Profesor Buzek w Krupskim Młynie

Poniżej znajdują się zdjęcia ze spotkania prof. Jerzego Buzka i posła Tomasza Głogowskiego z samorządowcami powiatu tranogórskiego. Spotkanie odbyło się 2 czerwca w sali obrad Rady Gminy w Krupskim Młynie




Wizyta prof. Jerzego Buzka w Tarnowskich Górach

W dniach 2-3 cerwca w czasie trwania tzw. "żółtego tygodnia" w powiecie tarnogórskim gościł prof. Jerzy Buzek. Wraz z posłem Tomaszem Głogowskim odbyli szereg spotkań z mieszkańcami. Poniżej znajduje się program wizyty.

2 czerwca
09.30–11.00 Spotkanie z Wójtem Krupskiego Młyna Janem Murowskim oraz samorządowcami;
12.00–13.30 Spotkanie z sołtysami z powiatu tarnogórskiego w Klubie 22 w Tarnowskich Górach;
13.30–14.00 Piknik dzielnicowy w Czarnej Hucie na skwerku koło Klubu 22 w Czarnej Hucie;
14.00–15.00 Wizyta w Lublińcu;
15.00–15.30 Rozpoczęcie festynu dziecięcego w szkole podstawowej w Lasowicach;

3 czerwca
09.30–11.00 Wizyta w zakładzie NitroErg w Krupskim Młynie oraz spotkanie z przedstawicielami związków zawodowych działających na terenie zakładu;
11.30–13.30 Spotkanie z członkami NSZZ Solidarność w Kawiarni Pod-Nad w Tarnowskich Górach; wizyta przy pomniku upamiętniającym ewangelicki cmentarz w Tarnowskich Górach;
13.30–16.30 Piknik rodzinny w Kompleksie Zamkowym w Starych Tarnowicach;
17.00–18.00 Otwarte spotkanie z mieszkańcami Miasteczka Śląskiego – na zaproszenie Stowarzyszenia "Góra Jerzego".

Po raz kolejny Jerzy Buzek będzie obecny w Tarnowskich Górach 16 czerwca.


Kanalizacja

Zapowiada się, że tydzień spędzę w Tarnowskich Górach, choć nigdy niczego nie wiadomo i być może nagle trzeba będzie jechać do Warszawy.
Póki co wczoraj nadrabiałem zaległości w pracach biurowych, wyskoczyłem na jedno spotkanie do swojego Biura Poselskiego w Zabrzu i układam kalendarz spotkań z tarnogórskimi samorządowcami.

Tematów do poruszenia będzie wiele, ale dwa nieśmiertelne – budowa kanalizacji i oczyszczalni ścieków w Tarnowskich Górach oraz dokończenie likwidacji wysypisk po Zakładach Chemicznych „Tarnowskie Góry”.

Środki na realizację pierwszej sprawy wydają się być w zasięgu ręki. Bardzo przybliżyły się po wizycie w Tarnowskich Górach Krzysztofa Maciuka – członka Rady Nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Poznałem go kilka miesięcy temu w Warszawie i (pisząc kolokwialnie) – szybko złapaliśmy wspólny klimat, spędzając wiele czasu wspólnie, w różnych sytuacjach. Do naszego miasta ściągnąłem go w przededniu bardzo dla nas ważnego posiedzenia Rady Nadzorczej NOŚ-u. Jak powszechnie wiadomo od kilku lat Tarnowskie Góra starają się o pozyskanie środków europejskich na ten cel. 8 maja Rada Nadzorcza miała podjąć decyzję o przyznaniu nam promesy na to zadanie – nierozstrzygnięta pozostawała kwestia, czy otrzymamy 60, czy też 120 mln złotych (tyle, ile nam potrzeba). Informację uzyskane przez Krzysztofa okazały się bardzo przydatne, a sms, którego od niego dostałem wprawił mnie w wielką radość. Mam nadzieję, że wkrótce na nasze ulice ruszą koparki, a kanalizacja będzie sprawnie budowana.

***

Wieczorem podlewam trawnik i patrzę z nadzieją w chmury. Susza straszliwa, a spadło tylko kilka kropel.



Myśli różne

W ostatni dzień mega-długiego weekendu odwiedziliśmy z żoną kolegę (tarnogórzanina), w jego nowym domu wybudowanym w pięknej, malowniczej okolicy Ojcowa. W drodze powrotnej, przed Tarnowskimi Górami, w radio usłyszałem, że – zgodnie z przypuszczeniami – prezydentem Francji został Nicolas Sarkozy. Kibicowałem mu po cichu, z przekonaniem, że to lepszy wybór dla Francji. Paradoksalnie wybór Segolene Royal mógł być korzystny dla Polski, w ten sposób, że wprowadzenie w życie jej chorych, socjalistycznych pomysłów (np. wysokiej płacy minimalnej) szybko doprowadziłoby do kryzysu w tym kraju i w konsekwencji ucieczki inwestorów w inne miejsca, także do Polski. Ale ponieważ nie życzę źle temu pięknemu krajowi, cieszę się z wyboru prezydenta, który choć pewnie będzie trudnym partnerem dla Polski, być może zatrzyma nad Sekwaną rozrośnięty do idiotycznego maksimum antyamerykanizm i równie wielką fobię antychrześcijańską.
***
Przełom kwietnia i maja udało się spędzić troszkę w domu, ale pracy oczywiście nie brakowało. Święto Konstytucji i obchody związane ze świętym Florianem – patronem strażaków i hutników – powodowały, że życie rodzinne i towarzyskie musiało niejednokrotnie ustępować obowiązkom. Dzięki wielu oficjalnym imprezom miałem np. okazję dowiedzieć się, że w Czekanowie są aż trzy miejsca związane z kultem św. Floriana i dokładnie poznać tę miejscowość, jak również odwiedzić miejsca, które znam już bardzo dobrze i w których zwykle spotykam zaprzyjaźnione osoby (Kalety, Radzionków, Krupski Młyn).
***
Przed długim weekendem kilka dni spędzonych w Warszawie na zupełnie bezsensownym, kilkudniowym oczekiwaniu na głosowanie, podczas którego zostanie wybrany marszałek Sejmu. Wynik wyboru był oczywisty, ale rewelacyjne wystąpienie Bronisława Komorowskiego przypomniało wszystkim, że nie musimy być skazani na PiS-owskie rządy.
Przed wyjazdem na to posiedzenie Sejmu rano włączyłem na chwilę komputer i przeczytałem informację o śmierci Barbary Blidy. Po drodze dostałem od mojej mamy sms-a z tą samą wiadomością. Chyba wszyscy na Śląsku byliśmy wstrząśnięci, tym co się stało. Kiedy łączę to tragiczne wydarzenie, z odległym o kilkanaście dni włamaniem ABW do katowickiego domu Jerzego Swatonia (byłego Ministra Środowiska i Prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska) to już nie wiem co sądzić. ABW miała wejść do domu byłego ministra obawiając się, że znajduje się on tam martwy (rzekomo w wysłanym przez niego liście do Urzędu Skarbowego znaleziono węglika). Już po wejściu do domu funkcjonariusz ABW zadzwonił na komórkowy numer Swatonia i wyraził radość, że ...ten żyje. Zadzwonił po akcji, a nie przed ?!?!?!? Na powszechnie znany numer”? Co to za kraj, w którym ktoś nie wzbrania się przed tak naciąganymi tłumaczeniami?



Po ślubie

Dziękuję wszystkim (w tym administratorowi TG.net), którzy w minioną sobotę towarzyszyli mnie i Ani w kościele w Starych Tarnowicach podczas przyjmowania przez nas sakramentu małżeństwa.

Dzięki bardzo, że było Was aż tylu.

Po weselu na odpoczynek nie było zbyt wiele czasu, ale na nadmiar roboty narzekać nie zwykłem.
Szczególnie cieszą mnie możliwości uczestniczenia w inicjatywach, rozmowach, z których potem rodzi się coś pożytecznego dla miasta.

Dziś w moim biurze poselskim miała miejsce kolejna już, bardzo gorąca "burza mózgów" poświęcona budownictwu mieszkaniowemu w Tarnowskich Górach. Szczególnie cieszy mnie, że uczestniczą w niej także osoby spoza rad miejskich i powiatowych, angażując w to mnóstwo energii i swojego prywatnego czasu.
Pierwsze działania wynikające z tych rozmów powinny pojawić się już wkrótce.


Czas Wielkiej Nocy

Wieczór Wielkiej Soboty sprzyja refleksjom nad sprawami większej wagi. W minioną środę uczestniczyłem w tradycyjnej drodze krzyżowej ulicami centrum Tarnowskich Gór. Po drodze w dużej (dwutysięcznej? ) grupie tarnogórzan rozmyślałem o religii we współczesnym świecie.
Już podczas ostatnich świąt Bożego Narodzenia w sporej części zachodniego świata (w tym niestety również niektórych krajach Unii Europejskiej) wymogi poprawności politycznej sięgnęły granic absurdu. Święta straciły charakter Świąt Bożego Narodzenia (tak samo dzieje się z tegoroczną Wielkanocą), z dekoracji znikły elementy religijne, a „Merry Christmas” wyparte zostało przez „Happy Holidays”. Zupełny absurd.

W warstwie politycznej przekłada się to na stanowczy opór przed wpisaniem chrześcijańskiego dziedzictwa do europejskiej konstytucji. Tak jakby można było zaprzeczyć, że europejska tożsamość powstała na dwóch wielkich filarach – spuściźnie antyku i chrześcijaństwie. Albo temu, że zwiedzając europejskie kraje, odwiedzamy głównie kościoły. I jakby sama Unia Europejska nie była dziełem europejskich chadeków.

Cóż – wiele oczekujemy od wspólnej Europy i zapewne sporo skorzystamy na członkostwie w UE. Także jednak sami mamy coś do przekazania, przypomnienia o czymś „staremu kontynentowi”.



Refleksje około-edukacyjne

Tarnogórski świat urzędniczy z zainteresowaniem obserwuje ostatnio spór starosty z ( byłą? ) naczelnik wydziału edukacji starostwa powiatowego.

W szczegóły wdawać się nie będę, bo być może nie wszystkie znam, ale na parę aspektów sprawy chcę zwrócić uwagę. Pani naczelnik tuż przed odwołaniem ze stanowiska - o czym wiedzieli "wszyscy"- wstąpiła do związków zawodowych.
Związki te występują teraz w jej obronie, a także wysyłają do różnych instytucji skargi na funkcjonowanie oświaty w powiecie tarnogórskim. W pismach do ministra i in. podnoszone są m.in. dwa zarzuty - fakt, że jedną ze szkół (w której pani naczelnik wcześniej była dyrektorem) kierowała osoba pełniąca obowiązki dyrektora przez dwa i pół roku (przepisy dopuszcząją taką sytuację przez pół roku) oraz fakt braku konsultowania wydatkowania środków na dokształcanie nauczycieli przez poszczególne szkoły.

A kto ponosi główną winę za te rzeczy? Czyż nie naczelnik wydziału edukacji? Czy nie dlatego w "Ekonomiku" była p.o. dyrektora, że pani naczelnik nie potrafiła się stacydować na wybór jednego z miejsc pracy?

Zabawna sytuacja


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |