Piłkarski początek weekendu

Wczoraj po powrocie z Warszawy dwa sympatyczne wydarzenia. Najpierw piknik w „Mechaniku” – mojej szkole średniej. Lata w niej spędzone pozostaną na zawsze w mojej pamięci, bardzo dobrze zapamiętane. Miło było tam zajrzeć.
Później mecz Ruchu Radzionków z ŁKS-em (liderem I ligi). W czwartek długo rozmawiałem o tym meczu z Romkiem Koseckim, który w sejmowych ławach siedzi tuż nade mną. W ŁKS-ie gra jego syn Kuba, więc rzecz jasna spieraliśmy się o wynik meczu. Kuba Kosecki był wyróżniającym się zawodnikiem łódzkiej drużyna, ale to Ruch wygrał 1:0!!! A łodzianie po tej porażce trochę mniej pewni awansu do Ekstraklasy.
Dziś mecze Tarnowiczanki (która pewnie zmierza do zwycięstwa w A-klasie) i Gwarka, który podejmuje lidera okręgówki. Ten drugi mecz jest szczególnie ważny.
Pomiędzy meczami planuję jeszcze skoczyć na Osadę Jana, gdzie obok kościoła już dziś będzie rozstawiana scena. Jutro ma nie padać, więc tym bardziej zapraszam na Dzień Papieski.
PS.
Gwarek walczył dzielnie, miał dogodne sytuacje bramkowe. Wygrała jednak Unia Ząbkowice, która pozostanie na pierwszym miejscu z już 7 punktami przewagi nad Gwarkiem. Awans chyba nie w tym roku…



Spotkanie u premiera

Czasami trafia się dość luźne posiedzenie Sejmu, a czasem … takie jak w tym tygodniu, kiedy nie ma wolnej sekundy. Środa i czwartek minęły więc pod znakiem wielogodzinnych głosowań (m.in. przyjęliśmy fundamentalną ustawę o pieczy społecznej, która zakłada odchodzenie od tradycyjnych domów dziecka, na rzecz wspierania merytorycznego i finansowego rodzin zastępczych) oraz kilku posiedzeń komisji. W czwartek wystąpienie w imieniu Klubu PO miałem po godz. 21, a głosowania zakończyliśmy mocno po 23. Po nich jeszcze spotkaliśmy się w gronie posłów PO z okręgu gliwickiego, by na prośbę Tomasza Tomczykiewicza spróbować ustalić wspólne stanowisko co do kształtu listy wyborczej. Konkluzji ostatecznej nie było, ale rozstaliśmy się ok. północy w koleżeńskiej atmosferze.
A więc dzień w sam raz dla pracoholika, a że bywam tak określany przez żonę to nie narzekam :)
***
Wcześniej jeszcze tego dnia śląscy parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej byli w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na spotkaniu z premierem Donaldem Tuskiem. Rozmawialiśmy głównie o sprawach merytorycznych (odcinki autostrad zwolnione od opłat, ustawa aglomeracyjna), ale było też trochę czasu na bardziej swobodnie pogawędki.
„Dawno cię nie widziałem” – usłyszałem od premiera przy przywitaniu.
Rzeczywiście to zupełnie inne realia, niż w poprzedniej kadencji, kiedy byliśmy w opozycji. Wtedy cały Klub (włącznie z jego Przewodniczącym Donaldem Tuskiem) pracował w Sejmie. Teraz, w koalicji rządowej roboty jest wielokrotnie więcej, a członkowie rządu to już w ogóle pracują po 18-20 godzin. Rzadko jest więc okazja do rozmów takich jak wczoraj.



Dzień Papieski

Z okazji beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II wraz z Zakonem Ojców Kamilianów serdecznie zapraszam na Dzień Papieski.

W programie m.in. transmisja mszy beatyfikacyjnej na telebimie, złożenie kwiatów pod pomnikiem Jana Pawła II oraz część artystyczna (szczegóły na plakatach oraz www.glogowski.pl).
Miejsce - plac przy kościele pw. Matki Bożej Uzdrowienie Chorych na Osadzie Jana (ul. Różana 2)


Kolejny krok w sieci - www.facebook.com/glogowski.tomasz

Lecą lata mojej aktywności w sieci, nie jestem pewien, czy pamiętam jeszcze pierwszą grafikę mojej strony. Strona i dwa blogi to spory wysiłek, ale rekompensuje go satysfakcja chociażby z częstych wirtualnych kontaktów z osobami odwiedzającymi mnie w cyberprzestrzeni.
Ponieważ ten świat zmienia się tak szybko, nie sposób nie starać się za nim nadążać.
Odpalamy więc profil mojego Biura Poselskiego na Facebooku. Mam nadzieję, że będzie pomocny w obserwacji mojej pracy.
Zapraszam – www.facebook.com/glogowski.tomasz



W Miasteczku Śląskim

Przedświąteczny czas wykorzystuję na chociaż krótkie spotkania z osobami, z którymi nie było okazji spotkać się przez ostatnie miesiące.
Dziś byłem m.in. u burmistrza Miasteczka Śląskiego i prezesa Huty Cynku „Miasteczko Śląskie”. Z prezesem pożartowaliśmy sobie, że skoro spotykamy się jedynie przy okazji świąt, a dzwonimy do siebie też tylko z życzeniami urodzinowymi, znaczy to, że nie ma konieczności naszych kontaktów, bo w hucie wszystko jest dobrze.
Rzeczywiście tak jest. Bilans za I kwartał to 17 mln zysku. A w roku 2008 było 50 mln strat.
Nigdy nie zapomnę stycznia 2009, kiedy wydawało się, że huta zostanie wygaszona za parę dni. Aż mi ciarki przechodzą na wspomnienie tych dni – spędzonych pomiędzy Ministerstwem Skarbu Państwa a Miasteczkiem.
Ale finał był szczęśliwy.



O (bez)płatnych autostradach, czyli lepiej być młodym i bogatym

Jutro Górnośląski Związek Metropolitarny organizuje debatę o tym, czy lepsze byłyby autostrady płatne, czy bezpłatne. Temat istotny, ale taka dyskusja nieco przypomina rozważania o tym, czy lepiej być młodym i bogatym, czy starym i biednym.
W piątkowym „Dzienniku Zachodnim” były minister transportu Jerzy Polaczek stwierdza, że propozycje rządu dotyczące odcinków autostrad zwolnionych od opłat „kłócą się z polityką spójności” i nie są do obrony od strony merytorycznej. To całkowicie bezzasadne argumenty.
Króciutki rys historyczny – „od zawsze”, od kiedy zaczęto planować w Polsce budowę autostrad zakładano, że będą one płatne. Wszystkie odcinki. Tak to po prostu kiedyś (kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu) zbilansowano – koszty budowy dróg, ich utrzymania itp.
Mijały lata, zmieniały się rządy, a w założeniu odpłatności za autostrady nic się nie zmieniało. Może dlatego, że autostrad się nie budowało, tylko o tym się mówiło :-)
Jerzy Polaczek był ministrem transportu dwa lat i także niczego w temacie odpłatności za autostrady nie przedsięwziął (chyba, że się mylę). Może dlatego, że za jego ministrowania autostrad nadal nie było (tu się nie mylę), więc i tematu nie było.
Nadeszły rządy Platformy i mamy dwie fundamentalne zmiany:

1. Budujemy autostrady!!!!!!! Akurat na Śląsku widać to szczególnie. W którą stronę bym się nie ruszył ze swojego domu, po kilkunastu kilometrach trafiam na wielki plac budowy. Jadę tą samą trasą po paru dniach – plac budowy już w innym miejscu.
2. W ubiegłym roku zapadła kierunkowa decyzja, aby niektóre odcinki – obwodnice dużych miast – były zwolnione od opłat. Nie ma jeszcze rozporządzenia Rady Ministrów w tej sprawie, ale projekt zakłada, że będzie to ok. 20% docelowej sieci autostrad!

Na Śląsku autostrada nie będzie tworzyła klasycznych obwodnic-dwie autostrady przetną się w środku metropolii, pod Gliwicami. To istotne, bo dzięki temu autostrady przejmą część ruchu lokalnego. Trzeba jednak wyznaczyć, gdzie kończy się ścisła aglomeracja. Oczywiście chcielibyśmy, aby jak najdłuższe odcinki były zwolnione od opłat – wiadomo, lepiej być młodym i bogatym…
Ja również wystosowałem w tej sprawie interpelację do ministra infrastruktury, parę tygodni rozmawiałem też z nim o tym w ministerstwie. Przekonywałem Cezarego Grabarczyka, aby bezpłatny był odcinek A1 do węzła Pyrzowice. "Jeżeli chcesz mnie przekonać, że zwarta aglomeracja jest aż do Pyrzowic, to raczej ci się to nie uda..." – usłyszałem. Nie da się ukryć, że tu minister ma rację. Jeśli ma to być „obwodnica” aglomeracji, to ta kończy się ona gdzieś na granicy Bytomia i Piekar. Ale w wysiłkach nie ustajemy, przedstawiając inne argumenty.

Jedno wydaje się przesądzone – najważniejsze odcinki śląskich autostrad (umożliwiające dojazd do Katowic, czy Gliwic) zapewne będą zwolnione od opłat.


10 kwietnia

Cały czas mam w komórce telefony kilku osób, które leciały 10 kwietnia do Smoleńska. Pamiętam tamten dzień ze szczegółami - kto zadzwonił z informacją, co robiłem, jaka była pogoda. Pewnie nigdy tego nie zapomnę.
Wczoraj wieczorem uczciliśmy pamięć zmarłych mszą świętą w kościele pw. Piotra i Pawła. Później przejście na cmentarz wojenny i poświęcenie obelisku (bardzo ładnego) z tablicą upamiętniającą tragedię.
Odczytano nazwiska 96 osób, które zginęły w katastrofie.
Było też kilka przemówień.
Chyba niepotrzebnie, gdyż jeden z mówców postanowił zbliżyć się "poziomem" wystąpienia do mów Jarosława Kaczyńskiego z Krakowskiego Przedmieścia. Było więc o bojówkach, które na partyjne zlecenie atakują manifestantów, jak i o atakach dokonywanych na zamówienie "pewnej gazety".
Zupełnie bez sensu.
Takich słów w Tarnowskich Górach do tej pory nie słyszałem.
Niektórzy klaskali, większość była chyba zniesmaczona.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |