Dwa powody, dla których Arkadiusz Czech ma szansę na dobry wynik wyborczy

(być może jest ich więcej :-) )

1. W Tarnowskich Górach w ostatnich latach zrobiono bardzo dużo za pieniądze rządowe (np. Obwodnica), trochę inwestycji wykonał też powiat (chocby rondo przy parku). Niektórzy mogą odnieść wrażenie, że to zasługa miasta i burmistrza.

2. Wiele osób sądzi, że Arkadiusza Czecha popiera Platforma Obywatelska!!! Od wielu dni sygnalizowali mi to znajomi, ale trudno było mi do końca uwierzyć. Niestety przekonałem się sam dwukrotnie jednego dnia.
Taka scenka: Odprowadzam córkę do przedszkola i sąsiad tegoż przedszkola pyta przez płot: "Panie Tomku, kto będzie burmistrzem? Wiem, że pan i Platforma pracujecie dla Czecha, ale on już chyba nie..."
Wyraźnie się mój rozmówca ucieszył, kiedy wyjaśniłem mu co i jak.

Więc główne zadanie dla nas - trafić z wyjaśnieniem, że nie popieramy Arkadiusza Czecha, a wystawiamy własną, doskonale przygotowaną merytorycznie kandydatkę Lucynę Ekkert.


Paniczne inicjatywy...

Co jeszcze poza 80 banerami/billboardami można wymyślić, żeby utrzymać władzę ?
Można wyskoczyć jak Filip z konopi akcją „partie poza samorządami”. Nieco zabawnie co prawda wygląda, jeśli robią to ludzie, którzy miesiącami wysyłali posłańców do szefa PO w województwie śląskim w sprawie poparcia dla siebie, ale cóż....

Potem (znając listy partyjnej konkurencji, której boją się najbardziej) można przeprowadzić zmasowaną akcję zniechęcenia ich do kandydowania (wachlarz „argumentów” jest szeroki – zastraszanie, przeciąganie do siebie, obiecywanie stanowisk naczelników itp. itd.). Wyszło średnio – na wiele prób, jedna udana.

Pozostaje więc drukować dalej i ustawiać coraz więcej przyczep. W nadziei, że tarnogórzanie pomyślą, że nie ma innego kandydata, niż burmistrz. Osiem lat temu dokładnie tak samo postępował Piotr Hanysek.
Teraz można byłoby powiedzieć, że podobieństwo jest jeszcze jedno-najważniejszy wybór zostanie dokonany w I turze, bo ten, kto wejdzie do niej z obecnym burmistrzem, musiałby się starać, aby przegrać II turę.
Tyle, że wiele osób wskazuje na to, że wcale II tura dla aktualnego burmistrza nie musi być aż tak oczywista...
Stąd coraz więcej panicznych inicjatyw....

A wystarczy dobrze rządzić cztery lata. Albo chociaż przyzwoicie....


OŚWIADCZENIE

W ostatnich dniach tarnogórzanie na każdej ulicy mają okazję oglądać podobiznę Arkadiusza Czecha. Niektórych w zdumienie wprawia liczba wyborczych portretów (po co urzędującemu burmistrzowi tyle billboardów, czyżby bał się braku rozpoznawalności? ). Inni pytają, jak ma się to do dopuszczalnych prawem limitów wydatków na kampanię wyborczą...?

Platforma Obywatelska nie zamierza ścigać się na liczbę wyborczych banerów. Nasza kandydatka na burmistrza Tarnowskich Gór Lucyna Ekkert oraz kandydaci do Rady Miejskiej i Rady Powiatu najwięcej uwagi przyłożą do merytorycznej dyskusji o problemach Tarnowskich Gór i sposobie zarządzania miastem.


Tomasz Głogowski
Szef Sztabu Wyborczego PO w Tarnowskich Górach




Walka na bilbordy

Zastanawiałem się nieraz, na jaki pomysł wpadnie wizażysta Arkadiusza Czecha, aby przekonać tarnogórzan, że tenże powinien zostać wybrany na kolejne 4 lata po takiej kadencji, z jaką mieliśmy do czynienia.
Teraz już wiemy - tym rewelacyjnym pomysłem jest wydrukowanie 80 bilbordów!!!!!
Cóż, gdyby mieszkańcy rozwój miasta w minionych 4 latach dostrzegali, nie trzeba byłoby ich o gwarancji tegoż rozwoju przekonywać.
O wynik rywalizacji w obszarze merytorycznego przygotowania kandydatów byłem dawno spokojny, teraz nie boję się starcia koncepcji przebiegu kampanii.
****
Parę dni temu ktoś opowiadał mi o przebiegu zebrania pełnomocników wyborczych i finansowych PO w Katowicach. Kolega z jednego ze śląskich miast po wysłuchaniu pouczeń czego nie wolno robić w kampanii (np. nie przekraczać dozwolonych prawem limitów wydatków) spytał, jak ma wygrać z prezydentem swego miasta, który w ciągu 4 lat wydał z budżetu miasta na autopromocję 6 mln złotych. Obiektywnie trzeba przyznać, że w Tarnowskich Górach aż takiej sytuacji nie było.
Przecież zatrudniony na potrzeby uratowania ponownego wyboru burmistrza wizażysta kosztował tarnogórzan jedynie kilkaset tysięcy złotych.


Intensywnie...

Kiedy 2-3 tygodnie temu patrzałem na kalendarz, wiedziałem, że październik będzie wypełniony pracą ponad miarę i .... dokładnie tak się dzieje.
Jakoś trzeba to przeżyć... Choć pracy się nie boję i nawet chyba lubię pracować (czy nie powinno się tego leczyć? ), tak intensywnie jak w ostatnich dniach chyba długo bym nie pociągnął. Ale za parę tygodni sytuacja powinna wrócić do normalności.
Dziś maksymalne zagęszczenie spotkań i przeplatania dwóch obszarów - politycznego (końcówka zamykania list do rady miejskiej i rady powiatu - kilka tygodni temu nie przypuszczałbym, że Platforma będzie miała problem nadmiaru kandydatów) i parlamentarnego.
Pośród wielu spotkań i rozmów, jedna dotyczyła niedawnych aresztowań CBA związanych z przestępstwami podczas przekazywania gruntów Kościołowi w ramach rekompensaty, za odebrany po II wojnie światowej majątek.
Wiadomo, że sprawa ta dotyczyła m.in. ziemi w Świerklańcu.
Interpelację w sprawie działalności Komisji Majątkowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji składałem w kwietniu 2008 r., mam więc małą satysfakcję, że organy ścigania doprowadziły sprawę do końca. Miejmy nadzieję, że podobnie uczyni (oby w nieodległym czasie) sąd.



W Parlamencie Europejskim

W minionym tygodniu reprezentowałem polski Sejm w Parlamencie Europejskim. Pierwszy raz byłem w Brukseli i była to wizyta niezmiernie intensywna. Na posiedzeniu Komisji Konstytucyjnej Parlamentu Europejskiego (która obradowała z udziałem przedstawicieli parlamentów krajów członkowskich UE) prezentowałem polskie stanowisko w dwóch kwestiach - pracach nad ujednoliceniem statusu posła do PE i sposobu ich wybierania (aktualnie bardzo odmiennego w poszczególnych krajach) oraz europejskiej inicjatywie obywatelskiej. Spore zainteresowanie wzbudziło moje wystąpienia zwłaszcza w drugiej sprawie, w którym przedstawiłem podobne rozwiązanie funkcjonujące w polskim systemie prawnym - możliwość zgłoszenia inicjatywy ustawodawczej przez grupę 100 tysięcy obywateli.
W przerwie na lunch odwiedziłem dawnego kolegę z ław sejmowych Jarka Wałęsę w jego parlamentarnym biurze - posłowie w PE mają miejsce, w którym oni oraz ich asystenci mogą pracować. Podobno tak samo jest w większości parlamentów krajowych w Europie. Poza polskim Sejmem - w Warszawie brakuje nawet sal na posiedzenia komisji. Ale jesteśmy jeszcze krajem na dorobku.
Na zwiedzenie uroczej starówki belgijskiej stolicy był czas jedynie późnym wieczorem - wracałem pierwszym rannym samolotem, aby zdążyć na 3. urodziny córki. Jak ten czas leci, przecież dopiero co pierwszy raz wziąłem ją na rączki, a teraz to już taka duża baba ...




Refleksje parkowe i po-Gwarkowskie

Piękne popołudnie (miejmy nadzieję, że nie ostatnie w tym roku) zainspirowało wiele osób do wyjścia na spacer. Na placu zabaw w parku mnóstwo ludzi (kolejki do zjeżdżalni, huśtawek i innych atrakcji), w tym wielu znajomych. Z niejednym z tatusiów spotkanych dziś przy huśtawkach przesiadywało się kiedyś długo w "Galerii"...
Dziś też tam wpadamy (czasem z pociechami, sam goniłem tam moje córeczki z kolegą Mazikiem w sobotę), ale już nie na tak długo. Dzieciaki potrafią wyegzekwować swoje prawa:)
Po sierpniowym wypadzie na kilka dni do województwa lubuskiego, starsza córeczka często pyta, kiedy pojedziemy znowu do Nowej Soli. Olbrzymi (i wspaniały) plac zabaw w tym miasteczku (połowę mniejszym od Tarnowskich Gór) trwale zapadł jej w pamięci.
Może ktoś kiedyś pomyśli o najmłodszych tarnogórzanach...? Może już niedługo...?
***
W tym roku udało mi się wynegocjować wyjście na "Gwarki" w piątek i sobotę - żona była w niedzielę (rok temu córeczki były małe, młodsza zupełnie malutka, więc poza pochodem niewiele widziałem).
W miniony weekend podobało mi się głównie to, że czułem się trochę jak przed kilkunastu laty, w czasach wczesnej młodości, kiedy podczas "Gwarków" na rynku, nie było ... zbyt tłoczno.
Nie piszę tego z zarzutem do kogokolwiek, właściwie sam się zastanawiam, dlaczego w tym roku było właściwie pustawo (w ciągu dwóch dni, tylko na Hey trochę więcej osób, choć i tak można było swobodnie poruszać się po płycie rynku).
Wpływ miała pogoda, czy rozpowszechnienie tego typu imprez? A może złe wspomnienia z ostatnich lat?
Szkoda, bo było kilka fajnych koncertów.
Szczególnie żal, że niewiele osób obejrzało, wysłuchało, koncertu Biff.
***
Przy okazji wspomnienia koncertu tego zespołu przyznam się, że dopiero parę miesięcy temu dowiedziałem się, że utwory które kojarzę od kilku lat m. in. z radiowej "Trójki" śpiewa dziewczyna, którą kojarzę ze wspomnianej już Galerii "Inny Śląsk", a z jej mamą często spotykam się służbowo. Aż wstyd się przyznać:)



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |