Gwarek-Szombierki

Chyba pierwszy raz w historii tarnogórski Gwarek grał w meczu o stawkę z byłym mistrzem Polski (sparingów nie liczymy).
Dziś w meczu IV ligi Gwarek-Szombierki było 1-1.


Wyróżnienie od kolejarzy

Wczoraj w Pałacu w Rybnej odbyła się sympatyczna impreza - Gala „Przyjaciel Kolejarzy Śląska”. Często niewiarygodnie brzmi gdy osoba nagradzana mówi: „nie spodziewałem się”, ale dokładnie było wczoraj, kiedy usłyszałem, że otrzymuję srebrną odznakę za „tworzenie przyjaznego klimatu dla rozwoju transportu kolejowego na terenie Śląska”. Dopiero potem przypomniało mi się, że koledzy kolejarze kilka razy dopytywali się, czy na pewno będę na Gali. Rzeczywiście, kiedy w ubiegłym roku robiłem swoje podsumowanie moich dwóch kadencji w Sejmie, wyraźnie dało się dostrzec, że sprawy śląskiej kolei zajmowały w mojej pracy bardzo dużo miejsca, można wręcz rzec – nieproporcjonalnie dużo wobec innych dziedzin. Rozumiem tę nagrodę jako zobowiązanie do dalszej pracy w tym kierunku.




Relacje różne

Do normalnego rytmu pracy w „realu” zdążyłem już powrócić (większość zaległych pism i spotkań udało się już zrealizować), w „wirtualu” jeszcze tempo pracy nieco wakacyjne. Obiecuję jednak powrót na wysokie obroty także na tym blogu.
Dziś tylko wyliczenie wydarzeń ostatnich tygodni.
***
Nieczęsto to robię, więc tym bardziej warto wspomnieć. 8 września, podczas obchodów 100-lecie klubu Silesia Miechowice wystąpiłem w ramach reprezentacji Parlamentarzystów przeciwko zespołowi Przyjaciele Silesii (zdjęcia z meczu można obejrzeć na http://www.facebook.com/Glogowski.Tomasz ). Przegraliśmy 4-1, ale walczyliśmy dzielnie:)
***
W miniony weekend dwa ciekawe wydarzenia. Najpierw w Kaletach ogólnopolskie zawody w terenowym strzelectwie pneumatycznym. Bardzo ciekawa rzecz – bezkrwawi myśliwi wędrują po lesie i z wiatrówek strzelają do ustawionych wcześniej małych figurek zwierząt. Poza wręczaniem pucharów spróbowałem też swoich sił. Za trzecim razem udało mi się zestrzelić figurkę dinozaura:)
W niedzielę mecz Górnik-Legia. Choć legioniści grali lepiej, zabrzanom dzięki dużej determinacji i zaangażowaniu udało się w końcówce wyrównać i zdobyć punkt!
***
Wcześniej oczywiście były „Gwarki”. Powiem tak – nie lubię krytykować nie przedstawiając jednocześnie konstruktywnej propozycji, więc … w najbliższej przyszłości poświęcę trochę czasu, aby przygotować propozycję poprawienia formuły tej imprezy, którą podzielę się publicznie. Na razie napiszę, że byłem zażenowany.
Kiedyś „Gwarki” były imprezą unikatową na skalę Śląska i nie tylko. A teraz? Impreza niczym nie różniąca się od święta każdego miasta, czy nawet dzielnicy. Dobrze, że pochód pozostał taki jaki był. No i był świetny, bardzo dobrze brzmiący koncert Kultu (uwielbiam ten zespół, byłem na ich koncercie wiele razy; po raz pierwszy dawno temu, jeszcze jako nastolatek, bodaj w klubie w krakowskim akademiku). Ale jeśli odejmiemy pochód i koncert gwiazdy, jaki obraz „Gwarków” pozostaje – tandeta i komercja w najgorszym wydaniu, odpustowe budy. I niestety brak pomysłu na unikatowy charakter imprezy.


Ustalenie granic okręgów jednomandatowych, czyli kreatywność burmistrza

Jak wiadomo w poprzedniej kadencji Sejmu dokonaliśmy zmiany ordynacji wyborczej, w wyniku której w kolejnych wyborach samorządowych radni miejscy i gminni wybierani będą w jednomandatowych okręgach wyborczych. Nie było to łatwe, gdyż nawet nasz koalicjant był w tej kwestii dość sceptyczny. Ale udało się!

W samym procesie wprowadzenia okręgów jednomandatowych pozostał tylko jeden szkopuł – trzeba ustalić te granice. Wskazując na pewne zasady ustalania tych granic, ustawa pozostawia to w kompetencji rad gminy.

W ub. piątek na stronie rzędu miejskiego pojawił się projekt takiego podziału autorstwa burmistrza, z informacją o konsultacjach przeprowadzanych wśród mieszkańców. Potrwają one …. aż tydzień!!

Biorąc pod uwagę, że wielu z nas robi sobie wolne od Internetu w weekend, czasu na złożenie uwag pozostaje bardzo niewiele. Chyba o to chodziło, bo układanie okręgów pod swoich kandydatów rzuca się w oczy od razu… Ale o tym, będzie jeszcze czas napisać.

W ciekawy sposób podano te propozycje – do każdego okręgu zamieszczono spis ulic. Brak mapki, która pomogłaby w wypracowaniu sobie stanowiska (samo naniesienie wykazu na mapę zajmuje sporo czasu, o czym miałem okazję się dziś przekonać). Nie ma jeszcze jednej, ważnej informacji – liczby mieszkańców w danym okręgu. Mamy wierzyć na słowo (burmistrzowi), że w każdym okręgu jest ona porównywalna?

Zakładając (teoretycznie), że ukrycie tej informacji mogło być niedopatrzeniem, skontaktowaliśmy się z urzędem miejskim, gdzie uzyskaliśmy informację, że „widocznie burmistrz uznał, że takie informacje są wystarczające” i innych nie uzyskamy! Ciekawe, czy radni je uzyskają przed głosowaniem...

Poniżej zamieszczam pismo, które skierowałem dziś do burmistrza w tej sprawie.




Po wakacjach

Dziś pierwszy raz obie moje córki poszły do tego samego przedszkola. Dla starszej to trzeci rok w tym miejscu, więc odnalazła się tam bez problemu. Młodsza trochę protestowała, ale jestem pewien, że z biegiem dni będzie coraz lepiej.
***
Zakończyły się już dawno wakacje polityków – krajowych, jak i lokalnych. W ub. tygodniu na sesji rady powiatu głosowano wniosek o odwołanie starosty i zarządu powiatu. Jak wiadomo od grudnia grupa większościowa pod kierunkiem Inicjatywy Obywatelskiej ma większość, która jest w stanie paraliżować prace Zarządu, ale niewystarczającą do jego odwołania. W ciągu minionych ośmiu miesięcy trwały zabiegi, aby przekonać na swoją stronę jeszcze dwóch radnych, padało mnóstwo buńczucznych zapowiedzi o tym, kiedy to starosta zostanie odwołany.
Głosowanie pokazało, że opozycja wobec pani starosty ma 13 głosów i nie ma szans, aby przybył choć jeden (do odwołania potrzeba 15 głosów). Pozostaje pytanie, czy owa trzynastka pozwoli Zarządowi normalnie pracować.



Wizyta minister edukacji narodowej

Wczoraj wraz z minister edukacji narodowej Krystyną Szumilas byliśmy w trzech placówkach edukacyjnych naszego powiatu. Rozpoczęliśmy od udziału w lekcji klasy sześciolatków w szkole podstawowej nr 3 w Tarnowskich Górach. Takiego wyboru dokonałem nieprzypadkowo – wielokrotnie słyszałem od rodziców tej klasy rewelacyjne głosy zadowolenia ze szkoły. Najpierw obejrzeliśmy zajęcia dzieciaków, później pani minister miała okazję wymienić uwagi z rodzicami. Wielu podkreślało, że rok temu mieli wiele wątpliwości, ale teraz są bardzo zadowoleni, że posłali swoje dzieci do szkoły w wieku sześciu lat. Cieszyli się z postępów dzieciaków, komplementowali pracę szkoły i nauczycielek.
Dyrektor szkoły poinformowała nas także o wynikach testów, które przeprowadzono właśnie w trzech klasach pierwszych w tej szkole. Najlepiej wypadły sześciolatki. To nie przypadek. Minister przywołała badania przeprowadzone niedawno w trzecich klasach ponad osiemdziesięciu szkół w Polsce. Te, które poszły do szkoły jako sześciolatki wypadają o wiele lepiej (i to jeszcze sześciolatki „styczniowe” wyraźnie pokonują siedmiolatki „grudniowe”). To normalna sprawa. Sześcioletnie dziecko jest chłonne wiedzy, chce się uczyć. Ale w przedszkolu zaczyna się zwyczajnie nudzić, przestaje się angażować w rzeczy, które są już dla niego zbyt dziecinne. Taką postawę często przenoszą na szkołę, stąd lepsze wyniki sześciolatków.
Akcja „Ratujmy Maluchy” narobiła wiele złego. Wytwarzała się absurdalną wizję końca dzieciństwa przy rozpoczęciu szkoły. Nauka jest naturalną, najważniejszą częścią dzieciństwa. Wszyscy chwalą podstawę programową dla sześciolatków. Edukacja tych dzieciaków odbywa się zarówno w klasach z ławkami, jak i takich, jakie pamiętają z przedszkola. Przejście z przedszkola do szkoły powinno być płynne. Pozostawianie sześciolatka w przedszkolu to robienie mu krzywdy.
Szkoda, że samorządy słabiutko włączają się w promowanie szkolnej edukacji sześciolatków (na którą dostają przecież subwencję). W dużej mierze tę robotę wykonują za nich zadowoleni rodzice sześciolatków.
***
Wczoraj odwiedziliśmy jeszcze przedszkole „Bajkowe Wzgórze” i Zespół Szkolno-Przedszkolny w Potępie.




Po weekendzie...

Wolne dni spędzone trochę na pracach ogrodowych, trochę w świerklanieckim parku z córkami, oczywiście także na obejrzeniu ćwierćfinałowych meczów EURO.
W niedzielę także na kaletańskim torze speedrowerowym (wysoka wygrana gospodarzy z klubem z Zielonej Góry) i na bardzo sympatycznym festynie w Brynicy, organizowanym w ramach Dni Miasteczka Śląskiego.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |