Premier nie może być tak słaba...

Po ubiegłotygodniowym wystąpieniu premier Beaty Szydło w Sejmie (najsłabszym jakie kiedykolwiek słyszałem), trochę nad nim myślałem i zastanawiałem się, dlaczego pani premier potrafiła jedynie w kółko powtarzać dwa zdania, w ogóle nie zbliżając się do tematu, czyli relacji Polski z Unią Europejską. A sugerowanie, że Unia Europejska zajmuje się łamaniem standardów demokracji przez polski rząd, dlatego że ten rząd planuje przyznać 500 zł na dziecko, było tak idiotyczne, że chyba nie trafia nawet do wyborców PiS-u…
Okazuje się, że wczoraj w PE było tak samo słabo – żadnych konkretów, jedynie stwierdzenia, że to PO łamała demokrację, a nie PiS. Może premier Szydło jest tak przyzwyczajona do schematu, którego PR-owcy nauczyli ją w kampanii wyborczej – czyli nie zwracania uwagi na to, o co pyta ją dziennikarz, czy co mówią konkurenci, a jedynie powtarzanie w kółko kilku wyuczonych zdań. Ta strategia przyniosła skutek w wyborach, może więc pani premier stosuje ją nadal?
Dochodzę jednak do wniosku, że przyczyna jest inna – pani premier po prostu nic więcej nie potrafi powiedzieć…
Beata Szydło po prostu jest po prostu porażająco słaba, jak na funkcję, którą sprawuje. Została wystawiona jako twarz kampanii wyborczej Andrzeja Dudy – wiadomo, że Beata Szydło kampanię jedynie firmowała, a robiła ją amerykańska PR-owska firma. Funkcja premiera jest jednak troszeczkę trudniejszym zadaniem, niż „bycie twarzą” i dramatycznie to pani Beacie Szydło nie wychodzi.
Ponadto nie da się nie zauważyć jak bardzo wystraszona jest Beata Szydło, jak po każdym sejmowym wystąpieniu patrzy kątem oka ze strachem na prezesa, pewnie zastanawia się, czy jeszcze długo pozwoli jej być premierem.
Jeżeli ma ją zastąpić profesor Piotr Gliński (a podobno jest to perspektywa szybsza, niż przypuszczamy) lepiej niech się to stanie szybko. Bo bez względu na to, czy zgadzamy się z pomysłami rządu, czy też nie, lepiej niech na jego czele nie stoi przerażona osoba, która tylko zastanawia się, kiedy przyjdzie jej odejść z tego urzędu.


Spotkania w biurze poselskim

Tym razem tydzień bez posiedzenia Sejmu, tylko w piątek mam posiedzenie Komisji ds. Unii Europejskiej. Podobno wracamy do przewidywalnego i zaplanowanego wcześniej rytmu posiedzeń - bez nieoczekiwanego przedłużania posiedzenia o dwa dni, czy na godziny nocne. Podobno... Złośliwi, czy też może zorientowani, mówią, że gdy rząd przejmie już służby specjalne, media i prokuraturę, skończą im się pomysły. Może wprowadzą jeszcze 500+ (może..), a potem (czyli gdzieś od marca, kwietnia) parlament nie będzie miał już tak wiele do pracy. Pozytywne jest to, że w niektórych obszarach, mimo wcześniejszej krytyki, kontynuują nasze działania - jak w ochronie zdrowia, czy reformowaniu górnictwa. Przynajmniej tego nie popsują...
Wczoraj była okazja do nadrobienia zaległości w spotkaniach w biurze poselskim, bo niektóre osoby umawiały się już od listopada, ale nie było kiedy się spotkać, bo cały czas trwały posiedzenia Sejmu. Wśród osób, z którymi rozmawiałem dominowali zatroskani tym, co dzieje się w Polsce. Mówili, że byli i pozostają zwolennikami Platformy, ale oczekują od nas większej aktywności i twardszej postawy wobec tego, co dzieje się w Polsce. Bardzo ciekawe rozmowy. Za tydzień przewodnictwo w Platformie obejmuje Grzegorz Schetyna, umówiłem się z moimi dzisiejszymi rozmówcami, że wczesną wiosną spotkamy się ponownie, chętnie wysłucham tego jak oceniają Platformę pod nowym kierownictwem.
Był też pan, który wyraził swoją, mówiąc oględnie, nienajlepszą opinię o władzach naszego miasta. Już kiedyś spotykałem się z nim w sprawie wykonania bocznej drogi od ulicy Wyszyńskiego. Sprawa ciągnie się od wielu lat, sam interweniowałem w niej jakiś czas temu. Zawsze spotykaliśmy się z odpowiedzią, że miasto wykonałoby tą drogę, ale nie jest uregulowana sprawa własności jednej z działek. Okazało się, że mój gość wykonał pracę, z którą nie mogło poradzić sobie miasto i przekonał właścicielkę do sprzedaży działki, zresztą w normalnej cenie. Teraz, kiedy przeszkoda prawna została usunięta, okazuje się, że nie ma projektu, ani zagwarantowanych pieniędzy na inwestycję. A przez kilkanaście lat padały zapewnienia, że problemem są tylko nieuregulowane sprawy własnościowe...


Polskie spotkanie na szczycie w Brukseli

Donald jest jednak fantastyczny! Jak pięknie (i kulturalnie) wykpił dziś w Brukseli demagogię PiS-owców (w tym prezydenta Dudę), którzy jeszcze parę tygodni temu mówi o Polsce w ruinie, a teraz widzą, jak pięknie rozwija się kraj.


O połączeniach lotniczych raz jeszcze

Osiem lat temu, wkrótce po objęciu władzy przez Platformę, jeden ze śląskich posłów PiS-u wyraził na łamach prasy oburzenie, że jak tylko PO wygrała, pociągi z Katowic do Warszawy zaczęły jeździć dłużej. Rzeczywiście tak było, bo Centralna Magistrala Kolejowa zaczęła być remontowana - a pociągi nie mogły pędzić obok osób pracujących na sąsiednim torze. Jeździłem często pociągiem razem z tym posłem, więc mam pewność, że znał przyczynę wydłużenia czasu przejazdu i zwyczajnie uprawiał polityczną demagogię.
Remonty torów zostały zrealizowane planowo, a pociągi do Warszawy mkną teraz szybko.

Mógłbym teraz zastosować podobną retorykę w odniesieniu do działań LOT-u, który ogranicza połączenia Pyrzowice-Warszawa i zaatakować za to rząd PiS-u. Staram się jednak unikać demagogii w swojej działalności i liczę, ze koledzy z PiS-u przekonają ministra skarbu państwa, by LOT nie faworyzował Balic kosztem Pyrzowic.


Zapytanie w sprawie liczby lotów Katowice - Warszawa

Zapytanie w sprawie zmniejszenia liczby lotów na trasie Katowice - Warszawa przez Polskie Linie Lotnicze LOT S.A




Draństwo polityczne - pięciolatki bez obowiązku przedszkolnego

Obecna większość parlamentarna robi wiele złych rzeczy, ale tylko jako "bandytyzm polityczny" mogę określić zniesienie obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków (zmiana ta została dokonana przy okazji cofnięcia sześciolatków ze szkół do przedszkoli, o czym jeszcze szerzej będę chciał napisać).
Likwidacja obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków to coś, co przekracza moje pojmowanie rzeczywistości... Jak można tak źle życzyć dzieciom?!?
Być może w niektórych środowiskach cały czas funkcjonuje przekonanie, że dzieci lepiej rozwijają się z babcią i dziadkiem w domu, niż w przedszkolu. Być może...
Ale w polityce należy mieć trochę odwagi i przekonywać do dobrych rozwiązań. Wszystkie badania (jak i wszelkie doświadczenia rodziców, którzy mają małe dzieci), mówią o tym, jak bardzo szybko rozwija się dziecko w przedszkolu, jak bardzo lubi przedszkole, jak chłonie to czego uczy go pani w jego grupie. Nie ma szans, żeby rodzic, nawet najlepszy i najbardziej się starający, umiał przekazać dziecku wszystko to, czego uczy się ono w przedszkolu. Znam wiele przypadków dzieci, którymi rodzice bardzo się zajmowali, ale nie wpadli np. na to, że warto aby bawiły się one plasteliną, czy uczyły wycinać, bo to nie tylko rozwija różne cechy umysłu, ale i motorykę dłoni.
Zniesienie obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków jest działaniem zupełnie bez sensu, w żaden sposób nieuzasadnionym, nie jest ono zresztą w ogóle wyjaśnione w uzasadnieniu ustawy. To po prostu działanie na szkodę polskich dzieciaków, zwyczajne draństwo. Powiem więcej - podejmowanie takich decyzji powinno być w jakiś sposób karalne.
Likwidacja obowiązku przedszkolnego dla 5-latków z pewnością uderzy najbardziej w tych, którzy i tak mają najtrudniejszy start - w dzieciaki z małych miejscowości (może się zdarzyć, że niektóre gminy nie będą zapewniały miejsc w przedszkolu dla wszystkich 5-latków, zwłaszcza na wsiach) oraz rodzin z dysfunkcjami społecznymi, w których rodzice nie wpadną na to, że warto zapisać dziecko do przedszkola. A można także wyobrazić sobie taką sytuację, że w przypadku braku wystarczającej liczby miejsc do przedszkola raczej zostaną przyjęte dzieci z tzw. lepszych rodzin, bo przecież na takich po ludzku może zależeć przedszkolom.
Reasumując - rząd Prawa i Sprawiedliwości i jego posłowie wystąpili przeciwko dzieciom i to głównie tym, które i tak mają trudniejszy start w życiu.


Posiedzenie Komisji Regulaminowej

Od 9 rano mam posiedzenie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich, więc udałem się do Warszawy wczoraj, w świąteczny wieczór. Nie lubię takich sytuacji - wcześniejszego opuszczania domu i siedzenia w pokoju w hotelu poselskim wtedy, kiedy nie mam żadnych zajęć w Warszawie, ale nie było wyjścia.
Na posiedzeniu omawiamy budżety na 2016 r. Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu oraz Krajowego Biura Wyborczego (do tego ostatniego przedstawiam koreferat).
*
Przy okazji dyskusji nt. budżetu Kancelarii Prezydenta nie odmówiłem sobie drobnych uszczypliwości wobec Szefa Kancelarii Prezydenta pani Małgorzaty Sadurskiej - np. w odniesieniu do jej niegdysiejszych wystąpień dot. gospodarowania majątkiem Kancelarii, gdy ją przejmowała, np. żyrandoli z pałacu prezydenckiego, które rzekomo miały zostać ukradzione, a odnalazły się w kościele w Grodzisku Mazowieckim - początkowo przeznaczone były do zezłomowania, ale zostały przekazane (zgodnie z procedurami) proboszczowi parafii, a po odrestaurowaniu przez jednego z parafian zawisły w grodziskim kościele.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |