O standardach w polityce

Na przełomie roku wiele osób zadawało mi jedno pytanie: jak to jest możliwe, że osoba, która regularnie, agresywnie pluje na polskie władze, rząd i ministrów otrzymuje order od Prezydenta RP?
​Odpowiadałem, że przede wszystkim order ten przyznany został za zasługi sprzed wielu, wielu lat (które osoba nagrodzona chyba miała), a przede wszystkim tym się właśnie różnimy od tamtej strony sceny politycznej, że nie rozpatrujemy wszystkiego w kontekście politycznym. To chyba dobrze, że Kancelaria Prezydenta nie sprawdza czy ten, który jest honorowany przez Prezydenta przypadkiem nie ma innych poglądów politycznych niż Prezydent i jego zaplecze polityczne? A z pewnością nie byłoby z tym problemu.
Z podobnymi pytaniami spotykałem się w przeróżnych kontekstach, np.:
- po co pomagasz zdobyć pieniądze na dworzec - przecież będzie starał się przedstawić to jako swój sukces, w zasadzie jedyny którym będzie się potrafił pochwalić?
- po co robicie drogi i inwestycje w miastach i gminach, gdzie wójtowie nie są wam przychylni?

To drugie pytanie słyszę nieustannie (pewnie również dlatego, że sporo jest tych inwestycji). Tłumaczę, że przecież po to zostaliśmy wybrani, aby dobrze pracować na rzecz mieszkańców. To poza tym zresztą główne źródło naszego sukcesu w wydawaniu środków europejskich - dajemy je tam, gdzie jest to sensowne i korzystne dla mieszkańców, a nie tylko tam gdzie nas lubią.



Wizyta chorwackich posłów

Przez dłuższy czas nie pisałem niczego na blogu, ale były to dwa bardzo zapracowane tygodnie, a po za tym dopadła mnie angina. Pani doktor zaleciła niewychodzenie z domu, do czego niestety nie udało mi się zastosować… Poza posiedzeniami Sejmu w dwóch ostatnich tygodniach, w dniach 10-13 marca gościłem trójkę chorwackich parlamentarzystów. Posłowie Saboru byli w Krakowie i w Warszawie. Spotkaliśmy się m.in. z wojewodą małopolskim, z wiceprezydentem Warszawy, mieliśmy wizyty w Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Zagranicznych, był także bardzo bogaty program rozmów w Sejmie.
Chorwacja jako „młody” członek UE i kraj stosunkowo niewielki, z natury rzeczy nie interesuje się tak bardzo wszystkimi obszarami pracy Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej, jak kraje duże i aktywne, takie jak Polska. Tym cenniejsze są nasze dobre relacje z Chorwacją, gdyż jesteśmy w stanie przekonywać ich do popierania polskiego stanowiska w ważnych dla nas kwestiach (np. w polityce klimatycznej), które może nie są w głównym obszarze ich zainteresowania. Między innymi o tym rozmawialiśmy w czasie wizyty chorwackich kolegów. Szczególnie zainteresowani byli polskimi doświadczeniami w obszarze infrastruktury (wbrew pierwszemu wrażeniu Chorwacja ma w tej dziedzinie sporo problemów) oraz wykorzystaniem przez Polskę środków europejskich. Byli zachwyceni naszymi sukcesami w tym obszarze i bardzo dokładnie dopytywali się o źródło tego sukcesu. Chorwacja- kraj tak lubiany przez Polaków odwiedzających go w czasie wakacji - zmaga się z dużymi problemami społecznymi, gospodarczymi i politycznymi; nieporównywalnie większym od Polski. Trochę dziwny wydaje się pomysł Chorwatów na wydawanie środków europejskich praktycznie tylko na poziomie rządowym - to kraj bardzo scentralizowany, ze słabiutkimi, pozbawionymi praktycznie kompetencji i rozdrobnionymi samorządami. Z wielką uwagą moi goście wysłuchiwali tego, jak bardzo Polska decentralizuje się na każdym obszarze, zwłaszcza w wydatkowaniu środków europejskich oraz jak wiele kompetencji przekazuje samorządom. Myślę, że również oni z wielu tych rozwiązań skorzystają i dobrze je spożytkują.
PS 1.
Wszyscy moi goście zgodnie stwierdzili, że Warszawa podoba im się bardziej niż Kraków. Przyznam, że nawet osoby z Warszawy, którym o tym opowiadam wyglądały na zdumione. Z drugiej strony trzeba przyznać, że stolica bardzo pięknieje w ostatnich latach.
PS 2.
Jeden z posłów chorwackich, których gościłem ma 30-letnie doświadczenia w pracy jako kolejarz – bardzo zainteresował się polską koleją, dokładnie o nią wypytywał, cieszył się, że z Krakowa do Warszawy jechaliśmy pociągiem. Postanowiłem wykorzystać ten fakt i już podjąłem działania w celu nawiązania współpracy pomiędzy koleją polską i chorwacką, która powinna zaowocować dobrymi kontaktami gospodarczymi.



Środa w Warszawie - nie tylko o Ukrainie

Sytuacja w Ukrainie i na Krymie determinuje teraz wszystkie działania, ale nie oznacza to, że zamarła praca w innych obszarach. Przedwczoraj odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, z ciekawą dyskusją wokół informacji premiera na temat sytuacji w Ukrainie. Padły zdecydowane i ważne słowa Donalda Tuska o tym, że każde ustąpienie przed agresją w imię pokoju wkrótce obraca się na niekorzyść i powoduje jeszcze gorsze efekty. Równie istotne było podkreślenie, że Polska staje się już niezależna od rosyjskiego gazu. Warto podkreślić, że dzieje się tak dzięki staraniom rządów, które nastąpiły po czasach Leszka Millera, który jednoosobowo odpowiada za to, że zrezygnowaliśmy z gazociągu z Norwegii, co dawno uniezależniłoby nas od Rosji.
Wcześniej w środę miałem "mały bieg z przeszkodami" przez Warszawę – przeszkodami były korki i spóźniające się taksówki. Z burmistrzem Kalet i Przewodniczącym kaletańskiej Rady Miejskiej byliśmy u wiceministra infrastruktury i rozwoju - Adama Ździebło oraz ministra sportu - Andrzeja Biernata. Można się domyślić, że nie były to jedynie towarzyskie spotkania przy kawie. W obu tych ministerstwach Kalety aplikowały o środki na ważne dla miasta zadania. Myślę, że jeszcze w tym roku będzie można mówić o wymiernych efektach tych rozmów.




Jeszcze o spotkaniu z wiceministrem finansów

Spotkanie z wiceministrem finansów Januszem Cichoniem w Nakle Śląskim, zakończyłem żartobliwą wypowiedzią, że skoro ludzie klaszczą po spotkaniu z facetem, który odpowiada za podatki, to nie jest tak źle.
Dużo ciekawych wątków pojawiło się w tej dyskusji m.in. podkreślenie, że wbrew obiegowym opiniom podatki w Polsce nie należą do najwyższych, a wręcz są jednymi z niższych w Unii Europejskiej. W odniesieniu do PKB suma podatków i składek (na ZUS) wynosi w Polsce 32%, przy średniej europejskiej przekraczającej 40%.
Jak już wspomniałem w poprzednim wpisie rozmawialiśmy m.in. o rozwiązaniach (które zostaną wprowadzone już w najbliższych tygodniach, utrudniających korporacjom wyprowadzanie środków z Polski - m.in. przez faktury dokumentujące sztuczne wydatki, wystawiane przez spółki-matki, np. w przypadku hipermarketów, choćby za prawo do używania nazwy i loga sieci. Te rozwiązania są już gotowe i będą wkrótce przyjęte, a już czytam w różnych mediach ataki na Janusza Cichonia, że próbuje podnosić podatki itp. Są to zapewne teksty opłacane przez PR-owskie agencje związane z korporacjami, bo przecież żadne z tych zmian nie dotkną ani obywateli, ani małych przedsiębiorców. Ale tak to już pewnie jest, że tam gdzie są duże pieniądze, tam pojawia się również walka o ich utrzymanie.
PS.
Jeszcze jedna drobna uwaga o przejrzystości systemu podatkowego. W ubiegłym tygodniu rozmawiałem w Sejmie z Jackiem Rostowskim, który opowiedział mi ciekawą anegdotę. Minister Rostowski posiada nieruchomości w Londynie, które wynajmuje i z tych dochodów rozlicza się z angielskim fiskusem. Niedawno jego asystent w warszawskim biurze przypadkowo zobaczył takie rozliczenie i zdumiał się ogromnie, pytając jak to możliwe, że takie proste rozliczenie zajmuje aż dwadzieścia parę stron?


Z wiceministrem finansów nie tylko o podatkach

Wizytę wiceministra Janusza Cichonia rozpoczęliśmy od roboczego śniadania z zarządem powiatu. Rozmawialiśmy o kondycji finansowej powiatów ziemskich oraz o sytuacji szpitala powiatowego. Zarząd powiatu miał się czym pochwalić, gdyż po raz pierwszy od wielu lat szpital zakończył rok 2013 z pozytywnym wynikiem finansowym.

W I L.O. im. S. Sempołowskiej w Tarnowskich Górach, którego minister jest absolwentem, był czas zarazem na wspomnienia ze szkolnych lat, jak i na dyskusję z młodzieżą, która wypytywała ministra o przeróżne tematy: sprawy stricte związane z obszarem finansów - jak podatek akcyzowy, porównanie polskiego systemu podatkowego z rozwiązaniami funkcjonującymi w innych państwach Unii Europejskiej, czy największe wyzwania dla Ministerstwa Finansów na najbliższe lata. Padały również pytania o wprowadzoną niedawno reformę emerytalną, system ubezpieczeń zdrowotnych oraz komentarz do bieżących wydarzeń na Ukrainie.

W Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim minister spotkał się z samorządowcami i przedsiębiorcami, choć nie zabrakło na spotkaniu również szkolnych kolegów ministra. Było to kolejne spotkanie w ramach cyklu „Porozmawiajmy o...” – organizowanego przeze mnie wraz ze starostwem tarnogórskim oraz CKŚ. Minister opowiedział o zmianach w polskim systemie podatkowym, m.in. o stopniowej informatyzacji procesów skarbowych, ułatwieniach dla przedsiębiorców czy zmianach w przepisach dotyczących kontroli skarbowej. Podczas dyskusji pytano głównie o uproszczenia dotyczące rozliczeń oraz planowane zniesienie obowiązku samodzielnego corocznego rozliczania podatku. Wiele emocji wzbudził problem interpretacji przepisów skarbowych oraz uszczelnienia systemu podatkowego, w szczególności problemu unikania opodatkowania przez międzynarodowe korporacje.

Przysłuchiwałem się również kilku rozmowom ministra z dziennikarzami, którzy pytali m.in. o Tarnowskie Góry, do których mój gość dość regularnie zagląda (chociażby na grób ojca czy spotkania klasowe). W odpowiedziach Janusza Cichonia przewijał się motyw „uśpienia” czy „senności” miasta. Ciekawa uwaga, poczyniona przez osobę „stąd”, ale jednak od kilkudziesięciu lat mieszkającą na drugim końcu kraju – mająca więc trochę inną perspektywę spojrzenia na miasto…




Wiceminister z tarnogórskim rodowodem

Tak się składa, że (w wyniku werdyktu demokracji) trzecią kadencję jestem jedynym posłem z Tarnowskich Gór. Jednak już od sześciu lat w polskim Sejmie jest poseł, dla którego Tarnowskie Góry również są miastem bardzo bliskim.
Janusz Cichoń – poseł ziemi olsztyńskiej, wychował się w Tarnowskich Gór, tu m.in. ukończył I LO im. S. Sempołowskiej . Dopiero po maturze wyjechał właśnie do Olsztyna na studia i tam już pozostał. Był m. in. prezydentem tego miasta i wicemarszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego. Często pyta mnie o Tarnowskie Góry. Teraz, od stycznia 2013 r. Janusz pełni funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów - był pierwszym zastępcą ministra Jacka Rostowskiego, a obecnie Mateusza Szczurka.
Jutro minister Janusz Cichoń odwiedzi Tarnowskie Góry na moje zaproszenie: w LO Sempołowskiej spotka się z uczniami, a w Centrum Kultury Śląskiej w Nakle Śląskim z samorządowcami.



Posiedzenie Sejmu w cieniu Ukrainy

Tegotygodniowe posiedzenie Sejmu przebiegało oczywiście w cieniu wydarzeń w Kijowie. Poza otwierającą posiedzenie informacją premiera na ten temat, także w czwartek wieczorem nowe wieści z Ukrainy przekazano nam na posiedzeniu klubu Platformy Obywatelskiej, również w rozmowach mniej formalnych.
Pomijając wszelkie inne aspekty, wydaje się, że niebywałe wydarzenia w Kijowie powinny też zweryfikować opinie tych, którzy uważają, że 25 lat temu w Polsce nic wielkiego się nie wydarzyło, że pokojowe przejście z dyktatury do demokracji to, ot taki sobie szczęśliwy zbieg okoliczności. Trzeba też niestety powiedzieć sobie, że większość krajów Unii Europejskiej, zwłaszcza tzw. starej Europy zaniedbała kwestię Ukrainy. Polskie rządy (i to wszystkie) zdecydowanie pozytywnie odróżniały się swoją polityką przyciągnięcia Ukrainy do struktur europejskich. W tym tygodniu rozmawiałem z panią Ambasador Republiki Chorwackiej w Polsce o tym, że bardzo podobna była/jest postawa Unii Europejskiej wobec Bośni i Hercegowiny oraz Macedonii. To błędy, które trzeba naprawić. Zarówno żaden kraj, jak i żadna organizacja taka Unia Europejska nie jest w stanie funkcjonować dobrze i harmonijnie się rozwijać, jeśli występują tak gwałtowne sytuacje i problemy tuż za ich granicami.
Ponadto, jak na każdym posiedzeniu trochę prac bieżących, posiedzeń komisji itp. Na forum plenarnym Sejmu prezentowałem sprawozdanie Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich w czwartek po godz. 22. Jak zwykle pomiędzy oficjalnymi zajęcia okazja do mniej formalnych, ale równie ważnych rozmów. Także w czwartek wieczorem udało mi się złapać w zakamarkach Klubu Parlamentarnego PO panią premier Elżbietę Bieńkowską, z która miałem do omówienia jeden temat związany z tarnogórską koleją. Anegdotycznie powiem, że teraz łatwiej zorientować się, gdzie znajduje się premier Elżbieta, bo zwykle gdzieś w okolicy pokoju, w którym jest, przebywa pracownik Biura Ochrony Rządu.



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |