Edmund Osmańczyk zasłużony.

"Paniii!!! Frelko!!! Pódźcie tukej wartko! Napiejecie sie s nami? Dyć nie lotejcie w ta i we wta, siednijcie sie tukej a weźcie ino ta flaszka. Pytomy wos piyknie!"
"Niy disiek, chopy, jo auto prowadza. A wy, karlusy pierońskie, ino doma dziecek a ślubnej nie piercie bez ta gorzała!".
 Dwóch grzecznych, uśmiechniętych panów przysiadło w płytkiej niszy zamurowanego okna w jednej z najbardziej imponujących ulicy Tarnowskich Gór. Ulica Osmańczyka jest przytulna choć nie higieniczna. Nie jeżdżą tamtędy samochody, gdyż ma około 2 m szerokości. Przechodnie zostawiają tu często gęsto płyn fozjologiczny zwany przez nich krótko szczynami. Psy - również ekskrementy o stałej konsystencji. W zakamarkach odłupanych płyt styropianu izolującego budynki niezidentyfikowani delikwenci zostawiają plastikowe i naturalne korki a nawet pamiątkowe miniaturki opakowań szklanych po wodzie ognistej i siarczkowym podobno winie. Ulica Edmunda Osmańczyka znosi te scenki obyczajowe cierpliwie; ale czy Osmańczyk spoczywa w spokoju? Jakie zasługi sprawiły, że imię jego nadano temu zakątkowi? Może ktoś z władz to wie? Wielu obecnych samorządowców pełniło takie czy inne funkcje w czasie, gdy umieszczono tablicę z nazwiskiem zasłużonego człowieka na rogu budynku.  Czy on rzeczywiscie zasłużył na to?




Prezes do zakochania.

Godzina 9:45, sala 40, budynek UM przy ul. Sienkiewicza 2. Pan Prezes uprzedził mnie - był pierwszym przybyłym na tzw "warsztaty" dotyczące strategii rozwoju miasta. Oczywiście nie stawił się tu z własnym wykładem ale zajął miejsce słuchacza. Dobrze znany ze swego poczucia humoru zaakceptował zajęcie przeze mnie jednego z miejsc zarezerwowanych przez niego dla swoich dwóch znajomych (również prezesów - ci ostatecznie nie przybyli).

Nie był dla mnie zaskoczeniem jego jak zawsze gustownie skomponowany zestaw odzieżowy. No i ten krawat - dobrany z wyobraźnią. Dyskretnie eleganckie oprawki okularów dowodziły wysokiego statusu społecznego Pana Prezesa. Kolorystyka ich współgrała z ciemnym kolorem marynarki oraz połyskującymi włosami;  cóż w tym dziwnego - Tarnowskie Góry - srebrne miasto. Tu można się osiedlić, można pracować, rozrywać się i oczywiście zakochać. Mężczyzna o uśmiechu Pana Prezesa odpowiada zapewne damskim standardom męskiego obiektu do zakochania.

Sfotografowano mnie. Być może twarz moja i sylwetka dopełni jakiegoś kolażu (byle nie fotomontażu). Nie wiem, czy pozostałe trzy panie - przedsiębiorczynie - też zostały sfotografowane. I ja kilka fotek wykonałam - doktor Małgorzacie Czornik. Nie są pzreznaczone do kampanii wyborczej; figuruje na nich drobna choć energiczna kobieta, nie trzeba się chyba obawiać, że będzie się ostrzelanym - używała mazaka zamiast rewolwera.

    

O ironio!!!. W czasie zajęć uczestnicy na karteczkach spisali dziedziny działalności gospodarczej, które powinny podnosić poziom zamożności mieszkańców. I myślicie, że to przemysł i handel  otrzymały najwięcej punktów? Wyszło szydło z worka tarnogórskiego. A niy godałach? Bydźcie take uczciwe i rzeknijcie prowda!  Tarnogórscy przedsiębiorcy jako żródła osiągania dochodów w TG w przyszłości  typowali ...

PS. Pan Michał Fajer z Wydziału Strategii i Rozwoju Miasta niezauważalnie prawie uczestniczył w spotkaniu, za to wynik jego pracy widoczny - organizacja doskonała. 
..................................................................................
  




Wieczorem

Zamierzałam wybrać się dzisiaj rano do Parku Wodnego na rowerze; sen minionej nocy przyniósł mi relaks i energię. Jednak przesuwające się po niebie chmury wzbudziły we mnie wątpliwości i zamiast dwóch - użyłam jednak czterech kółek czyli pojechałam samochodem. Śniadanie zjadłam późno - była już jedenasta. Później do koscioła ale ... spóźniłam się nieco i zmieniłam kolejność. Zamiast porządku: kościół i wybory, były najpierw wybory a później kościół.

W samo południe weszłam zdecydowanym krokiem do lokalu wyborczego, gdzie czekało na mnie 5 spokojnych ludzi. 1 + 5.   Okazało się, że zafunkcjonowałam tu jako 148 wyborca i skompletowałam w ten sposób 10%  uprawnionych do głosowania. Będę oczekiwać na ostateczne informacje po zamknięciu lokali wyborczych.

Przed wieczorem, gdy z biurka usuwam dokumenty porządkując je, słucham nagrań odgłosów natury - dyskretny koncert międy trawami i niebem przygotowuje mnie do snu. Wraz z obrazami oglądanych warpii wracają do mnie zapachy i powiewy wiatru znad łąk pokruszcowych. Czy będąc w innym mieście, w innej okolicy słyszeliście o takich miejscach? Widzieliście takie miejsca? W Tarnowskich Górach są jeszcze pozostałości po kopalnictwie srebra: szyby, szybiki, tereny po odkrywkach - kilkaset lat odchodzących bezpowrotnie w zapomnienie i niebyt.

    

Na zdjęciu widać malownicze pagórki i zapadliska - miejsca, w których siły swoje, zdrowie i życie zostawiali wynajmowani przez gwarków do pracy robotnicy. Pod zwałami nawozonej ziemi znikają nie tylko one ale i stanowiska ogniowe z okresu II wojny światowej. Czy pewnego weekendu albo popołudnia, bo to krótka trasa, rodzinną wycieczkę do parku wodnego, multikina albo supermaketu możecie poprowadzić w tamte okolice? To zaledwie kilometr od kopalni zabytkowej. Tam można zostawić ślad swej stopy a w pamięci zatrzymać obraz znikającego krajobrazu, naturalne dziedzictwo tarnogórskiej ziemi. Ja tam będę znowu...




Przed wyborem celu.

Separować, anektować, internować, izolować... itd

Dzisiejszy i jutrzejszy dzień przeznaczam na:
- oderwanie się od ludzi,
- samotność na ile się uda,
- odrębność od ... czegopopadnie.

Taka moja prywatna cisza przedwyborcza. Czy dobrze wybrałam?

     

                  Tak ozdobione zostało wejście ratusza tarnogórskiego.  
 




Dobra praktyka.

Rano się długo wylegiwałam w łóżeczku - wstałam dopiero o 6:05.

Gdy pies moczył bródkę wśród mokrych od rosy źdźbeł trawy, skrzeczały w pobliżu sroki, które pojawiaja się coraz częściej już nie pojedynczo ale w dwójkę albo w trójkę; coraz rzadsze są natomiast podskakujące dwunożnie ćwierkacze czyli polskie wróbelki. 

Wyjazd do pracy a później kilka godzin w pomieszczeniach profesjonalnie przygotowanych do wykonywania zawodu medycznego.

Do Galerii "Inny Śląsk" przybyłam spóźniona o półtora godziny i prezentacja proekologiczna umknęła mi w niedaleką jeszcze przeszłość. Rzecz była głównie o wyrobiskach dolomitowych na terenie Bytomia ale i o sąsiedztwie tarnogórskich Bobrownik czyli  wspólnym dla dwóch miast obszarze Natura 2000. Tematyka obejmowała m.in. sukcesję naturalną przyrody na terenach po planowej działalności gospodarczej człowieka oraz o szczęście ludziom niosącej obecnej planowej działalności gospodarcza.

     

Zdjęcie - wśród obecnych znalazły się małomówne osoby reprezentujące przedsiębiorstwo "Sportowa Dolina" prowadzące między innymi - jak twierdzono - aktywną działalność proekologiczną.

Finał konkursu poetyckiego im. Ks. J. Twardowskiego. Ważny gość biskupiej rangi zaszczycił uroczystość wręczania nagród laureatom.

     

Jedna z laureatek XVI Tarnogórskiego Konkursu Poetyckiego im. ks. J. Twardowskiego - nakielczanka z koleżanką. Nie! Ta młoda osoba po lewej to nauczycielka laureatki! Obu Paniom gratuluję i pozdrawiam!


I jeszcze tylko moja obecność na części oficjalnej uroczystości w "Stasiu". W kuluarach, po ceremonii - bardzo udanej dzięki Pani Profesor Bentkowskiej - oficjele zapewne snuli plany w celu realizacji marzeń społeczników Królewskiego Gimnazjum Realnego.

        

Jedna z niespodzianek uroczystości - wygłosiwszy porażająco interesujący wykład o Królewskim Gimnazjum Realnym - Pan M. Wojcik wręczył w prezencie dyrektorowi LO, Panu. K.Sporoniowi, egzemplarz podręcznika botaniki autorstwa pierwszego dyrektora szkoły , Paula Wossidlly. Baaaaardzo stareńki i dlatego będzie zapewne cenną pamiątką.  

     

Już bez tremy, po występie w "Stasiu", młodociani chórzyści, śpiewacy, młodzież, wstępują na ulice swego małego, wielkiego miasta. Pozdrawiam Was i powtarzam za Waltem Whitmanem : "Wielkie miasto to takie, w którym mieszkają wielcy ludzie". ..........................................................................................
Opadłam z sił po dniu roboczym i tygodniu z atrakcjami i dlatego opuściłam  nieoficjalną część uroczystości i udałam się około 20-tej w domowe pielesze. Jako że po drodze do samochodu mijałam wraz z dwoma znajomymi drzwi restauracji koreańskiej, postanowiłam je otworzyć i ryż spożyć przed nocą późną.

Teraz, gdy minęły dwie godziny od ostatniego posiłku, zamierzam złożyć swe członki na otomanie a z jej braku najzwyczajniej zalegnę w łóżku. Na noc. Aż do rana, gdy to dokończę ten wpis, wstawiając wykonane dzisiaj zdjecia.

UWAGA! Aby zobaczyć wiecej zdjęć, należy kliknąć w miniaturkę zdjęcia. Otworzy się album fotograficzny.

Dzień 05.06.2009




Dysonans.

W piątek rano (choć podobno można było we czwartek wieczorem) odebrałam podobnie jak większość radnych, projekt uchwały o zmianie w uchwale budżetowej na 2009r. Oczekiwaliśmy w nim umieszczenia w budżecie kwoty 24.148.368 zł. z przeznaczeniem na zadanie inwestycyjne p.n. "Budowa kanalizacji sanitarnej i deszczowej oraz oczyszczalni ścieków komunalnych w Tarnowskich Górach - I faza". Uchwalenie tej kwoty było warunkiem pozyskania wsparcia finansowego z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.

Data podpisania kontraktu z Funduszem Burmistrzowi znana była już od wielu tygodni. Projekt jednopunktowej uchwały mógł więc być przedstawiony Radzie co najmniej przed miesiącem lub duzo wcześniej, na przykład na poprzedniej sesji. Jednak projekt przedstawiono pod opiniowanie zaledwie na 7 dni przed sesją i uroczystością podpisania kontraktu. Zaproszono wcześniej na tę ceremonię specjalnych gości, poinformowano prasę i inne media, przygotowano scenografię w Rybnej.  Trochę chyba Urząd Miasta przedwcześnie wyglądał końca sprawy; zawiodła lub poplątała się może kolejność procedur; niedźwiedź biegał jeszcze po lesie.

Niespodziewanie przy tej okazji burmistrz do projektu wprowadził kilkadziesiąt poprawek po stronie przychodów i kosztów - razem 12 stron papieru A4. Był to pakiet nie tylko że obszerny, ale i ważny, a nad takim radni mają OBOWIĄZEK się poważnie zastanowić, ponieważ to ONI uchwalają budżet a nie burmistrz! Cytuję ze strony Urzędu Miasta: "Radni wprowadzili zmiany do budżetu miasta, zwiększając go o przyznaną miastu kwotę dotacji na ten rok, czyli ok. 24 miliony złotych. "
Projekty uchwał - szczególnie dotyczących pieniędzy, publicznych przecież - muszą zawsze być przedmiotem wnikliwej analizy i dyskusji. Było tak w przeszłości, jest tak w obecnej kadencji i będzie tak w przyszłości.
Przez analogię podam tu dla przykładu domy zwykłych mieszkańców, gdzie trzeba się zastanowić, czy kupić dla dzieci buty albo bilety do kina a decyzję podejmuje się po wspólnych uzgodnieniach. Sama kanalizacja była i jest sprawą bezdyskusyjną, bo ani radnym ani mieszkańcom nie śni się już powrót do ulicznych rynsztoków i nocników wylewanych nocą za okno na głowy przechodniów. Do wylewnia innych brudów jesteśmy przyzwyczajeni.

Podczas sesji wystąpił więc pewien dysonans. Otóż, radni wskazywali burmistrzowi za konieczne wprowadzenie zmian w innych pozycjach uchwały poza tą jedną, jedyną - "kanalizacyjną"! Oczekiwano, iż burmistrz przygotuje nowy projekt zawierający tylko jeden punkt i ten zostanie bez dyskusji przez Radę Miejską przyjęty. Reszta zmian, zdaniem radnych, powinna znaleźć się w innej uchwale, jako że nie miały one związku z kanalizacją; nad nimi zaś radni chcieli debatować i poświęcić konieczną uwagę w innym terminie, gdyż zasadność przedstawionych przez burmistrza w uchwale zmian budziła wątpliwości.  

Niestety, Burmistrz odmówił wprowadzenia autopoprawki w oczekiwany przez Radę sposób, kierując się ... niezrozumiałymi względami. Niektórzy powiedzieli, że politycznymi ale... kto to wie, jakie były prawdziwe.




Autor.

Martusia ma 26 lat, stan cywilny - panna, wykształcenie: licencjat, dyplom magistra, pracująca: pełnomocnik d/s czegośtam. "Nie wyobrażam sobie tak ciężkiej pracy. Musi czytać tak dużo pism, odpisywać na nie. I jeszcze tyle spotkań w szkołach i z ważniakami, imprezy kulturalne i sportowe, tyle wyjazdów na delegacje. Skąd on na to ma czas, no i siły?"

Nie tylko ona, ale i wielu innych - dorosłych ludzi wyobraża sobie, że każde pismo zaadresowane: "Do Burmistrza Miasta Tarnowskie Góry" przechodzi przez ręce i kłuje w oczy adresata. I myślą oni, że tenże osobiście na pisma odpowiada!!! Serio! No, moze sekretarka przepisze podyktowaną treść na komputerze. Nie należy właściwie im się dziwić, bo przecież ta forma: "Szanowna Pani, zapoznałem się z...." albo: "W odpowiedzi na pismo z dnia..." oraz podpis z pieczątką: "Burmistrz Miasta ..." itd. jednoznacznie sugerują, że autorem odpowiedzi, pisma, oświadczenia itp. jest osobiście podpisany. NAPRAWDĘ! Dacie wiarę? Tak sobie część obywateli wyobraża pracę z korespondencją najwyższego urzędnika w mieście. Prawie 24 godziny na dobę biurko, okulary, pióro! A przecież... no właśnie: co z drogą urzędową pisma mieszkańca skierowanego do burmistrza? Podejmę się w lekkiej, przystępnej i niezbyt szczegółowej formie przybliżyć czytelnikom lot ich pism nad kukułczym gniazdem, czyli ratuszem. Niektórzy powiedzieliby: "Na ratuszu siedzą gołębie przecież! Nie kukułki." Ale ... niech tak zostanie, jako wirtualne nawiązanie do kultowego filmu.

Otóż:
1. zależnie od charakteru sprawy z kancelarii kieruje się złożone przez obywatela pismo do właściwego wydziału: np. Ochrony Środowiska, Gospodarki Nieruchomościami, Kultury i Promocji Miasta, rzecznika prasowego itd a tam do roboty biorą się naczelnicy. No, też niezupełnie oni osobiście, gdyż przygotowanie odpowiedzi zlecają urzędnikom niższego szczebla np specjalistom, inspektorom itp.

2. Po korektach w wydziale odpowiedź dla petenta kierowana jest na biurko burmistrza, który czyta - gdy sprawa godna jego osobistego zainteresowania, albo i nie - gdy standardowa i łatwa oraz podpisuje tekst odpowiedzi, albo i nie, i wówczas kieruje do poprawki w wydziale. Życzeniem albo poleceniem swym wymusza przeredagowanie pisma, które wraca po jakimś czasie pod jego pióro a następnie...

3. ... zaopatrzone zostaje w odręczny podpis z imienną pieczątkę w miejscu przeznaczonym dla autora. Oto jest gotowy administracyjny produkt do przesłania petentowi.

Martusiu, teraz to już dla Ciebie nie tajemnica, prawda? Jam Ci to sprawiła! No!

...............................................................................
Świeżo wypieczona rumiana bułeczka, czasem zdarza się z zakalcem albo spalenizną.
............................................................................................
Nie skończyłam na dzisiaj jeszcze tematów kobiecych, bo oto Beatka zostawiła dla mnie w Biurze Rady Miejskiej śliczne zaproszenie na wystawę swoich prac. Widziałam je! Zobaczę ponownie! Są śliczne, a że zdobione motywami tarnogórskimi, tym bardziej cieszą serce moje. Beatko! Powodzenia jutro życzę!

    




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |