Koleżeństwu

Coroczna okazja październikowa skłoniła mnie do złożenia życzeń tarnogórskim nauczycielom; a oto one:

Koleżanki i Koledzy,

jeszcze przed Dniem Edukacji Narodowej
składam Wam życzenia
satysfakcjonującej pracy pedagogicznej z uczniami
 oraz owocnej współpracy z innymi nauczycielami
ku pokrzepieniu naszej lokalnej społeczności i pożytkowi kraju.    

"Wychowanie człowieka rozpoczyna się 20 lat przed jego urodzeniem" 
Napoleon
Wasza koleżankAKL










Niedziela skołowana

Fragment niedzielny poważny ale uśmiechnięty:
- pani Izabela i jej maż byli przed kilku laty słuchaczami CKU a ja w tejże instytucji - nauczycielem. Dzisiaj oboje są rodzicami dwóch córeczek - jednej śpiewającej z parasolką i drugiej - przyszłej śpiewaczki. Spotkaliśmy się przypadkowo w Rybnej na koncercie charytatywnym organizowanym przez Panią Ilonę Koptyńską, która tak jak wczoraj była uśmiechnięta, bez śladu zmęczenia po kilkugodzinym wczorajszym koncercie dla Ady. Ot, co znaczy charyzma.

     

Zestaw rodzinny 2+2=4. Pozdrawiam całą Rodzinkę, Pani Izabelo!

Fragment zakręcony ale nie skołowany:
- po raz pierwszy dzisiaj przejechałam przez rondo przy ulicy Gliwickiej; rond ci w TG obfitość niezwykła. Szczęśliwa wyjechałam z tego zawijaska także z tego powodu, iż w jego centralnej części nie usypano modnego wysokiego kopca vel mogily zbiorowej i ogólnie był tam porządek. Przed dwoma dniami natomiast pewien taksówkarz wiózł mnie tymże rondem klucząc między betonowymi zaporami (a może i zasiekami), co wprawiło mnie w osłupienie - nie byliśmy przecież pod obstrzałem snajperów rozlokowanych na płaskim dachu pobliskiego nibytowieżowca. Przyznaję, że to ja (mniemam, że nie taxi-zawodowiec) wypiłam wcześniej w Kurzej Łapce małe grzane piwo z malinami ale czy to ono na drodze emanacyjno-indukcyjno-fluidalnej w nagłą brawurę go wprawiło?

     

Okrąglutkie i podłużne bułeczki, także cebulowe) i okragły chleb cebulowy (z certyfikatem wyrobu regionalnego) - wyrób piekarni z tradycjami - u Jana Hankego.
......................................................................................
Fragment zagubiony ale odnaleziony.
- wychodząc z domu z psem i rowerem nie przypuszczałam, że po powrocie z przejażdżki zastanę drzwi zamknięte. Uświadomiłam sobie jedno - pęk zgubionych w polach kluczy znajduje niecny łotr i wchodzi do mej siedziby pod moją nieobecność, aby wynieść zapas karmy dla psa albo dopiero co rankiem nazbierane pod drzewami jabłka i gruszki. Przejazd przez pola bisowałam, i jeszcze raz powtórzyłam dla pewności, ale żaden metal pod oponami nie zadźwięczał. Ostatecznie finał poszukiwań był pomyślny - zamiast po drabinie przez jedyne otwarte okno weszłam w pielesze domowe drogą tradycyjnie najprostszą - drzwiami.

     

Każdy z tych pagórków wśród pól to kilkusetletni szyb albo "gory", które widzieli przybysze zbliżający się do Tarnowskich Gór. Było ich w okolicy podobno 20 tysiecy. Wiekszość wzgórków nad szybami zniwelowano ale czasem przypominają o swym istnieniu zapadając w podziemne chodniki, jak to stało się ze starym "Augustem" w sierpniu (niektórzy powiadają, że już wiosną). Czy naprawdę nie warto pozostawić ich na następne 200 albo 400 lat zamiast rozwozić po zapadliskach i drogach? Pzrecież są unikalne, bo takie tutejsze, tarnogórskie.
..................................................................................................  
Szczęśliwych powrotów z niedzielnych spacerów życzę! 

PS. Plan na poniedziałek: sprawdzić brzmienie zapisów w uchwale budżetowej miasta zwiazanych z moimi wnioskami i dokonać analizy ich realizacji. Ważne, bo przecież chodzi o remonty ulic i chodników. 




Poważne podejście

Po raz piąty w kolorze różowym - trasA: z kościoła pw. Piotra i Pawła, rynek, TCK.
- Przemarsz Różowej Wstążki
- Wybierz Życie
- Polski Komitet Zwalczania Raka
- Tarnogórska Jesień ze Zdrowiem
- Klon
Zaproszenie do udziału otrzymałam od Pani Barbary Dziuk. 
Zdjęcia - będą jutro.
Czas na "spamowanie".

     

Wielobarwność przemarszu zapewnili uczniowie szkół tarnogórskich i powiatowych (między nimi Dominik) oraz reprezentantki medycyny - tarnogórskie lekarki.
      
       

  Moc zieleni przejawiła się nie tylko wizualnie ale i słyszalnie - uczniowie Technikum Leśnego w Brynku (znani mi z innych okoliczności). Gratulacje za świetne wykonania sygnałów myśliwskich! 

     
Energetyzujący kolor różowy zdominował całokształt i inne! W niedalekiej przyszłości zaróżowienie obejmie również  Przewodniczącego Rady Powiatu, Andrzeja Fiałę, który jest jeszcze zrobiony na szaro. 

Tu ~umieszczony zostanie ALBUM FOTOGRAFICZNY!

     

Różowa wstążka 07.10.2009



Na początku była kobieta.

... o imieniu Fabiola. Od niej, w jednym z gabinetów Derkomedu, zaczął się mój pracowity tydzień. Zapowiadał się świetnie! Bo przecież tak śliczna młoda kobieta spotkana z samego rana, w poniedziałek,  nie może wróżyć niczego innego, nieprawdaż?

     

A później... dzień jak co dzień zaczął sie i zakonczył. I tak w koło Wojtek. Przez powstajace rondo samochody będą przejeżdżały wolno, wolniej i najwolniej, jak się da. A to za sprawą wąskich pasów ruchu. No i jeszcze nazwa dla ronda; może być historyczna na przykład... hmmm... może ...  

     


Czyje imieniny?

Pani Renia przypomniała mi się za sprawą kolegi, który niedawno wręczył mi "Kolejarski Ekspres". Niespodzianka! Znalazły sie w nim moje zdjęcia i tekst z bloga na temat gwarkowego przejazdu pociagu retro. To bardzo miłe, Pani Reniu, pozdrawiam Panią serdecznie! Zajrzałam w zgromadzone w folderze tematycznym zdjęcia sprzed prawie roku i ... pamięć mnie nie myliła: w dłoniach redakcyjnych znajduje się aparat fotograficzny.  

Za przyczyną  Miłej Pani Redaktor nasunęło mi się na myśl kilka innych imion kobiecych: Katarzyna, Barbara, Ewa. Będą brzmiały często w nadchodzących miesiącach. Na kolei - Kasia, w kopalniach - Basia, w rodzinach - Ewunia. Jesienne imieniny, biesiady piwne, imprezy przed- albo adwentowe, combry babskie, koncerty (również charytatywne) i na przełomie starego i nowego roku - imieniny Sylwestra i Mieczysława. Takie staromodne, rzadkie w obecnych czasach, a przecież powszechnie znane imiona męskie.
Hmmmm, czyje imieniny będą jutro?

PS. O innej kobiecie, Adrianie, i jej zmaganiu z chorobą nowotworową dużo się ostatnio mówi i pisze w Tarnowskich Górach. I tu wspomnę inne bliskie tej sprawie (i mnie) imiona. To Ilona (Koptyńska) i Gabriela (Szubińska). Niedługo odbędzie się koncert; jego organizatorzy i uczestnicy zamierzają wesprzeć Adę, pomóc jej. 16 października, w sali pod renesansowym stropem w muzeum.  
............................................................................................................

Do końca września można było składać

                        wnioski do budżetu miasta na rok 2010.

Kto był do tego uprawniony? W jaki sposób powinien był to zrobić?

Każdy obywatel, mieszkaniec może złożyć wniosek do budżetu miasta na następny rok kalendarzowy. Chciałby mieć rząd drzewek wzdłuż ulicy? A może rząd latarni w swoim zaułku? Albo uważa, że należy rozbudować cmentarz komunalny? Oczekuje szczepień przeciw grypie? Lub cotygodniowych koncertów cymbalistów? Powinien zwrócić się sam (lub z grupą mieszkańców) do Rady Miejskiej, do burmistrza miasta albo do rady tej dzielnicy, której wniosek dotyczy. Może też złożyć pismo do wybranego radnego lub do którejś z komisji Rady Miejskiej. Wnioskowi takiemu zostanie nadany mniej więcej taki bieg formalny, jak przykładowo:

1. wniosek mieszkańca/ów do burmistrza zostanie rozpatrzony przez odpowiednie wydziały, zaopiniowany i skierowany przez nie ponownie do burmistrza, a ten podpisze decyzję o umieszczeniu go w budżecie lub nie. 

2. wniosek do przewodniczącego RM lub do Rady Miejskiej zostanie skierowany do odpowiednich komisji RM, tam przeanalizowany i z pozytywną opinią skierowany do burmistrza a ten zadecyduje, czy umieścić go w projekcie budżetu, czy nie,

3. wniosek do Rady Dzielnicy zostanie tam omówiony i po uzyskaniu pozytywnej opinii wraz z innymi wnioskami skierowany do burmistrza, który zadecyduje, czy i jakie propozycje należy umieścić w projekcie budżetu, a które odrzucić.

4.  wniosek skierowany do radnego zostanie przez niego przyjęty, przedstawiony na posiedzeniach komisji; radny może może wniosek popierać a jego głos liczy się w głosowaniach komisji, których jest członkiem. A jesli przekona do słusznosci wniosku innych radnych - głosów popierających będzie więcej. Komisje wniosek zaopiniują i przekażą do burmistrza, który zdecyduje, czy go umieścić w projekcie budżetu czy nie umieszczać.

Do zadań burmistrza zgodnie ze Statutem Gminy, należy przygotowanie projektu budżetu a nastepnie wykonanie budżetu. Rada Miejska projekt może przyjąć, zaproponować wprowadzenie do niego zmian, a następnie uchwalić budżet lub ... nie. I tu zapowiadają się komplikacje.





Afrodyzjaki: według Casanowy i tarnogórski

Karczochy, kogucie grzebienie, gruszki - w czasach Ludwika XV uważano je za silnie działające afrodyzjaki i przyrządzano w wykwintny sposób dla przyjemności podniebienia i pobudzenia uczuć.

Deser według Casanovy - na koniec tygodnia.

Gruszki obrać, podzielić na pół i wybrać gniazda nasienne. Z litra wody i pół kilograma cukru przygotować ciepły syrop, do którego należy włożyć gruszki. Zagotować przez minutę, aby gruszki były dość twarde, nie zmiękły zbytnio. Ostudzone w syropie (można dekoracyjnie ponacinać na przykład w częściowe plasterki) umieścić na głębokim, ozdobnym talerzu i zalać ciepłym sosem śmietanowo-waniliowym, przyozdobić tartą lub rozpuszczoną czekoladą ciemną i białą oraz płatkami migdałów, cukrem pudrem i listkami bazylii. Zjeść w towarzystwie bliskiej osoby i ... kochać się. Albo położyć się do snu. I jedno i drugie będą po takim deserze przyjemnością.

Zwłaszcza teraz, gdy na podorędziu jest tarnogórski afrodyzjak - miękkie światło księżyca w pełni, spływające w okna domów znad Srebrnej Góry.

    

Światła księżyca już niedługo zobaczyć będzie można tylko, gdy Książę Nocy wzejdzie bardzo wysoko. Wiszącego nad horyzontem albo nad Srebrną Górą za dwa, trzy lata nie da się zaobserwować, ponieważ przeszkodzi temu morze kolorowych, różnokształtnych klocków lego - domów, domków, domeczków - rozsypanych bez ładu i składu, bez harmonii i infrastruktury, jak muchy na...

  




Przewodnik po przyszłości.

Twierdzę, że na tle młodzieży wyglądam dobrze. A jeśli młodzież jest inteligentna - to i mądrze. I tak było ze mną na dzisiejszym spotkaniu w Innym Śląsku (co potwierdzają zrobione zdjecia), które rozpoczął Pan Krzysztof Mazik potrząsąjac dzwonkiem krowim (chyba jednak nie znalezionym w porastającej warpie tarninie ale na może bieszczadzkiej połoninie).

     

Zanim zdobędą dyplomy ukończenia uczelni, mocno sie napracują.

Pan profesor i panstwo doktorzy zaszczycili swą obecnością zebranych niżej tytuowanych i tytularnych. Studenci architektury odebrali nagrody za projekty, wizje, koncepcje placów tarnogórskich. Pan starosta tarnogórski spróbuje rozwiązać sprawę ruchu drogowego w centrum miasta a pan burmistrz miasta Tarnowskie Góry go wesprze; albo będzie odwrotnie. Obaj zaangażowanie swe wyrażali w emocjonalny sposób, i basta. No! Urzędnicy Wydziału Architektury UM obecnością swą potwierdzili udział w tworzenie wizerunku urbanistycznego miasta a ja przyszłam do galerii wraz z niepełnoletnim młodzieńcem o imieniu Marek.

      

Wszyscy kręcili głowami albo pochylali je. W pierwszym przypadku ruchy dotyczyły procesu oglądu projektów zawisłych tu i tam na ścianach a w drugim - skupiania na ustawionych na stołach makietach przestrzennych. Kojarzyły się mi one też z zachowaniem  uczestników ruchu ulicznego:
- wypatrywaniem z lewa i prawa nadjeżdzających pojazdów albo miejsc do parkowania na starówce (jakby nie było ich na wielkich parkingach przy ulicy Tylnej), - wyszukiwaniem w okolicy stóp dogodnego miejsca do zstąpienia z wysokich krawężników, tam gdzie przejście przez jezdnię jest niedozwolone.

Kliknięciem na miniaturkę zdjecia mozna otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY
 

Piątkowa nagroda 02.10.2009


........................................................................................................
Acha! Jeszcze wspomnienie piątkowego poranka! Weszłam do sklepu pana Jana Hankego i wyniosłam z niego zakupione tam 4 przysmaki-dziwaki.

      

Co jest we wnętrzu bułeczek? W pracy, na stole, zostały pokrojone na części i ze zdziwieniem i chyba jednak ze smakiem zjedzone przez moje koleżanki; niektóre wcale nie znają tego skromnego specjału.

       

Czy zagadka jest trudna? Oto regionalna potrawa - odmiana śląska postnego hot-doga. W piekarni pana Hankego wypiekane są tylko raz w tygodniu - w piątek.
 




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |