Pytanie za 10 punktów

Pytam, gdyż nie mam pojęcia – co to jest? Zdjęcie zrobiłem na nowym placu (właściwie „placyku”) zabaw na Osadzie Jana. Tarnogórskie place zabaw generalnie nie oszałamiają (o tym pozwolę sobie jeszcze wkrótce napisać), pojechałem jednak z córkami na Osadę z pewną nadzieją, że może z powodu zbliżających się wyborów samorządowych coś się w tej kwestii zmieni. Nadzieja okazała się płonna, pozostało zdumienie.

Co to do cholery jest? Pierwsza możliwość - niedokończona zjeżdżalnia lub schody? W takim razie nie należało wpuszczać tam dzieci! Druga ewentualność – tak ma być i to jakiś dziwna koncepcja quasi zjeżdżalni. Tym bardziej nie należy na nią wpuszczać dzieci – jest b. niebezpieczna!

Ktoś to odebrał?

Jeżeli ktoś zna pytanie na odpowiedź, co to za dziwoląg proszę o informację - tomasz@glogowski.pl.

Jeżeli nadal to zagrażające bezpieczeństwu dzieciaków urządzenie będzie stało niezmienione, niezbędne chyba będzie poinformowanie służb nadzoru budowlanego.

PS.

Na tym nowym placyku generalnie nie ma zbyt wielu urządzeń. Poza dziwolągiem na zdjęciu najwięcej uwag mam do „piramidy” do wspinania z lin. Tarnogórzanie już się przekonali, że nadzór nad dużymi inwestycjami (patrz „Krakowska”) przerasta obecnego burmistrza. Ale z malutkim placem zabaw to już chyba można było sobie poradzić? Przecież przed odbiorem należało nakazać wykonawcy wprowadzenie niezbędnych poprawek. Mam nadzieję, że zostaną one wykonane wkrótce. A jeśli nikt z władz miasta nie będzie wiedział, co jest nie tak z tym urządzeniem do wspinania, chętnie zajrzę do ratusza z moją czteroletnią córką, która klarownie to wyjaśni. Podczas naszej pierwszej wizyty na tym placu zabaw mankamenty (dla ułatwienia podam, że dwa) dostrzegła natychmiast.




W Kaletach o karetkach

Dzisiaj pozytywnie zaskoczyła poranna rześkość powietrza - tylko 22 C, aż chciało się pracować!
Z samego rana jechałem z wicewojewodą śląskim Andrzejem Pilotem do Kalet, na spotkanie dotyczące karetek pogotowia ratunkowego. Powiat tarnogórski od początku przyszłego roku będzie jeszcze lepiej, niż obecnie zabezpieczony pod względem ratownictwa medycznego. W tej chwili w naszym powiecie operuje pięć karetek, od przyszłego roku będzie ich sześć - jedna zostanie przeniesiona z Zabrza. To niesamowita rzecz, jedyny taki przykład w województwie śląskim powiększenia liczby karetek w danym powiecie.
Wojewoda śląski opracował nowy plan organizacji ratownictwa medycznego, który zostanie przesłany do akceptacji ministra zdrowia. Jestem przekonany, że merytoryczne argumenty przedstawione przez wojewodę zostaną przyjęte przez ministra, niemniej podczas spotkania z burmistrzem i kaletańskimi radnymi rozmawialiśmy o ewentualnej potrzebie wsparcia tego pomysłu w ministerstwie. Profilaktycznie pogadam na ten temat z wiceministrem na sierpniowym posiedzeniu Sejmu.
***
Z wielkim zdumieniem przyjąłem informację, że niektórzy protestują przeciwko planom nowej, racjonalnej dyslokacji karetek pogotowia w naszym powiecie. W tej chwili wygląda to tak, że te pięć karetek stacjonuje praktycznie w jednym zakątku powiatu – w Tarnowskich Górach i Radzionkowie. Każdy, kto zna mapę powiatu przyzna, że to zupełnie bez sensu. Karetki obsługują cały obszar powiatu, jeżdżą do Kalet, czy Krupskiego Młyna. Po zwiększeniu liczby karetek, od 1 stycznia dwie mają pozostać w Radzionkowie, dwie w Tarnowskich Górach, po jednej w Kaletach i Tworogu. Logiczne, zrozumiałe i oczywiste (dla każdego znającego mapę powiatu tarnogórskiego). Okazuje się, że nie dla wszystkich. Nie dla Inicjatywy Obywatelskiej Powiatu Tarnogórskiego. Trudno powiedzieć, czy słońce za bardzo przygrzało w tarnogórskim ratuszu, czy kimś już całkiem zawładnęła nienawiść do przeciwników politycznych i strach przed perspektywą utraty władzy w Tarnowskich Górach. Zwiększenie liczby karetek w powiecie i ich racjonalne rozmieszczenie próbują przedstawić jako zagrożenie bezpieczeństwa tarnogórzan. To już nie tylko szczyt hipokryzji, ale całkowita utrata moralnego prawa do sprawowania funkcji publicznych.
Jestem zażenowany postawą Burmistrza Tarnowskich Gór i jego „oddanych” radnych w tej kwestii.
Po prostu wstyd.


Wokół „Quartex-u”

W ostatnich dniach, jak już kiedyś wspominałem, w pracach mojego biura poselskiego wiele miejsca zajmuje kwestia „Quartex-u”. Po tym jak zarządca firmy wyjechał i brak jest z nim kontaktu, pracownice firmy zwróciły się do mnie z prośbą o pomoc. Ich sytuacja jest o tyle skomplikowana, że nie tylko od maja pozostają bez wynagrodzeń, ale nie dostały wypowiedzeń ani świadectw pracy, co uniemożliwia im np. uzyskanie zasiłku z PUP.
Do pomocy paniom oddelegowałem zatrudnianego w biurze poselskim prawnika. Złożone zostały już do sądu pozwy o wypłatę zaległego wynagrodzenia. W najbliższym czasie wysłane zostaną również indywidualne wnioski pracowników o wypłatę zaliczki na poczet należnych świadczeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych z tytułu niezaspokojonych przez pracodawcę roszczeń.
Pracownicy mojego biura oraz prawnik są w stałym kontakcie z pracownikami „Quartexu”, przedstawiając na bieżąco różne potencjalne działania. Jeżeli będzie taka decyzja mogą zostać przygotowane wnioski o rozwiązanie umowy o pracę przez pracownika bez wypowiedzenia (na podstawie zapisu Kodeksu Pracy, mówiący o takiej możliwości z powodu dopuszczenia się przez pracodawcę ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków, np. uporczywego uchylania się od wypłacania comiesięcznych wynagrodzeń) oraz pozwy do sądu pracy o wydanie świadectwa pracy.
Inną opcją może być złożenie przez pracowników, jako wierzycieli firmy, wniosku o jej upadłość i wyznaczenie kuratora, który zabezpieczyłby majątek na potrzeby wierzycieli.
Mam nadzieję, że któreś z rozwiązań przyniesie pozytywne efekty.



Zapytanie do MEN w sprawie Centrum Edukacji Ekonomiczno – Handlowej

Zapytanie do MEN w sprawie Centrum Edukacji Ekonomiczno – Handlowej im. Karola Goduli w Tarnowskich Górach




Upalnie (biurowo i koncertowo)

Gorąco, ale przecież tak powinno być latem. Nasz maluszek trochę stęka na takie upały. Pewnie nieźle się zdziwi, jak spadnie śnieg...

Rano jechałem na chwilę do burmistrza Kalet i w obie strony mijałem bardzo liczne grupy pielgrzymki rybnickiej. Wielki podziw dla pątników, za trud pielgrzymki w taki upał.
***
Budynek, w którym mam biuro ma grube mury, więc nie jest aż tak źle. Większość zaległych spraw udało się już zrobić, w przyszłym tygodniu jeszcze kilka spotkań i na urlop będzie można pojechać z przekonaniem, że nikt nie czeka na spotkanie, a interwencje itp. są w realizacji.
***
A teraz klikam sobie na OFF Festivalu w Katowicach. Też było upalnie, ale słoneczko już zaszło i nastał przyjemny chłód. Nie znam zbyt dobrze muzyki, jaka dominuje na tym festiwalu (indie-rock i przeróżne eksperymenty), ale staram się na niego co jakiś czas zaglądać, choćby po to, by poszerzyć muzyczne horyzonty. Zdarzają się tu niesamowite i zaskakujące przeżycia - np. koncert duetu perkusisty i wokalistki (bardzo fajny). Pierwszy raz byłem na OFF-ie już parę lat temu i z podziwem obserwuję jak Artur Rojek stworzył i rozwija nadal wielki festiwal niekomercyjnej muzyki. Jego renoma dawno wyszła poza granice Polski - cały czas słyszę wokół język angielski, czeski, rosyjski.
Przy okazji mała ciekawostka, przykład ograniczenia horyzontów: Artur Rojek musiał wyjść z festiwalem z rodzinnych Mysłowic, bo jego władze nie chciały wspierać festiwalu kwotą o równoważności kosztów budowy 100 m chodnika i w ogóle dawały do zrozumienia, że festiwalu nie potrzebują. OFF prawie trafił do Wrocławia, w ostatniej chwili na szczęście zdecydowały się go przygarnąć Katowice.


Jak przetrwać upał...?

Na szczęście jutro ma być chłodniej...
Zaczęła się czterotygodniowa przerwa w obradach Sejmu - 2 tygodnie spędzę w domu, kolejne dwa nad Bałtykiem. Najważniejsze, że z rodziną :); dziś odbieram z obozu zuchowego najstarsze dziecko - moja dzielna sześciolatka była dwa tygodnie bez rodziców (my stęskniliśmy się bardzo, ciekawe, czy ona też? ).
***
Oczywiście jeszcze całkiem nie leniuchuję (przypadłość pracoholików? ).
Biuro poselskie pracuje normalnie, w tym tygodniu powinno udać się nadrobić wszystkie zaległości w spotkaniach i korespondencji.
Dużo starań pracownicy mojego biura przykładają ostatnio sprawie pracowników Quartexu. Bardzo dziwna sytuacja ma miejsce wokół tej firmy - zarządca zniknął, a pracownice zostały już kolejny miesiąc bez wypłat, ale również bez świadectw pracy. Zatrudniony przeze mnie prawnik przygotowuje pozew zbiorowy w tej sprawie.

Sprawdzę dziś na jakim etapie są te działania, po czym ... chyba wyślę pracowników do domu, żeby jakoś te tropikalne upały przeżyli.


Jeszcze nie wakacje

Piękna i gorąca aura na dworze, ale parlamentarnych wakacji jeszcze nie ma. Posiedzenie Sejmu rozpoczęło się dziś porannymi głosowaniami i potrwa do piątku. Wychodziłem dziś z domu po 4 rano, i po raz drugi z rzędu jestem w Sejmie w dniu urodzin młodszej córki. Ale życzenia złożyłem jej już telefonicznie, a nieobecność nadrobię w weekend.
***
W ostatnich dniach działo się dużo. Sporo wydarzeń związanych było z akcesją Chorwacji do UE; m.in. gościłem w Krakowie wiceprzewodniczącego Saboru (chorwackiego parlamentu), który przybył na galę organizowaną przez Konsulat Honorowy Republiki Chorwacji w Krakowie. Była okazja do ciekawych rozmów.
***
Niedawno odwiedziło mnie kilkoro koleżanek i kolegów "z pracy" - posłanki i posłowie, pośród nich jeden z wiceministrów. Przyjechali głównie zobaczyć mojego małego Stasia, ale oczywiście pokazałem im też miasto. Sztolnia bardzo się podobała, możliwości spędzenia czasu w piątkowy wieczór także:)
Przeszliśmy też ul. Krakowską. Koledzy długo nie chcieli mi uwierzyć, że to nowa inwestycja, a usterki nie są wynikiem paroletniej eksploatacji.
"Miasto za to zapłaciło? Czemu nie zgłaszacie tego do prokuratury? Przecież to przewał!" - usłyszałem.
I jeszcze jedno pytanie: "Czemu nie robicie referendum odwołujące burmistrza? Przecież po takiej fuszerce powinno się udać".

Dobre pytanie....

***
Wykorzystując pogodę przeprowadzam trochę remontów w domu (niedawne opady wykazały pewne mankamenty). Sporo prac zostało już wykonanych, ale chyba niestety czeka mnie jeszcze wymiana blachy na dachu.
Szczęśliwie udaje się też spędzić trochę czasu z rodziną - głównie z młodszą córką, bo starsza jest na obozie zuchowym, no a małemu synowi mamy jeszcze nikt nie jest w stanie zastąpić.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |