Ile? No ile? Śląskie tablice, europejskie pieniądze

Ile tablic na ścianach budynków, budowli, obiektów zabytkowych zabudowy miejskiej, sakralnej, pałacowej, rezydencjalnej się zobaczyłam? Nie pamiętam.  Niektóre fotografowałam ku pamięci.
Niemało też było tych zawieszonych, ustawionych, przymocowanych w starych a odrestaurowanych parkach i ogrodach wpisanych do rejestru zabytków.
  

Trafiałam na nie w miastach całkiem sporych: Świdnica, Jelenia Góra, mniejszych: Jawor, Lwówek, Gryfów, małych i maleńkich miejscowościach – Świeradów, Lądek, Mirsk, Gierczyn, Świerzawa, Lubomierz i inne, także wsie były … I co? I tak sobie myślałam o tych milionach, dziesiątkach, setkach milionów euro wprowadzonych na Śląsk z funduszy unijnych, tych co podniosły z ruin prywatne, gminne skarby przeszłości podupadłe lub upadłe albo upadające nadal  od roku zakończenia wojny. Ile było tych pieniędzy? Ile uratowały dóbr skazanych może na całkowite unicestwienie?
   

 I myślałam jeszcze o tym, czy dosyć się staraliśmy my, tarnogórzanie, aby i tu, do naszego miasta te pieniądze,  kilka milionów chociaż euro wpłynęło z Unii dla podratowania lokalnego dziedzictwa. Czy wystarczająco się staramy, aby prestiż Swobodnego Miasta Górniczego przywrócić?  




Spotkanie z panią Sempołowską

Ta krótka informacja, która ukazała się w piątkowym dodatku tarnogórskim Dziennika Zachodniego, otworzyła mój dzień dzisiejszy. Dziennik kupiłam podczas porannego spaceru z psem, dla którego to ulubionego mego stworzenia nie będę miała wiele czasu przez najbliższych kilkanaście godzin. Powód? O godzinie 18:00 Rysiek i ja spotkamy się z osobami, które wsparły nas, pomogły, kibicowały podczas powstawania książki. Podziękujemy im za współpracę osobiście i zaprezentujemy rezultat kilku miesięcy naszych działań.
Tutaj zaś, w moim blogu, przekazuję podziękowania tym wszystkim, którzy nie będą obecni na spotkaniu oraz tym, którzy „zza kulis” wnieśli swój wkład.

A więc po tarnogórsku – szczerze i serdecznie DZIĘKUJĘ .

  
Zdjęcie




Po drodze do realizacji

Budzą nie tylko moje zadowolenie - sukcesy. Sukcesy zaszłe i przyszłe oraz te, o których strategicznie ani mru mru ale i te zapowiadane głośno i z wyprzedzeniem. Takoż i ten, który oto ma oblec się w ciało niebawem, bo za kilka miesięcy. A precyzyjnie, i tu cytuję: „ Do końca listopada tego roku”.

Otóż ruch  (drogowy – przyp. AKL) zostanie uporządkowany, nowe miejsca parkingowe wygenerowane, a te, w których nastąpi przebudowa infrastruktury drogowej precyzyjnie oznaczone i wskazane przez stosowny dokument.
Dokument jesienią, więc realizacja wiosną. Już się cieszę;  miła perspektywa po pięciu, ośmiu, dziesięciu (podkreślić subiektywny wybór) latach wzmagającego się intensywnie ruchu pojazdów mechanicznych, zwiększania liczby „stacjonujących” przy krawężniczkach, pod drzewkami, na chodniczkach i w miejscach do parkowania przeznaczonych. I to wszystko w centrum miasta, na starówce.

    
zdjęcie - Niesforne plemię, ci kierowcy! Zamiast równolegle przylgnąć do krawężnika, to pod kątem im się zachciewa. Ulica Ratuszowa.

Zanim jednak dojdzie do narodzin sukcesu, zapodam tu info o maluśkich sukcesikach, które moim zdaniem odnieśli już właściciele samochodów, samoobsługowo porządkujący parkingową przestrzeń miejską. Dobry skutek ma ustawianie pojazdów przy chodnikach ulic jednokierunkowych „po skosie”, jak powiadają kierowcy,  a nie wzdłuż krawężnika. Zaoszczędzone metry bieżące i kwadratowe powierzchni to możliwość zaparkowania dodatkowych samochodów. Brawo! Na kilku ulicach w śródmieściu to działa! Gdzie indziej zapewne też sięgną po te wzory.

    
Zdjęcie - Ci też coś zrozumieli? Aż na Zamkowej?

PS. Wcale nie jestem za tworzeniem miejsc parkingowych na jezdniach ulic i zamienianie je na jednokierunkowe (zwłaszcza tych o dużym ruchu). Jezdnie to nie parkingi, do postoju aut powinno się przeznaczyć place bez ruchu ciągłego pojazdów. I już!

    

Zdjęcie - Oooooo! Tutaj sukces tylko połowiczny! Pod skos udało się zaparkować ale ... coś tu nie gra?!




Konkurs miejski dla prozaików (nie bez ograniczeń wiekowych)!

Kto czytał o bezimiennym obcym, o młodym husarzu króla Sobieskiego, burmistrzu Otte i proboszczu Kokotcie oraz innych postaciach historycznych i fikcyjnych, które znalazły się w książce pt „Obcy i inne tarnogórskie opowiadania”  http://www.tg.net.pl/temat/post/afisz/1474/PROMOCJA--OBCY-TARNOGRSKIE-OPOWIADANIA-MIECZYSAWA-FILAKA będzie mógł prawdopodobnie już niedługo przeczytać o innych bohaterach nowych tarnogórskich opowiadań. A nawet sam o nich napisać.

 Szansę na to i tamto daje konkurs ogłoszony przez Urząd Miejski  i Bibliotekę Miejska w Tarnowskich Górach. Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie, bo ciekawa jestem wyników! Oto adres na stronie Biblioteki (nie udało mi się znaleźć na www. UM :(  http://www.biblioteka.tgory.pl/konkurs-opowiadania-tarnogorskie-2015/ i dodatkowo wklejam, co potrzebne, jak myślę. Poniżej jest.
    





Nie trzeba daleko szukać wzruszeń ... Są blisko, na Śląsku.

Na spotkanie z bratem bliźniakiem dobrze mi znanego z Tarnowskich Gór dostojnego „znajomka-ziomka”  jechałam podekscytowana mocno, nie wypieram się.  A gdy tylko z daleka zobaczyłam jego głowę w spiczasto zakończonym kapeluszu, widocznym  w tłumie otaczających go kapeluszy niższych osobników,  wiedziałam, że droga przede mną nie jest już długa. A tym piękniejsza, że ukwiecona czerwonymi, kwitnącymi makami rosnącymi  wzdłuż szosy i sąsiadującej z nią ścieżki rowerowej.
  

Zdjęcie

Byłam przez kilka godzin obok niego, w jego rodzinnym mieście, wśród otaczających go mieszkańców, wśród budowli w takim jak on sam wieku, starszych od niego... Fotki, dyskretne dotknięcie dłonią, wspólny mały posiłek w cieniu parasola... Ach! Cóż to były za chwile!

Nie trzeba wyjeżdżać daleko, poza granice kraju, kontynentu... To tutaj, na Śląsku, można trafić do miejsc pięknych, z interesującą, choć często tragiczną historią, poruszających umysł i serce.
  

Zdjęcie
Bliższa obserwacja potwierdziła wstępne domniemanie: brat faktycznie to jest, z tego samego ojca – Hermanna Gutha,  aczkolwiek nie bliźniak jednojajowy ale powiedziałabym – brat cioteczny. To znaczy: kuzynek, Ślązak jako i ten znany mi tarnogórzanin. Ratusz w Jaworze.




Śląskie miasto, śląskie święto: Gryfów i Kwisonalia

Miasto gryfów czyli Gryfów w powiecie lwóweckim, odwiedziłam  z rozmysłem. W moim planie podróży po Śląsku znalazło się kilka godzin na pobyt w nim, poprzedzony lekturą materiałów internetowych i papierowych. Niemały udział w podjęciu decyzji miało też majowe spotkanie w nakielskim pałacu czyli Cekus-ie (zainteresowani tą nazwą zapewne znajdą sposób na rozszyfrowania jej), na którym zaprezentowano książkę na temat rodu Schaffgotschów i ich związku z naszym regionem.

I trafiłam świetnie – w czas otwarcia tegorocznego święta miasta! Dzisiaj, w niedzielę, XV Kwisonalia są już zakończone a Gryfów znalazł się w fazie porządkowania, podsumowywania i … przygotowywania do następnej miejskiej imprezy. Zaś mieszkańców Tarnowskich Gór od Gwarków 2015 dzieli zaledwie niewiele ponad 3 miesiące.
  

Ale wracam do tematu Kwisonaliów. Otóż spotkała mnie niespodzianka – byłam obecna na inaugurującej święto konferencji naukowej dotyczącej historii  lokalnej miasteczka jak i „ziem odzyskanych”. Wprawdzie nie wysłuchałam wszystkich prelekcji ale weszłam w klimat ówczesnych, powojennych lat regionu. Zauważyłam też wyraźne więzi ludzi przeniesionych tu w latach 40-tych z zupełnie innych realiów kresów wschodnich, które serdecznie i coraz mocniej przez lata wiązały ich i ich potomków ze śląską ziemią, z ich nową, małą ojczyzną.
  

Zdjęcia - Pani Marzena Wojciechowska to nie tylko kompetentna dyrektor Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Gryfów Śląski, miejsca konferencji popularno-naukowej, gościnna gospodyni tej instytucji kultury, kobieta aktywna realizująca się w działaniach na rzecz miejscowej społeczności. To również, jak się osobiście przekonałam, taktowna, towarzyska i otwarta osoba.




Nie ma go, a jakoby był; punkt informacji turystycznej

Dobre, śląskie miasteczko o ponad 700-letniej historii, ogromnie zniszczone działaniami wojennymi w 1945 roku i traktowane niezbyt litościwie w późniejszych latach przez zabudowywanie blokami miejsc historycznych, pozbawione ogromnej większości swych zabytków.

Jest sobota, weekend, czas, gdy chętnie wyjeżdża się w gronie rodzinnym, koleżeńskim albo jednoosobowo do niezbyt odległych (albo jednak dość odległych) miejscowości.

Nie ma w miasteczku punktu informacji turystycznej funkcjonującego poza dniami i godzinami pracy ratusza, ale cóż, jest sobota!
Nie ma, a jednak jest! Nieformalny, lecz skuteczny! Oto w Strzelinie, w małym sklepiku o nazwie „Cukierenka” otrzymałam rzeczowe, niewymuszone wiadomości na temat interesujących turystycznie miejsc! Naprawdę! Sympatyczna pani i pogodny młodzieniec bardzo chętnie wskazali mi atrakcje, których nie powinnam ominąć.
   

Wieża ratusza, romańska rotunda, kościół, pozostałości murów obronnych, inne! I to się nazywa niespodzianka! „Obywatelski punkt informacyjny” - „Cukierenka” na strzelińskim rynku; to nie tylko odpowiednie miejsce na szybkie zakupy ale i na miłą rozmowę o miasteczku.
Życzę moim Rozmówcom powodzenia w pracy i serdecznie pozdrawiam!  
    

Zdjęcie 2
PS. Zapewne widzieliście niejeden ratusz bez wieży. Jednak jeśli nie widzieliście wieży bez ratusza, to zobaczyć ją możecie właśnie w Strzelinie.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |