Posiedzenia Komisji

Dziś, choć to tydzień bez posiedzenia Sejmu, zajęcia na Wiejskiej. Rano posiedzenie Podkomisji stałej do spraw Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2014-2020. Zamknięte dla mediów, więc o szczegółach pisać nie będę, ale wspomnę tylko, że mieliśmy okazję poznać niezmiernie ciekawe kulisy negocjacji budżetu europejskiego, które wchodzą w decyzującą - miejmy nadzieję - fazę.
Teraz cotygodniowe posiedzenie Komisji ds. Unii Europejskiej na temat bieżących dyrektyw rozpatrywanych na forum instytucji europejskich i polskiego stanowiska wobec nich.
Na korytarzach dziennikarze pytają jeszcze o związki partnerskie. Pomału przebija się świadomość, że problemy osób pozostających w związkach nieformalnych można i należy rozwiązać zmieniając poszczególne ustawy (jak mówił o tym wczoraj Prezydent), a nie tworząc instytucje paramałżeńskie.
We wczorajszym wpisie na tglogowski.blog.onet.pl napisałem o politycznych przyczynach zamieszania wokół tego tematu. Zapraszam do lektury.



I tak, trochę nieoczekiwanie zostałem konserwatystą…

Dziwne czasy – okazuje się, że sprzeciw wobec pomysłu stworzenia „paramałżeńskiej” instytucji tzw. związku partnerskiego, to wg niektórych skrajnie konserwatywna postawa.
Dziwne, dziwne, przedziwne… Mnie się wydaje raczej, że związki partnerskie to pomysł skrajnie lewicowy, który odrzucają także osoby o przekonaniach centrowych…
Ale skończmy dyskusję o nazewnictwie.

Nigdy nie czułem takie wsparcia, jak w tym tygodniu, kiedy przyszło mi toczyć dyskusje na ten temat – w Internecie, czy też mediach bardziej tradycyjnych (wczoraj TVN 24, dziś TVP, pojutrze bodaj TV Silesia).
Bardzo, bardzo dziękuję za tak wiele wyrazów poparcia i sympatii, często z bardzo niespodziewanych stron.



Po burzliwym głosowaniu

Wczoraj dość burzliwie w Sejmie podczas głosowań projektów dotyczących tzw. związków partnerskich. Z pełnym przekonaniem głosowałem za ich odrzuceniem (więcej piszę o tym na tglogowski.blog.onet.pl).

Dziś zupełnie inny dzień-spędzony na porządkach w domu, a wieczorem, już po zmroku, ze starszą córką sanki w parku. Miałem stracha jak puszczałem ją samą z największej górki, ale okazało się, że dla małej bystrzachy wystarczyła jedna instrukcja, aby nauczyć się skręcać sankami.


Zimowy czas

Zima w pełni, ale czas świąteczny pomału niknie już w zakamarkach pamięci.
Od dzisiaj (wczoraj, bo piszę około północy) trwa posiedzenie Sejmu – w porządku m.in. głosowanie poprawek Senatu do budżetu państwa, dyskusja nad wotum nieufności wobec ministra zdrowia, czy też dyskusja nad zmianami w ustawach spółdzielczych.
Wieczorem przeszedłem się Traktem Królewskim na Stare Miasto, zobaczyć jeszcze świąteczny wystrój. Warszawa jest udekorowana przepięknie (są nowe dekoracje, te z poprzednich lat trafiły do peryferyjnych dzielnic), a teraz pokryta śniegiem wygląda bajecznie.
Obiektywnie trzeba dodać, że wystrój Tarnowskich Gór też może się podobać.
Na przełomie roku trochę jeździłem też ze starszą córką córkę wieczorami po mieście oglądając dekoracje w ogrodach domków – uznaliśmy, że najbardziej podobało nam się w Reptach.



Wieści z miasta

W miniony piątek w Pałacu w Rybnej propagandowa impreza – kilka gmin z okolicy podpisało z pompą porozumienie o współpracy. Nie mam zamiaru kpić z porozumienia i deklaracji współpracy, bo to cenna rzecz, ale ciekawy był klucz zaproszonych – do inicjatywy poproszono „samych swoich”. Jeśli ktoś czasem kontestuje pomysły pana burmistrza Czecha, o porozumieniu nic nie wiedział. Przypomniało mi się, jak w 2010 r., kiedy byłem w ratuszu pogratulować burmistrzowi wygranej, powiedziałem: „Twoją największą wadą jest to, że dzielisz ludzi na wrogów i przyjaciół; nie ma stanów pośrednich”. Co ciekawe Arkadiusz Czech przyznał mi, że tak było, ale zapewnił, że to się zmieniło.
***
A kurs miasta na podgryzanie powiatu trwa. Wczoraj niezwykle ciekawsza informacja – Arkadiusz Czech z dwoma wójtami ruszył w tour po powiecie lublinieckim. Namawiać, aby odwołać starostę tarnogórskiego z reprezentacji naszego powiatu w subregionie gliwicko-bytomskim. Starosta została wybrana przez samorządy naszego powiatu tuż przed Świętami. Ponoć drzwi trzaskały wówczas w ratuszu, że hej! Teraz, widząc, że większość wójtów powiatu tarnogórskiego nie popiera kursu burmistrza Czecha na totalną walkę ze starostwem, zaczął on szukać wsparcia do walki ze starostą poza powiatem.
ŻENADA !!! Nie pierze się brudów na zewnątrz.
***
Drwiło sobie wielu, także ja, w minionych latach z tego, że burmistrz Czech zatrudnił „wizażystę” – czyli człowieka od propagandy. Ale co by nie mówić, wówczas materiały miejskie jakoś wyglądały. „Wizażysty” zabrakło i burmistrz chyba sam musiał napisać wywiad-rzekę ze sobą, który ukazał się w grudniu w „Gwarku”. Wyszło … wesoło. W sumie, to świetny materiał do wykorzystania przez przeciwników burmistrza Czecha.




Poświąteczny czas

Przełom grudnia i stycznia minął sympatycznie – święta, Nowy Rok, jeszcze moje urodziny po drodze, spędzone na miejscu, w gronie rodzinnym. Odpowiedź najstarszej córki na moje pytanie, czy jestem już stary. „Nie jesteś stary. Ale jak my będziemy miały 10 lat i będziemy chodziły do szkoły, to trochę stary już będziesz!”
Przy okazji urodzin ciekawe słowa wygłoszone przez zacnego tarnogórzanina: „Życzę panu, żeby ci, którzy podpinają się pod pana działania i na nich m.in. budują swoją pozycję, jeśli już nie stać ich na powiedzenie >dziękuję<, chociaż Pana nie krytykowali”.
Aż tyle nie oczekujmy, nie można mieć wszystkiego : ))))
***
Czas miłej przerwy minął szybko, zdążyliśmy wrócić do pracy, kończy się właśnie dwudniowe posiedzenie Sejmu i za chwilę powrót do domu.



Święta tuż, tuż...

Weekend tuż przed Wigilią to świetne rozwiązanie! Można wreszcie zwolnić obroty. W tym roku jakoś udało mi się przygotować wszystko z wyprzedzeniem - choinki ustrojone, prezenty spakowane.
Było parę sympatycznych spotkań przedświątecznych, ostatnie dziś w Kaletach-Drutarni, w gronie speedrowerowców.
Ze wszystkich najbardziej zapadły mi w pamięci jasełka w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Wojsce. Przed nimi trochę porozmawiałem z dyrektorką ośrodka, siostrą Urszulą Mroczek. Opowieści o pracy z chłopcami niedostosowanymi społecznie zrobiły na mnie duże wrażenie. Była m.in. historia o tym, jak siostra zawiozła podopiecznego na wizytę do jego matki, która odbywa karę w lublinieckim więzieniu, na pierwsze ich spotkanie od 2,5 roku (wcześniej chłopiec był w domu dziecka, gdzie nikt nie wpadł na pomysł zawiezienia go na spotkanie z matką...).
Takie historie powodują, że natychmiast bledną nasze codzienne problemy.
****
I jeszcze jedna ciekawostka przedświąteczna. Moja żona dowiedziała się, że przed Świętami kasa pierwszeństwa dla kobiet w ciąży w Tesco nie funkcjonuje, gdyż wtedy (cytat za pracownicą sklepu) "ludzie w Tesco robią zakupy" !!!!
Pani gratuluję klarownej argumentacji, ciekawy jestem zdania kierownictwa firmy.


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |