Poniedziałek w dobrym humorze

 Nadwyrężony staw żuchwowo-szczękowy, rozedrgana przepona i dotlenione płuca są rezultatem spóźnionej lektury felietonu Jacka Tarskiego z numeru 7 tygodnika Gwarek z dnia 16.bm. To kolejny numer, który czytam z opóźnieniem, spowodowanym wyjazdem urlopowym z TG). Warsztat dziennikarski pana redaktora podziwiam zwykle czytając m.in. jego relacje z procesów sądowych uczestników już historycznych a znamiennych wydarzeń gospodarczych w naszym mieście. Tym razem w odniesieniu do tematu tarnogórskich żłobków wykazał się politycznym poczuciem humoru. A oto fragment tego, co mnie rozbawiło:

Dobry wieczór Państwu. Niniejszym ogłaszam, że od dziś, od godziny 21.17 prowadzę politykę prorodzinną. Polega ona na tym, że mówię o polityce prorodzinnej, a jak mówię, że mówię, to mówię naprawdę.

Śmiech to zdrowie - nieco ponura z powodu zakończonego urlopu wracam do dobrego nastroju.

       
 Obie sfotografowane Panie, Ilonka i Iwonka (znalazłam w końcu sposób na bezbłędne kojarzenie ich imion z właścicielkami!) są młodymi matkami kilkumiesięcznych tarnogórzan. Pod czyją opieką zostawiają dzieci na czas swojej pracy - domową czy żłobkową? Gapa, nie dopytałam! Oto dowód na to, że naprawdę relaksuje mnie niedzielne przedpołudnie w Parku Wodnym, po przy białej kawie,gdy nie myślę ani o pracy ani o Radzie Miejskiej. Dziękuję Paniom za pomoc w osiągnięciu błogostanu relaksacji!   
..................................................................................................
Prawie półtoragodzinny przebieg miało posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Prawnego. Być może w znaczej mierze z mojego powodu a właściwie moich wypowiedzi, bowiem kilkakrotnie zabierałam głos. Nie marudziłam, jestem tego pewna. Rzeczowość cechowała moje wypowiedzi, tego też jestem pewna. A jak mówię, że jestem pewna, to jestem pewna.



Niedzielne spacery

Chętnie spacerowalibyśmy starymi uliczkami, których urok stuletnich i starszych murów przyciąga nas bardziej niż odwiedzane z konieczności betonowe i blaszane pudła marketów. Naturalnie proporcjonalne bryły kamienic ozdobionych detalami archutektonicznymi potrafią cieszyć nas, gdy podniesiemy głowę i skierujemy wzrok ponad brudne chodniki.  

Z przyjemnością wychodzimy na polne drogi, gdzie zobaczyć można bażanta, kuropatwę, może zająca a zdarzy się i stadko saren. Na widok wróbli raczej nie ma co liczyć - z braku zarośli (są uporządkowane ogrody) ptaszki te tracą naturalne schronienie i ... życie. Miejsce po ich zapomnianym już prawie ćwierkaniu zajmuje skrzeczenie coraz liczniejszych srok. Brązowe albo szare rośliny mają swój specyficzny urok na przedwiośniu. Trwanie w oczekiwaniu na gością. Albo raczej na gospodynię, która za chwilę uchyli powietrzne drzwi, aby wkroczyć na otwarte pokoje natury - wiosna.

       
Zamknięte w więzieniu - nie jeden królik miniatÓrka. 

Jutro w samo południe będzie komisyjnie, bezpiecznie i porządnie - posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Prawnego. Porządkuję materiały, czytam projekty uchwał, spogladam na zegarek i ... odlatuuuuuję.!




Zobaczone. Pomyślane.

Wjeżdżając do Tarnowskich Gór od strony Rept widzę na samym końcu ulicy stały obrazek - pojawia się wieża kościoł św. św. Piotra i Pawła. Uśmiecham się do siebie - jestem w domu, szczęśliwie wróciłam, jest dobrze.  Ktoś powiada: "Wyjadę stąd. Nie podoba mi się w Tarnowskich Górach". A ja mówię: "Ktoś tu musi zostać. Może dlatego, żeby poprawić to, co się innym nie podoba". Miasto to przecież nie tylko miejsce ale i ludzie. 
 www.malewielkiemiasto.pl

       
Ta kamienica podoba się chyba wszystkim. Jakie: "chyba"?! Podoba się i już!  Kamienica w Gliwicach.
..................................................................
Pojawiła się pierwsza internetowa strona umożliwiająca poszukiwanie partnetów nie tych na całe życie albo tych formalnych ale seksualnych na moment, na przyczepkę. Opłata abonamentowa zapewnia do niej dostęp poszukiwaczom i dochody właścicielom. Miałam pisać o niej z okazji walentynek ale jakoś tak naszedł mnie romantyczny nastrój więc wówczas zrezygnowałam. Strona ta to dowód na rozprzestrzeniajacą się ekspansywnie komercję. Afterweeding party to kolejny jej wyraz. Oprócz wniesienia stosownej opłaty para uczestnicząca w balu winna być małżeństwem (długość stażu nieistotna) i założyć na siebie ślubno-weselne stroje. Jako że gabaryty "delikwentów" niejednokrotnie zwieszają się, małżonkowie mogą mieć nie lada kłopoty. Ale nic to, wystarczy wejść do pobliskiej wypożyczalni strojów okazjonalnych,i już można odziać się w strój obligatoryjny
................................................................

"Co można jeść sportowcom?" To pytanie w wersji fonetycznej i pisanej pojawiło się podczas programu TVN. Adam Małysz starring!. " Co panu można jeść, panie Adamie?" - ogólnopolskiej sławy telewizyjni prezenterzy, których z nazwiska i żalu nie wymienię, zadali to pytanie przedstawione w wersji bardziej uniwersalnej na dole ekranu.
"Jeśli wyślesz SMS-a, będziesz mógł wygrać tego eleganckiego, białego laptopa!"




Prognozowania ciąg dalszy

 "Jutro będzie padało!" - to Janek, w pokoju nauczycielskim przed kilku laty ze usłyszałam słowa, które wzbudziły moje zaciekawienie.
"Skąd o tym wiesz?" - pytam
"Fryzjerki piszczą na korytarzu. Deszcz pewny" - odpowiedział kolega.
Wieloletnie doświadczenie pedagogiczne (pan Jan Duda pracuje w tarnogórskiej "Sorbonie" - obecna formalna nazwa szkoły to: Wieloprofilowy Zespół Szkół - już długie lata) uzasadnia jego wypowiedź. Jest nie tylko nauczycielem ale i zarządzał szkołą jako jej dyrektor.
"Zauważcie, że na przerwach dziewczyny z klas fryzjerskich bardzo hałasują: są jazgotliwe, piskliwe i przepychają się" - pan profesor Jan nie wycofał się z wygłoszonej prognozy pogody.

To anegdota szkolna, a teraz poważnie. 
Artykuł w "Gwarku" (pojawił sie jako drugi w przeciągu ostatniego miesiąca na temat szkoły przy ul. Sienkiewicza 6) wskazał na ogromne bogactwo losów tej placówki:zmiany profilu kształcenia, dyrekcji, nazwy itd. Od 1927 roku sporo wydarzeń hulało po budynku, i wiele jeszcze zdarzy się w tej jednej z ważniejszych placówek tarnogórskiej oświaty, już pod sztandarem niedawno jej nadanym. A ja ciekawa jestem,
 jak długo jeszcze kolega Jan będzie umiał przewidywać pogodę obserwując uczennice albo uczniów szkoły.    




Prognozy i stan bieżący

Trudno mi śledzić wydarzenia krajowe, zagraniczne a nawet lokalne. Mam wiele zajęć i spraw, zwłaszcza teraz, gdy zbliża się sesja. O prognozach pogody na najbliższe dni i tygodnie też niewiele wiem. Ma padać czy nie? I co będzie padać - deszcz czy śnieg?
"Otwórz się na świat i dostrzeż nowe drogi. Pora zejść z utartej ścieżki. Schemat ogranicza! Wyjdź poza niego i dokonaj istotnych zmian" -  to cytat z przeczytanego horoskopu dla mojego znaku zodiaku na bieżący rok.

Napisałam odpowiedzi do dwóch komentarzy wpisanych do mojego bloga - oba odnosiły się do zagadnień miejskich. Ten, który dotyczył nazewnictwa ulic w Tarnowskich Górach dowiódł zainteresowania mieszkańców tym tematem. 

Jutro odbędzie się posiedzenie Komisji ds. Rodziny, Zdrowia, Opieki Społecznej i Ochrony Środowiska Rady Miejskiej - po raz kolejny wróci temat żłobków ale są przewidziane i inne, zgodnie z harmonogramem pracy Komisji.

Patrzę jeszcze na zdjęcia rynku, który stał się planowym zimowym epicentrum rozrywki i porównuję z innymi wykonanymi w pobliskich uliczkach, podwórkach, "ainfartach", których mieszkańcy czy użytkownicy albo konsumenci czegokolwiek procentowego mogliby spokojnie powiedzieć: " Jaaa, no łobejrzyjcie ino! U nos niy jest piyknie ale wy to mocie dopiyro bajzel pode ratuszym."  

Hmmm... co tu teraz... Ano - fraszka:

     Wedle planu 
Nigdy dosyć bałaganu,
gdy bałagan wedle planu

I teraz nagroda za całodzienną pracę czyli SPAM!

PS. Ktoś mnie dzisiaj zapytał o koszty tego spektakularnego stadionu zimowych igrzysk lokalnych. Nie znam.  




Mówić jasno i wyraźnie - Rada ds. Nazewnictwa

Przed północą filizanka ciepłego kakao na dobry sen postawiona obok klawiatury nie burzy porządku na biurku a może nawet pomaga w skupieniu się na konkretach. Jeśli o takowych nie wiemy, powinniśmy się dowiedzieć, bez zbędnych opóźnień. Prawda?

 Kolejne emocje, dyskusje, kontrowersje w społeczności Tarnowskich Gór wzbudzone zostały za przyczyną wniosku o nadanie nazwy nowej ulicy – chodzi o drogę w dzielnicy Lasowice, której patronować ma osoba duchownego. Na wczorajszym posiedzeniu Rady ds. Nazewnictwa, której i ja jestem członkiem, obecni nie tylko opiniowali zgłoszone wnioski ale i omawiali tryb pracy Rady. Moje intencje dotyczące uporządkowania nazw w topografii naszego miasta spotkały się z pozytywnym odbiorem nie tylko przez Pana Burmistrza ale i, taka mam nadzieję, znamienitych i utytułowanych lokalnych ekspertów. Jako że interesuje mnie opinia mieszkańców, przedstawiam poniżej skrótowo moje zapatrywanie na genezę powstania Rady oraz jej działalność.

        Przypuszczam, że pan Burmistrz powołał tę Radę Nazewnictwa dlatego, by  w nadawaniu nazw uniknąć niczym nieskrępowanej dowolności, koniunkturalnych mód i gustów, wniosków nieprzemyślanych i wnoszonych z zaskoczenia.  Myślę, że oczekiwał od nas stworzenia sensownej listy potencjalnych kandydatów - patronów wraz z opisem postaci i ich dokonań; uzasadnienia, dlaczego właśnie ich nazwiska należy wyeksponować dla pamięci ich życia i dzieła. Taka lista może powstać, a gdy będzie gotowa, należy ją przedstawić do publicznej wiadomości po to, by mieszkańcy, organizacje i Rada Miejska mogli przede wszystkim z niej wybierać. Nasza Rada w swym składzie jest w stanie rzetelnie taką listę przygotować, bo to jest możliwe.
        Uważam jednak, że przede wszystkim należy przedstawić społeczności miejskiej skład tej Rady. Wskazać wyraźnie, że są w niej osoby o ugruntowanym autorytecie, naukowcy, językoznawcy, urzędnicy oraz przedstawiciele mieszkańców pochodzący z wyboru czyli radni. Powinna być także podana wyraźna  informacja o faktycznych kompetencjach tej Rady, które ograniczają się przecież tylko do funkcji doradczej. Nie od rzeczy byłaby publikacja oświadczenia samej Rady, która informowałaby, jakimi kryteriami posługiwać się będzie zasadniczo Rada przy ustalaniu listy lub wydawaniu opinii do wniosków, które mogą się pojawić z jej pominięciem. Wszyscy zamierzający podjąć inicjatywę dotyczącą nadania lub zmiany nazwy ulicy, placu czy miejsca powinni sobie zdawać sprawę, że choć prawnie możliwym, to jednak niedopuszczalnym zdroworozsądkowo jest wysuwanie kandydatur znajomych czy rodziny.

   Osobiście uważam, że podstawowym kryterium obok faktycznych zasług powinien być czas pozwalający zweryfikować daną postać. Emocje i pośpiech nie zawsze są dobrymi doradcami. Czas ujawnia rysy, choć potrafi też wygładzać ostre krawędzie. Uznaję jednak, że wszystkie kryteria członkowie Rady powinni wypracować wspólnie.

       

Przd nocą miły widok dla oka i pogodne wspomnienia - ornamentowany soplami "Oblęgorek" - XIX-wieczne sanatorium w Busku. Na dachu budynku też tkwi jakiś element ozdobno-praktyczny. To tarasik widokowy - nawiązanie do fotek dachów tarnogórskich z poprzedniego wpisu.

  




Lokalna prasa odgrzewana.

Elektroniczne skrócone wydanie "Gwarka", do którego miałam dostęp na urlopie dzięki wszechobecnemu i panującemu lub panoszącemu się internetowi, w ograniczonym tylko stopniu pozwoliło mi zapoznać się z aktualnościami życia powiatu tarnogórskiego. Po powrocie do domu chłonę z roskoszą treści z papierowego wydania lokalnego tygodnika i z przyjemnością dowiaduję się lub uświadamiam sobie, co następuje:
1. zaliczono mnie do wielotysięcznej rzeszy mieszkańców powiatu przepraszających dwie panie od kilku lat ogólnie znane czytelnikom powiatowego czasopisma. Tej precyzyjnej analizy dokonał naczelny redaktor, Jarosław Mysliwski, któremu tutaj powinnam chyba złożyć serdeczne podziękowania za wprowadzenie mnie w podprogowy błogostan, co nastąpiło za sprawą lektury jego felietonu. Nie uczynię jednak tego dla zapobieżenia podejrzeń o pochlebianie prasie a jedynie sucho stwierdzę, iż dowcip swój pan redaktor zapewne przed użyciem wyostrzył osełką albo posmarował musztardą. Dla przeciwwagi, w pobliżu, ze smakiem słodko-kwaśnym melancholijnie filozofował o informacji/dezinformacji felietonista, pan Filak.
2. niektórzy mieszkańcy powiatu, patrz - wyborcy, najwyżej cenią sobie trwałe rezultaty pracy swych samorządowców w postaci chodników, dróg i gulików, za które skłonni są publicznie doceniać swych dobroczyńców. Relację chwalebnej gloryfikacji władzy wyższej i niższej przez władanych zauważył i wykazał bezbłędnie w swoim felietonie pan Łysik.  
3. daleko rozbieżne są zapatrywania Urzędu Miasta rządzonego przez Burmistrza i (niektórych) radnych Rady Miejskiej, jak przykładowo mnie samej, na zagadnienie "istnieć - nie istnieć żłobków", co wynikało z treści artykułu pani Agnieszki Kochel.
4. w innym miejscu i nie na najmniejszej powierzchni najwyższe władze miasta wskazały na istnienie nowej, godnej pochwały wizytówki TG czyli biurowca przy ulicy Gliwickiej 35. Uroczystość otwarcia obiektu uświetniona została nie tylko obecnością reprezentanta szczebla samorządu lokalnego ale i parlamentarnego. Pod ciężarem kompleksowych i nowocześnie przekazanych informacji skuliłam się w pokorze nieomalże klękając a po rozprostowaniu popędziłam zrobić fotkę. Nie pasują mi na niej do nowej tarnogórskiej wizytówki ani stuletnie budynki ani widoczne w niewielkiej odległości wieże dwóch kościołów: św Anny i Piotra i Pawła. Ten dysonans równoważony jest jednak przez element wykańczający krajobraz parku a mianowicie uniesiony nijako w erekcji nadajnik telefonii komórkowej. Pasuje? Paaasiiii!

       
Zdjęcie - na wjeździe do miasta licząca sobie już... lat ...Pełnoletnia, po liftingu  wizytówka.

       

Zdjecie - mało atrakcyjny, ukryty w środku starówki widoczek przestarzały (z jednego z okien muzeum). Ale, ale!  Tam też coś się w dali unosi! Eeeee, to tylko wieżyczka domu Szymkowica :( Nuuudaaaa :(
Jutro nowy numer "Gwarka" ale przede mną jeszcze lektura tego ostatniego, sprzed tygodnia.
.............................................................
Dzisiejszego popołudnia uczestniczyłam w posiedzeniu Rady d/s Nazewnictwa. 
Poruszone zagadnienia? Do omówienia i przedstawienia na blogu, owszem, ale kto wie coś o Radzie? Dobrze byłoby napisać o niej w lokalnej prasie; to zaproponowałam panu Burmistrzowi - poinformować mieszkańców o zarządzeniu nr 383/2009 (dostępne na http://bip.tarnowskiegory.pl/?catid=672&parcat=656&t=menu





strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |