Przewodnik po przyszłości.

Twierdzę, że na tle młodzieży wyglądam dobrze. A jeśli młodzież jest inteligentna - to i mądrze. I tak było ze mną na dzisiejszym spotkaniu w Innym Śląsku (co potwierdzają zrobione zdjecia), które rozpoczął Pan Krzysztof Mazik potrząsąjac dzwonkiem krowim (chyba jednak nie znalezionym w porastającej warpie tarninie ale na może bieszczadzkiej połoninie).

     

Zanim zdobędą dyplomy ukończenia uczelni, mocno sie napracują.

Pan profesor i panstwo doktorzy zaszczycili swą obecnością zebranych niżej tytuowanych i tytularnych. Studenci architektury odebrali nagrody za projekty, wizje, koncepcje placów tarnogórskich. Pan starosta tarnogórski spróbuje rozwiązać sprawę ruchu drogowego w centrum miasta a pan burmistrz miasta Tarnowskie Góry go wesprze; albo będzie odwrotnie. Obaj zaangażowanie swe wyrażali w emocjonalny sposób, i basta. No! Urzędnicy Wydziału Architektury UM obecnością swą potwierdzili udział w tworzenie wizerunku urbanistycznego miasta a ja przyszłam do galerii wraz z niepełnoletnim młodzieńcem o imieniu Marek.

      

Wszyscy kręcili głowami albo pochylali je. W pierwszym przypadku ruchy dotyczyły procesu oglądu projektów zawisłych tu i tam na ścianach a w drugim - skupiania na ustawionych na stołach makietach przestrzennych. Kojarzyły się mi one też z zachowaniem  uczestników ruchu ulicznego:
- wypatrywaniem z lewa i prawa nadjeżdzających pojazdów albo miejsc do parkowania na starówce (jakby nie było ich na wielkich parkingach przy ulicy Tylnej), - wyszukiwaniem w okolicy stóp dogodnego miejsca do zstąpienia z wysokich krawężników, tam gdzie przejście przez jezdnię jest niedozwolone.

Kliknięciem na miniaturkę zdjecia mozna otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY
 

Piątkowa nagroda 02.10.2009


........................................................................................................
Acha! Jeszcze wspomnienie piątkowego poranka! Weszłam do sklepu pana Jana Hankego i wyniosłam z niego zakupione tam 4 przysmaki-dziwaki.

      

Co jest we wnętrzu bułeczek? W pracy, na stole, zostały pokrojone na części i ze zdziwieniem i chyba jednak ze smakiem zjedzone przez moje koleżanki; niektóre wcale nie znają tego skromnego specjału.

       

Czy zagadka jest trudna? Oto regionalna potrawa - odmiana śląska postnego hot-doga. W piekarni pana Hankego wypiekane są tylko raz w tygodniu - w piątek.
 




Trafiony-zatopiony!

Po sesji. Wieczorem.
Po spacerze. Z psem.
Po dniu. Relaksowo.

Projekty uchwał ciężkiego kalibru - plan gospodarki odpadami, zmiany w uchwale budżetowej, zmiany w studium zagospodarowania TG i inne (razem 39 punktów porządku obrad RM) uchwalono lub nie. Ale co było ważne, wręcz diaboliczne, albo  mistyczne, to spokój i kultura wypowiedzi obradujących. Przyczyny mogę się domyślać: Dzień chłopaka! Z tej okazji Pani Sekretarz zadała obecnym na sali sesyjnej panom nie bobu ale cukierusiów z koszyczka, które niczym Czerwony Kapturek rozniosła we wszystkie zakątki. Skromnej liczebnie grupie kobiecej przy okazji też się dostało trochę kojącej słodkości. Nikt nie podejrzewał dysponentów o rozprowadzenie wśród obecnych produktów o zawartości innej niż cukru w cukrze ale ... kto wie, jakie czary nad nimi się wcześniej odbyły. Efekt - zadziałały spokojotwórczo.

"Raczki" wśród  zawartości kolorowych papierków miały największe wzięcie i zdradzę, że niektórzy zanurzali dłonie po przeguby w salaterkach poszukując wśród innych cukierków tych właśnie chrupiących.   

Było też nostalgicznie: radni z kilkuletnim stażem samorządowym wspominali rozrzewnieni czasy zbywania własności gminnej, którą teraz odkupujemy. Chwila wspomnień, bicie się w piersi, wyciąganie wniosków ...

     

Kilka chat gwareckich, parę domków kupieckich, jakaś kamienica secesyjna.  Budynek piorunem trafiony, ogień zaprószony, z kamieni łupiony. Przyjdzie nam budować repliki, za przykładem stolicy, za przykładem Radzionkowa. Stara zabudowa kaczego, drobiowego targu - Kaczyńca - korzy się pod władną ręką ludzką, kuli w reflektorach błyszczącego, czarnego smoka, dosiadanego przez głuchego, twardego Obcego. Bo przecież swój, tutejszy patrzy, słucha, czuje to miasto.     

PS.
Myślę, że inną przyczyną rozsądnego przebiegu obrad była obecność na miejscy dla prasy znanego z mocnego charakteru redaktora tygodnika Gwarek, pana Jacka Tarskiego. Dziękuję, Panie Redaktorze i życzę owocnej pracy. I ... może ... częściej?

PS 2. 
Chyba z powodu męskiego święta nie usłyszałam od panów żadnego komplementu (Panie Naczelniku... no wie Pan :( . Natomiast otrzymałam od pań 3. Dziękuję. Damski komplement - to szczery komplement. Temat - moja sukienka :)




Chybił - trafił.

Wigilia...
Dzień przed...
Noc przed ciężkim dniem...

Każdy z nas jest mniej lub bardziej przesądny. Gdy tylko przed kilkunastu minutami zamknęłam swoja aktówkę z przygotowanymi do jutrzejszej sesji dokumentami, postanowiłam sobie powróżyć. Eeee tam, zaraz jakieś zabobony, pomyśli ktoś. No pewnie, ze nie, raczej zabawa przed nocnym spoczynkiem, dla odprężenia, ku uciesze duszy.

Otwieram ci ja "Piórka prawie wszystkie" Sztaudyngera na chybił-trafił i cóż widzę? W lewym górnym rogu na stronie nomen omen 234 :) 
                                                       
                 Nóż i widelec

Nóż i widelec, z sąsiedztwa nierade,
Toczyły spory, kto w dole, kto w górze,
Aż na szczęście, kiedy podano pulardę,
Oba razem utkwiły w tej samej kurze.
Zrozumiały, że kłócić można się w spoczynku,
Lecz do boju trza stanąć razem i w ordynku.

Jako rzekł Janek S. tak zapewne się jutro ziści i sesja w zgodne i pożyteczne poczynania zaobfituje. A ja tak sobie myślę: kto zacz nóż w radzie a kto widelec? Kto rolę pulardy na siebie weźmie?

     

Wyraźnie widać na zdjęciu, że to nie pularda na półmisku, nie ja nawet nad klawiaturą ale śpiący lew bytomski.  




Na łące i w ratuszu

Podskoczyć! I złapać.
Schylić się! I podnieść.
Rozchylić stopą wysoką trawę! I zauważyć.
1. śliwki.
2. jabłka
3. gruszki.
 W taki sposób odbywa się poranne owocobranie w moim wykonaniu na pozostałości starego sadu pan Henryka, obok stuletniej stodoły, której czerwono-brązowa cegła jest teraz przykryta zielenią liści, czasem na jej tle bzy się różowią a gruszki pobłyskują żółcącą się skórka. Pod czarnym bzem przesiadują bażanty albo kuropatwy, których ślady znajduję w wygniecionej trawie albo w zimowym śniegu.
..................................................................................................
Posiedzenie Komisji BiPP przeciągnęło się znacznie za przyczyną kilkunastu projektów uchwał, które należało zaopiniować. Dodatkowo na początku posiedzenia postawiłam wniosek o zajęcie się sprawą hałasu nocnego, który spowodował zatrzymanie zegara na wieży kościoła ewangelickiego, a to wywołało długą dyskusję nad problemem.

   Życzeniem wielu jest widzieć poruszające się wskazówki zegara. Czy obywatele nie mają życzenia, aby przestrzegano przepisy prawa? 
   Nikt nie jest władny nakazać księdzu uruchomienie zegara. Za to można i trzeba egzekwować prawo, w tym przepisy dotyczące zachowania spokoju nocnego. 

   Z pewnością najwyższy miejski urzędnik, burmistrz, działający dla dobra mieszkańców, podejmie lada dzień odpowiednie kroki prawne, bowiem komisja skierowała do niego wniosek o bezzwłoczne zajęcie się sprawą i jej uregulowanie.
   
Sprawa się ruszyła po odleżeniu 2 lat. Ruszą się i wskazówki zegara Będzie jak bywało: równowaga.
.......................................................................................

W środę - sesja!




Słoneczna niedziela

    
   Trzech tenorów we frakach do kwartetu mogłoby zaprosić prezentera, Pana Jacka, Kryterium - nie talent śpiewaczy i głos ale superowo i magastycznie błyszczące lakiery. Dzisiaj wspomniani wyżej panowie załozyli je jak na wezwanie. Przystojni śpiewacy z zespołu Śląsk koncertowali w muzeum tarnogórskim nie na ludowo ale operowo i operetkowo. Pierwszy - opanowany, w czarnej muszce, drugi - młodzieńczy w okularach, trzeci - przystoniacha w żelu na świetnej fryzurze.Wszyscy świdrujący dźwiękami męskimi uszy, głowy i serca publiczności, która w liczbie około... cirkaebaut ... 80 osób, zajęła wszystkie miejsca w sali pod renesansowym stropem. Dwa rzędy krzeseł zarezerwowanych dla miejskich VIP... OK! OK! No comment! No cóż. Oczekiwania i chłonność kultury miejscowej społeczności mijają się z kierunkiem działań organu założycielskiego czyli też miejscowego urzędu miejskiego. Bywa. Miejmy nadzieję, że to się zmieni.

 

Przed wejściem przed publiczność - całkowity luz. No cóż - profesjonaliści!
.........................................................................................
Przed kościółkiem św. Anny gromadzili się:
- miłośnicy Tarnowskich Gór
- młodzież tarnogórska z opiekunami
- kombatanci i mundurowi
- mężowie miasta i powiatu
- mieszkańcy i wierni obojga płci i różnowiekowi
- reprezentacja korpusu poselskiego z pojazdami czterokołowymi z cennymi pasażerkusiami .

Ci, którzy nie wiedzą o tarnogórskich pułkach 3. ułanów i 11. piechoty zapewne dzisiaj zachęceni zostali do zdobycia wiedzy na ich temat.

     
Wielość gimnazjalistów. Tutaj stoją cierpliwie przed uroczystą mszą, w kościele zajmą trzy ławki i będą siedzieli, siedzieli, siedzieli...

Poniżej znajduje się ALBUM FOTOGRAFICZNY zawierajacy więcej zdjęć. Aby go otworzyć należy kliknąć na niego myszką.

Wiele śpiewu - koncert i msza 27.09.2009

Te opisane wyżej wydarzenia miały miejsce pod słońcem babiego lata. Teraz widzę ciemność za oknem oraz w perspektywie jutrzejszy pracowity dzień.


Z soboty na niedzielę

Bez ziemniaków. Nie mam ani jednego ziemniaka! Ziemniaczana czczość obiadowa się zapowiadała na dzisiaj i na jutro; obeszłam się smakiem i tyle. Widmo kartofla nieobiadowego objawiło mi się dzisiaj, bowiem  wczesnym popołudniem zamierzałam mieć go chociaż przez chwile i dopuszczałam też formę przetworzoną. Jawił mi sie typowo jako bulwa przedstawiciela rodziny psiankowatych (nie mylić z psowatymi!).  Na święto Ziemniaka do Kotów jednak nie pojechałam.

- Alu, upiekłam już ciasto. O której przyjeżdżasz?
Maja rzadko widuje się ze mną. Z Kotów do TG to wprawdzie nie droga przez ocean ale ... zwykle są jakieś przeszkody.
Jedno kichnięcie, a późnej drugie - także przez telefon wykichany aerozol zachwianej równowagi immunologicznej to odpowiedź zwięzła.
 - Przeziębiłam się. Nie spałam w nocy. Mam spleen."

Maja i ja planujemy spotkać się niedługo w Kotach na grzybobraniu. Zabiorę ze sobą suńkę - to bardzo łowny czworonożny grzybiarz. A jeśli nawet nie, to miła maskotka, niezawodny taliznam i przyciagający szczęście amulet; przynosi je bez wątpienia roześmianym zbieraczkom leśnego runa. To sprawdzone. Będziemy się więc głośno śmiać a elementy ożywione i nieożywione ekosystemu leśnego na pewno nie ulegną destrukcji po takim jednoprazowym koto-tarnogórskim śmiechoobstrzale.
...............................................................
Jutro, w niedzielę przed południem, miły powrót Koncertów pod Renesansowym Stropem. W muzeum będzie sopranowo i tenorowo - to czwórka śpiewaków. I błyszcząco - to legendarne lakierki pana Jacka Woleńskiego. 

Jutro, w niedzielne południe, odbędzie się uroczysta msza w kościele pw. św. Anny; tak, wrześniowa smutna rocznica.... Będą ornaty, garnitury, kwiaty, powaga.  




Kochają mnie

... psy, które zaginione zbierałam z ulic i pól; później muszę szukać ich domu, starego, lub znajdować nowy. Udaje się.

... nieprzewidziane zajęcia. Gdy skreślam z długiej listy sparawy, które załatwiłam, natychmiast pojawiają się inne. Trzeba je załatwiać albo... skreślić.

... detale rażące moje nie wymagajacegusta estetyczne, nie wspomnę o potrzebie praktyczności

     

Mała wróciła do swego domu; w moim przebywała przez kilka godzin ze swą pobratymką - schroniskową sierotką. Znaleziona na ulicy, bez obroży, szczęśliwie nie padła ofiarą koni (mechanicznych). Przestraszona przetrwała najgorsze i teraz z pewnością wyleguje się na swoim posłaniu. A ja w tym czasie podjem czekoladkę za jej zdrówko! Dziękuję właścicielce suńki za słodkości!

      

Ten stojak na rowery jest tak niepraktyczny jak brzydki. Za to na pewno tani. Ciasno rozmieszczone pręty uniemożliwiają ustawienie w nim więcej niż dwóch lub trzech rowerów. Wykonany został z blachy ocynkowanej, moim zdaniem, w sposób nie adekwatny do budynku, przd którym został ustawiony - Bank. Czy w Holandii, rowerowym kraju, naprawdę korzysta się z takich właśnie wzorów detali małej architektury? Coś wierzyć mi się nie chce, żeby Holendrzy cierpieli z powodu konieczności codziennego użytkowania takich nieprzemyślanych brzydactw, ustawionych tak, aby rowerzysta nie był w stanie swobodnie zapiąć rower. A może bank wie, czy cierpią?    

       




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |