Marszałek Karczewski kandydatem PiS na Prezydenta RP ?

W ostatnich dniach w obozie rządzącym wydarzyło wiele rzeczy i wydaje mi się, że mało kto docenia ich znaczenia. Pozwolę sobie przedstawić swoją interpretację wydarzeń:

Prezydent Andrzej Duda zorientował się niedawno nie tylko, że nie ma najmniejszych szans na wygraną na drugą kadencję (i tak zajęło mu to dłużej, niż większości obywateli…), ale również że NIE BĘDZIE KANDYDATEM PiS-u w kolejnych wyborach!!!
Poziom śmieszności wokół Andrzeja Dudy jest tak duży (i wciąż narasta), że wystawienie go do kolejnych wyborów byłoby dla PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego politycznym samobójstwem. Zresztą nie sądzę, aby Kaczyński nad tym ubolewał – przecież ostentacyjnie okazuje prezydentowi brak szacunku (delikatnie mówiąc) i zwyczajnie traktuje jak polityczny zderzak.

Do niedawna myślałem, że PiS będzie chciał powtórzyć manewr z Dudą z 2015 r. – znaleźć kogoś nowego, jeszcze „niezgranego” i przy pomocy najlepszych PR-owców na świecie skutecznie „sprzedać” ten towar.

Ale w ostatnich dniach stało się jasne (przynajmniej dla mnie) – na kandydata PiS-u na Prezydenta przygotowywany jest (i to chyba od dłuższego czasu) Marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Od dawna brał na siebie główny ciężar medialnych wystąpień, a na tle „gwiazd” PiS-u wpadał w tym nieźle. A 3 maja właśnie on wygłosił telewizyjne orędzie – nie prezydent, premier, czy marszałek Sejmu)…

Sprawa wydaje się oczywista. Prezydent Andrzej Duda przekalkulował, że przecież musi coś robić po zakończeniu kadencji, więc desperacko zaczął próbować odbudowywać swój autorytet. Czy się uda? Wątpliwe – zbytnio zdążył się już skompromitować, aby udało się ten proces odwrócić.
Ale będzie próbował. Elementem tego jest zatrudnienie jako rzecznika prasowego Krzysztofa Łapińskiego, który jako poseł PiS kilkukrotnie pozwolił sobie zdystansować się od głupich poczynań swojej partii (a wiadomo, że w PiS takich rzeczy się nie wybacza). Czy poza funkcją rzecznika będzie miał on za zadanie także budowanie nowego zaplecza prezydenta Dudy? Wszystko zaczęło się układać…


Majówka w Świnoujściu

Jest słonecznie, ale bardzo wietrznie Spędzamy czas aktywnie, odwiedzając wiele niezmiernie urokliwych zakątków niemieckiej części wyspy Uznam (ta wyspa to miejsce, które uwielbiam od lat). Dzieciom (a i rodzicom) polecam truskawkową "Wioskę przygód" w miejscowości Koserow.
Wczoraj w Dniu Flagi Rzeczypospolitej Polskiej miałem okazję zobaczyć największą polską flagę, wciągniętą na latarnię morską w Świnoujściu. To druga co do wielkości flaga państwowa na świecie; największa powiewa na jednej z greckich wysp (w przyszłym roku Świnoujście planuje uszyć jeszcze większą flagę i pobić grecki rekord). Porywy wiatru nie sprzyjały rozwinięciu tak wielkiej flagi, ale udało się i wyglądało to pięknie.
Pod latarnią zgromadziło się bardzo dużo osób i całe wydarzenie przebiegało w sympatycznej atmosferze.
Zarówno pod latarnią, jak i w innych miejscach Świnoujścia kilka raz podchodziły osoby z Tarnowskich Gór, przywitać się i zamienić parę słów. Było to bardzo miłe.




Moje wystąpienie na pos. K.Sportu i Turystyki

Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo,

Rozpocznę od podziękowania za przyjęcie przez Państwa zaproszenia do odwiedzenia naszego miasta. To wyrazisty sygnał wsparcia tych starań, które w Tarnowskich Górach podejmowane są od wielu lat.

Historia przygotowania tego wniosku została już przedstawiona. Idea pojawiła się w Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, stopniowo dołączały kolejne podmioty ze swoim wsparciem. Jak powiedział pan Zbyszek Pawlak, rozpoczęło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego i dobrze, że każdy kolejny minister uczestniczy w tych działaniach, bo kontynuacja zawsze jest lepsza niż rewolucja. Minister Zdrojewski rozpoczął tę drogę i wskazał, że należy te starania prowadzić, również od tego czasu Narodowy Instytut Dziedzictwa zaangażował się, a później pani minister Omilanowska przekazała poważną kwotę 160 tysięcy złotych na dokończenie prac nad tym wnioskiem – konkretnie na opracowanie planu zagospodarowania miejscem po wpisaniu na listę UNESCO. Minister Gliński, a dokładnie jego zastępca – pani minister Gawin, podpisała w styczniu ubiegłego roku wniosek do UNESCO, który został przekazany przez polski rząd. To dobra tradycja i tak powinno być, że kolejne władze kontynuują dobre projekty, a nie burzą i zaczynają od nowa.
Jak pan burmistrz powiedział, dołączyło również miasto – w ostatnim roku razem z Narodowym Instytutem Dziedzictwa uczestniczy intensywnie w działaniach promocyjnych tego wniosku, czuwając logistycznie np. nad przyjmowaniem gości i ekspertów, którzy tu przyjeżdżają. Również w tym roku bardzo duża będzie rola samorządu wojewódzkiego, który asygnuje duże środki na usuniecie zapadliska, które pojawiło się kilka lat temu u wylotu sztolni i dotąd zabezpieczone było tylko prowizorycznie, a musi zostać zabezpieczone trwale nie tylko ze względów bezpieczeństwa, bo jeśli nie zostałoby to zrobione wniosek do UNESCO mógłby zostać wykluczony - zatem podziękowania dla marszałków. Od wielu lat trwała dyskusja, czy powinien zając się tą kwestią wojewoda czy marszałek. Wreszcie obecny marszałek podjął się tego zadania, co bardzo mnie cieszy - zwłaszcza, że prace ruszą lada moment.

Jednym podmiotem, który w mojej ocenie nie podjął jeszcze działań, a mógłby, jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Rozmawialiśmy o tym i liczę, że Państwa posiedzenie i wizyta tutaj zreflektuje także Ministerstwo Spraw Zagranicznych do działania. Oczywiście przedstawiciel Rzeczpospolitej przy UNESCO, pani Ambasador Krystyna Żurek jest bardzo zaangażowana w ten proces w siedzibie UNESCO w Paryżu, jak domniemywam w działania wobec ambasadorów tych 20 krajów, które przyjadą głosować nad wnioskiem w Krakowie. Jednak wydaje mi się, że powinny być one podjęte także w innych miejscach.
Oczywiście najważniejszym przy wpisie na listę Światowego Dziedzictwa są kryteria merytoryczne, co do czego nie mamy wątpliwości, ale ostatni etap jednak jest polityką. UNESCO jest organizacja międzynarodową, w skład której wchodzą państwa, a państwa to jednak polityka - ambasadorowie przy UNESCO są mianowani przez Ministra Spraw Zagranicznych, są jego podwładnymi i jego urzędnikami. Jest to sprawą oczywistą.

Polska kończy za pół roku swoja kadencję w tym komitecie. Ponownie być może za 20 lat znajdziemy się w tym gremium. Wiem, że w poprzednich latach przed każdym prawie Kongresem UNESCO pojawiali się u polskiego Ministra Kultury ambasadorowie tych krajów, których wnioski były rozpatrywane, prosząc o ich poparcie. Wiem także, że miały miejsce przypadki, kiedy przychodzili do ministra ambasadorowie krajów będących niekoniecznie w dobrych relacjach z tym państwem - argumentując, że ten wniosek nie zasługuje na poparcie. My, jako Polska chyba szczęśliwe nie mamy takiego kraju, który będzie starał się nas utrącić, ale wiem, że takie sytuacje miały miejsce, a zatem trzeba podjąć działania, które są niezbędne w celu pokazania, że Polsce autentycznie zależy.
Przedstawiciele Ministerstwa Kultury oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki przesłali na to posiedzenie informacje na temat zaangażowania swoich resortów w tej sprawie. Nie ma jedynie żadnej informacji ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych i wydaje się, że na finiszu zaangażowanie tego resortu powinno mieć miejsce - chociażby w ten sposób, że w tych 20 krajach, które poza Polską wchodzą w skład Komitetu Światowego Dziedzictwa, polski ambasador powinien iść do Ministra Spraw Zagranicznych oraz Ministra Kultury, przedstawić ten wniosek i powiedzieć, dlaczego jest on dla nas ważny oraz poprosić o jego poparcie. Wydaje się to być do wykonania w jak najbliższym czasie i to jest to, co możemy zrobić, bo wydaje się, że na poziomie Tarnowskich Gór zostało zrobione wszystko. Wniosek jest opracowany z taka starannością, że nic więcej nie odkryjemy już w historii naszego miasta, aby go jeszcze czymś uzupełnić lub coś poprawić. To, co możemy zrobić to zadbać teraz o to, aby być przekonanymi, że wszyscy zrobiliśmy wszystko – że wszystko zrobiło Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, samorządy każdego szczebla, a także polski rząd – w tym Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Liczę na to.

Panie Przewodniczący, mam prośbę, aby komisja taki sygnał w stronę polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wysłała, zapytanie z prośbą o informację, jak i czy ministerstwo zamierza się w to zaangażować. W lipcu ub. r. napisałem do Ministra Spraw Zagranicznych zapytanie w tej sprawie. Wiceminister Dziedziczak odpisał mi wówczas, że działania polskich dyplomatów będą zależne i podjęte po opinii ICOMOSu. Jak Państwo wspomnieli, ta opinia będzie znana dopiero 19 maja, a zatem jest to już trochę późno. Pozostanie zaledwie 1,5 miesiąca. Wydaje się, że resort nie powinien czekać do tego czasu, ale już podjąć te działania.




Parytety w Komisjach

W czasie wizyty Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki sporo osób pytało mnie, jakie ugrupowanie ma w nim większość (pewnie wynikało to z faktu, że do Tarnowskich Gór przyjechali głównie posłowie Platformy Obywatelskiej). Otóż komisje są proporcjonalnym odzwierciedleniem całego Sejmu, więc obecnie w każdej z nich PiS ma większość.
A że przyjechali głównie posłowie PO... No cóż, ja się cieszę, że tak się stało, że byli zarówno Przewodniczący Komisji Irek Raś, jak i wybitni sportowcy - wioślarze Tomek Kucharski (dwukrotny mistrz olimpijski - Sydney w 2000 i Ateny w 2004 ) i Adam Korol (mistrz olimpijski - Pekin 2008 ) oraz siatkarze Małgosia Niemczyk (mistrzyni Europy w siatkówce z 2003 r.) i Paweł Papke (wieloletni reprezentant Polski).




Filmowy skrót z wyjazdowego posiedzenia sejmowej Komisji KFSiT w TG




K. Sportu i Turystyki apeluje do MSZ o działania w sprawie UNESCO

Uff, ale jestem zmęczony, ale i zadowolony, że wszystko się udało...

Z mojej inicjatywy przez dwa dni w Tarnowskich Górach gościła sejmowa Komisja Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki. Komisja przyjechała w celu zapoznania się z pracami dotyczącymi wpisania tarnogórskich obiektów na listę UNESCO.
Dziękuję Przewodniczącemu Komisji za zrealizowanie pomysłu tej wizyty, a posłom za przyjazd. Cieszy mnie, że najliczniej reprezentowani byli moi koledzy z Klubu Parlamentarnego PO, w tym Przewodniczący Komisji oraz wybitni sportowcy - wioślarze Tomek Kucharski (mistrz olimpijski z Sydney w 2000r. i Aten w 2004r.) i Adam Korol (mistrz olimpijski z Pekinu w 2008r.) oraz siatkarze - Małgosia Niemczyk (mistrzyni Europy w siatkówce z 2003 r.) i Paweł Papke (wieloletni reprezentant Polski).
Podziękowania również dla Urzędu Miejskiego za dużą pomoc w zorganizowaniu pobytu Komisji.

Wczoraj zwiedziliśmy Kompleks Zamkowy w Starych Tarnowicach oraz Sztolnię Czarnego Pstrąga. Dziś rano pojechaliśmy do Zabytkowej Kopalni Srebra. Tuż przed południem, w sali sesyjnej tarnogórskiego ratusza rozpoczęło się wyjazdowe posiedzenie Komisji, któremu przewodniczył poseł Ireneusz Raś. Główny autor wniosku do UNESCO Zbigniew Pawlak, zaprezentował go Komisji, a przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego przedstawili Szlak Zabytków Techniki. Podczas dyskusji członkowie komisji wyrażali zachwyt nad obiektami, które mieli okazję zobaczyć w Tarnowskich Górach i popierali starania o wpis.
Zabierając głos wskazałem, że do wieloletnich zabiegów SMZT w tej sprawie stopniowo przyłączały się kolejne instytucje - najpierw, już w 2010 r., Ministerstwo Kultury, a w ostatnim roku także miasto Tarnowskie Góry i województwo śląskie. Dodałem, że dostrzegalny niestety jest brak zaangażowania Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Podkreśliłem, że niezwłocznie powinny być podjęte działania promujące naszą kandydaturę w 20 krajach wchodzących w skład Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO - polski MSZ powinien wysłać naszych ambasadorów w tych krajach do tamtejszych ministerstw kultury oraz spraw zagranicznych, prezentując wniosek dot. Tarnowskich Gór i prosząc o jego poparcie.
Przewodniczący Komisji na moją prośbę przygotował projekt dezyderatu w tej sprawie, z apelem do polskich ministerstw o podjęcie wszelkich działań niezbędnych do promocji wniosku. Komisja przyjmie go na najbliższym posiedzeniu w Sejmie.
Wczoraj rozmawialiśmy także o działaniach, które możemy podjąć w Warszawie, adresowanych do ambasadorów państw z Komitetu UNESCO akredytowanych w Polsce; dziś Przewodniczący Komisji przedstawił je podczas posiedzenia.
A więc, skoro MSZ póki co nie jest aktywny, sami bierzemy się do roboty...!




Czy MSZ pomoże w końcu w staraniach o UNESCO..?

Na początek cytat z felietonu Jacka Tarskiego w „Gwarku”: „Oto na przykład pewna pani udzieliła wywiadu jednej z gazet i oznajmiła, jaki ugrupowanie, które reprezentuje, ma udział w dostaniu się tarnogórskich dóbr do zasobu UNESCO”.
Mogę się oczywiście domyślać, jaka pani odczuła potrzebę skompromitowania się taką wypowiedzią...
Ale - po pierwsze tarnogórskie obiekty jeszcze na liście UNESCO się nie znalazły... A po drugie obserwując – i nie tylko obserwując – z bliska to, co się dzieje wokół naszego wpisu na tę listę, pozwolę sobie na uwagę, że ugrupowanie obecnie rządzące w tej sprawie zbyt wiele (jeśli nie prawie nic...) jeszcze nie zrobiło. Oczywiście, pan wicepremier i Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prof. Piotr Gliński był uprzejmy podpisać w styczniu ubiegłego roku wniosek Polski o wpisanie tarnogórskich obiektów na listę UNESCO, co zakończyło kilkunastoletni etap prac nad wnioskiem [EDIT -jak dziś sprawdziłem wniosek podpisała wiceminister Magdalena Gawin]. Można powiedzieć, że dobre i tyle, bo możemy wskazać wiele przykładów niszczenia wszystkiego, co zostało zapoczątkowane przed "dobrą zmianą"...
Osoby pracujące w Narodowym Instytucie Dziedzictwa, które od wielu lat pomagały Stowarzyszeniu Miłośników Ziemi Tarnogórskiej w pracach nad wnioskiem, czynią to nadal z oddaniem. Dobrze, że „dobra zmiana” wszystkich nie pozwalniała…
Ale teraz, w końcówce prac nad tym wnioskiem powinniśmy – i możemy! – oczekiwać od polskiego rządu większych starań. W lipcu ubiegłego roku wystosowałem do Ministra Spraw Zagranicznych zapytanie, jakie działania promocyjne ma zamiar podejmować MSZ w sprawie tego wniosku. W procesie wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa decydujące są oczywiście kryteria merytoryczne, ale zawsze na końcu jest etap polityczny – głosują w końcu akredytowani przy UNESCO ambasadorowie krajów z Komitetu ds. Światowego Dziedzictwa, czyli osoby bezpośrednio podlegające Ministrowi Spraw Zagranicznych danego kraju.
W odpowiedzi na moje pytanie wiceminister odpisał, że działania będą zależne od opinii ICOMOS-u, czyli ciała doradczego UNESCO, które ocenia wnioski. Ale opinii jeszcze nie ma (czas na jej wydanie mija do 15 maja) i może ona być też niejednoznaczna, wskazywać na jakieś zastrzeżenia. A światowy Kongres UNESCO w Krakowie rozpoczyna się 2 lipca... Czasu już więc nie ma. A przecież wydaje się niezbędne, aby polscy ambasadorowie w tych krajach, które będą głosować, udali się do Ministra Spraw Zagranicznych tych państw z prośbą o poparcie... Jeszcze jest czas, aby Minister im to zlecił.
*
Jutro do Tarnowskich Gór przyjadą posłowie sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, którzy zajmą się właśnie sprawą wpisu naszego miasta na listę UNESCO. Cieszę się, że przewodniczący Komisji, poseł Ireneusz Raś – prywatnie mój wieloletni przyjaciel – pozytywnie zareagował na moją sugestię, że warto, aby takie posiedzenie odbyło się w Tarnowskich Górach.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |