Gospodarowanie

Jak planować i gospodarować czasem, aby mieć czas na wszystkie swoje potrzeby?
Jak zaplanować i zagospodarować teren miasta, aby miasto mogło realizować  wszystkie swoje potrzeby? 

Na spotkaniu w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego nie było wiele osób: informatyk, dwoje architektów, pani Naczelnik Wydziału Architektury i Pan Piotr Skrabaczewski - zastępca burmistrza -  to strona Urzędu Miasta. I jeszcze reprezentacja Rady Miejskiej - 9 osób. Padały pytania, przekazane zostały informacje, rozwinięto mapy papierowe i wyświetlone projektorem. Interesujące, naprawdę. Wiadomo, że wielu mieszkanców składało wnioski do planu zagospodarowania, więc mogę przypuszczać, że chociaż kilkoro z nich będzie obecnych na najbliższej sesji, przy uchwalaniu planu. 

     

Pytanie: czy unikniemy chaosu, kakofonii, brzydoty? Czy miasto w nowym kształcie i na większych przestrzeniach będzie dobrze funkcjonować, czy raczej stanie się energo- i finansożernym mutantem? Będzie dobrze. Będzie?     

     

Obszar tarnogórskiej starówki - dwie kamienice będące własnością gminy zostały ładnie wyremontowane a nawet "wystylizowane". Mniej szczęścia mają niektóre niszczejące budynki prywatne. Czy jest możliwe przygotowanie przez gminę planowego wsparcia przy ich remontach? Moim zdaniem - tak, taki plan władze lokalne powinny przygotować. 
 24.10.2009 g. 22:05 - wyjaśniam: w roku 2008 Rada Mejska przyjęła uchwałę, na mocy której własciciele obiektów zabytkowych nie będących własnością gminy mogą występować o dofinansowanie remontów obiektów. Moją intencją jest stworzenie takiego programu, który umożliwiłby przyznanie dotacji na remont obiektowi nie będącemu zabytkiem ale o znaczącej wartości architektonicznej, mieszczącemu sie na przykład na starym mieście tarnogórskim. Na przykład właścicielom kamienic pochodzących z przełomu XIX i XX wieku.




Dobry pomysł

   Z ogromną przyjemnością przeczytałam fragment wpisu z bloga pana Burmistrza o jego wizycie w Kutnej Horze. Cieszą mnie niezwykle trafne uwagi doceniające historyczny charakter miasta, jako istotnego elementu jego promocji, najmilsza jest mi obietnica poszerzenia wzajemnej znajomości i współpracy miast, poza ramy delegacji służbowych. 
  
    Nieważne, że jest to nawiązanie do pomysłu, z którym przed ponad półtora rokiem wystąpiłam proponując uczestnictwo w odwiedzinach miasta partnerskiego nie tylko radnych i urzędników, ale i "zwykłych" tarnogórzan. Przedsiębiorców, prasę, członków stowarzyszeń, kultury a zwłaszcza młodzież. Dyskusja nad tym tematem odbyła sie nawet na sesji RM. Przypominam sobie, że wprawdzie pan Burmistrz nie wyraził wówczas widocznego poparcia dla tej idei, ale się też jej nie sprzeciwił.
  
    Wszystko się widać musi odleżeć. A gdy już stanie na nogi, to pan Burmistrz może na mnie liczyć. Szczególnie w sferze propagowania tej idei. Co dwa blogi to nie jeden. Notable zadzierzgnęli już więzy, teraz trzeba jeszcze wplątać w nie zgrabnie mieszkańców związanych podobną historią i tradycją miast gwarków.

   Kto by pomyślał, że radna- kobieta może mieć dobry pomysł? Kto by pomyślał, że burmistrz- mężczyzna może wpaść na podobny, równie dobry? Kto nie pomyślał może wpaść na:

      http://www.alicjakosibalesiak.tgory.pl/aktualnoci-i-prasa/5-informacje/84-wyjazd-do-kutnej-hory.html  




Na rozbiegu

Obie, trzymając się w parze przemierzają ulice miasta, oddychają wilgocią i chłodem - jesień z zimą. Dymne szarości ścielą się nisko przy jezdni a popielata biel kładzie się na źdźbłach żywych jeszcze traw. Chodnikowy beton przykryty tu i tam płatkami żółtych liści wyraźnie się smuci - już tylko wspomnienia pozostały po dniach wygrzanych słońcem. Stukanie na przemian z szuraniem składa się na zwalniającą melodię schyłku roku.
....................................................................................
Niedziela będzie dla nas. Dla mnie i mojej samotnej w pracowitym tygodniu suczki. A jaka była ta niedziela... Odcięte od siebie przez ludzi i wydarzenia spotkałyśmy się rano w południe i wieczorem.
Basen w scenografii kuchenno-kawiarnianej (kubeczki, pogaduszeczki).

     

Koncert renesansowy - muzeum gościło kwartet smyczkowy "Alta Volta" mieszany płciowo i uśmiechnięty przy lekko-poważnych utworach Józefa Haydna i jemu współczesnych (zdjęcie raczej pamiątkowe niż jakościowe ... no cóż, zawiniło światło) 
Msza w kościele Piotra i Pawła -  wspomniałam dawną, jeszcze nierozparcelowaną ambonę, pokryte ciemnymi malowidłami ściany, strzeliście-zwalisty złocony ołtarz, brązowe, teraz chyba mocno stuletnie ławki, które zaczęto pokrywać wówczas pierwszymi warstwami nowoczesnej farby olejnej.
Przypadkowy obiad w restauracji meksykańskiej, gdzie znalazłam się na krótką godzinę przywołując w pamięci rozładowywane w podwórzu przed laty towary i sprzedawane w czasie Gwarków krupnioki z kotła (grila jeszcze nie spłodzono).
I coś jeszcze no i ... już można podać nos do ucałowania futrzastej wierności. Dla niej miała być półgodzinna przejażdżka rowerem po polnych drogach. Przedłużona została za sprawą spotkanych spacerowiczek: mama, córka, pudliczka., do ponad godzinnej śródpolnej konferencji.
   Gustaw i Niobe skrycie trzymają się za rece pod powierzchnią pól ale nie uchronią swego swego miłosnego związku, bo zrównają je niebawem zagospodarowujące zaplanowaną przestrzeń miejską maszyny budowlane. August otworzył szeroko usta w bezgłośnym i bezsilnym krzyku - zapadlisko ziemne zapewne niedługo zostanie zasypane, a w tym miejscu zbuduje się dom; może właściciel nada mu nazwę "Willa nad Augustem". Tamte dalej,, dwa "Jeże", tak brązowo posiwiałe cichutko przywarły do  zoranej roli - już teraz skazane są na tnące ostrza koparek.

   "Nie wiedziałam, że te pagórki to są szyby i mają swoje nazwy! - wyraziła zdziwienie spacerowiczka - to interesujące! No i właściwie nigdy wcześniej ich nie zauważyłam."
   Niewidoczne, podziemne chodniki, komory, sztolnie, szyby, dają o sobie znać od czasu do czasu, uginając, łamiąc swoje sklepienia. Lepiej, aby tego zaniechały - ukryte, zwolnią może nieco przewidziany dla nich przez ludzką myśl kres. Plan zagospodarowania przestrzennego to taki rodzaj soboru wprowadzającego zmiany do historii, tutaj unikatowej, górniczej, srebrzystej, tarnogórskiej. Już nieodwracalne zmiany. Ktoś zapytał mnie, czy władze w nowym planie będą chroniły tylko obiekty starsze niż 200 lat. No tak.... nie ma dobrych prognoz ani dla budynków w obrębie stuletniej starówki (niektóre najpiękniejsze ale rozpadajace się kamienice są zaledwie wiekowe), ani na terenach górnictwa kruszcowego (tam w niektórych szybach prace prowadzono jeszcze w latach 50-tych XX wieku)   
Eeee chyba będzie można wybudować jakąś replikę, no nie? Jak chatę radzionkowską.

     

Pierwszy właściciel to jeden z najzamożniejszych tarnogórzan (kto?), obecni właściciele - wspólnota mieszkaniowa - remont finansują z trudnością.




Trasa prawie zimowa

Sulejów - Adriana, Hajnos, Mazan - Tarnowskie Góry
....................................................................................................
Marzyły mi się spacery nad jesiennym akwenem. Zamiast nich były opady drobnośnieżne i mżące oraz kilkugodzinne wykłady i przedłużające się dyskusje nad ich tematyką. Dwudniowe warsztaty szkoleniowe dla diagnostów laboratoryjnych tak mocno obciążono materiałem dydaktycznym, że na jedyny spacer wzdłuż betonowego brzegu Zalewu Sulejowskiego przeznaczyłam tylko poranne 60 minut lekko pomżonych deszczykiem i oprószonych śnieżykiem. 

      

W sąsiedztwie znanego mi sprzed wielu lat zalewu, w połowie drogi między Tarnowskimi Górami a Wrocławiem, spotkałam koleżankę, z którą dnia 2 lutego pewnego roku broniłam magisterską pracę dyplomową. Kochana Krysiu. dziękuję za Twoją czujność  rozpoznawczą! Innej, w studenckich latach podobno spotkanej dziewczyny, Jadzi, zupełnie nie pamiętałam, jako i ona mnie, co nie przeszkodziło nam w wykonaniu w serdecznego uścisku.

      

Po zakończeniu szkolenia przed wrocławiankami stoi jedno zadanie - podróż powrotna. Przed pozostałymi uczestnikami również. Mam nadzieję, że wszyscy dotarli szczęśliwie do celu (pozostałe zdjęcia są w niżej umieszczonym albumie oraz na życzenie - w moim archiwum). 

Przedłużona ponad planowane 3 godziny podróż uniemożliwiła mi obecność na koncercie charytatywnym w muzeum na rzecz młodej tarnogórzanki, Adriany, jednak zdołałam uścisnąć kilka dłoni wychodzącym gościom i włączyć się do akcji materialnie. 

ALBUM FOTOGRAFICZNY otworzy się po kliknięciu miniaturki zdjęcia
     

Intensywnie 15-16.10.2009

Zaś w Galerii Natynku znalazłam się pod koniec wieczornego spotkania z Hajnosem oraz Mazanem. Kilka zdjęć obecnym siedzącym gościom i wiszącym na ścianach rysunkom wykonałam standardowo aczkolwiek w rozkołysanej wrażeniami dnia pozycji stojącej.

     

Leszek Mazan = Kraków. AKL = Tarnowskie Góry
 
Dopiero po 22-giej nastąpił mój powrót w miejsce, gdzie z kapciem w zębach bezgłośnie ale merdliwie witała mnie futrzasta-krótkoogoniasta właścicielka pary najbardziej uszczęśliwionych brązowych ocząt rozmaślonych pod szpakowatą grzywką (jak to w zwyczaju sznaucerków bywa). 

     
Odmieniony lecz rozpoznawalny gospodarz Klubu 22 niewidzialną grubą linią oddzielony został od wspaniałych gości, Panstwa Hajnosów. Nie na długo przecież, bo ...






Kocham Pana, Panie S...!


Godzina 10:00
Urząd Miejski, ulica Sienkiewicza 2. Gdy dostarczona przesyłka odsłoniła swą treść, słodyczą spłynęło moje serce, zmiękły kolana a ciepło rozlało się po ciele od palców do palców. Jakby opiekuńcze ramiona otoczyły burmistrzów, wójtów, radnych i inne Vip-y gminne i ich reprezentantów. To Pani Krystyna Kosmala przedstawiła w imieniu starosty, Józefa Korpaka, kawałek nieduży ale ważnego papieru. Na nim widniała narysowana działka, którą powiat zadeklarował się przeznaczyć pod działalność wolontariuszy z Azylu dla Bezpańskich Zwierząt "Cichy Kąt", jeśli potwierdzona zostanie jej przydatność. Wolontariusze, niech Was nadzieja nie opuszcza! Czasy jednak idą niepewne, bo widoczny konsumpcyjny styl życia i przedmiotowe traktowanie przez człowieka każdej żywej istoty (z nim samym włacznie :(  zwiększy liczbę problemów będacych tego konsekwencją. Piesek? OK! Kotek? Jasne! Legwam? Dawać go tu! Żywa zabawka na dwa dni, dwa tygodnie, dwa miesiące i na... śmietnik.  

     
I zaduma i radośc rysowały się na twarzach wolontariuszy i członków stowarzyszenia - dzień 13-tego nie okazał się wcale "trefnym dniem". Będzie dobrze!
.........................................................................................
Godzina 18:00
Budynek Tarnogórskiego Centrum Kultury. Połączenie granatu z kolorem czerwieni w odcieniach burgunda i purpury podkreślało walory menedżerskie, kulturotwórcze i męskie pana dyrektora, Mirosława Błaszczaka. Zabezpieczający moje zaplecze 
kolega radny, Krzysztof Sznajder, prezentował się doskonale w jasnopopielatym garniturze i białej koszuli a pan Piotr Skrabaczewski, zastępca burmistrza, emanował kompetentnym połączeniem szarości. Odpowiedni dobór galanterii u wymienionych panów - pasek, zegarek, obuwie - też warto podkreślić. Taka prezencja dodała ważności krótkiemu i skromnemu spotkaniu poświęconemu zakończeniu remontu TCK, na który to przez kilka lat Rada Miejska przeznaczała spore sumy z budżetu.

Widok eleganckich dżentelmenów zrekompensował mi w pewnym stopniu brak odpowiednich przystosowań budynku umożliwiających niepełnosprawnym  dostępn do wnętrza. Jak zapewnił dyrektor - to da się uzupełnić w niedalekiej przyszłości.

Frywolna w wyrazie mozaika na frontowej ścianie przedstawiająca roztańczone, może na biesiadzie piwnej postaci, nie została zniszczona w trakcie remontu a przecież wyeksponowana, bo odświeżona i oświetlona. Jest ona autorstwa uznanego i tworzącego na obu półkulach artysty grafika  ... ??? Kto pierwszy odpowie otrzyma w nagrodę egzemplarz "Przewodnika Tarnowskie Góry", w którym są fotki takie i owakie i rzecz oczywista - teksty! I to jakie teksty! Odbiór do uzgodnienia. Do autorów przewodnika: nie podpowiadać!
  




Koleżeństwu

Coroczna okazja październikowa skłoniła mnie do złożenia życzeń tarnogórskim nauczycielom; a oto one:

Koleżanki i Koledzy,

jeszcze przed Dniem Edukacji Narodowej
składam Wam życzenia
satysfakcjonującej pracy pedagogicznej z uczniami
 oraz owocnej współpracy z innymi nauczycielami
ku pokrzepieniu naszej lokalnej społeczności i pożytkowi kraju.    

"Wychowanie człowieka rozpoczyna się 20 lat przed jego urodzeniem" 
Napoleon
Wasza koleżankAKL










Niedziela skołowana

Fragment niedzielny poważny ale uśmiechnięty:
- pani Izabela i jej maż byli przed kilku laty słuchaczami CKU a ja w tejże instytucji - nauczycielem. Dzisiaj oboje są rodzicami dwóch córeczek - jednej śpiewającej z parasolką i drugiej - przyszłej śpiewaczki. Spotkaliśmy się przypadkowo w Rybnej na koncercie charytatywnym organizowanym przez Panią Ilonę Koptyńską, która tak jak wczoraj była uśmiechnięta, bez śladu zmęczenia po kilkugodzinym wczorajszym koncercie dla Ady. Ot, co znaczy charyzma.

     

Zestaw rodzinny 2+2=4. Pozdrawiam całą Rodzinkę, Pani Izabelo!

Fragment zakręcony ale nie skołowany:
- po raz pierwszy dzisiaj przejechałam przez rondo przy ulicy Gliwickiej; rond ci w TG obfitość niezwykła. Szczęśliwa wyjechałam z tego zawijaska także z tego powodu, iż w jego centralnej części nie usypano modnego wysokiego kopca vel mogily zbiorowej i ogólnie był tam porządek. Przed dwoma dniami natomiast pewien taksówkarz wiózł mnie tymże rondem klucząc między betonowymi zaporami (a może i zasiekami), co wprawiło mnie w osłupienie - nie byliśmy przecież pod obstrzałem snajperów rozlokowanych na płaskim dachu pobliskiego nibytowieżowca. Przyznaję, że to ja (mniemam, że nie taxi-zawodowiec) wypiłam wcześniej w Kurzej Łapce małe grzane piwo z malinami ale czy to ono na drodze emanacyjno-indukcyjno-fluidalnej w nagłą brawurę go wprawiło?

     

Okrąglutkie i podłużne bułeczki, także cebulowe) i okragły chleb cebulowy (z certyfikatem wyrobu regionalnego) - wyrób piekarni z tradycjami - u Jana Hankego.
......................................................................................
Fragment zagubiony ale odnaleziony.
- wychodząc z domu z psem i rowerem nie przypuszczałam, że po powrocie z przejażdżki zastanę drzwi zamknięte. Uświadomiłam sobie jedno - pęk zgubionych w polach kluczy znajduje niecny łotr i wchodzi do mej siedziby pod moją nieobecność, aby wynieść zapas karmy dla psa albo dopiero co rankiem nazbierane pod drzewami jabłka i gruszki. Przejazd przez pola bisowałam, i jeszcze raz powtórzyłam dla pewności, ale żaden metal pod oponami nie zadźwięczał. Ostatecznie finał poszukiwań był pomyślny - zamiast po drabinie przez jedyne otwarte okno weszłam w pielesze domowe drogą tradycyjnie najprostszą - drzwiami.

     

Każdy z tych pagórków wśród pól to kilkusetletni szyb albo "gory", które widzieli przybysze zbliżający się do Tarnowskich Gór. Było ich w okolicy podobno 20 tysiecy. Wiekszość wzgórków nad szybami zniwelowano ale czasem przypominają o swym istnieniu zapadając w podziemne chodniki, jak to stało się ze starym "Augustem" w sierpniu (niektórzy powiadają, że już wiosną). Czy naprawdę nie warto pozostawić ich na następne 200 albo 400 lat zamiast rozwozić po zapadliskach i drogach? Pzrecież są unikalne, bo takie tutejsze, tarnogórskie.
..................................................................................................  
Szczęśliwych powrotów z niedzielnych spacerów życzę! 

PS. Plan na poniedziałek: sprawdzić brzmienie zapisów w uchwale budżetowej miasta zwiazanych z moimi wnioskami i dokonać analizy ich realizacji. Ważne, bo przecież chodzi o remonty ulic i chodników. 




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |