dawno, dawno, dawno

Oj dawno tu nie byłam, ale kiedy wieczorem uporam się już z wszystkimi obowiązkami to mam „komputerowstręt”. Widok klawiatury ma wtedy dla mnie właściwości depresyjne. Ale dziś się przełamałam i zrelacjonuje co się przez ten miesiąc działo.

Dużo czasu zajmuje mi przygotowanie do wykładów, które prowadzę dla studentów Akademii Polonijnej. Również dużo czasu zajmuje mi przygotowanie do wykładów dla pielęgniarek na kursach pielęgniarstwa środowiskowego. A żeby wkłady były treściwe i wartościowe to naprawdę przygotowania zajmują duuuuuuuuuużo czasu, tym bardziej że wykłady są popierane zrobionymi prze zemnie prezentacjami multimedialnymi. Niektóre wykłady jako prace zaliczeniowe przygotowują studenci. Poziom ich jest różny. Są prace takie sobie, ale są i takie, które swoją treścią
i profesjonalizmem naprawdę powalają.
Trzy soboty i i niedziele w miesiącu zajmuje mi kurs dla pielęgniarek opieki paliatywnej, którego jestem uczestnikiem. Kurs odbywa się w Katowicach, więc i dojazd to czas, który trzeba poświęcić.

Z moim współpracownikiem, pielęgniarzem Darkiem, szkolimy z udzielania pierwszej pomocy „nie urazowej”. Najmilsze było szkolenie w ....................... przedszkolu u 5 i 6 latków.
Dzieciaczki są super. I one naprawdę z radością wykonywały wszystko o co poprosiliśmy. Pokaz dostosowaliśmy do ich wieku i teraz maluchy wiedzą pod jaki numer mają dzwonić, co powiedzieć aby zostały potraktowane poważnie przez osobę odbierającą telefon w centrum ratunkowym lub pogotowiu. Wspaniale im szło układanie osoby nieprzytomnej oddychającej (a nauczyli się to sprawdzać ) w pozycji bocznej bezpiecznej, wiedzą co to oddechy ratownicze i jak uciskać klatkę piersiową. Nawet jeśli same tego nie zrobią, to na pewno będą umiały zmobilizować dorosłego do udzielenia pomocy a nie omijania osoby poszkodowanej szerokim łukiem.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image


Autorką zdjęć jest jedna z wychowawczyń. Dziękujemy za ich udostępnienie.


Obecnie jestem na końcówce przygotowań do koncertu charytatywnego „Bukiet nadziei'.
Dołączam plakat oraz

ZAPRASZAM SERDECZNIE DO SYMPATYCZNEJ ZABAWY.

Image
W trakcie koncertu przewiduje też pewną niespodziankę o której nie ma mowy na plakacie. Myślę, że jeszcze przypomnę o koncercie w przyszłym tygodniu.


Dlaczego tak się dzieje ?????

Dlaczego to musi się dziać ??? http://www.nowakadriana.blog.interia.pl/

Ja chcę być optymiską i głęboko wierze,że wszystko ułoży sie dobrze.Trzymam kciuki i modlę się o szczęśliwe zakończenie oraz o ulgę dla wszystkich chorych.

O Adzie słów kilka

 

Pamiętacie nasze akcje dla Ady Nowak??? Sporo osób i organizacji dało z siebie bardzo wiele, aby pomóc Adzie w walce o życie. A Ada ??? A Ada walczy dalej i to w najwyższym stylu. Ada jest pod opieką pielęgniarek Naszej Stacji Caritas, w związku z czym mam z nią stały kontakt i sama odwiedzam ją bardzo często. I???? I jestem pod wrażeniem woli walki i dobrego nastawienia tej wspaniałej osoby. Ada dzielnie walczy o samodzielność i niezależność.
Kiedy wróciła z Bolonii po tej ciężkiej operacji była słaba, bardzo dużo czasu spędzała w łóżku. Ale dosłownie każdy dzień przynosił nowe dobre wieści. Ta dzielna dziewczyna w bardzo szybkim tempie dochodzi do sprawności. Codziennie ćwiczy z rehabilitantem, codziennie pokonuje następny stopień do zdrowia i samodzielności.
Jestem pełna podziwu dla jej dobrego nastawienia i ciągłego uśmiechu na tej drobnej buzi.
Obecnie Ada potrafi już chodzić bez chodzika, zejść samodzielnie po schodach, nie ma już potrzeby całodobowego towarzystwa innych osób, ba Ada myśli już o tym kiedy będzie mogła wrócić do pracy. Zuch dziewczyna !!!!!!!!!!!!
POSTAWA ADY I JEJ CIĄGŁA WALKA, TO NAJLEPSZE PODZIĘKOWANIE DLA TYCH KTÓRZY W DOBROCI SWOICH SERC WSPARLI JĄ I DALI JEJ SZANSE NA ZDROWIE I ŻYCIE !!!!!!!!!!!!!!!!
A czemu akurat dziś o tym piszę ?? Bo postawa Ady powinna być dla nas przykładem na ten Nowy 2010 rok . Walczmy o swoje życie i marzenia .Walczmy też o innych bo warto dać szanse. Wspierajmy się wzajemnie w naszych trudach, uśmiechajmy się nawzajem do siebie, bo taki uśmiech niewiele kosztuje a dodaje otuchy w ciężkich chwilach. Podajmy rękę nawet wtedy kiedy sami jej potrzebujemy, bo wtedy i nam zostanie podana pomocna dłoń. Pamiętajmy, że kiedy prawą ręką damy dobro to lewą odbierzemy dwa razy. Ja w to wierzę i tej wiary życzę Wam wszystkim.

Image


Po zaciemnionym niebie biegnie smuga kolorowa, z ogonem rozpryskującym się po królestwie nocy. Po chwili znika w blasku księżyca, tak jak rok miniony. Lecz coś po nim pozostanie- wspomnienia i marzenia. Szczęście i te dni gorsze, słowa raniące i te kojące. Uśmiech igrający ze łzami. A ja życzę Ci, aby te wspomnienia, które pozostaną w pamięci w Nowym Roku były inne. Z marzeniami, masą dobrych dni, słowami płynącymi z serca, z masą miłości i przyjaźni.




A czas płynie, płynie, płynie

 

   To już dobrze ponad miesiąc nic nie napisałam, ale z czasem u mnie bardzo krucho, oj bardzo.
   Przybyło mi parę obowiązków a i czas mikołajkowo – opłatkowy bardzo wypełniony. A  przyszłości raczej w wolny czas obfitować nie będzie, oj nie będzie:( .
   Po krótce opiszę to co działo się w czasie tego miesiąca. 
  W listopadzie prowadziłam zajęcia z opieki hospicyjno – paliatywnej z pielęgniarkami na kursie z pielęgniarstwa rodzinnego. Bardzo fajne dziewczyny. Na kurs przyjeżdżały prawie z całego województwa śląskiego a także i spoza naszego regionu.
   Dnia 2 grudnia wraz z księdzem dyrektorem oraz dyrektorem DPS w Wiśniczach i jedną z pielęgniarek z tegoż DPS – u odwiedziliśmy hospicjum prowadzone przez Caritas w Ostrawie. Dużo niezapomnianych wrażeń, dużo nowych doświadczeń i obietnice współpracy.Mini reportaż z tego zdarzenia oraz zdjęcia można obejrzeć na stronie www.caritas.gliwice.pl w zakładce aktualności – kronika 2009. Naprawdę warto tam zajrzeć.
   5 grudnia brałam udział w konferencji o wolontariacie i inauguracji Centrum Wolontariatu w Tarnowskich Górach. W trakcie tej konferencji zostali wyróżnieni najbardziej aktywni wolontariusze w Tarnowskich Górach. Są to osoby działające w różnych dziedzinach i w rożnych organizacjach. Ja również znalazłam się wśród wyróżnionych. Więcej na temat centrum można przeczytać na stronie /www.cwip.free.ngo.pl
   Tego dnia popołudniu, po raz pierwszy rozpoczęłam zajęcia ze studentami studiów podyplomowych Akademii Polonijnej w Częstochowie na kierunku Zarządzanie i Organizacja Opieki Społecznej. Całkiem fajna grupa ludzi pracujących w opiece społecznej na terenie naszego województwa. Sama ten kierunek kończyłam w 2008 roku tak,że mam nadzieję na nawiązanie z nimi dobrego kontaktu i poprowadzenie ciekawych zajęć.
   6 grudnia tradycyjnie pracownicy naszej Stacji odwiedzili dzieci w szpitalu nr 3. Mikołaj wraz ze swoim dworem zajrzał również do zaprzyjaźnionych strażaków, pracowników pogotowia ratunkowego oraz na kurs pielęgniarek. Radości, śmiechu i dobrej zabawy było bardzo wiele.
   Zdjęcia z imprezy w szpitalu można obejrzeć na stronach www.caritas.gliwice.pl w zakładce aktualności – kronika 2009 oraz www.caritastg.tarnowskiegory.pl w zakładce galeria – Mikołaj 2009 a tutaj pokażę Wam parę fotek spoza szpitala

Image

No witamy  doktorze! Co tam słychać?

Image

A kogo dziś ratujemy ?

Image

 Co w tych garkach pichcicie ???

Image

A grzeczni byli, pożary gasili czy tylko w garkach mieszali???

Image

Bardzo byliśmy grzeczni, bardzo!!!!

Image

No tak a dziurki w kluseczkach nierówne!! Na kolana !!!!!
Już będą równiuteńkie, równiusieńkie!!!!

Image

No to jedziemy do akcji w nowym składzie

Image

No doktorze teraz się tłumacz: usypiasz ale czy budzisz ??????

Image

Budzę Mikołaju, budzę !!!!!!!!!!!!

Image

A osłodzcie sobie tę ciężką naukę

Image

Nasz nowy kolega

Image

Rydwan Mikołaja zaprzęgnięty w mechaniczne renifery

   W Mikołaja wcielił się nasz pielęgniarz Darek Smirszkoł, anioł to nasza rehabilitantka Ola Patrzyk,czrny diabeł to pielęgniarka Ada Kułacz a blond diablica to tylko ja, autor zdjęc Justyna Koptyńska, nasza wolontariuszka i nadworny fotograf wszystkich imprez.
   W pozostałym do Świąt czasie, brałam udział w kilku spotkaniach opłatkowych oraz odnowiłam moje uprawnienia z BLS/AED tzn. z technik udzielania pierwszej pomocy oraz używania defibrylatora zewnętrznego a także  uczyniłam pierwsze kursowe kroki w kierunku nabycia uprawnień instruktorskich w tym kierunku. W dniu dzisiejszym mam już uprawnienia na terenie naszego kraju, teraz postaram się wyjść dalej. Tak więc jak widać zajęć mam sporo a i na czas najbliższy zaplanowanych też niemało i pewnie znów tu dłużej nie zajrzę, ale będę się starać to wszystko pogodzić i jakoś posklecać w sensowną całość.


Taki czas

Zapewne czas związany z 1 listopada, pewne wydarzenia związane z moją działalnością, skłoniły mnie do pewnych przemyśleń, które chciałabym tu zapisać w nadziei ,że może dotrą do osób których dotyczą, a z którymi z pewnych względów nie mogę rozmawiać i nie dlatego,że nie chcę, dlatego,że po prostu nie mogę, aby tym którzy z nimi współpracują nie utrudnić działań.

Sprawa dotyczy chorej rywalizacji, są osoby które ubzdurały sobie, iż dwie organizacje działające w podobnej działce, to rywale którzy powinni ze sobą walczyć.
Dla mnie to jakaś kosmiczna bzdura. Czy nie lepiej złączyć swoje siły i wspólnie walczyć o dotarcie do celu, który dla wszystkich będzie dużym osiągnięciem. Próbowałam rozmawiać, tłumaczyć, ale mam wrażenie,że jeszcze bardziej sprawę zaostrzyłam. Bardzo mi przykro, wydaje mi się, że w działce służby zdrowia, pracy jest dla wszystkich a w zgodzie można osiągnąć wiele więcej, można mieć o wiele większą siłę przebicia. A już najbardziej przykre jest to, że ludzie, którzy mówią, że działają dla innych, bo tak im każe katolickie sumienie a jednocześnie mącą , obgadują, kłamią, rozpuszczają bzdurne plotki,ba skarżą się gdzie się da i na dodatek przekazują nieprawdę to a jakoś mi do miana katolika nie pasuje.Jeszcze bardziej nie pasuje mi to do osób, z którymi kiedyś współpracowałam i wydawało mi się że całkiem dobrze się układało, a w momencie kiedy nasze drogi się trochę rozminęły jesteśmy wrogami?!! NIE PASUJE MI TO!!! Osobiście bardzo cenie sobie dobrą współprace, cenię to, że ktoś chce zrobić coś dobrego, a współpraca pozwala na jeszcze więcej.
Kiedy zaczęłam działać w sprawie budowy hospicjum w Tarnowskich Górach, myślałam że ludzie którzy zajmują się działką hospicyjną wesprą mnie. O jakże się pomyliłam!! Nie potrafię zrozumieć takiego zachowania, razem było by nam o wiele łatwiej ale zamiast współpracy mamy jakąś chorą z ich strony rywalizacje. Szkoda, wielka szkoda. Ale nie powiem, jestem cały czas otwarta na współprace, nie mam w naturze chowania urazy, uważam że dążenie do wspólnego celu, da więcej nam, społeczeństwu niż takie dziecinne zachowania. A tak nawiasem, jestem ciekawa czy osoby z którymi przeprowadzaliśmy rozmowy, przekazali to swoim współpracownikom i członkom organizacji oraz jak im to zostało przedstawione jeśli w ogóle zostało przedstawione. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie znalazł się nikt, kto by takiemu postępowaniu wobec nas, nie chciał zaprotestować i okazać swoje niezadowolenie.

Niestety przykrość spotkała mnie też ze strony osoby, której działalność jest pośrednio związana z moją, ja nie wtrącam się w sprawy jej działalności i nie bardzo rozumiem skąd ta wrogość i nieprzychylne nastawienie, plotki, jakieś dziecinne zagrywki i głupie gadanie. Wiecie „życzliwych inaczej” nie brak i tak czy inaczej takie sprawy gdzieś wychodzą, docierają do zainteresowanych, pewnie trochę przetworzone, wyolbrzymione ale zawsze wrócą. I po co to wszystko, nie łatwiej przyjść, wyjaśnić sobie, porozmawiać. Szkoda, niestety wobec tej osoby, jeśli nie zaprzestanie swojej plotkarskiej działalności, ja podejmę działania wraz z moim adwokatem, aby nie było niejasności, nie pozwolę sobie na głupie i nieprawdziwe plotki na temat mnie czy mojej działalności. A szkoda bo nasza znajomość parę lat temu zapowiadała się całkiem miło, ale widać czasami ambicje niektórych po prostu przerastają.

Ale są i tacy z którymi współpraca to czysta przyjemność. Potrafimy się dogadać,współpracować a nie rywalizować. Szkoda, że nie ze wszystkimi się tak da. Napisałam, że nie będę wymieniać z nazwy czy nazwiska tych z którymi mi się nie układa i nie wymienię też z nazwy tych z którymi jest odwrotnie, aby im nie zaszkodzić i nie narazić na szykany.

Naprawdę sprawa takiej złej współpracy bardzo mnie gnębi i chciałabym aby się to zmieniło, dla dobra wszystkich zainteresowanych.

icon_cry icon_redface

Wracam,wracam

 

   No i znowu wracam. Czasu brak, chęci też nie za wiele i w ogóle tak ostatnio marnie z nastrojem..
   Właściwie to brak czasu ratuje mnie przed wpadką w jeszcze większą chandrę. Praca, szkolenie, praca, dom,sen, praca, szkolenie, praca a przede mną jeszcze gorzej bo od listopada zaczynam nowy kurs potrzebny do pracy z umierającymi z powodu choroby nowotworowej. W tym wszystkim pocieszające jest dla mnie to, że lubię się uczyć i poznawać nowych ludzi, zdobywać nowe doświadczenia, więc pewnie nie będzie tak źle.
   Szkolenia w których obecnie biorę udział są organizowane przez Stowarzyszenie „Góra Jerzego” z Miasteczka Śląskiego a uczestnikami są przedstawiciele organizacji pozarządowych z gminy Tarnowskie Góry. Możliwość takich szkoleń, nawiasem mówić bardzo ciekawych i na czasie, umożliwiła nam operatywność pani Joasi Gros - Pełnomocnika Burmistrza Miasta ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Bardzo dziękujemy Pani Asiu.
   W ostatnim wpisie obiecałam zdjęcia z imprez, ale moja koleżanka z bloga i współorganizatorka tych koncertów zamieściła ich tak dużo,że dałam sobie z tym spokój, ale jeśli ktoś chce obejrzeć więcej odsyłam na strony www.sohip.tarnowskiegory.pl oraz www.caritastg.tarnowskiegory.pl

   W dniu dzisiejszym pod naszymi dwoma cmentarzami Św Józefa i Św Anny przeprowadziliśmy zbiórkę na budowę hospicjum przez 6 godzin do 4 puszek zebraliśmy 1239,35 groszy. Nie jest to może jakaś zawrotna suma, ale i też całkiem nie mała, a ponadto zebraliśmy pewne nowe doświadczenie i w przyszły roku zrobimy to troszkę inaczej.

   Ostanie dni, pewnie z powodu nastroju związanego z dniem 1 listopada, skłaniały do przemyśleń i spojrzenia inaczej na nasze jakże kruche życie, ale to już temat na następny wpis, bo dziś muszę się jeszcze przygotować się do jutrzejszych obowiązków.


Już za nami

 

   I już po weekendzie. Oba koncerty obejrzała całkiem spora publiczność. Muszę dodać bardzo żywiołowa i chętna do zabawy wraz z artystami. Było naprawdę bardzo wesoło i sympatycznie. Mimo ciężkiego dojazdu do Rybnej (remont drogi w kierunku Lublińca i fatalnie oznakowany objazd) widownia była prawie pełna.    
   Jeszcze raz dziękuje wszystkim występującym, szczególnie tym najmniejszym oraz wszystkim którzy z nami się bawili.
   Tak więc oba koncerty już za mną i mogę teraz trochę odetchnąć.

Zdjęcia w najbliższych dniach.

strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |