Rozmowy w pociągu

W tym tygodniu posiedzenie Sejmu już od wtorku. A jeszcze w sobotę powinienem być na konwencji Platformy Obywatelskiej w Gdańsku. Tydzień więc strasznie pracowity i na dodatek w takim upale. Dziś miałem nawet pomysł, żeby przynieść na posiedzenie sejmowej Komisji ds. Unii europejskiej termometr, bo mimo otwartych drzwi i okien (taka ciekawa forma klimatyzacji) byłem przekonany, że temperatura na sali pewnie będzie ok 25-28 stopni. Za to temperatura dyskusji łagodniejsza, bo polskie przygotowania do Prezydencji w Radzie UE przebiegają bardzo dobrze, priorytety przyjęte, wszystko gotowe.
We wtorek do Warszawy jechałem pociągiem z Zawiercia. Na dworcu w tym mieście spędziłem pół godziny, bo cały czas mam nawyk planowania dłuższego czasu dojazdu z Tarnowskich Gór. Może podświadomie wierzę w to, co mówią w różnych mediach, że kiepsko u nas z budową dróg? A tu i obwodnica Siewierza dawno oddana, a na wysokości Pyrzowic oddany wiadukt, z którego pięknie widać, jak szybko przebiega budowa autostrady A1.
***
W pociągu spotkałem rektora Uniwersytetu Śląskiego prof. Wiesława Banysia. Znamy się z dawnych czasów, rektor był dziekanem Wydziału Filologicvznego, kiedy ja aktywnie działałem w samorządzie studenckim, potem jako prorektor m.in. wręczał mi dyplom doktora.
Porozmawialiśmy sobie o wielu rzeczach, m.in. o komleksowej reformie szkolnictwa wyższego, którą niedawno przyjął Sejm (rektor jechał właśnie na posiedzenie senackiej komisji pracującej nad tą ustawą).
Miło było mi słyszeć, że profesor poztywnie oceniał kierunek przyjmowanych zmian, zakładający m.in. konieczność większego reagowania uczelni na to, co dzieje się wokół nich - rynek pracy, gospodarkę itp.
Wielu naukowców kontestuje kierunek naszej reformy. Rozmawiałem o tym jakiś czas temu w Warszawie z moim dawnym wykładowcą, obecnie profesorem pracującym w Uniwersytecie Warszawskim. Następująco wyjaśnił mi on przyczynę tejże niechęci: "Protestują, bo wprowadzacie dobre zmiany, które zmuszą do roboty najbardziej skostniałe, a jednocześnie zadowolone z siebie struktury akademickie".


Piknik europejski




O politykierstwie na zebraniach dzielnicowych

Na zebraniach rad dzielnic większość pytań mieszkańców dotyczy bieżących spraw dzielnicy – dróg, placów zabaw, kanalizacji. W Tarnowskich Górach utarł się też dobry zwyczaj, że samorządowcy i politycy na takich spotkaniach nie toczą między sobą politycznych wojenek, ale odpowiadają na pytania mieszkańców. W tym roku z tej konwencji wyłamywał się kolega radny Tomasz. Może dlatego, że wcześniej w takich zebraniach chyba nie uczestniczył?
Jak już pisałem, na spotkaniu w Bobrownikach radny Tomasz wpadł na pomysł obrony bandytów nazywających się kibicami. Cóż…
W Starych Tarnowicach przeszedł samego siebie. Wymyślił mianowicie, aby poinformować zebranych, że program budowy w Polsce „Orlików” jest w ogóle do niczego. W zawiły sposób próbował wykazać, że budżet państwa na budowę „Orlików” daje tylko 1% kwoty przeznaczanej na ten program (podpierał się faktem, że samorządy od swoich inwestycji płacą podatek VAT, więc dotacja rządowa w jakiś sposób wraca do kasy państwa).
Nonsens argumentacj polegał na tym, że parę dni przed zebraniem w Starych Tarnowicach oddano kolejnego w naszym mieście „Orlika”. Koszt budowy obiektu (wszystkie kwoty podaję za prasą) wyniósł 1,4 mln, a czego miasto od Ministerstwa Sportu dostało 500 tys., a od Marszałka Województwa 333 tys. A tu wychodzi chłopak i mówi, że państwo ściemnia, że to propaganda PO, że to samorządy same budują Orliki, a państwo nic nie daje! Po co więc gminy i miasta (w tym nasze) zabiegałyby o udział w tym programie ?!?
Oczywiście, że samorządy płacą VAT od inwestycji (nie od wczoraj, nie ten rząd tak ustalił). Tylko, że gdyby Tarnowskie Góry zbudowały to boisko tylko ze swoich środków, przecież zapłaciłoby taki sam VAT! Kosztowałoby to nasze miasto 1,4 mln. Dzięki programowi budowy „Orlików” kosztuje jedynie 567 tys.
Po co więc bredzić o tym, że państwo daje na „Orliki” jedynie 1% środków? Kolegę Tomasza znam z dawnych czasów. Pamiętam jak w 2005 r., kiedy zostałem wybrany posłem, w bardzo emocjonalny sposób przekonywał mnie do tego, że Platforma powinna zawrzeć koalicję z PiS-em. Bardzo był wówczas zafascynowany postacią i poglądami Jarosława Kaczyńskiego i chyba mu to zostało. Pewnie dlatego za Prezesem broni kiboli. A z krytyką „Orlików” to chyba nawet przed Prezesa wychodzi…
PS.
Po zebraniu w Starych Tarnowicach trochę pogadałem z kolegą radnym o różnych rzeczach. Zadał mi m.in. pytanie, które słyszę bardzo często – czy w Sejmie normalnie rozmawiamy z posłami PiS-u. Akurat w jego wydaniu to pytanie zaskoczyło mnie bardzo. Przecież chyba nikt z posłów PiSu nie wpadłby na pomysł demagogicznego krytykowania programu „Orlików” na zebraniu dzielnicowym. Żaden też z nich (a znam i rozmawiam z wieloma posłami PiS-u) nie jest tak pełen gorących emocji, nabuzowania wręcz, w totalnej krytyce rządu, nawet w prywatnej rozmowie.
Na koniec Tomasz stwierdził (z dostrzegalnym żalem), że Platforma wygra tegoroczne wybory, a ja nie mam wyborczej konkurencji w Tarnowskich Górach (czy w tej wypowiedzi był również żal, czy nie, trudno mi powiedzieć).


Ostatnia niedziela maja

W ostatnich dwóch latach akurat na przełomie maja i czerwca jeżdziliśmy z rodziną nad Bałtyk na urlop. Nie byłem więc dwa razy na pielgrzymce do Piekar Śląskich i okazało się, że ... dość istotnie zmieniła się trasa, która podążamy z kościoła Piotra i Pawła do piekarskiej bazyliki. Ale poza tym, wszystko tak jak co roku.
Po powrocie do domu próbowałem odespać wczesne wstawanie, ale córka zapamiętała, że obiecałem jej festyn z dmuchanym zamkiem. Znaleźliśmy taki w Zbrosławicach. Zamki były dwa, więc dziewczynki były zadowolone. Dla mnie atrakcją był konkurs paitball'a. Militaryzm nigdy mnie nie pociągał, więc na 10 strzałów strąciłem tylko jeden kubek. Wójt Zbrosławic był nieco lepszy.


Piątkowe spotkania

Wczoraj po powrocie z Warszawy, intensywny program. Najpierw piknik w przedszkolu naszej starszej córki "Bajkowym wzgórzu". Deszcze łaskawie poczekał do jego zakończenia i nie zniweczył dużego wysiłku przygotowawczego.

Później obchody Dnia Matki orgaznizowane przez stowarzyszenie "Serdeczni", które jest dla wszystkich wzorem właśnie serdeczności i miłości.

Na koniec zebranie mieszkańców w Zbrosławicach. Po zebraniu nowa pani sołtys zaprosiła na kawę. Przy okazji, ku mojemu zdumieniu, "załapałem" się jeszcze na ... zwiedzanie bunkra!

Wstyd przyznać, ale nie wiedziałem, że mamy w okolicy tak świetnie utrzymany obiekt militarny. Polecam http://www.bunkiermajora.pl/.




Zebrania sołecko-dzielnicowe

W ostatnich tygodniach uczestniczyłem w wielu zebraniach wyborczych rad sołeckich i dzielnicowych w naszym powiecie (kilka jeszcze przede mną). Bardzo lubię i cenię sobie takie spotkania z ludźmi, dlatego chętnie korzystałem z tej sposobności.
Na spotkaniu w Wieszowej działacz SLD w nieco chaotycznym wystąpieniu „pojechał” znanym tekstem, o tym, jak to rząd PO „nic nie robi”. Moja uwaga o tym, że taka wypowiedź świadczy o „intelektualnym lenistwie” wywołała gromkie oklaski, co na tego typu zebraniach nie jest częstą sytuacją. Pozytywnie mnie to podbudowało.
W wielu sołectwach Zbrosławic i Świerklańca pozytywnie zaskoczyła duża frekwencja. W Tarnowskich Górach było trochę słabiej; może zdecydował nieco późniejszy, niż zwykle termin zebrań wyborczych – wiosenno-letnia aura zachęca wszak bardziej do prac ogrodowych, a nie do uczestnictwa w zebraniach.
Więcej osób było tam, gdzie toczyła się wyraźna rywalizacja – np. w Radzie Dzielnicy Stare Tarnowice, gdzie nowym Przewodniczącym został młody, wykształcony człowiek, który pokonał poprzedniego Przewodniczącego … jednym głosem!
Dość niebezpieczna sytuacja miała miejsce przed tymi wyborami – ustępujący Przewodniczący zgłosił komplet kandydatów do komisji skrutacyjnej. Dobrym, szeroko stosowanym zwyczajem jest, aby w komisjach skrutacyjnych byli przedstawiciele wszystkich stron biorących udział w wyborach. Nieśmiało próbowaliśmy – ja i burmistrz (zgodnie!! ) – zasugerować Przewodniczącemu, aby jedną osobę z komisji skrutacyjnej wycofać. Ten się nie zgodził i skład komisji musiał zostać przegłosowany. Szczęśliwie okazał się pluralistyczny. I dobrze, bo co by się działo, przy tak wyrównanej walce, gdyby głosy liczyła tylko jedna ekipa??



Wizyta minister Elżbiety Bieńkowskiej

Jak wiadomo nasze miasto dzięki środkom unijnym realizuje budowę kanalizacji oraz oczyszczalni ścieków. Realizację inwestycji ostatnio mam nawet okazję widzieć i słyszeć przez okno. „K….a, ch…u, jakżeś to ciął” – wymiana opinii nt. wykonanej pracy przez panów fachowców z ubiegłej soboty.

Takie żartobliwe wprowadzenie. Oczywiście inwestycja postępuje naprzód. Dziś miałem okazję zobaczyć ją wraz z minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską oraz jej zastępcą Adamem Ździebło, którzy przyjechali do Tarnowskich Gór i Miasteczka Śląskiego na moje zaproszenie.

Mieliśmy okazję zobaczyć inwestycję, o której tak często z minister Elżbietą rozmawiałem – u niej w ministerstwie, w Sejmie, czy podczas piątkowych powrotów z Warszawy, kiedy to szczególnie często zdarza nam się spotykać. To ciekawe doświadczenie – kiedy nazwy zadania i liczby można skonfrontować z realną budową.

Wizyta udana – zostaliśmy oprowadzeni po nowych budynkach oczyszczalni, a burmistrz zaprosił panią minister na rychłe otwarcie obiektu.





strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |