Dlaczego to musi się dziać ??? http://www.nowakadriana.blog.interia.pl/
Ja chcę być optymiską i głęboko wierze,że wszystko ułoży sie dobrze.Trzymam kciuki i modlę się o szczęśliwe zakończenie oraz o ulgę dla wszystkich chorych.
Dlaczego to musi się dziać ??? http://www.nowakadriana.blog.interia.pl/
Ja chcę być optymiską i głęboko wierze,że wszystko ułoży sie dobrze.Trzymam kciuki i modlę się o szczęśliwe zakończenie oraz o ulgę dla wszystkich chorych.
Pamiętacie nasze akcje dla Ady Nowak??? Sporo osób i organizacji dało z siebie bardzo wiele, aby pomóc Adzie w walce o życie. A Ada ??? A Ada walczy dalej i to w najwyższym stylu. Ada jest pod opieką pielęgniarek Naszej Stacji Caritas, w związku z czym mam z nią stały kontakt i sama odwiedzam ją bardzo często. I???? I jestem pod wrażeniem woli walki i dobrego nastawienia tej wspaniałej osoby. Ada dzielnie walczy o samodzielność i niezależność.
Kiedy wróciła z Bolonii po tej ciężkiej operacji była słaba, bardzo dużo czasu spędzała w łóżku. Ale dosłownie każdy dzień przynosił nowe dobre wieści. Ta dzielna dziewczyna w bardzo szybkim tempie dochodzi do sprawności. Codziennie ćwiczy z rehabilitantem, codziennie pokonuje następny stopień do zdrowia i samodzielności.
Jestem pełna podziwu dla jej dobrego nastawienia i ciągłego uśmiechu na tej drobnej buzi.
Obecnie Ada potrafi już chodzić bez chodzika, zejść samodzielnie po schodach, nie ma już potrzeby całodobowego towarzystwa innych osób, ba Ada myśli już o tym kiedy będzie mogła wrócić do pracy. Zuch dziewczyna !!!!!!!!!!!!
POSTAWA ADY I JEJ CIĄGŁA WALKA, TO NAJLEPSZE PODZIĘKOWANIE DLA TYCH KTÓRZY W DOBROCI SWOICH SERC WSPARLI JĄ I DALI JEJ SZANSE NA ZDROWIE I ŻYCIE !!!!!!!!!!!!!!!!
A czemu akurat dziś o tym piszę ?? Bo postawa Ady powinna być dla nas przykładem na ten Nowy 2010 rok . Walczmy o swoje życie i marzenia .Walczmy też o innych bo warto dać szanse. Wspierajmy się wzajemnie w naszych trudach, uśmiechajmy się nawzajem do siebie, bo taki uśmiech niewiele kosztuje a dodaje otuchy w ciężkich chwilach. Podajmy rękę nawet wtedy kiedy sami jej potrzebujemy, bo wtedy i nam zostanie podana pomocna dłoń. Pamiętajmy, że kiedy prawą ręką damy dobro to lewą odbierzemy dwa razy. Ja w to wierzę i tej wiary życzę Wam wszystkim.

Po zaciemnionym niebie biegnie smuga kolorowa, z ogonem rozpryskującym się po królestwie nocy. Po chwili znika w blasku księżyca, tak jak rok miniony. Lecz coś po nim pozostanie- wspomnienia i marzenia. Szczęście i te dni gorsze, słowa raniące i te kojące. Uśmiech igrający ze łzami. A ja życzę Ci, aby te wspomnienia, które pozostaną w pamięci w Nowym Roku były inne. Z marzeniami, masą dobrych dni, słowami płynącymi z serca, z masą miłości i przyjaźni.
To już dobrze ponad miesiąc nic nie napisałam, ale z czasem u mnie bardzo krucho, oj bardzo.
Przybyło mi parę obowiązków a i czas mikołajkowo – opłatkowy bardzo wypełniony. A przyszłości raczej w wolny czas obfitować nie będzie, oj nie będzie
.
Po krótce opiszę to co działo się w czasie tego miesiąca.
W listopadzie prowadziłam zajęcia z opieki hospicyjno – paliatywnej z pielęgniarkami na kursie z pielęgniarstwa rodzinnego. Bardzo fajne dziewczyny. Na kurs przyjeżdżały prawie z całego województwa śląskiego a także i spoza naszego regionu.
Dnia 2 grudnia wraz z księdzem dyrektorem oraz dyrektorem DPS w Wiśniczach i jedną z pielęgniarek z tegoż DPS – u odwiedziliśmy hospicjum prowadzone przez Caritas w Ostrawie. Dużo niezapomnianych wrażeń, dużo nowych doświadczeń i obietnice współpracy.Mini reportaż z tego zdarzenia oraz zdjęcia można obejrzeć na stronie www.caritas.gliwice.pl w zakładce aktualności – kronika 2009. Naprawdę warto tam zajrzeć.
5 grudnia brałam udział w konferencji o wolontariacie i inauguracji Centrum Wolontariatu w Tarnowskich Górach. W trakcie tej konferencji zostali wyróżnieni najbardziej aktywni wolontariusze w Tarnowskich Górach. Są to osoby działające w różnych dziedzinach i w rożnych organizacjach. Ja również znalazłam się wśród wyróżnionych. Więcej na temat centrum można przeczytać na stronie /www.cwip.free.ngo.pl
Tego dnia popołudniu, po raz pierwszy rozpoczęłam zajęcia ze studentami studiów podyplomowych Akademii Polonijnej w Częstochowie na kierunku Zarządzanie i Organizacja Opieki Społecznej. Całkiem fajna grupa ludzi pracujących w opiece społecznej na terenie naszego województwa. Sama ten kierunek kończyłam w 2008 roku tak,że mam nadzieję na nawiązanie z nimi dobrego kontaktu i poprowadzenie ciekawych zajęć.
6 grudnia tradycyjnie pracownicy naszej Stacji odwiedzili dzieci w szpitalu nr 3. Mikołaj wraz ze swoim dworem zajrzał również do zaprzyjaźnionych strażaków, pracowników pogotowia ratunkowego oraz na kurs pielęgniarek. Radości, śmiechu i dobrej zabawy było bardzo wiele.
Zdjęcia z imprezy w szpitalu można obejrzeć na stronach www.caritas.gliwice.pl w zakładce aktualności – kronika 2009 oraz www.caritastg.tarnowskiegory.pl w zakładce galeria – Mikołaj 2009 a tutaj pokażę Wam parę fotek spoza szpitala

No witamy doktorze! Co tam słychać?

A kogo dziś ratujemy ?

Co w tych garkach pichcicie ???

A grzeczni byli, pożary gasili czy tylko w garkach mieszali???

Bardzo byliśmy grzeczni, bardzo!!!!

No tak a dziurki w kluseczkach nierówne!! Na kolana !!!!!
Już będą równiuteńkie, równiusieńkie!!!!

No to jedziemy do akcji w nowym składzie

No doktorze teraz się tłumacz: usypiasz ale czy budzisz ??????

Budzę Mikołaju, budzę !!!!!!!!!!!!

A osłodzcie sobie tę ciężką naukę

Nasz nowy kolega

Rydwan Mikołaja zaprzęgnięty w mechaniczne renifery
W Mikołaja wcielił się nasz pielęgniarz Darek Smirszkoł, anioł to nasza rehabilitantka Ola Patrzyk,czrny diabeł to pielęgniarka Ada Kułacz a blond diablica to tylko ja, autor zdjęc Justyna Koptyńska, nasza wolontariuszka i nadworny fotograf wszystkich imprez.
W pozostałym do Świąt czasie, brałam udział w kilku spotkaniach opłatkowych oraz odnowiłam moje uprawnienia z BLS/AED tzn. z technik udzielania pierwszej pomocy oraz używania defibrylatora zewnętrznego a także uczyniłam pierwsze kursowe kroki w kierunku nabycia uprawnień instruktorskich w tym kierunku. W dniu dzisiejszym mam już uprawnienia na terenie naszego kraju, teraz postaram się wyjść dalej. Tak więc jak widać zajęć mam sporo a i na czas najbliższy zaplanowanych też niemało i pewnie znów tu dłużej nie zajrzę, ale będę się starać to wszystko pogodzić i jakoś posklecać w sensowną całość.
Zapewne czas związany z 1 listopada, pewne wydarzenia związane z moją działalnością, skłoniły mnie do pewnych przemyśleń, które chciałabym tu zapisać w nadziei ,że może dotrą do osób których dotyczą, a z którymi z pewnych względów nie mogę rozmawiać i nie dlatego,że nie chcę, dlatego,że po prostu nie mogę, aby tym którzy z nimi współpracują nie utrudnić działań.
Sprawa dotyczy chorej rywalizacji, są osoby które ubzdurały sobie, iż dwie organizacje działające w podobnej działce, to rywale którzy powinni ze sobą walczyć.
Dla mnie to jakaś kosmiczna bzdura. Czy nie lepiej złączyć swoje siły i wspólnie walczyć o dotarcie do celu, który dla wszystkich będzie dużym osiągnięciem. Próbowałam rozmawiać, tłumaczyć, ale mam wrażenie,że jeszcze bardziej sprawę zaostrzyłam. Bardzo mi przykro, wydaje mi się, że w działce służby zdrowia, pracy jest dla wszystkich a w zgodzie można osiągnąć wiele więcej, można mieć o wiele większą siłę przebicia. A już najbardziej przykre jest to, że ludzie, którzy mówią, że działają dla innych, bo tak im każe katolickie sumienie a jednocześnie mącą , obgadują, kłamią, rozpuszczają bzdurne plotki,ba skarżą się gdzie się da i na dodatek przekazują nieprawdę to a jakoś mi do miana katolika nie pasuje.Jeszcze bardziej nie pasuje mi to do osób, z którymi kiedyś współpracowałam i wydawało mi się że całkiem dobrze się układało, a w momencie kiedy nasze drogi się trochę rozminęły jesteśmy wrogami?!! NIE PASUJE MI TO!!! Osobiście bardzo cenie sobie dobrą współprace, cenię to, że ktoś chce zrobić coś dobrego, a współpraca pozwala na jeszcze więcej.
Kiedy zaczęłam działać w sprawie budowy hospicjum w Tarnowskich Górach, myślałam że ludzie którzy zajmują się działką hospicyjną wesprą mnie. O jakże się pomyliłam!! Nie potrafię zrozumieć takiego zachowania, razem było by nam o wiele łatwiej ale zamiast współpracy mamy jakąś chorą z ich strony rywalizacje. Szkoda, wielka szkoda. Ale nie powiem, jestem cały czas otwarta na współprace, nie mam w naturze chowania urazy, uważam że dążenie do wspólnego celu, da więcej nam, społeczeństwu niż takie dziecinne zachowania. A tak nawiasem, jestem ciekawa czy osoby z którymi przeprowadzaliśmy rozmowy, przekazali to swoim współpracownikom i członkom organizacji oraz jak im to zostało przedstawione jeśli w ogóle zostało przedstawione. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie znalazł się nikt, kto by takiemu postępowaniu wobec nas, nie chciał zaprotestować i okazać swoje niezadowolenie.
Niestety przykrość spotkała mnie też ze strony osoby, której działalność jest pośrednio związana z moją, ja nie wtrącam się w sprawy jej działalności i nie bardzo rozumiem skąd ta wrogość i nieprzychylne nastawienie, plotki, jakieś dziecinne zagrywki i głupie gadanie. Wiecie „życzliwych inaczej” nie brak i tak czy inaczej takie sprawy gdzieś wychodzą, docierają do zainteresowanych, pewnie trochę przetworzone, wyolbrzymione ale zawsze wrócą. I po co to wszystko, nie łatwiej przyjść, wyjaśnić sobie, porozmawiać. Szkoda, niestety wobec tej osoby, jeśli nie zaprzestanie swojej plotkarskiej działalności, ja podejmę działania wraz z moim adwokatem, aby nie było niejasności, nie pozwolę sobie na głupie i nieprawdziwe plotki na temat mnie czy mojej działalności. A szkoda bo nasza znajomość parę lat temu zapowiadała się całkiem miło, ale widać czasami ambicje niektórych po prostu przerastają.
Ale są i tacy z którymi współpraca to czysta przyjemność. Potrafimy się dogadać,współpracować a nie rywalizować. Szkoda, że nie ze wszystkimi się tak da. Napisałam, że nie będę wymieniać z nazwy czy nazwiska tych z którymi mi się nie układa i nie wymienię też z nazwy tych z którymi jest odwrotnie, aby im nie zaszkodzić i nie narazić na szykany.
Naprawdę sprawa takiej złej współpracy bardzo mnie gnębi i chciałabym aby się to zmieniło, dla dobra wszystkich zainteresowanych.
No i znowu wracam. Czasu brak, chęci też nie za wiele i w ogóle tak ostatnio marnie z nastrojem..
Właściwie to brak czasu ratuje mnie przed wpadką w jeszcze większą chandrę. Praca, szkolenie, praca, dom,sen, praca, szkolenie, praca a przede mną jeszcze gorzej bo od listopada zaczynam nowy kurs potrzebny do pracy z umierającymi z powodu choroby nowotworowej. W tym wszystkim pocieszające jest dla mnie to, że lubię się uczyć i poznawać nowych ludzi, zdobywać nowe doświadczenia, więc pewnie nie będzie tak źle.
Szkolenia w których obecnie biorę udział są organizowane przez Stowarzyszenie „Góra Jerzego” z Miasteczka Śląskiego a uczestnikami są przedstawiciele organizacji pozarządowych z gminy Tarnowskie Góry. Możliwość takich szkoleń, nawiasem mówić bardzo ciekawych i na czasie, umożliwiła nam operatywność pani Joasi Gros - Pełnomocnika Burmistrza Miasta ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Bardzo dziękujemy Pani Asiu.
W ostatnim wpisie obiecałam zdjęcia z imprez, ale moja koleżanka z bloga i współorganizatorka tych koncertów zamieściła ich tak dużo,że dałam sobie z tym spokój, ale jeśli ktoś chce obejrzeć więcej odsyłam na strony www.sohip.tarnowskiegory.pl oraz www.caritastg.tarnowskiegory.pl
W dniu dzisiejszym pod naszymi dwoma cmentarzami Św Józefa i Św Anny przeprowadziliśmy zbiórkę na budowę hospicjum przez 6 godzin do 4 puszek zebraliśmy 1239,35 groszy. Nie jest to może jakaś zawrotna suma, ale i też całkiem nie mała, a ponadto zebraliśmy pewne nowe doświadczenie i w przyszły roku zrobimy to troszkę inaczej.
Ostanie dni, pewnie z powodu nastroju związanego z dniem 1 listopada, skłaniały do przemyśleń i spojrzenia inaczej na nasze jakże kruche życie, ale to już temat na następny wpis, bo dziś muszę się jeszcze przygotować się do jutrzejszych obowiązków.
I już po weekendzie. Oba koncerty obejrzała całkiem spora publiczność. Muszę dodać bardzo żywiołowa i chętna do zabawy wraz z artystami. Było naprawdę bardzo wesoło i sympatycznie. Mimo ciężkiego dojazdu do Rybnej (remont drogi w kierunku Lublińca i fatalnie oznakowany objazd) widownia była prawie pełna.
Jeszcze raz dziękuje wszystkim występującym, szczególnie tym najmniejszym oraz wszystkim którzy z nami się bawili.
Tak więc oba koncerty już za mną i mogę teraz trochę odetchnąć.
Zdjęcia w najbliższych dniach.
I już po pierwszym koncercie. Było bardzo fajnie. Publiczność bawiła się bardzo dobrze.Artyści dali niezłego czad. Występy dzieciaków Ali doprowadziły publiczność do łez. Ze śmiechu oczywiście. Dla wszystkich były gromkie brawa i owacje. Były utwory nastrajające refleksyjnie, były takie przy których nogi same rwały się do tańca, a ręce do oklasków. Jednym słowem dla każdego coś miłego. Wszystkim przyświecał jeden cel - pomoc Adzie.
A uzbieraliśmy całkiem ładną sumkę 1566,20 złotych całość zostanie wpłacona na konto Ady. Razem do tej pory przy współpracy Stowarzyszenia „Kulturapia”i Ali Czura z tarnogórskiego kabaretu „Tarnina” na konto Ady wpłynie 4400,65.
Zdjęcia z koncertu już wkrótce.
WSZYSTKIM WYKONAWCOM, PUBLICZNOŚCI, WSPÓŁORGANIZATOROM BARDZO,BARDZO DZIĘKUJE
A DZIŚ ZAPRASZAM DO PAŁACU W RYBNEJ NA GODZINĘ 17.00 WSTĘP WOLNY