W Sejmie

Pierwsze dwa dni posiedzenia Sejmu bardzo zabiegane – dziś m.in. posiedzenie Podkomisji, której przewodniczę, powołanej do rozpatrzenia ustawy, która (w skrócie pisząc) umożliwi parlamentarzystom (a także prokuratorom) przyjmowanie mandatów w przypadku wykroczeń drogowych. W tej chwili nie ma takiej możliwości – nawet, gdy poseł chce przyjąć mandat i w ogóle nie mówi, że jest parlamentarzystą, policjant nie może mu go wręczyć jeżeli wie, że mam do czynienia z posłem – musi wówczas uruchomić długotrwałą procedurę (za pośrednictwem Komendanta Głównego skierować sprawę do Marszałka Sejmu itp. itd.). Już wkrótce powinno się to zmienić.
Poza tym dziś także uczestniczyłem w spotkaniu z ambasadorem Egiptu, który przedstawił skomplikowaną sytuację, jaka obecnie panuje w tym kraju. Wieczorem jeszcze kilka rozmów i spotkań, m.in. z ministrem sprawiedliwości Markiem Biernackim.
Jutro kilka godzin głosowań, ale ponieważ mam w miarę rozwiniętą podzielność uwagi, może uda się napisać co nieco o sprawach tarnogórskich.



Biała flaga nad Inicjatywą O.

Wczoraj zajrzałem na parę chwil na sesję tarnogórskiej Rady Miejskiej, poświęconą realizacji w naszym mieście zajęć dodatkowych w przedszkolach.
Generalna obserwacja - całkowita kapitulacja państwa wiceburmistrzów (burmistrza wczoraj nie było) i radnych koalicji rządzącej. Siedzieli zasępieni, zapewne świadomi, że trudno im będzie obronić nieudolności i zagmatwanych tłumaczeń. Tylko białej flagi brakowało nad rzędem, w którym zasiadają radni Inicjatywy Obywatelskiej...

Ale zanim o sesji kilka zdań o faktach:
Do tej pory rząd nie przeznaczał środków na przedszkola, a od tego roku (mimo recesji), ta sytuacja się zmienia. Parlament postanowił, że począwszy od września rodzice będą płacić maksymalnie 1 zł za każdą dodatkową godzinę powyżej podstawowych godzin bezpłatnych, nie będą również ponosić kosztów zajęć dodatkowych, które będą opłacane przez samorządy. Jako rekompensatę obu tych zadań gminy będą dostawać środki rządowe. W tym roku (za okres od września do grudnia) Tarnowskie Góry otrzymają 806 tys., a w roku 2014 będzie to już 1,24 mln zł. To 2500 zł miesięcznie na każdą grupę w przedszkolu!
Oszacowano (m.in na podstawie analiz wysokości opłat pobieranych do tej pory przez samorządy), że 1/3 tej kwoty ma rekompensować obniżenia opłat za dodatkowe godziny, a 2/3 samorządy mają przeznaczać na "rozwój edukacji przedszkolnej" - głównie właśnie na zajęcia dodatkowe. Proste wyliczenie wskazuje, że na takie zajęcia miesięcznie przypada na grupę 1.650 zł, a biorąc pod uwagę, że w wakacje zajęcia te nie są realizowane – średnia, miesięcznie kwota dotacji na te cele dla jednej grupy oscyluje na poziomie dwóch tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że wcześniej, kiedy rodzice sami musieli pokrywać koszty zajęć dodatkowych, były to kwoty od kilku do maksymalnie kilkunastu złotych miesięcznie za dziecko, wspomniane dwa tysiące dotacji wystarczą na naprawdę wiele zajęć!

Tymczasem na zebraniach w przedszkolach rodzice dowiadywali się, że nie można już pobierać opłat za zajęcia dodatkowe i takich nie będzie. Ani słowa o tym, że miasto dostanie na ich realizację środki rządowe! Trudno się dziwić, że rodzice byli oburzeni; przedstawiciele kilku przedszkoli przyszli także do mnie.
Mijały tygodnie, a nieprawdziwa informacja nie była korygowana.

O tym, jak jest naprawdę, po raz pierwszy tarnogórscy rodzice dowiedzieli się z oświadczenia rzecznika PO w powiecie tarnogórskim Przemysława Cichosza. Ponadto radni Platformy zażądali zwołania specjalnej sesji, w celu wyjaśnienia, jak Tarnowskie Góry zamierzają wydać pieniądze rządowe przekazane dla przedszkolaków.
Działania te musiały wywołać reakcję władz miasta. Głupio mi krytykować osobę, którą prywatnie lubię, ale to jakiej odpowiedzi udzieliła odpowiadająca za oświatę pani wiceburmistrz Tuszyńska było po prostu żenujące - artykuł w "Gwarku" z dziwnym tytułem ("Skład belek" ), o treści w ogóle nie na temat! Ani słowa o tym, jak będą wyglądać zajęcia dodatkowe! Świadczy to chyba o tym, że pani burmistrz po prostu jeszcze nie zaczęła się tym zajmować...

Na wczorajszej sesji też znacznie więcej się nie dowiedzieliśmy. Pani burmistrz zaczęła od stwierdzenia, że pieniądze rządowe jeszcze nie dotarły, więc nie ma o czym rozmawiać... Rzeczywiście, będą one wpływać w miesięcznych ratach (pierwsza w tym tygodniu), ale od wielu dni wiadomo, ile ich będzie. Po co więc zwlekać z planowaniem ich wydatkowania? Nie lepiej się przygotować i ruszyć, jak tylko pieniądze się pojawią?
Niektórzy radni Inicjatywy Obywatelskiej najwyraźniej tak wczoraj nie uważali. "Nie powinniśmy zajmować się taki sprawami, ta sesja jest zupełnie niepotrzebna" - to cytaty, jakie zapisałem sobie wczoraj. "Świetny" był też wiceburmistrz Skrabaczewski, który powiedział, że sam do przedszkola nie chodził, a radnych PO oskarżył o to, że nie rozumieją demokracji... Uznał też, że przekazanie przez rząd pieniędzy to jedynie "typowa wrzuta" (ciekawe czy tak samo uważają rodzice, których do tej pory nie było stać na opłacanie zajęć...? ). Powiedział ponadto, że zamieszania nie byłoby, gdyby środki pojawiły się w kwietniu. Czyli źle, że rząd znalazł (pomimo recesji) środki już w tym roku? Dla wygody Pana Burmistrza rodzice jeszcze przez roku powinni płacić sami ???

W ostatnich dniach pani burmistrza Tuszyńska kazała w przedszkolach wywiesić plakaty, na których wyraża żal z powodu wprowadzenia nowego systemu finansowania zajęć dodatkowych w przedszkolach. Ciekawe z czego ten żal wynika - czy z faktu, że do tej pory za wszystko płacili rodzice, a teraz miasto dostaje środki na zajęcia dodatkowe, ale władze muszą zorganizować ich wydanie? Czy więc pani burmistrz żali się, że musi trochę popracować? ŻENADA!

PS. 1
Bardzo gratuluję Przemkowi Cichoszowi (przy okazji witam go na tym portalu http://www.tg.net.pl/blog/cichosz.php) i radnym Platformy za zaangażowanie w akcję informującą rodziców - przygotowanie i opłacenie ogłoszeń, druk ulotek i ich dystrybucję. Dzięki temu wysiłkowi rodzice mieli szansę dowiedzieć się, jak sytuacja wygląda naprawdę.

PS. 2
Z konkretów dowiedzieliśmy się jedynie, że od października w przedszkolu będzie język angielski. Od wczoraj rodzice dostają w przedszkolach ankiety z pytaniem, jakie inne zajęcia chcieliby dla dzieciaków. Widać działania radnych PO zmusiły w końcu władze do działania. W końcu...


Tęsknota za normalnością

Znajomy powiedział mi ostatnio, że chyba musi mnie cieszyć tak duża liczba wpadek władz Tarnowskich Gór w ostatnim czasie. Bynajmniej. Bardzo chciałbym, abyśmy mieli w w Tarnowskich Górach burmistrza, którego ma pomysł na rozwój naszego miasta tak rewelacyjne, że nikomu nawet nie przyszłoby do głowy, że startować przeciwko niemu.
A przede wszystkim bardzo, ale to bardzo byłbym szczęśliwy, gdyby po każdych wyborach można było podać sobie rękę, podziękować za rywalizację, pogratulować zwycięzcom i dalej pracować - tak jak powinno być w demokracji.

A tymczasem - napisałem, że uważam, że przydałby się w naszym mieście inny burmistrz i wywołało to atak wściekłości, ale także potok zwykłych kłamstw. Niby do pewnego poziomu nie warto się zniżać, ale też przyzwolenia nna mówienie nieprawdy nie powinno być. Będę się musiał więc do tego odnieść.
Także do innych spraw żywych ostatnio w mieście (np. zajęć dodatkowych w przedszkolach) i już wcześniej podjętych (jak place zabaw), które jak się okazuje nie mogą być normalne.


Refleksje różne (m.in. o czytaniu, nie zawsze ze zrozumieniem)

1. Parę miesięcy temu dodatek "Dziennika Zachodniego" próbował ustalić, czy jest coś co moglibyśmy określić "tarnogórską marką", czyli coś, z czego może słynąć nasze miasto. Padały różne propozycje (np. chleb cebulowy), ale raczej nikt z pytanych (także ja), nie potrafił znaleźć wyrazistego przykładu. A przecież taką niepowtarzalną marką, znaną na cały region są "Gwarki". Dziwne, że wtedy o tym zapomieliśmy:)
2. W ostatnich dniach dwa razy uczestniczyłem w Centrum Kultury w Nakle Śląskim w czytaniu dzieł Aleksandra Fredry - ogólnopolskiej akcji zainicjowanej przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jestem pełen uznania dla osoby, która wygrzebała dla mnie fragment sztuki "Pan Geldhab" - było to filmowane, więc może znajdzie się na stronach starostwa lub CKŚ-u. Polecam!
3. Z czytaniem miałem zabawne przeżycie w ubiegłą sobotę. Rano we wpisie na blogu napisałem, że nie planuję kandydować na burmistrza Tarnowskich Gór. Wieczorem wchodzę nieco spóźniony (córki były ważniejsze) na kolację wydawaną przez miasto w Rybnej i słyszę od kolegi, że kandyduję. Okazało się, że jeden radny (jego nazwiska nie chce mi się wymieniać, ale chyba wszyscy zorientują się, co to za bystrzacha) opowiada, że na blogu napisałem, że kandyduję. Po powrocie przeczytałem swój wpis, poprosiłem też żonę, żeby na niego zerknęła i oboje stwierdziliśmy, że "wybitny" tarnogórski samorządowiec ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Zapytałem go w niedzielę na pochodzie skąd u niego taki defekt, ale odpowiedział jedynie: "ja tak zrozumiałem wpis". Nie pierwszy (i zapewne nie ostatni raz) ten człowiek wzbudza wesołość swoimi wypowiedziami, ale przecież chłopak ma maturę i prosty tekst powinien zrozumieć. A ponoć i prawnikiem ma zostać. Współczuję jego potencjalnym klientom...
4. Może niektórzy będą mieli do mnie pretensje za kryptoreklamę, ale mnie bardzo cieszy, że tarnogórska firma rodzinna zbudowała piękny, kameralny hotel w Piwnicznej. Poleecam każdemu, kto wybiera się na sądeczcyznę. Gratuluję panu Andrzejowi, Przemkowi i całej rodzinnie. Życzę sukcesów w jego prowadzeniu.



O "Gwarkach" i Tarnowskich Górach

Od paru lat nie miałem okazji obserwować przygotowań do "Gwarków", bo zawsze w poprzedzającym je tygodniu było posiedzenie Sejmu i przyjeżdżałem dopiero w piątkowe popołudnie. Tym razem przyglądałem się, jak w tkankę centrum miasta pomału wkraczają scena, karuzele i stragany. Tegoroczny program święta naszego miasta wygląda na nieco kryzysowy, no ale w końcu mamy jeszcze recesję. Córki już w czwartek zabrały mnie na rekonesans, aby sprawdzić, jakie karuzele się rozkładają, a wczoraj musiałem wraz z nimi wypróbować kilka z nich. Była też okazja do wielu miłych rozmów z tarnogórzanami - zarówno znajomymi, jak i nie.
***
Także wczoraj, podobnie jak często ostatnio, kilka osób pytało mnie, czy będę kandydował na burmistrza Tarnowskich Gór. Tak często słyszę to pytanie, że postanowiłem napisać kilka zdań na ten temat...
W marcu i kwietniu współpracownicy Arkadiusza Czecha z satysfakcją opowiadali, że wiedzą już, że kandydatem PO na burmistrza będzie Tomasz Głogowski, a kampanię wyborczą rozpocznie 1 maja. Nie wiem co im do głowy strzeliło z 1 maja, bo na ten dzień miałem zaplanowany jedynie odpust w mojej parafii... A triumfalne chwalenie się "wiedzą", że to ja będę kandydował, też lekko śmieszne jest, bo przecież poseł zawsze jest potencjalnym kandydatem.
W ostatnich tygodniach już nie słyszę, że będę kandydatem, ale że będę burmistrzem - także dochodzą głosy o tym kogo powołam na zastępców, czy sekretarza miasta (choć zmiana sekretarza nie jest przecież taka całkiem łatwa).
Właściwie zacząłem odnosić wrażenie, że to, iż będę burmistrzem większość osób zajmujących się w jakiś sposób życiem publicznym w Tarnowskicch Górach przyjmuje jako coś pewnego. Oczywiście nie uderza mi z tego powodu "sodówka" do głowy - zdaję sobie sprawę, że wynika to z faktu, iż większość nie może sobie wyobrazić, aby Arkadiusz Czech był dalej burmistrzem (i zakłada, że w miarę popularny poseł go pokona).
***
Uporządkujmy parę rzeczy - odsunięcie Arkadiusza Czecha od władzy (zadanie samo w sobie nie aż tak ambitne...) nie powinno być celem, ale środkiem - do naprawienia wielu spraw w naszym mieście, określenia (wreszcie! ) jakieś spójnej wizji jego rozwoju, także do wprowadzenia innych standardów moralnych (odejście od dzielenia ludzi na bezwzględnie sobie oddanych i wrogów).
Nie jest już chyba tajemnnicą, że prawie wszystkie siły społeczne i polityczne w mieście są zgodne w tym, że zmiana władzy w Tarnowskich Górach jest niezbędna. Bardzo mnie cieszy, że rozmowy nie dotyczą tylko spraw personalnych (np. kandydatów do Rady Miejskiej), ale w przeważającej części kwestii merytorycznych (chociażby jak naprawić ul. Krakowską).
Poziom błędów, nieudolności i braku umięjętności współpracy Arkadiusza Czecha jest tak wielki, że nawet zebranie przez niego olbrzymich pieniędzy na kampanię niewiele da (uderzające jest, że w rozmowach prywatnych z działaczami IO słyszę od nich właściwie tylko o wielkiej kasie na wybory, która ma im zapewnić wygraną...).
O ile mi wiadomo opozycja jest gotowa, aby merytorycznie wykazać, że zmiana jest niezbędna - wystarczy kliknąć "enter" i machina ruszy.
***
Wracając do pytania stawianego mnie - moje kandydowanie nie wydaje mi się niezbędne do odsunięcia Arkadiusza Czecha; to się przecież i tak zapewne stanie. Trzy lata temu w pierwszej turze uzyskał on 40% głosów, a mieliśmy do czynienia z niebywałymi błedami opozycji (przyznajemy). Teraz, kiedy pewnie wystartuje Basia Dziuk, może wicewojewoda Andrzej Pilot, będzie też mocny kandydat Platformy - ile głosów może dostać burmistrz nie potrafiący nadzorować ułożenia kostki brukowej, czy też budowy małego placyku zabaw? 30-25%? W jaki sposób miałby wówczas wygrać II turę? O ile do niej wejdzie.


Początek roku szkolnego

Wczoraj moja córeczka poszła pierwszy raz do szkoły! Ależ ten czas leci - dobrze, że chociaż dzieci rosną, my się nie starzejemy :)

PS.
Czasem (acz nieczęsto) spotykam się z uwagą, że nazbyt krytycznie piszę o Tarnowskich Górach. Cóż "piszę to co widzę" cytując Kazika Staszewskiego. Także po to, by mankamenty naszego kochanego miasta pomału znikały.
Ale jeśli jest coś wartego pochwały, chętnie to uczynię. Tak jest np. z klasami sześciolatków w szkole podstawowej nr 3 - dobrze przystosowane pomieszczenia, świetne nauczycielki, bardzo zadowoleni rodzice (już kilka roczników). Nie wiem do końca jak jest w innych tarnogórskich szkołach, bo "Trójka" to akurat nasza szkoła rejonowa.
Szkołę pochwalić trzeba też za skuteczną akcję promocyjną i znalezienie odpowiedniej liczby chętnych na otwarcie całej klasy sześciolatków.
Szkoda, że nie sposób było dostrzec jakichkolwiek działań miasta w tym kierunku, bo przecież każdy sześciolatek w szkole (a nie przedszkolu) to większa subwencja dla miasta. A tak tylko płacz i narzekanie na zły rząd słyszymy...




Zlikwidować niebezpieczny element na placu zabaw na Osadzie !

To już nie jest zabawne. Możemy się podśmiewać z jakości wykonywania inwestycji w naszym mieście (bo powody pojawiają się co chwilę), ale to już nie jest zabawne- idiotyczna konstrukcja na placu zabaw na Osadzie Jana zagraża bezpieczeństwu dzieci!
To zagrożenie należy natychmiast usunąć!




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |