Po imieninach. I po ... hałdzie ?

  Imieninowe uroczystości są za nami czyli do szarości dnia powszedniego przed kolejnymi imieninami wracamy.
  Swój pierwszy wpis nt hałdy popłuczkowej wstawiłam w blogu w roku ... hmmm.... 2007?  Dość, że wspinałam się na jej koronę, wchodziłam na jej płaski "quasi- szczyt" w róznych porach roku. Sama, z psem, z rowerem, z rowerem i psem, z kolegami, z dziećmi znajomych, z grupą kilkunastu- i więcej osób, itp...

Dla uzupełnienia wiedzy tych, którzy hałdę mają za tor treningowy, trasę jezdną pod pojazdy terenowe, tutaj wstawkę zrobię z pewnego dokumentu. A napiszę jeszcze o tym miejscu czyli na temat hałdy, więcej w przyszłości.

PS. Ogrodzenie hałdy za radą, która wypłynęła niedawno z miejskiej rady, odradzam. Ogrodzonych betonowymi, blaszanymi, drucianymi płotami bloków mieszkalnych, domów jednorodzinnych i innych nieruchomości w TG już mamy dostatek. Lepiej - jak podpowiedział ktoś z moich znajomych, zaminować i wysadzić w luft. A ja dodam: raz a dobrze zrobić z tym całym parkiem kulturowym porządek. I po kłopocie.

Fragmentu dokumentu pn. Plan Ochrony Parku Kulturowego :Hałda Popłuczkowa" poniżej cytuję; możliwe, że się komuś, coś, kiedyś, jakoś ...

1. Podstawa prawna

Park Kulturowy pn. „Hałda Popłuczkowa” w Tarnowskich Górach powołany został Uchwałą Nr LXVIII/597/2006 Rady Miejskiej w Tarnowskich Górach z dnia 25 października 2006 r. Park obejmuje obszar 6,77 ha w granicach administracyjnych gminy miejskiej Tarnowskie Góry w rejonie ulic Małej i Długiej.

Celem utworzenia Parku Kulturowego „Hałda Popłuczkowa”, zgodnie z §1ww. uchwały, jest:
Ochrona krajobrazu antropogenicznego unikalnej hałdy pozostałej po płuczce rud cynku (galmanu);
Ochrona zespołu tzw. roślin galmanowych, wraz z rzadkimi gatunkami roślin i muraw kserotermicznych;
Ochrona terenów okalających przed przedostawaniem się do nich zawartości hałdy;
Ochrona dwóch nieczynnych szybów porudnych „Sophia” i „Frieden”, w tym okalających nasypów i grup zadrzewienia;
Ochrona zespołu zabytków architektury militarnej z okresu II Wojny Światowej, obejmującego betonowe stanowiska strzeleckie i ciągi transzei;
Zachowanie i utrzymanie doskonałego punktu widokowego na miasto Tarnowskie Góry.

Ochrona parku kulturowego, zgodnie z §3. ww. uchwały, ma być prowadzona poprzez … itd

  

Zdjęcie

PS. Uchwała powołująca do istnienia Park Kulturowy pn. Hałda Popłuczkowa rzeczywiście istnieje i została podjeta przez RM legalnie. Można spróbowac poszukać jej tutaj: http://prawomiejscowe.pl/institution/19241/collection/1

PS. 2 a u mnie było kiedyś to: http://www.tg.net.pl/blog/post/kosiba-lesiak/4687/Wielkie-dni-wczoraj-dzisiaj

 




Łąkowy Kamień i śląskie tęgie głowy

Willa "Wiesenstein" miała zostać zamieniona po śmierci jej właściciela, Gerharta Hauptmanna, w  muzeum i archiwum. Obecnie mieści się właśnie tu Muzeum Miejskie „Dom Gerhardta Hauptmanna” w Jeleniej Górze-Jagniątkowie. Nie stała się nim niestety w całości, jaki był zamysł śląskiego noblisty, gdyż po wojnie i po jego odejściu na zawsze z tej ziemi, a było to w 1946 roku, została pozbawiona prawie zupełnie wyposażenia.
 Jakie to przyjazne budowli fatum sprawiło, jakie szczęśliwe zrządzenia losu zadecydowały o tym, że istnieje do dzisiaj, nie zrujnowano jej, jak wielu, wielu dziesiątek czy setek nieruchomości Dolnego Śląska, trudno mi powiedzieć. W tym niezwykłym miejscu, w otoczeniu tego domu, jeszcze dzisiaj można poczuć tak jak i w jej wnętrzu, pod  sklepieniami  pokrytymi zadziwiającymi  malowidłami o zaskakujących barwach ducha człowieka niepospolitego, o umyśle dziwnym i tajemniczym.

 

Zdjęcie

Dla mnie miejsce to stało się jakby symbolem odwiedzających je gości: artystów, intelektualistów, twórców ale i symbolicznym pomnikiem pamięci naszych ślaskich, jak Hauptmann, noblistów. A wydał ich Śląsk aż dwunastu. W żadnym innym europejskim regionie nie były ich aż tak wielu.
 

Zdjęcie  



Podwójne miasto

Dwumiastem zwane są Cieszyn polski i Cieszyn czeski; w każdym z nich wiele wspólnego z sąsiadem ale i niemało w nich kontrastów. I tak przykładowo:
- dzieli je i równocześnie łączy rzeka Olza
- zajmują one dolinę rzeki ale i wznoszące się ponad nią wzgórza
- niegdyś przez Cieszyn przebiegał szlak solny z Małopolski na Morawy a teraz – droga ekspresowa z Norwegii do Grecji
I tak dalej…

  

Zdjęcie – widok z wieży piastowskiej na Olzy i fragmenty obu miast.

   

Zdjęcie – a propos kontrastów i łączników:  w pięknej bramie starej kamienicy postawiono paskudny kubeł na współczesne śmieci, są i inne uzupełniające całokształt detale. Podobnie i w naszym mieście spotyka się nierzadko takie widoki.

PS. Oba Cieszyny przypominają mi TG i Bytom – tak bliskie sobie, sąsiadujące „ramię w ramię”, a przez różne wydarzenia dziejowe rozdzielone. Obserwuję więc z zadowoleniem, jak wreszcie po latach „zimnego spokoju” zaczęły się odnawiać związki między górniczymi miastami, jak wreszcie dwa miasta historycznej Ziemi Bytomskiej wysyłają do siebie wirtualne pozytywne fluidy.
I tak dalej trzymać! Wszak nie godzi się mijać bliskiego sąsiada bez pozdrowienia go, obojętnie albo z lekceważeniem. Dobrze więc, że czasy oddalenia Tarnowskich Gór i Bytomia odchodzą w coraz odleglejszą przeszłość.  

zdjęcie -




Wenecja tu, Wenecja tam.

Wenecja jest tylko jedna. Czy to pewne? Może jednak nie? Odwiedziłam niedawno śląską Wenecją, zobaczyłam brukowane wąskie uliczki, wędrowałam nimi wzdłuż ‘Młynówki” – sztucznego kanału Olzy, nad którym stoją niewysokie domki, niegdyś cieszyńskich rzemieślników, obecnie zwyczajnie – współczesnych mieszkańców. Ta urokliwa scenografia jak z włoskich filmów,  zachęca nie tylko tutejszych ale i gości Cieszyna do spacerów tą magiczną częścią miasta, zaprasza do znajdujących się tutaj knajpek, zatrzymania się przy balustradach ciągnących się wzdłuż kanału, wpatrywania w płynącą wodę miejskiego potoku, spojrzenia na powstające pod pędzlem artystów obrazy.

  

Zdjęcie - fragment współczesnej zabudowy nad bardzo starym "rowem". Przeczytać o nim można tutaj: http://www.gornyslask.net.pl/miejsca/szlak-architektury/cieszyn-wenecja/

Jeszcze sporo wody w Młynówce upłynie, zanim Cieszyńska Wenecja doczeka się intensywniejszej opieki, właściwego docenienia jej walorów. Wolno przenikają one do świadomości decydentów, słabo jeszcze odbierane są jako znaczące, atrakcyjne turystycznie ale… nadzieja na ich docenienie trwa a dowody na to, iż nie jest płona, już są w postaci ciągle pojawiających się dowodów.
  

Zdjęcie - Wenecjanki? Z pewnością nie, ale to dwie urocze dziewczynki spacerujące nad kanałem Młynówki. Miło wspominam nasze spotkanie i rozmowę o naszych pieskach! Serdecznie Was pozdrawiam!

Oby i w naszym mieście należycie doceniono jego walory. I oby stało się to szybko, gdyz kolejne lata biegną a inne miejscowości kierują w swoją stronę coraz więcej uwagi turystów, chętnie zmierzających tam, gdzie znajdą inność, rzadkość, odmiennośc.

PS. Obyśmy też byli w stanie realizować nasze plany i marzenia w spokoju. Tutaj - na Śląsku, w kraju, w Europie.




Place miejskie ciąg dalszy; rynek

Śląsk. Dolny. Świdnica. Rynek.
Koło koło koła. Toczą się, przestają. Dwa, cztery, więcej.
Jak to stało się zwyczajem powszechnym rynek miejski przestrzenią pustą rzadko bywał w przeszłości. Odbywały się tu zwykle doroczne albo sezonowe jarmarki a stoiska drobne albo stragany wystawiali pomniejsi kupcy na co dzień. To zwykle miejsce handlu. W domach czy kamienicach stojących przy rynku bogatsi prowadzili swe kramy przez cały rok bez obawy przed kaprysami pogody. Budowano na rynku studnie, baseny do zbiórki wody, stawiano na rynku pomniki religijne i świeckie no i pręgierze wolnostojące lub do ścian ważnych budowli przystawione. Sadzono roślinność drzewiastą, krzewy i organizowano rabaty ozdobne – kwiatowe.

 

Zdjęcie -
W obecnych czasach jednym ze sposobów użytkowania rynku jest wyznaczenie mu funkcji parkingowych dla dwu- i czterokołowych pojazdów mechanicznych a kramy i stoły kupieckie zastąpiono stolikami i krzesłami pod parasolami i namiotami. Tak to czasy się zmieniają ale jednak nie bardzo w gruncie rzeczy. Jedno jest pewne: rynek nie znosi pustki. A więc: Witajcie, Zmotoryzowani! Było co oglądać pod świdnickim ratuszem - nie tylko jednośladowe rumaki ale i jeźdźców w ich zbrojach.



Zdjęcie - z tras rajdowych zjechać czasem trzeba, pod sklepem zaparkować no i przechodnie mają co podziwiać. Ja oglądałam, chwaliłam, fotografowałam, bo taki fachowo "wyrobiony" egzemplarz w rajdowej wersji Poloneza na uwagę i zapamietanie zasługuje. Klatka, nadkola, zawleczki itd. Gratulacje dla kierowcy i pilota!
 

Zdjecie - no i niespodzianka: reinkarnowana Syrenka w swym kolejnym życiu.

W świetle zagadnienia aktualnego aczkolwiek właśnie minionego - tzw. konsultacji społecznych na temat regulacji ruchu ulicznego w TG tylko spokój nas może uratować. Bez pośpiechu! Kto ma pierwszeństwo: piesi , rowerzyści, mocykliści czy samochodziarze, to się za jakiś czas pokaże. Czekaliśmy lata całe (z dziesięciolecie już stuknęło?), poczekamy i następne.




Place i pomniki

Temat reorganizacji targowiska właśnie funkcjonujący w naszych lokalnych mediach papierowych i na stronach internetowych, nasunął mi wspomnienie z niedawno odwiedzonego Tarnowa. Oto teren, na którym ulokowano kilkadziesiąt stoisk bardziej lub mniej zabudowanych i zadaszonych oraz stołów handlowych, nie został tam ogrodzony ale wyraźnie wizualnie „wycięty” z otaczającej go zabudowy; mieści się na tak zwanym Burku. Pochodzenie tej zwyczajowej miejscowej nazwy nie jest jednoznacznie ustalone a wyjaśnień - co najmniej kilka. Ustawiono tu figurę z brązu przedstawiającą historyczną postać kataryniarza tarnowskiego z papugą na ramieniu i katarynką zaopatrzoną w symbole tarnowskie a wygrywającą staromodne melodyjki.  

Zdjęcie

W jaki sposób plany budowy w naszym mieście „klatki na kartofle i kwiatki” zostaną zrealizowane, to się niebawem okaże. Być może zarys fundamentów budowli wykonany w bruku symbolizujący zmiecioną z powierzchni ziemi bóżnicę zniknie niebawem bezpowrotnie. A obelisk-pomnik upamiętniający usuniętych przez hitlerowców członków przedwojennej tarnogórskiej społeczności żydowskiej pozostanie tu pod murkiem jak odcięty od chorego ciała i porzucony, niechciany już jego fragment.

  

„Plac Synagogi”… To nazwa zwyczajowa wolnej przestrzeni powstałej po usunięciu z niej ruin zburzonej świątyni. Taki plac w wykazach i mapach miejskich nie istnieje, choć nazwa ta używana jest też przez urzędników magistratu. Funkcjonuje ona nieformalnie; czy z tego powodu mieszkańcy powoli pozbywają się wspomnień, pamięci i szacunku do ludzi, którzy w naszym mieście wspólnie z innymi żyli, pracowali, budowali je i kochali?

A gdyby miejsce to nosiło nazwę „Plac Holokaustu”? Czy miałoby to wpływ na jego użytkowanie, na przeznaczenie, na  przyszłość tej części tarnogórskiej starówki?

Obyśmy w dniach świąt Naszych Zmarłych mogli się dobrze i w spokoju nad przeszłością i przyszłością zastanowić.  




Październikowa psia podróż

Za kilka dni minie rok od wielkiej podróży mojej psiny - sierotki schroniskowej.Wybierała się w nią już jakieś 20 miesięcy wcześniej, nie była zdecydowana. Kilka razy juz prawie znikała, aby jednak wrócić. Podczas coraz wolniejszych spacerów zatrzymywała sie co parę metrów na chodniku i spodlądała za siebie. Czekała na kogoś, wypatrywała czegoś swymi prawie juz niewidzącymi ślepkami?
Stawała się coraz lżejsza, drobniejsza, cichsza i mniej ruchliwa. Z opuszczoną główką kręciła się w nocy w kółko, nie potrafiła wrócić na swoje posłanie.
Za Tęczowy Most, gdzie są wiecznie zielone warpie, gdzie są oprószone śniegiem pola a z hałdy rozpościera się widok na miasto, gdzie między starymi śliwami na łące pasą się krowy, zaniosłam ją na rękach, nie trafiłaby sama. Głaskałam jej główkę: "Zostań tutaj, Duneczko,zostań, pani wróci"  

 



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |