książka, kolejny mądry głos w dyskursie o Śląsku i śląskiej tożsamości. Mnie szczególnie ujęły bardzo miłe słowa na mój temat zamieszczone w jej posłowiu. Zdumiony jestem, że Olek pamiętał o tym, że kibicuję Ruchowi Radzionków!

***

Spotkanie, jak już pisałem wyżej, przywołało wiele wspomnień. Organizacja konferencji była wielkim wyzwaniem, wymagającym olbrzymiej roboty. Wiele mnie to nauczyło, co procentuje do dziś – umiejętność organizacji, szybkiego radzenia sobie z niespodziewanymi wydarzeniami.

Była to też sentymentalna wizyta – w redakcji „Śląska”, z którą przez kilka lat współpracowałem, a teraz wpadam tam niezmiernie rzadko. W redakcji te same meble i wielu ludzi, których pamiętam z tych czasów. Niektórych nie było, ale przecież wszystko się zmienia...

Także Śląsk, tak pięknie opisany w „Lajermanie".




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |