Pracowity, radosny, deszczowy piątek

Poranek. Gimnazjum nr 1 przy ulicy Sobieskiego. Zamknięcie roku szkolnego, pożegnanie absolwentów, przejęcie sztandaru szkoły przez ex-drugoklasistów, wręczenie świadectw z "czerwonym paskiem", nagród książkowych i dyplomów, przemówienie pani dyrektor Myśliwczyk (to miniarcydzieło elokwencji i aktorstwa!).

Uczniowie w stosownych do okoliczności strojach - uroczyste biele, granaty, czernie. Powiało też latem, były bowiem jednostkowe luzackie koszule, T-shirty, bluzeczkach na szeleczkach, połyskiwały żeńskie ramiona, pachy i dekolty. Nie tylko wśród młodzieży.

 Dominika Pawlak doczekała się wręczenia nagrody za udział w Konkursie Papieskim w kategorii plastycznej.

............................................................................................

Popołudnie. Prowadziłam posiedzenie Komisji d/s Rodziny, Zdrowia, Pomocy Społecznej i Ochrony Środowiska. W porządku posiedzenia znalazły się: opiniowanie projektu uchwały, zapoznanie się z ogólną sytuacją zdrowotną dzieci i młodzieży (od żłobków do gimnazjów), przygotowanie wniosków komisji z zakresu profilaktycznych akcji zdrowotnych dla dzieci do budżetu miasta na rok 2010, korespondencja i bieżące sprawy.

Sala sesyjna w ratuszu wyglądała dzisiaj dziwacznie. Stoły pozbawiono zielonych nakryć. A przyczyną były zapisy pamiątkowe poczynione na nich przez dwa gołąbki, które we wtorek w obradach sesyjnych - trzeba było oddać do pralni pokrycia miejsc pracy Rady Miejskiej przed najbliższą sesją. To już trzecia sesja w czerwcu!

O pozostawionym w Biurze RM parasolu przypomniał mi pan Jakub, który zbiegł za mną po schodach. Pan Jakub jest nowym (może już z drugiej dziesiątki) pracownkiem Biura RM. Radnym dobrze się z nim współpracuje, bo ma już pewne doświadczenie w administracji aczkolwiek jest młody, wyróżnia się też m in. wyraźną artykulację wypowiedzi (również przez telefon) itd. Przypuszczam jednak, że perspektywa dalszej współpracy nie jest długa (tak sądzę po doświadczeniach w obecnej kadencji).  Fluktuacja kadr pozwala domniemywać, że polityka kadrowa pracodawcy czyli tzw. ratusza nie przewiduje stabilizacji personalnej w Biurze RM.  
..................................................................................................

Rynek dzisiaj pokryty był młodymi ludźmi przygotowującymi się do zabaw ulicznych (3 Dzień Kultury Ulicznej), których sukcesywnie pokrywały krople deszczu. Znaleźli się jednak mieszkańcy,  widzowie i uczestnicy gier, słuchacze koncertów i zwykli gapie. Byli zainteresowani i ... uśmiechnięci. A o to chodziło.
.........................................................................................................

Nastapiła jakaś awaria w moim komputerze - nie udaje mi sie eksportowac zdjeć do bloga. Przepraszam. Poszukuję pomocy. Niestety, opiekun mego sprzetu, Marcin, wyjechał na cały weekend :( Zdjęcia umieszczę po usunięciu awarii.




Goście.

Przedpołudnie okrywam zasłoną tajemnicy, zbyt zwykłe, zbyt pspolite, zbyt  rutynowe, aby o nim opowiadać. Ale jednak pewne szczegóły pozostawię w swej pamięci. 
.......................................................................................

Wieczór to dwa tłumy :

     

Pierwszy tłum licznie zebranych słuchaczy uniwersyteckich III wiecznych w TCK - goście przybyli na zakończenie roku akademickiego w liczbie ... symbolicznej. Drugi tłum-ek mniej liczny ale poetycki w "Innym Śląsku" - reprezentacja gości podobnie, jak wyżej opisanej okolicznosci, nikła liczbowo.
.....................................................................................................
Acha. Przed 3 bodajże dniami obeszłam z pewnej odległości drabinę opartą o ścianę, mimo tego, iz nie jestem przesądna po nia nie przejdę. Nad moja głową pyszczki młodych lwów pieścił pędzlem anonimowy artysta nie ujawniający swej twarzy. Niemniej cenię jego talent i inwencję - przywrócił maszkaronom na rogu ulicy Górniczej i Lompy sporo latek, zamiast zrzucić je, tak po prostu, do gulika.

      




Cztery

1. Roztropność
2. Sprawiedliwość
3. Umiarkowanie
4. Męstwo

Kto nosi w sobie w dzisiejszych czasach 4 Cnoty Główne?
W pewnej niedawnej dyskusji usłyszałam, że to walory przedstawicieli władzy.
"Ty też jesteś męska - dodano - składałaś ślubowanie radnego, rodzajnik męski".

Cóż, czwarta cnota musi mi więc mocno zapaść w duszę. Pozostałych trzech stale się uczę. Jakże lżejsze życie mają samorządowcy, mężczyźni. Oni z racji płci nadanej im przez naturę jak sztandarem mogą powiewać ... zagalopowałam się... męstwem? Męskością?

Generalnie mężczyźni jako tacy mają łatwiejsze życie (płciowe, społeczne, polityczne) niż kobiety. Bo jeśli nawet cecha płciowa lub cnota przypisana im w powyższym spisie jest w szczątkowym lub niedorozwiniętym stadium, mogą o niej pogadać, napisać albo sfotografować się w odpowiednio wielkim samochodzie lub na wyrośniętym rumaku.
.........................................................................
Wczoraj z Biura Rady Miejskiej odebrałam korespondencję i tak m.in. w najbliższych dniach czeka mnie:
- posiedzenie Komisji d/s RZPSiOŚ - 19.06
- posiedzenie Komisji BiPP - 22.06
- warsztaty nt strategii i rozwoju miasta - 22.06
- sesja RM - środa - 24.06
- posiedzenie Rady Społecznej TOTU - 26.06

Otrzymałam też zaproszenia do udziału w utworzonych niedawno radach i zespołach. A jak znam życie, własne życie, jest przede mną jeszcze długa historia...
Ale! Wiem jedno: jestem kochana! Tak, to pewne, kocha mnie praca.
...................................................................................
I tak się tylko zastanawiam nad zmianą miejsca zatrudnienie... Zamieszczam testowo
ogłoszenie:

POSZUKUJĘ PRACY
która byłaby rozrywką.
Przejdę specjalistyczne przeszkolenia
 i praktyczny trening okolicznosciowy
 (na szkoły nigdy kamieniami nie rzucałam), zakupię stosowną garderobę imprezową. Deklaruję pełne zaangażowanie w wypełnianiu służbowych obowiązków.
Oczekuję co najmniej 4 - letniego kontraktu z wynagrodzeniem ustalonym
 w odrębnych negocjacjach nie niższym od 5-krotnej średniej krajowej. 


To przed snem. A jutro... do roboty.




Symbole pokoju

To był dzień!  Mocne wrażenia! Od rana:
-przegonienie psa przy rowerze w drodze po "Gwarek" - felietoniści (cała czwórka spisali się nieźle), w to mi graj;
- uzupełnienie korespondencji potrzebnej bardzo - w formie elektronicznej; któżby w obecnych czasach zaprzątał sobie ręce piórem. Klawisze kmputera ani to przestarzałe narzędzie jednak nie są mi obce.
- kilka godzin pracy w medycynie; powiadam wam, powiadam! Badźcie wierni bogini Profilaktyce a łaska zdrowia na was spłynie;
- sesja RM, która przebiegła w widocznym porządku i bez chaosu oraz utarczek słownych. Niestety, pan Burmistrz był nieobecny, natomiast oprócz radnych, obsługi prawnej i Biura RM byli na sali obecni byli:
- przedstawiciele prasy - 2 osoby,
- pełnomocnik burmistrza d/s polityki informacyjnej - 1 osoba,
- przedstawiciele Rady Powiatu - 2 osoby,
- Poseł na Sejm RP - 1 Tomasz Głogowski,
- honorowy aczkolwiek nietytularny wirtualnie radny - 1 Pan M.M. 

I........ UWAGA!................. I........ UWAGA!..............
Dwa gołąbki, ciche, symbole pokoju, wzory niewinności i łagodności.

Wleciały na salę sesyjną i ostały się ku łagodzeniu obyczajów. Już nie tylko dwie radne sprzyjają kulturze przebiegu sesji ale i te zesłane z niebioskłonu przez otwarte okno stworzenia - skrzydlaczki podgruchaczki z przestrzeni nadratuszowej.

     

To nie zuchwalec, to raczej naiwniak przedostał się w świat polityki, gdzie znalazł się w towarzystwie interesującym.

      

Flesze! Obiektywy! Oczy! Skierowane na nie - oto nasza nadzieja na dobro szerzące się po Tarnowskich Górach.
..............................................................................................

Na koniec dnia:
- małe spotkanie urodzinowe - spóźnione o kilka dni - koledzy przyjęli życzenia i upominki. Mój krótki nocny spacer powrotny do domu wśród zapachów wieczornych jaśminów, w gestej ciemości nocnej rozświetlonej żółtym światłem ulicznych latarni, w mokrej od ksieżycowej rosy trawie nie trwał długo. A szkoda...




Deszcz

Jedni powiadają:
- Co za paskudna pogoda! Pada już kilka dni. Kiedy się skończy? - to narzekania mieszczuchów albo wczasowiczów.
- Wspaniała pogoda! Oby tak jeszcze popadało kilka dni. - tak mówią rolnicy, ogrodnicy.

Niezależnie od punktu widzenia, fakt jest faktem.

Jutro odbędzie się sesja nadzwyczajna RM a za tydzień - planowa. 3 w 1. Trzy sesje w jednym miesiącu. Do tego dochodzą posiedzenia komisji, udział w posiedzeniach Rady Społecznej TOTU oraz Rady Muzeum, praca nad nowymi interpelacjami, przygotowania do innych spotkań. Czerwiec jest zwykle wypełniony zajeciami po brzegi, a to chyba z racji zbliżającego się końca roku szkolnego.




Dzieci dla mamy.

Dorosłe dzieci przygotowały uroczystość urodzinową swojej mamie (mojej w pewnym sensie "powinowatej" cioci???)
Koncert kwartetu smyczkowego z repertuarem klasycznym i jazzowym a nawet popowym włącznie - solenizantka lubi instrumenty smyczkowe.

     
Zdjęcie - w przerwie koncertu prześliczne skrzypaczki sfotografowałam z naręczmi nut.

Występ dwojga młodzieńczych wnuków z klasycznymi numerami satyrycznymi - jubilatka uwielbia taktowną rozrywkę. 
Stonowana chociaż ożywiona atmosfera rodzinnych i przyjcielskich rozmów - bohaterce dnia zależy na kulturze osobistej własnej i gości.

Kilkugodzinna uroczystość przy stole, na którym zmieniały się potrawy, odbyła się w sąsiedztwie narożnego domku, który jest właśnie w remoncie -  róg Rymera i Placu Gwarków.  Lokal gastronomiczny "Rymera 6" to ostatnie chyba niegdyś gospodarstwo wolne w staromiejskim śródmieściu Tarnowskich Gór. Pan Konopka zjeżdżał z pola swoim drabiniastym wozem w czasie żniw, gdy w niedzielę do kościoła wierni zmierzali na sumę. Tutaj z blaszanymi bańkami chodziło się po mleko prosto od krowy. Teraz w dawnej oborze znajduje się kuchnia lokalu a niewielką stodołę z sąsiekiem przerobiono na antresolę na otwartym powietrzu. Na ścianach dawnej sieni wiszą dyplomy z zawodów w lotach gołębi pocztowych gospodarza.

Doceniam  inwencję inwestora, jeszcze bardziej doceniam fakt docenienia przez niego swoistego uroku ponad stuletniego domostwa, którgo człowiek ten nie powalił w gruzy dla wzniesienia tu plastikowego albo blaszanego baraku podobnego do kurnika. Szczęśliwie Plac Gwarków zachował nieźle staromiejską zbudowę; nie został skażony szpetotą jak Rynek.

Cieszy mnie też remont rogowego domku, do którego mała dziewczynka z teczką ogromnych nut przychodziła na lekcje gry na pianinie. Widzę ją teraz, jak wspina się na palce, wyciąga wysoko rękę, aby nacisnąć okrągły guziczek staromodnego dzwonka. Stojąc na stopniach prowadzących do drzwi domu czeka na pojawienie się w nich uśmiechniętej, schludnie ubranej nauczycielki muzyki - pani Widerkowej. W pokoju z niewielkimi oknami z widokiem na dzwonnicę i kościół znajdowały się bibeloty porcelanowe, koronkowe serwetki na fotelach i stołach, drewniane kwietniki z paprotkami oraz w rogu - pianino. Przy nim dziewczynka zasiadała obok swej nauczycielki  ubranej w sukienkę z białym wykrochmalonym kołnierzykiem, ciepło jej czuła na sobie a uśmiech jej szedł za nią w czasie drogi powrotnej do domu. 

I tak sobie myślę: "Da sie zrobić? Da!" Albo: "Idzie zrobić? Idzie!"




Dni Niemodlina/"Gwarki"

Michasiu Graczyku w Niemodlinie!
Coś Ci się dzisiaj przypomniało albo zapomniało; to Tarnowskie Góry, prawda?
Piszesz do mnie znienacka (ale nie napastliwie), raczej serdecznie, tak Twój list odbieram. Oto cytuję go szczegółowo i w całości:
"moc pozdrowień:)" - mocno i pozytywnie, uderzająco i celnie trafiły do mnie Twoje zwięzłe słowa .
 Po moim odpisie jednak cokolwiek bardziej wylewnym (aczkolwiek tylko "pozdrawialnym'), Sympatyczny Rysowniku Satyryczny, nadałeś również w podobnym ścisłym stylu:
"dziekuje a MY dzisaj mamy dni miasta:):)". Koniec. Noooo wiesz!

Michasiu, Przedszkolaku ze Starszaków, widzę tu chłopięcy brak taktu - to nie informacji się spodziewałam a zaproszenia. Zapomniałeś.... :(

Czeka Cię mój rewanż!  "Gwarki" się zbliżają a moje okazjonalne pozdrowienia i brak zaproszenia wraz z nimi. No!

Nie niemodlinianka a tarnogórzankAla

PS. Czy wiesz, że w realu, wróć - w Realu (bytomskim) - można zobaczyć małą wystawkę rysunków Twojego kolegi, tarnogórskiego rysownika, Mirka Ogińskiego?
PS. Dni takie, dni owakie mnożą sie w sezonie ciepłym. Wielu takich i owakich podąża szlakiem Dni Czegośtam, wielu skieruje się na Dni Bobra do tarnogórskich Bobrownik. 



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |