(Niedoceniany ?) Cud wolności

W czerwcu 1989 roku stałem się absolwentem szkoły podstawowej nr 9 i zdawałem egzaminy wstępne do „Mechanika”. Miałem niecałe 15 lat, jestem więc z rocznika, który o wolność nie musiał walczyć, gdyż dostał ją w prezencie (choć chciałbym skorzystać z okazji i wspomnieć kolegę z klasy w technikum Grzegorza, który w nocy z 3 na 4 VI 1989 r. malował na ścianie komisji wyborczej na Osadzie Jana słowo "Solidarność" ). Dobrze pamiętam jednak ten czas i zmieniającą się Polskę, chociażby dlatego, że wtedy zainteresowałem się polityką.
Pamiętam też doskonale gospodarcze realia tamtych czasów, gdy np. znajomi moich rodziców jechali na teren obecnej Ukrainy kupić kolorowy telewizor, gdyż w Polsce było to niezmiernie trudne. Porównanie obecnych realiów życia w Polsce i na Ukrainie pokazuje czego udało się dokonać Polsce i Polakom w ciągu ostatnich 25 lat.
25 rocznica pierwszych częściowo wolnych wyborów, która była celebrowana w całym kraju – w sposób radosny i bynajmniej nie pompatyczny. Na placu Zamkowym w obecności kilkudziesięciu przywódców wolnego świata, Barack Obama zaprezentował piękny manifest wolności. Podczas posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego mieliśmy okazję wysłuchać orędzia prezydenta Bronisława Komorowskiego poświęconego bardziej zadaniom na przyszłość, niż historii.
A szef Google’a zapowiedział dziś (nieprzypadkowy wybór daty), że w Warszawie utworzony zostanie trzeci Google Campus.
***
Generalnie można powiedzieć, że mimo różnic w poglądach, Polacy świętowali tę rocznicę ciesząc się z wolności. Niestety nie na sesji Rady Miejskiej w Tarnowskich Górach, która stała się dzięki przewodniczącemu rady i radnym popierającym burmistrza Czecha areną nieco żenującej i absolutnie niepotrzebnej politycznej gry historią.
W przygotowanym przez przewodniczącego Kowolika i przyjętym przez Radę (radni Platformy Obywatelskiej głosowali oczywiście przeciwko) wyrażony został żal, iż po czerwcowych wyborach strona solidarnościowa nie zerwała ustaleń dokonanych przy Okrągłym Stole, co miało „negatywny wpływ na ustrojowe fundamenty III RP”. Radni uznali ponadto, iż częściowo wolne wybory „nie przyznały (! ) społeczeństwu, narodowi suwerenności”… No może w tym dniu jeszcze w pełni suwerenni się nie staliśmy, ale czy przewodniczący i radni popierający burmistrza uważają, że nadal nie jesteśmy wolnym krajem? Rozumiem, że wybory samorządowe blisko i w desperacji trzeba szukać skrajnego elektoratu, ale żeby tak bezsensownie dezawuować osiągnięcia Polski?
***
Sejm często przyjmuje uchwały rocznicowe i mimo olbrzymich sporów politycznych zawsze staramy się dążyć do stworzenia tekstu, który przyjęty zostanie przez aklamację; prawie zawsze się to udaje. Widać to zbyt wysokie standardy dla Inicjatywy Obywatelskiej i tarnogórskiego PiS-u – dziś kategorycznie nie dopuścili do żadnych zmian w przygotowanym przez przewodniczącego Kowolika radykalnym tekście deprecjonującym to, co wydarzyło się 25 lat temu.


Tydzień powyborczy

Od wtorku do piątku byłem w Sejmie, w weekend nadrabiam zaległości domowe i rodzinne. Wczoraj wraz ze starostą Lucyną Ekkert miałem przyjemność uczestniczyć w kameralnym (40-50 gości z całego województwa) przyjęciu w Chorzowie, na które prof. Jerzy Buzek zaprosił osoby, które przyłożyły jakąś swoją cegiełkę do jego wyborczego sukcesu.
Mimo męczącej kampanii profesor tryskał energią, nawet żartował, że brakuje mu dni wypełnionych intensywnie od 6 rano do 23. Zresztą wcale tak bardzo nie zwolnił tempa po wyborach - na przyjęcie przyjechał prosto ze spotkania w chorzowskim liceum, które kiedyś ukończył. Młodych ludzi, którzy w szkolnych wyborach w 57% procentach zagłosowali na Korwina-Mikke, całkiem poważnie poprosił, aby przedstawili mu swoje argumenty za takim wyborem, a wtedy być może uzna je za słuszne. To niezbędna postawa dla nas wszystkich obecnych w życiu publicznym - słuchać i rozmawiać z tymi, którzy z jakichś przyczyn wybrali Nową Prawicę.
***
Dziś wernisaż prof. Wernera Lubosa w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śl. (jak trafnie zauważył podczas otwarcia dyrektor placówki, artysty, którego teoretycznie znamy w Tarnowskich Górach doskonale, ale wystawa pokazuje, że niekoniecznie).
Później w Kaletach jubileusz 20-lecie Chóru "Sonata".
***
A wieczorem megatrudne zadanie. Razem z moim tatą składaliśmy (w konspiracji przed moimi dziećmi) trampolinę, którą kupiliśmy im na Dzień Dziecka. W instrukcji było napisane, że niezbędnych do tego jest "dwóch silnych mężczyzn" i ... okazało się, że tak jest, a poza tym potrzeba jeszcze trochę sprytu.


Po wyborach. Plus dobre wieści z urzędu marszałkowskiego

Oficjalne wyniki ogłoszone, emocje opadły. Trochę zmęczenia jeszcze pozostało, bo przecież nie tylko kandydaci, ale wszyscy politycy byli jakoś zaangażowani w kampanię wyborczą. Oczywiście cieszę się niezmiernie z siódmego z rzędu zwycięstwa Platformy Obywatelskiej, szczególnie, że zostało ono odniesione w najtrudniejszych dotychczasowych, ale też tych które chyba nas czekają, wyborach. Wybory pokazały, że Platforma posiada swój twardy elektorat, który potrafi zapewnić jej zwycięstwo. Na pewno musimy poprawić komunikację z wyborcami, ale przede wszystkim zachować spokój i konsekwentnie realizować politykę, która przyczynia się do już widocznego ożywienia gospodarczego. Jestem pewien, że w następnych wyborach będzie tylko lepiej.
Wybory pokazały też parę spraw w skali naszego miasta, odpowiedziały na parę pytań. Myślę, że już lada dzień troszkę bardziej konkretnie będziemy mogli mówić o tym, co czeka nas w Tarnowskich Górach jesienią.

***

A poza tym po wyborach życie i praca toczą się normalnie. Dziś od radnych wojewódzkich Agnieszki Luty i Gustawa Jochlika otrzymałem bardzo dobre wieści dla Tarnowskich Gór. Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, ale lada dzień będą, więc chyba można napisać, że Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej może spodziewać się niemałej dotacji na planowaną inwestycję. Jeszcze lepszej wiadomości powinny spodziewać się Tarnowskie Góry.




Pierwszy komentarz powyborczy (klęska PiS-u)

Na pogłębione analizy wyborów europejskich przyjdzie czas po ogłoszeniu wyników, więc teraz tylko pojedynku dwóch największych ugrupowań. Tak się składa, że od min. półtora roku mówiłem, że wyniki będą około remisu i tak się stało.

Na chwilę obecną wygląda na to, że po raz kolejny możemy się cieszyć z wygranej Platformy Obywatelskiej! A więc także, jestem o tym głęboko przekonany, ze zwycięstwa Polski!

Co prawda nasz główny rywal PiS ma zbliżony wynik, ale nie zawaham się stwierdzić, że to dla tej partii klęska. Jeżeli nie wygrali dziś (i to jeszcze biorąc pod uwagę ich brak zdolności koalicyjnej powinna to być wygrana wyraźna), to już nie wygrają. Dziś sprzyjało im wiele, np. niska frekwencja, czy też naturalne zmęczenie rządzącymi. W wyborach parlamentarnych za półtora roku, przy normalnej frekwencji, gdy bez wątpienia będą już widoczne efekty ożywienia gospodarczego, przewaga Platformy z pewnością będzie większa.

PS.
Gratuluję dobrego, na razie nieoficjalnego, wyniku naszemu koalicjantowi PSL-owi.


Zapraszam na wybory (cz. 4)

W tych wyborach Platforma Obywatelska broni projektu Unii Europejskiej i silnej pozycji Polski w Europie. Broni europejskiej solidarności i dalszej integracji z naszymi unijnymi partnerami. Broni tego wszystkiego, co udało się w Polsce przez 10 ostatnich lat dokonać.
Nasi główni przeciwnicy chcą Unię osłabić, albo wręcz zniszczyć. Naszym zadaniem jest ich powstrzymanie. Zatrzymajmy w niedzielę tych szkodników!
Platforma Obywatelska udowodniła swoją europejską skuteczność. Premier Donald Tusk wynegocjował dla Polski ponad 300 miliardów złotych z UE, a dziś twardo zabiega o stworzenie Unii Energetycznej - najlepszej odpowiedzi na dramatyczne wydarzenia za naszą wschodnią granicą.
Właśnie wydarzenia na Ukrainie sprawiają, że warto się zastanowić, kogo bardziej wolałby widzieć Putin jako przedstawiciela Polski - Annę Fotygę, czy Radosława Sikorskiego?
I w tym samym kontekście słów parę do potencjalnych wyborców Janusza Korwina-Mikke. Czy jeżeli ktoś mówi, że chce wszystko rozwalić w drobny mak, zniszczyć i skompromitować Unię Europejską - jaka by ona ze swoimi wadami nie była - nie przedstawiając co chce zbudować w zamian, czy wprost nie gra dla Kremla?


Zapraszam na wybory (cz. 3)

Wybory już za chwilę, jutro ostatni dzień kampanii wyborczej. Platforma Obywatelska zakończy go katowicką konwencją z udziałem premiera Donalda Tuska. Wkrótce po wyborach w Brukseli zapadać będą ważne decyzje personalne. Jak już pisałem wczoraj, siedem lat temu Polska "rozegrała" mistrzowsko sprawę personalnych układanek, w wyniku czego Janusz Lewandowski objął funkcję komisarza ds. budżetu. Zobaczymy, jak będzie w tym roku, ale już dość głośno mówi się o tym, że bardzo realne jest, aby naszemu krajowi przypadł komisarz ds. energetyki (nie trzeba chyba tłumaczyć, jak ważny to obszar). Negocjacje w sprawie podziału tych funkcji prowadzą rządy poszczególnych krajów, a dobry wynik partii rządzącej daje oczywiście większy mandat do ich prowadzenia.
Warto pamiętać, że tylko dwie partie mogą odgrywać istotną rolę w PE - wiele wskazuje, że PO będzie drugą siłą wewnątrz frakcji chadeckiej, która zapewne w skali całej Europy te wybory wygra. Silną frakcją będą też socjaliści, ale głos na nich (a więc na SLD) to głos na ugrupowanie sprzeciwiające się wydobywaniu gazu łupkowego.
PiS na własne życzenie zrzesza się w marginalnych ugrupowaniach.
Racjonalną postawą będzie głos oddany na PO - to głos na bezpieczeństwo i rozsądek.



Zapraszam na wybory (cz. 2)

Zgodnie z obietnicą parę słów o tym, jak to możliwe, że budżet Unii Europejskiej na lata 2014-2020 jest wyraźnie mniejszy niż w poprzednich siedmiu latach, a Polska otrzymała w jego ramach większe środki niż w latach 2007-2013.
Przede wszystkim to wyraz uznania dla proeuropejskiego nastawienia Polaków i docenienie świetnych efektów wydatkowania środków europejskich - zarówno przez ministerstwa, ale również samorządy i przedsiębiorców. Taki sukces nie byłby jednak możliwy bez silnej pozycji pozycji polskiego rządu na arenie europejskiej i świetnie prowadzonych negocjacji.
Należy zwrócić uwagę także na jeden fakt - projekt budżetu UE na lata 2014-2020 został przedstawiony w drugiej połowie 2011. Przygotował go i przedstawił komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski, a negocjacje na jego temat rozpoczął kierujący wówczas pracami Rady UE polski premier Donald Tusk (Polska sprawowała wówczas półroczną Prezydencję w Radzie UE, a więc polski premier był wówczas również swego rodzaju "szefem" UE).
Wiadomo, że panowie Tusk i Lewandowski znają się i przyjaźnią od wielu lat. Nie jest też tajemnicą, że taki manewr (jeden z nich przygotowuje projekt budżetu, drugi kieruje pracami nad nim) obmyślili znacznie wcześniej i dlatego Polska usilnie (i skutecznie) zabiegała o to, by Polak właśnie odpowiadał za europejski budżet. Manewr został przeprowadzony na tyle sprawnie, że wiele krajów, zwłaszcza tzw. "starej Europy", mówiąc kolokwialnie, "skapło się" ze znacznym opóźnieniem.
Taka sprawność w zabieganiu o polskie interesy jest chyba najlepszym argumentem do głosowania w niedzielę na Platformę Obywatelską.

PS.
O tym, o jakiego Komisarza zabiegać będzie Polska, pozwolę sobie napisać jutro. 


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |