"Gazeta Wyborcza" o moich działaniach dot. pendolino

Znawcy PR-u podkreślają, że politycy absolutnie nie powinni krytykować dziennikarzy, bo ci drudzy mają nieograniczone możliwości mszczenia się za taką "zniewagę". Niektóre redakcje (głównie tabloidy, ale nie tylko) nawet nie ukrywają tego, że jeśli ktoś np. ośmieli się zwrócić o sprostowanie nieprawdziwych informacji, będzie potem obiektem nieustannych ataków.
Czasem jednak trudno wytrzymać. Nie mogę np. przejść obojętnie wobec bardzo głupiutkiego tekstu Przemysława Jedleckiego,który w "Gazecie Wyborczej" krytykuje moje zabiegi o dopasowanie rozkładów jazdy Kolei Śląskich i Intercity, tak aby pociąg tej pierwszej spółki nie rozmijał się w Lublińcu z Pendolino o 6 min. (http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,72739,17183658,Posel_rozpedzil_sie_z_
Pendolino__Pobiegl_nawet_do.html).
No cóż, może z perspektywy Katowic to bez znaczenia, bo mają pociągi bezpośrednie...

Mnie jednak cieszy, że Zarząd KŚ uznał mój wniosek za "zasadny i wychodzący naprzeciw potrzebom społecznym" i chyba to niedopatrzenie w rozkładzie skoryguje.
PS.
O swoich staraniach poinformowałem samorządowców miast i gmin leżących na trasie Bytom-Lubliniec, dostaję teraz od nich deklaracje wsparcia tych działań. Pan burmistrz Czech określił te działania jako "karkołomne wyzwanie", ale oczywiście także zadeklarował wspieranie w przekonywaniu Kolei Śląskich.


Impresje pourodzinowe

Usłyszałem wczoraj parę razy, że 40-tka to taka granica już zdecydowanie oddzielająca młodość, od wieku dojrzałego. Muszę to sobie przemyśleć :- ))) Na to symboliczne przejście od żony dostałem w prezencie ulubioną postać z bajek dzieciństwa - Misia Uszatka. Córki postarały się o przygotowanie prezentów samodzielnie.
***
Życzenia od kolegi - "zazdroszczę ci tego wieku, a w prezencie daję album o The Rolling Stones - bo wiem, że kochasz ten zespół, a poza tym oni są od ciebie starsi nawet jako kapela, a wciąż sprawni".
***
Trochę przypuszczałem, że na okrągłe urodziny wpadnie więcej osób niż zwykle, no i rzeczywiście tak było. Zaskoczył mnie miło np. marszałek województwa śląskiego Wojtek Saługa. Powiedział mi, że ostatni raz był w Tarnowskich Górach 30 lat temu, na wycieczce w Sztolni. Teraz z pewnością będzie miał częściej okazję, zresztą na tyle dobrze się znamy z pracy w Sejmie, że dobrze wie, że się ode mnie łatwo nie opędzi. Kiedy przyjechał do mnie wczoraj, było akurat kilku samorządowców, którzy skorzystali z okazji do rozmowy na różne ważkie tematy.
***
Sylwester z rodziną - na razie chrupki i szampan dla dzieci.


Czterdzieści lat minęło...

Może nie jak jeden dzień, ale ... minęło. Trudno uniknąć podsumowania - było intensywnie, ciekawie i różnorodnie - zarówno ze względu na różne rodzaje aktywności zawodowej, jak i (przede wszystkim! ) zmieniającą się dość dynamicznie liczbę dzieci.
Mam nadzieję, że zdrowie będzie dalej dopisywać.
Od rana sms-y od "witających w gronie 40-latków", jak i tych, którzy cieszą się, że jeszcze trochę do tego wieku im brakuje. Bardzo dziękuję za życzenia!


Pendolino i Koleje Śląskie

Wygląda na to, że jednak Koleje Śląskie zaczynają podzielać opinię o konieczności zsynchronizowania swojego rozkładu jazdy z zatrzymywaniem się w Lublińcu pendolino. Oczywiście w odpowiedzi na moje pismo panowie prezesi podnoszą, że zmiana rozkładu musi potrwać, że procedury itp., ale światełko w tunelu jest.




I po Świętach...

Magiczny czas mija, ale ich atmosfera mam nadzieję jeszcze jakiś czas pozostanie.
Bardzo mnie ucieszyło, że moim córkom niemal tyle samo radości co oczekiwanie na prezenty, dawało ich przygotowanie - od kilku dni przygotowywały je, pakowały i ukrywały. Obie wierzą jeszcze w Dzieciątko i Świętego Mikołaja, a w tym roku najstarsza wprowadziła nową tradycję - pod choinką zostawiła dla Dzieciątka pierniczek i mleko. Oczywiście musiałem je niepostrzeżenie zjeść i wypić.


Święta

Znowu nie ma śniegu, ale przecież nie tylko na tym polega magia najpiękniejszych Świąt.
Niech przysporzą one nam miłości, wiary i mądrości na cały przyszły rok.


Chroń mnie Panie od "przyjaciół"...

W ostatnim "Gwarku" zwróciła uwagę informacja o przegranym (można powiedzieć podwójnie przegranym) sądowym procesie pań, które pracowały jako salowe w szpitalu w „Trójce”. To wyrok sądu pierwszej instancji, ta sprawa będzie więc zapewne jeszcze nie raz podnoszona, ale pozwolę ją sobie jakoś wstępnie skomentować.
Kiedy panie salowe zostały zwolnione przez spółkę, która je zatrudniała i oczekiwały przyjęcia przez szpital, przyszły także do mnie. Powiedziałem im wówczas, że wydaje mi się, że najlepszym dla nich rozwiązaniem jest przyjęcie propozycji, którą przygotował dla nich zarząd powiatu - podjęcie pracy w spółce, która obecnie zajmuje się sprzątaniem szpitala i oczekiwanie na sądowe rozstrzygnięcie żądań wobec szpitala.
Niestety panie nie były otwarte na argumenty i niezmiernie zdeterminowane tylko w kierunku, do którego zostały przekonane wcześniej. Ciągle przewijało się w ich wypowiedziach zdanie „nasz prawnik, nasz prawnik”. „Nasz prawnik powiedział żeby nie przyjmować tej propozycji pracy, że to nam zaszkodzi”. Po wyroku sądu (oczywiście póki co pierwszej instancji) widać, że ten prawnik nie tylko się mylił co do roszczeń wobec szpitala, ale również zarzucił rozszerzenia wobec spółdzielni, która zwolniła salowe, co już trudno zrozumieć. Przez takie porady panie przegrały dwukrotnie, choć powiat tak bardzo starał się pójść im na rękę...
Nie jest tajemnicą, że chodzi o prawnika ratusza, wysłanego paniom na pomoc przez burmistrza (jak pamiętam z relacji prasowych). Nie chcę oczywiście rzucać oskarżeń, może w tej sprawie pan mecenas wykazał się po prostu nieudolnością... Ale od początku bardzo podejrzanie to wyglądało - starostwo idzie salowym bardzo na rękę, stwarza możliwość kontynuowania pracy, a ktoś konsekwentnie (i skutecznie niestety) namawia do odrzucenia pomocy. Mam nadzieję, że nie mieliśmy tu do czynienia z cynicznym wykorzystaniem pań salowych, a motywacją do błędnej porady nie była próba zapobieżenia przyjęcia pomocy ze strony przeciwniczki politycznej i potencjalnej rywalki burmistrza...
A samemu bardzo mi smutno, że jednak nie udało mi się wówczas przekonać pań do przyjęcia propozycji starostwa...


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |