Posiedzenie Komisji Sportu i Turystyki




Rosyjski wątek taśm

Czytałem dziś ciekawy artykuł, którego autor zastanawiał się, czy przypadkiem Marek Falenta nie był tylko pionkiem rosyjskich służb specjalnych, który wziął na siebie ujawnienie taśm z nagraniami polskich polityków. Powodem takiego działania miał być wielomilionowy dług Falenty wobec rosyjskich spółek energetycznych. Bo raczej dziwne jest, że ktoś rosyjskim firmom takich pieniędzy nie oddaje i nawet się nie ukrywa...
Zastanawia mnie, czy ktoś w ogóle może mieć wątpliwości, że to Rosjanie zagrali taśmami? Wiem, że nie ma ich wielu polityków PiS-u. Już po ostatnich wyborach usłyszałem od jednego z wiceministrów: "Przecież wiadomo, że nie nagrali was kelnerzy. Ale że nie potrafiliście się obronić przed atakiem obcych służb, to słusznie przegraliście". No tak, tylko nie wiem, czy mój rozmówca zastanawia się czasem, dlaczego obcym służbom zależało na ich wygranej...?
*
Skoro Rosja instaluje w wielu krajach przychylne sobie władze (w ostatnim roku np. w Bułgarii i Mołdawii, także Estonii), to w innych może pomagać wygrać tym, którzy może i Rosji nienawidzą, ale (tak jak Kaczyński i Macierewicz) są dla Putina wyjątkowo wygodni i użyteczni.


Prawdziwa Opozycja

Wydarzenia ostatnich tygodni pokazały wyraźnie, że bez Platformy Obywatelskiej nie da się odsunąć od władzy PiS-u. Szczególnie, gdy widać, jak kompromituje się i pogrąża Ryszard Petru. Nawet trochę żal mi parlamentarzystów Nowoczesnej, bo Petru robiąc idiotę z siebie, kompromituje także ich.
Nie jest tajemnicą, że cała nienawiść (myślę, że to właściwe słowo) Ryszarda Petru do Platformy Obywatelskiej narodziła się w momencie, gdy przy zmianach w rządzie PO w 2013 r. zgłosił się on do premier Ewy Kopacz, ze swoją ofertą zastąpienia Jacka Rostowskiego na stanowisku Ministra Finansów. Pani premier nie skorzystała z tej propozycji, jak się mówi w kuluarach po przekazaniu jej przez Jacka Rostowskiego opinii, iż Ryszardowi Petru brak kwalifikacji do takiej funkcji.
Czas szybko pokazał, że wicepremier Rostowski miał rację (w Sejmie lider Nowoczesnej szybko dorobił się przydomków nawiązujących do jego kompetencji intelektualnych). No ale uraz pozostał i teraz chęć zemsty na Platformie Obywatelskiej jest dominującą motywacją Ryszarda Petru, większą niż walka z PiS-em. Przecież to Nowoczesna podsunęła pomysł, aby zmniejszyć liczbę reprezentantów PO w komisji śledczej ds. Amber Gold, z czego PiS ochoczo skorzystał.
Chociaż walka z Platformą Obywatelską to główna aktywność Ryszarda Petru, to przez rok, dla dobra sprawy jaką jest wygrana z PiS-em, nie reagowaliśmy na te zaczepki. Powściągliwość zachowywaliśmy także wtedy, gdy Petru próbując zamaskować swoją portugalską przygodę tak się zakręcił, że już niczego pozytywnego nie dało się o nim powiedzieć.
Z bliska widziałem w jaką rozpacz wprowadzał posłów Nowoczesnej, którzy zapewniali nas, że oni wiedzą, że przeciwnikiem jest PiS i nie rozumieją, czemu Petru skupia się na atak na PO...
A tymczasem "lider z youtube'a" najpierw po raz kolejny dał się rozegrać przez Jarosława Kaczyńskiego, a potem zaczął zaprzeczać sam sobie kilka razy dziennie. Niestety także zwyczajnie KŁAMAŁ relacjonując to, co rzekomo mówili przedstawiciele PO na posiedzeniu Prezydium Sejmu. Na koniec zupełnie głupio skrytykował PO, że nie blokowała posiedzenia Senatu (choć sam protest w Sejmie zakończył kilka dni wcześniej...).
Pewnie Ryszard Petru nie przeczyta mojej rady, ale w sytuacji, kiedy wali się jego życie prywatne i kariera polityczna, może niech spróbuje ratować to pierwsze? Bo taki ewentualny lider opozycji jak Petru, to idealne rozwiązanie dla Kaczyńskiego (bardzo łatwy do pokonania). Niech więc już nie marnuje bezsensownie energii w atakowanie Platformy, bo to ona jest opozycją, która jest w stanie odsunąć od władzy Prawo i Sprawiedliwość.


Po proteście PO

Jak wiadomo Platforma Obywatelska zawiesiła akcję protestacyjną prowadzoną na sali plenarnej Sejmu. Wymiernym sukcesem protestu PO jest powrót dziennikarzy na galerię sali obrad i w sejmowe kuluary. Wydaje się, że pomysł wyrzucenia dziennikarzy do dwóch małych pokojów w peryferyjnym budynku kompleksu sejmowego został porzucony, choć oczywiście nie wiadomo czy Prawo i Sprawiedliwość nie będzie chciało do niego powrócić…
Zrobiliśmy także wszystko co możliwe, aby nie narazić Polski na daleko idące konsekwencje związane z wątpliwościami co do prawidłowości przyjęcia budżetu. W sytuacji, kiedy istniały poważne wątpliwości czy w momencie tzw. głosowania nad budżetem na Sali Kolumnowej było 231 posłów (a wręcz wszystkie fakty wskazują, że ich tylu nie było) to Prawo i Sprawiedliwość oraz Prezydent, który zapewne wkrótce podpisze budżet, biorą na siebie bardzo pełną odpowiedzialność. Można bardzo obawiać się, że potencjalni inwestorzy planujący zakupić polskie obligacje, zapisane w tymże budżecie, mogą wahać się przed takim ruchem obawiając się, czy budżet nie zostanie zakwestionowany. Jeszcze większym ryzykiem jest zakwestionowanie prawidłowego przyjęcia naszego budżetu przez Unię Europejską. To ryzyko bierze na siebie Prawo i Sprawiedliwość. Platforma Obywatelska do końca przedstawiała kompromisowe i racjonalne propozycje wyjścia z tego impasu, zdając sobie sprawę z faktu, że przecież PiS ma większość i na sali sejmowej, wspierany przez Kukiza, bez problemu w ciągu kilkunastu minut ponownie przegłosuje budżet w takim kształcie jak będzie chciał. Mimo to, okazując troskę o finanse państwa, staraliśmy się przekonać Jarosława Kaczyńskiego do przyjęcia budżetu bez wątpliwości i zgodnie z regulaminem. To się jednak nie udało, gdyż nie było żadnej woli kompromisu.
Protestowaliśmy także przeciwko nieuzasadnionemu usunięciu z obrad Sejmu naszego kolegi - co do tego, że było ono bezprawne nikt nie ma wątpliwości, powszechnie wiadomo, że Marszałek Kuchciński także chciał wycofać się ze swojego błędu. Błędy każdy może popełniać, ale zabronił mu uczynić tak prezes PiS-u. Pojawiają się także inne głosy np. pani prof. Staniszkis uważa, że usunięcie posła z obrad było zaplanowane i miało na celu sprawdzenie naszej reakcji na to. Teraz już PiS już wie, jaka może być na takie działania reakcja opozycji, jak i społeczeństwa.
Bardzo dziękujemy wszystkim tym, którzy wsparli nas 16 i 17 grudnia oraz w następnych dniach. Myślę, że PiS już wie, że naród nigdy nie będzie biernie przyglądał się łamaniu prawa przez rządzących i zamachowi na demokrację.
Władzę w demokracji zdobywa się oczywiście w wyborach. Czymś nadzwyczajnym jest obalanie władzy na ulicy – tak dzieje się w krajach niedemokratycznych, gdy nie ma innego wyjścia. Jestem przekonany, że odbierzemy władzę PiS-owi za niecałe trzy lata, właśnie w wyborach. Ale Jarosław Kaczyński i wszyscy wykonujący bezrefleksyjnie jego polecenia muszą wiedzieć, że na wszystko, co robią społeczeństwo biernie patrzeć nie będzie. Dziękujemy raz jeszcze i zapewniamy, że nie ustaniemy w walce o Polskę normalną, demokratyczną, a nie autorytarną, taką, w której wartością jest kompromis, a nie prymitywna siła.
P.S. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zagroził posłom opozycji 10 latami więzienia za protestowanie przeciwko łamaniu demokratycznych procedur przez marszałka Sejmu. Takie absurdalne groźby to wyraz słabości. Aby pokazać ministrowi Błaszczakowi, że się go nie boimy przed zakończeniem protestu zgromadziliśmy się wokół mównicy w Sejmie, żeby mógł sobie dokładnie nas sfotografować i zobaczyć, że jesteśmy tam wszyscy.


Władza nie może ograniczać wolności




Wielka "odwaga" prezydenta Dudy

Pan prezydent wykazał się wielką odwagą, podpisując ustawę o reformie oświaty w ostatnim możliwym terminie. Gratuluję!!!

Ale, panie prezydencie, niech pan nie wciska kitu obywatelom!

Prezydent Duda powiedział: „Nie ukrywam, że miałem cały szereg wątpliwości i pytań. Po wielu konsultacjach i wczorajszej rozmowie z premier Szydło i minister Zalewską zdecydowałem się podpisać ustawę o reformie edukacji”. Takie bajki to dzieciom w przedszkolu niech pan opowiada…


Wizje Kaczyńskiego ważniejsze od gospodarki...

Troszkę niezauważona przeszła wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego (w wywiadzie dla agencji Reuters), że jest on w stanie zaakceptować zmniejszenie tempa wzrostu gospodarki, jeżeli będzie to ceną za wdrożenie jego wizji Polski.
Na takie słowa można odpowiedzieć tylko w jeden sposób: Kaczyński odwal się od gospodarki! W ogóle odczep się od Polski! Z takimi pomysłami i wizjami spadaj na Białoruś!
PS.
Należy też dodać, że Jarosław Kaczyński (były premier...) chyba nie odróżnia "procentu" od "punktu procentowego". Dlatego myśli, że spadek tempa rozwoju gospodarki o "punkt procentowy" to tylko spowolnienie o jedną setną. Nie rozumie, że jeżeli Polska rozwija się w tempie ok. 3 punktów procentowych rocznie, to spadek o jeden punkt oznacza spowolnienie o jedną trzecią! (zresztą na podstawie danych GUS widać, że już w poprzednim roku PiS nam to sprezentował). A taki spadek to błyskawiczny wzrost bezrobocia, bankructwa wielu firm itp.
No ale Prezes ma wizję...


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |