Po "Kopułach"

Po cichu i trochę zaskakująco zniknęły z Rynku "Kopuły" (choć od pewnego czasu można było odczuć nieprzychylny klimat dla tego lokalu płynący ze strony nieodległego ratusza).
Darka Kosińskiego - prowadzącego "Kopuły" - nie znałem zanim nie przystąpił do remontu płyty Rynku i prowadzenia na nim lokalu. Remont przeprowadził rzetelnie - ostatnie zdarzenia pokazują, że to nie zawsze zdarza się w naszym mieście. Z pewnością efekt jego prac, przetrwa jego samego.

Potem na Rynku zaczął działać lokal, płacący miastu niemały czynsz. Opinie na temat jego funkcjonowania były różne, ale trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że całoroczny lokal na Rynku odróżnia miasto "żyjące" od prowincjonalnego.
"Kopuły" poza gastronomiczno-rozrywkową pełniły też inną rolę - swoistego monitoringu (którego w naszym mieście brak), zapewniającego poczucie bezpieczeństwa przynajmniej na Rynku.
Przed "Kopułami" wieczorem ławki na Rynku okupywali głównie amatorzy tanich win. Jak będzie teraz? Niektórzy okoliczni restauratorzy już biegają podekscytowani tym, że od wiosny będą prowadzili ogródki na Rynku (choć przecież chyba w tym celu musi być przeprowadzony przetarg...? ). Ale ile miesięcy w naszym klimacie będą rozstawione ogródki letnie?
***
Darek nigdy się tym nie chwalił, ale należy podkreślić, że wspierał wiele inicjatyw kulturalnych i społecznych. Należy mu się za to podziękowanie.


Kulturalny piątkowy wieczór

Po całodziennej bieganinie ekstremalne przeżycie-wykorzystując ładne popołudnie pakuję synka do wózka i wybieram się na spacer, a córki oznajmiają że idą "z tatusiem i bracholkiem". I na dodatek biorą rowerki! Przeżycie ekstremalne - wózek i dwa rowery. Jakoś wróciliśmy cali...

Wieczór kulturalny. Najpierw w TCK-u otwarcie kina. Cieszę się, że duży ekran powrócił do Tarnowskich Gór. Panu dyrektorowi TCK dziękuję za dzisiejsze miłe słowa pod moim adresem.

Obejrzałem specjalnie przygotowane próbki filmów 3D, ale w pierwszym regularnym seansie już nie uczestniczyłem, gdyż jechałem do Chorzowa. Redaktor naczelny kwartalnika "Twój Blues" zaprosił mnie tam na (bluesową oczywiście) imprezę z okazji otrzymania przez to pismo prestiżowej nagrody "Germany Blues Awards". Mam w domu wszystkie numery tego ukazującego się od 14 lat periodyku, nawet kilka drobnych tekstów zdarzyło mi się w nim opublikować, na ile to możliwe staram się też pomagać różnym bluesowym inicjatywom (szczęśliwie aktualnemu ministrowi kultury ta muzyka nie jest obca). Nie mogłem więc nie pojechać pogratulować osobiście Andrzejowi Matysikowi zasłużonej nagrody.

Jutro 90-lecie OSP w Kaletach.
No i Rawa Blues w Spodku, na którą jeżdżę od dwudziestu paru lat. Czy uda się jutro, trudno powiedzieć, bo trudno rodzinę aż tak zaniedbywać.


Zdarzenia różne

Dziś rano z równowagi wyprowadziła mnie Pani Marszałek Sejmu Ewa Kopacz. Jechałem z przedszkola do którego odwiozłem córkę, słuchając radiowej rozmowy z panią marszałek i nagle słyszę, jak mówi, że projekt ustawy umożliwiający parlamentarzystom zrzeczenia się immunitetu w przypadku wykroczeń drogowych został (cytuję z pamięci) "zakopany w podkomisji i żadną siłą nie można posłów zmusić do pracy nad nim".
Tak się składa, że przewodniczę tej podkomisji i wiem, że stwierdzenie to nie jest zgodne ze stanem faktycznym... Prace podkomisji dobiegają końca, a sporządzenie sprawozdania z nich przewiduję w przyszłym tygodniu.
Artykuł dotyczący parlamentarzystów został przyjęty bez poprawek po kilku minutach dyskusji, a prace nad ustawą nie zostały jeszcze zakończone z powodu wątpliwości dotyczących zapisów poświęconych prokuratorom. Mianowicie w opinii przedstawiciela Prokuratury Generalnej (podzielonej przez większość posłów podkomisji, choć ja akurat miałem wątpliwości) przyjęcie ustawy w brzmieniu proponowanym przez wnioskodawców uniemożliwiałoby pociągnięcie do odpowiedzialności służbowej prokuratora zatrzymanego podczas prowadzenia "pojazdu innego niż mechaniczny" (jak w języku prawnym określa się np. rower) pod wpływem alkoholu, jeśli przyjąłby on mandat. Chęć zmiany tego zapisu spowodowała, że prace nad ustawą nie zostały zakończone w ubiegłym tygodniu.
Rozumiem, że Pani Marszałek otrzymała od kogoś nieprecyzyjne informacje, no ale aż się zagotowałem...
***
Przed południem za to sympatyczniejsze przeżycie - w Zespole Szkół Techniczno-Usługowych (popularnej "Kolejówce" ) miało miejsce podpisanie listu intencyjnego pomiędzy powiatem tarnogórskim a PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. określającego m.in. stypendia oraz gwarancje zatrudnienia dla najlepszych absolwentów szkoły. Kolej wraca do "Kolejówki" :-) Gratuluję świetnego ruchu powiatowi, a szczególnie pani dyrektor szkoły!

Konieczność ścisłego związku pomiędzy kształceniem i karierą zawodową była także jednym z głównych tematów podnoszonych na inauguracjach roku akademickiego, w których uczestniczyłem w tym tygodniu - w Politechnice Śląskiej oraz Gliwickiej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości. Dobrze, że krok w tym kierunku zrobiono dziś w Tarnowskich Górach.
***
Tygodnie nie-sejmowe zdecydowanie mniej sprzyjają pisaniu - w domu zawsze coś jest do zrobienia: albo trawę trzeba skosić przed jesiennymi deszczami, albo dzieci skutecznie zaabsorbują. Zbieram się do napisania po raz kolejny o placach zabaw, bo okazuje się, że to dla władz naszego miasta problem jeszcze większy niż myślałem... Mam nadzieję, że uda się napisać w najbliższych dniach.


O "limuzynach"

Ostatnio kilku znajomych poinformowało mnie, że gdzieś w sieci lansowana jest teza, jakobym domagał się zakupu przez Kancelarię Sejmu większej liczby samochodów dla posłów. Tak się składa, że nie jest to prawdą. Oczywiście trudno zajmować się prostowaniem każdej plotki, ale ponieważ są w tej sprawie przywoływane artykuły prasowe, wyjaśnię jak było naprawdę.
W tej kadencji Sejmu jestem wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Zajmuje się ona immunitetami oraz wszystkimi wewnętrznymi obszarami funkcjonowania Sejmu - od regulaminów po sprawy dotyczące finansów Kancelarii Sejmu. Komisja m.in. opiniuje projekt, jak i wykonanie budżetu Kancelarii Sejmu. Podczas posiedzenia Komisji dotyczącego budżetu na rok 2013 podniosłem kwestię wykorzystania zatrudnionych w Sejmie kierowców. Wskazałem, że wydaje się, iż są oni niewłaściwie oddelegowani do prac - znaczna ich część (większa, niż do tej pory) obsługuje Prezydium Sejmu i kierownictwa poszczególnych Klubów. To powoduje, że często brakuje kierowców do samochodów przeznaczonych dla "szeregowych" posłów do pomocy im w wykonywaniu mandatu posła. Trzy razy podkreśliłem (stenogramy zposiedzeń dostępne są na stronach Sejmu), że absolutnie nie chodzi mi o zakup kolejnych aut, czy zwiększenie etatów, ale o ich racjonalne wykorzystanie.
Oczywiście to wystąpienie wzbudziło zainteresowanie - zadzwonił do mnie dziennikarz "Faktu". Ku mojemu pewnemu zaskoczeniu, artykuł w tym tabloidzie był nawet rzetelny - skupiający się na tym, że pani wicemarszałek Nowicka zażądała dla siebie dwóch kierowców. Dla odmiany w jednozdaniowym streszczeniu artykułu w "Agorze" napisano, że domagam się większej liczby kierowców dla posłów... Cóż, bywa, że tabloid staje się rzetelniejszy, od gazety z ambicjami. O tekście w "Super Ekspresie", link do którego ktoś teraz reklamuje, nie wiedziałem; nikt z tej redakcji do mnie nie dzwonił. Pewnie ktoś w "SE" przeczytał tekst w "Fakcie" i napisał coś na jego bazie, nawet nie sięgając do stemogramu posiedzenia.
Osobie, która tak uważnie śledzi poświęcone mi publikacje dziękuję za czujność, dzięki której mogę zamieścić to sprostowanie :-)
Mam nadzieję, że honorowo umieści moje wyjaśnienia, w tych miejscach, w których rozpowszechniał link do tekstu w "SE", bo zamierzam się o to zwrócić.


W Sejmie

Pierwsze dwa dni posiedzenia Sejmu bardzo zabiegane – dziś m.in. posiedzenie Podkomisji, której przewodniczę, powołanej do rozpatrzenia ustawy, która (w skrócie pisząc) umożliwi parlamentarzystom (a także prokuratorom) przyjmowanie mandatów w przypadku wykroczeń drogowych. W tej chwili nie ma takiej możliwości – nawet, gdy poseł chce przyjąć mandat i w ogóle nie mówi, że jest parlamentarzystą, policjant nie może mu go wręczyć jeżeli wie, że mam do czynienia z posłem – musi wówczas uruchomić długotrwałą procedurę (za pośrednictwem Komendanta Głównego skierować sprawę do Marszałka Sejmu itp. itd.). Już wkrótce powinno się to zmienić.
Poza tym dziś także uczestniczyłem w spotkaniu z ambasadorem Egiptu, który przedstawił skomplikowaną sytuację, jaka obecnie panuje w tym kraju. Wieczorem jeszcze kilka rozmów i spotkań, m.in. z ministrem sprawiedliwości Markiem Biernackim.
Jutro kilka godzin głosowań, ale ponieważ mam w miarę rozwiniętą podzielność uwagi, może uda się napisać co nieco o sprawach tarnogórskich.



Biała flaga nad Inicjatywą O.

Wczoraj zajrzałem na parę chwil na sesję tarnogórskiej Rady Miejskiej, poświęconą realizacji w naszym mieście zajęć dodatkowych w przedszkolach.
Generalna obserwacja - całkowita kapitulacja państwa wiceburmistrzów (burmistrza wczoraj nie było) i radnych koalicji rządzącej. Siedzieli zasępieni, zapewne świadomi, że trudno im będzie obronić nieudolności i zagmatwanych tłumaczeń. Tylko białej flagi brakowało nad rzędem, w którym zasiadają radni Inicjatywy Obywatelskiej...

Ale zanim o sesji kilka zdań o faktach:
Do tej pory rząd nie przeznaczał środków na przedszkola, a od tego roku (mimo recesji), ta sytuacja się zmienia. Parlament postanowił, że począwszy od września rodzice będą płacić maksymalnie 1 zł za każdą dodatkową godzinę powyżej podstawowych godzin bezpłatnych, nie będą również ponosić kosztów zajęć dodatkowych, które będą opłacane przez samorządy. Jako rekompensatę obu tych zadań gminy będą dostawać środki rządowe. W tym roku (za okres od września do grudnia) Tarnowskie Góry otrzymają 806 tys., a w roku 2014 będzie to już 1,24 mln zł. To 2500 zł miesięcznie na każdą grupę w przedszkolu!
Oszacowano (m.in na podstawie analiz wysokości opłat pobieranych do tej pory przez samorządy), że 1/3 tej kwoty ma rekompensować obniżenia opłat za dodatkowe godziny, a 2/3 samorządy mają przeznaczać na "rozwój edukacji przedszkolnej" - głównie właśnie na zajęcia dodatkowe. Proste wyliczenie wskazuje, że na takie zajęcia miesięcznie przypada na grupę 1.650 zł, a biorąc pod uwagę, że w wakacje zajęcia te nie są realizowane – średnia, miesięcznie kwota dotacji na te cele dla jednej grupy oscyluje na poziomie dwóch tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że wcześniej, kiedy rodzice sami musieli pokrywać koszty zajęć dodatkowych, były to kwoty od kilku do maksymalnie kilkunastu złotych miesięcznie za dziecko, wspomniane dwa tysiące dotacji wystarczą na naprawdę wiele zajęć!

Tymczasem na zebraniach w przedszkolach rodzice dowiadywali się, że nie można już pobierać opłat za zajęcia dodatkowe i takich nie będzie. Ani słowa o tym, że miasto dostanie na ich realizację środki rządowe! Trudno się dziwić, że rodzice byli oburzeni; przedstawiciele kilku przedszkoli przyszli także do mnie.
Mijały tygodnie, a nieprawdziwa informacja nie była korygowana.

O tym, jak jest naprawdę, po raz pierwszy tarnogórscy rodzice dowiedzieli się z oświadczenia rzecznika PO w powiecie tarnogórskim Przemysława Cichosza. Ponadto radni Platformy zażądali zwołania specjalnej sesji, w celu wyjaśnienia, jak Tarnowskie Góry zamierzają wydać pieniądze rządowe przekazane dla przedszkolaków.
Działania te musiały wywołać reakcję władz miasta. Głupio mi krytykować osobę, którą prywatnie lubię, ale to jakiej odpowiedzi udzieliła odpowiadająca za oświatę pani wiceburmistrz Tuszyńska było po prostu żenujące - artykuł w "Gwarku" z dziwnym tytułem ("Skład belek" ), o treści w ogóle nie na temat! Ani słowa o tym, jak będą wyglądać zajęcia dodatkowe! Świadczy to chyba o tym, że pani burmistrz po prostu jeszcze nie zaczęła się tym zajmować...

Na wczorajszej sesji też znacznie więcej się nie dowiedzieliśmy. Pani burmistrz zaczęła od stwierdzenia, że pieniądze rządowe jeszcze nie dotarły, więc nie ma o czym rozmawiać... Rzeczywiście, będą one wpływać w miesięcznych ratach (pierwsza w tym tygodniu), ale od wielu dni wiadomo, ile ich będzie. Po co więc zwlekać z planowaniem ich wydatkowania? Nie lepiej się przygotować i ruszyć, jak tylko pieniądze się pojawią?
Niektórzy radni Inicjatywy Obywatelskiej najwyraźniej tak wczoraj nie uważali. "Nie powinniśmy zajmować się taki sprawami, ta sesja jest zupełnie niepotrzebna" - to cytaty, jakie zapisałem sobie wczoraj. "Świetny" był też wiceburmistrz Skrabaczewski, który powiedział, że sam do przedszkola nie chodził, a radnych PO oskarżył o to, że nie rozumieją demokracji... Uznał też, że przekazanie przez rząd pieniędzy to jedynie "typowa wrzuta" (ciekawe czy tak samo uważają rodzice, których do tej pory nie było stać na opłacanie zajęć...? ). Powiedział ponadto, że zamieszania nie byłoby, gdyby środki pojawiły się w kwietniu. Czyli źle, że rząd znalazł (pomimo recesji) środki już w tym roku? Dla wygody Pana Burmistrza rodzice jeszcze przez roku powinni płacić sami ???

W ostatnich dniach pani burmistrza Tuszyńska kazała w przedszkolach wywiesić plakaty, na których wyraża żal z powodu wprowadzenia nowego systemu finansowania zajęć dodatkowych w przedszkolach. Ciekawe z czego ten żal wynika - czy z faktu, że do tej pory za wszystko płacili rodzice, a teraz miasto dostaje środki na zajęcia dodatkowe, ale władze muszą zorganizować ich wydanie? Czy więc pani burmistrz żali się, że musi trochę popracować? ŻENADA!

PS. 1
Bardzo gratuluję Przemkowi Cichoszowi (przy okazji witam go na tym portalu http://www.tg.net.pl/blog/cichosz.php) i radnym Platformy za zaangażowanie w akcję informującą rodziców - przygotowanie i opłacenie ogłoszeń, druk ulotek i ich dystrybucję. Dzięki temu wysiłkowi rodzice mieli szansę dowiedzieć się, jak sytuacja wygląda naprawdę.

PS. 2
Z konkretów dowiedzieliśmy się jedynie, że od października w przedszkolu będzie język angielski. Od wczoraj rodzice dostają w przedszkolach ankiety z pytaniem, jakie inne zajęcia chcieliby dla dzieciaków. Widać działania radnych PO zmusiły w końcu władze do działania. W końcu...


Tęsknota za normalnością

Znajomy powiedział mi ostatnio, że chyba musi mnie cieszyć tak duża liczba wpadek władz Tarnowskich Gór w ostatnim czasie. Bynajmniej. Bardzo chciałbym, abyśmy mieli w w Tarnowskich Górach burmistrza, którego ma pomysł na rozwój naszego miasta tak rewelacyjne, że nikomu nawet nie przyszłoby do głowy, że startować przeciwko niemu.
A przede wszystkim bardzo, ale to bardzo byłbym szczęśliwy, gdyby po każdych wyborach można było podać sobie rękę, podziękować za rywalizację, pogratulować zwycięzcom i dalej pracować - tak jak powinno być w demokracji.

A tymczasem - napisałem, że uważam, że przydałby się w naszym mieście inny burmistrz i wywołało to atak wściekłości, ale także potok zwykłych kłamstw. Niby do pewnego poziomu nie warto się zniżać, ale też przyzwolenia nna mówienie nieprawdy nie powinno być. Będę się musiał więc do tego odnieść.
Także do innych spraw żywych ostatnio w mieście (np. zajęć dodatkowych w przedszkolach) i już wcześniej podjętych (jak place zabaw), które jak się okazuje nie mogą być normalne.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |