Życie (III)

Wczoraj zaczął się weekend wypełniony imprezami, spotkaniami, muzyką, hałasem, pieniędzmi, władzą, pychą. A dzisiaj zdarzyło mi się pomyśleć o ludziach, co biegają z jednego miejsca w drugie, o tych co łapią kęsy raz z tego stołu raz z innego, i jeszcze o takich co tchu złapać nie mogą to przy jednej zabawie, to przy innej. I jeszcze o tamtych, których myśli i dusza chciwe chwil niepotrzebnych trzepocą się w latarni nad zapaloną świecą ułudy.   

Zanim się opamiętasz,
Kołyska, ołtarz, cmentarz.
I robisz smutne odkrycie,
Że to już całe życie. 

Takie oto piórko spadło ze szkrzydeł rozpostartych nad Janem Sz.




I tak dalej

Na temat dzisiejszego poranka nie będę mówić; zbyt osobiste wydarzenie mnie wówczas dotknęło. Do tego stopnia, że nieco później osobiście wyszłam z pracy w niezaplanowanym wcześniej kierunku; nie pobłądziłam jednak. No, chyba że w życiu.

Później osobiście udałam się na posiedzenie Komisji Budżetu i Finansów; na wniosek Burmistrza opiniowano m.in. projekt uchwały dotyczącej zmian w budżecie miasta. Niestety, materiały dotarły zbyt późno do radnych (kilka godzin to trochę mało na zapoznanie się z kilkunastoma stronami z danych finansowych) i Przewodniczący Komisji, Kazimierz Szczerba, po przedstawieniu projektu przez Panią Skarbnik w porozumieniu z członkami Komisji zarządził powtórne posiedzenie we wtorek, aby radni mogli się w tym czasie dokładnie zapoznać z treścią projektu. Takie i moje w tej sprawie było stanowisko, do którego przekonywałam kolegów radnych, ponieważ dokładnie zastanawiam się nad wydatkowaniem własnych pieniędzy a pieniądze publiczne wymagają jeszcze większej pieczy niż w prywatnym portfelu. Słuszna decyzja.

Chciałabym mieć jednego chociaż zastępcę albo "substytuta" a czasem nawet sobowtóra. Pomogłoby mi to na przykład rozdwoić się, zdublować, sklonować. Dzisiaj jednak znowu osobiście skierowałam swe kroki na świetną chociaż skromną 
uroczystość z udziałem dzieci i ich opiekunów i terapeutów: otwarcie świetlicy w ośrodku TOTU. Nazwano ją "Kryjówką".

Przez kilka miesięcy, chyba nawet dziewięć, trwała "ciąża" twórcza i realizacyjna. Zapłodnienie nastapiło ... w nieznanych mi okolicznościach - z pewnością dyrektor Piotr Sobczak dokładnie je zna. Ujawnienie koncepcyjnego stanu nastąpiło nieco później, na posiedzeniu Rady Społecznej Ośrodka TOTU, w której składzie się znajduję. Pielęgnowanie "ciąży" wiązało się z pewnymi wątpliwościami wyrażonymi na posiedzeniach komisji i sesji słowami męskich członków RM. No i poród, nieco przyspieszony. Niestety z powodów osobistych nie zatrzymałam go w cyferkach mojego aparatu fotograficznego ale, mam nadzieję, został utrwalony w pamięci osób licznie zgromadzonych w sali porodowej.

Był film o dziejach ośrodka, piosenka z grupowym odbębnieniem rytmu i zwiedzanie świeżo zagospodarowanych pomieszczeń. Atmosfera współpracy mnie wciągnąła w głębię przeżyć tak głęboko, że zapomniałam się i ... zaśpiewałam.  No, przyznaje, przyznaję, nie rzuciłam słuchaczy na kolana głosem, talentem ani repertuarem ale za to było sporo uśmiechu i oklasków w języku angielskim :)

Później jeszcze jedno posiedzenie "komisyjne", i jeszcze ściskające tchwicę uczucie, ale i one minęły, jak mijały godziny dnia.  Nie wszystkich uroczystości oczekujemy z radością. I właśnie przede mną jest taka. Osobista.




Dżdżysty wiek.

Na zaproszenie "tsu3w" odpowiedziałam obecnością. Krótką, około 60 minutową. Żałuję, że nie mogłam dłużej zabawić w Rybnej, wśród kolorowych kapeluszy zdobiacych damskie głowy  i uśmięchniętych elfów przemykających tuitam. 

     

Zdjecie - Postać dzika (jest dziki, dzik jest zły) nie odstraszyła małych aktorów (także tych drzemiących po obfitym posiłku).

W towarzystwie Pani Gabrysi i Marysi na drewnianych ławkach, między młodymi i młodszymi, nad papierowymi tackami z kołoczem czułam się jak ryba w wodzie. Sielankę urozmaicił deszcz i chłód wieczorny. Ratunkowy namiot o niebywałych godnych wspomnienia gabarytach został podobno bezpłatnie użyczony Towarzystwu. To też warte wspomnienia. Spełnił swoja ochronną rolę.

    

Wielka grupa kapeluszowa składała się z mniejszych podgrup kapeluszowych - niby nie oryginalne ale "klimatyczne".

Ślonsko godka tyż boła. Ale jo sia uż nagodoła...

PS. tsu3w = Tarnogórskie Stowarzyszenie Uniwersytet III Wieku

UWAGA!
Po kliknięciu w miniaturkę zdjęcia poniżej zobaczyć można inne fotografie.

Festyn Śląski w Rybnej - 28.05.2009



Przed burzą zwykle bywa spokój.

Spuchł mój notatnik, puchnie mi głowa, puchną opuszki palców, spuchnie może i ... siedzenie. Nie mam czasu na wizyty, imprezy kulturalne, odwiedziny znajomych. Nie udaje mi się nawet uzupełnić przygotowanymi zdjęciami wpisów do bloga. Pracuję. A będzie jeszcze ciężej, gdyż najbliższy tydzień spuchnie od posiedzeń, narad, spotkań. Powód - przygotowania do sesji RM.

 Dzisiejszy ranek ... standard... rozpoczęłam od telefonu do Urzędu Miasta - Wydział Ochrony Środowiska. W tym czasie moją suńkę próbował poderwać jakiś nieznajomy.

 Ach, dowiedziałam się od Kierownika MZUiM-u, że na ulicy Staszica mogą zostać położone progi zwalniające, jednak nie na tym etapie kładzenia nakładki. Dopiero po zakończeniu prac, czyli w niedalekiej przyszłości.




You'll never walk alone

Kibice drużyny piłkarskiej z Liverpool śpiewają swój hymn z wiarą w jego słowa. Z pasją towarzyszą sportowcom w ich przygotowaniach i meczach. W licznej grupie i mniej licznych podgrupkach fetują triumf swych idoli. Jako adheranci drużyny piłkarskiej starają się właściwie oszacować możliwości ogólnokondycyjne piłkarzy i umiejętności strategiczne trenerów na długo przed meczem. Gorliwie wspierają swoich herosów w obliczu klęski. Rozpacz po porażce nie jest im obca. Nie pisany alians z piłkarzami trwa niejednokrotnie przez lata.  

YOU NEVER WALK ALONE.
......................................................................
Jak pani ładnie wygląda na tym zdjeciu! Mnie się bardzo podoba.
albo:
No, wiesz. takie nijakie! Zdjęcie w tym miejscu powinno być bardziej osobiste. 
I jeszcze:
Ależ się pani napracowała! No, jest co czytać! Zwłaszcza ciekawe są dokumenty.
albo inaczej:
I po co to... Przecież wiekszość ludzi tego nie czyta. Daremny twój trud.

Takie opinie słyszę od osób, w tym zaprzyjaźnionych ze mną, na temat mojej strony internetowej. Nie, to nie dotyczy bloga ale bardziej formalnej, nazywam ją, "strony radnej". Ostatnio zresztą z braku czasu utworzyły się na niej informacyjne "czarne dziury" - to należy nadrobić. Wiec potrzebuję pomocy. Raczej bezinteresownej, koleżeńskiej, bo zatrudnienie profesjonalnego doradcy do public relations i budowy wizerunku przerasta moje możliwości finansowe i nie widzę takiej konieczności. Odwdzięczę się za pomoc dobrym słowem, zrewanżuję uśmiechem, oddam z nawiązką życzliwość. Casting otwarty!

PS.
Podjęłam decyzję: przebuduję stronę samodzielnie! Na początek zmienię zdjęcia; skoro mają być bardziej osobiste, to znajdę jakieś seksowne fotki. No i z panami w tle; nie koniecznie z RM (skrót nie oznacza Radia Maryja). www.alicjakosibalesiak.tgory.pl.




Dobranoc

Na posiedzenia wyjazdowe, na wizje lokalne członkowie komisji Rady Miejskiej udają się własnymi środkami transportu - Urząd Miasta nie dysponuje samochodem służbowym, Straż Miejska swojego kangurka udostępniła w 2007 r na wyjazd w dolomity (nie włoskie ale bobrownickie) a dwa motorowery ... . Zaproszeni goście np. naczelnicy, burmistrzowie korzystają ze służbowych pojazdów, aby dotrzeć na miejsce albo podobno z ryczałtów. I tak było w ubiegły piątek: czworo członków Komisji, którą prowadzę, przyjechało na składowisko Remondisu w Rybnej czterema samochodami. Zaproszeni przedstawiciele Urzędu Miasta - dodatkowo własnymi. Delegacja Starostwa natomiast, w tym kilku radnych - oszczedziła środowisko, bo przybyła jednym samochodem służbowym - sześć osób.  Jeden radny powiatowy - prywatnym pojazdem. Praktycznie cały parking zastawiony był autami. Taka egzotyka. Z przedstawicelami starostwa na posiedzenie połączonych komisji gminy i powiatu przybyła protokolantka. Odpowiednio ja, z ramienia miasta, przejęłam na ten czas rolę osoby protokołującej, przewodnicząc równocześnie na posiedzeniu. Taki koloryt. Zwyczaje i obyczaje. Do subiektywnej interpretacji. 

Przez dwa wieczory sama osobiście kleciłam protokół. Do uśmiechającej się coraz częściej panny Joasi z Biura Rady Miejskiej należy przepisanie go w formie przyjętej na BIP-ie. A teraz... chce mi się ... śpiewać.


Dobranoc, dobranoc, mężczyzno
Zbiegany za groszem jak mrówka 

i jeszcze...

Dobranoc, dobranoc, niewiasto
Skłoń główkę na miękką poduszkę .

Ale najbardziej ...

Dobranoc, dobranoc, ojczyzno
Już księżyc na czarnej lśni tacy
Dobranoc i niech Ci sie przyśnią pogodni, zamożni Polacy 

No nie, jeszcze tak, żeby pewien i nie tylko ten jeden czytelnik wiedział, o co chodzi w piosence. I nie tylko mnie chodzi...

... wszyscy uczciwi od rana, od morza po góry, aż hen
Dobranoc, ojczyzno kochana, już czas na sen.


 




Notoryczny.

Zawsze. Nagminnie. Permanentnie. I po cóż ja się czepiam? Przecież sama interpelowałam w sprawie windy i ogólnie usuwania barier architektoniczych w budynkach Urzędu Miejskiego.

     
Zdjęcie - remont po remoncie czyli budowa szybu windy przy niedawno  wyremontowanej elewacji budynku Urzędu Miejskiego przy ulicy Sienkiewicza 2. Czynności bardzo chwalebne, choć może jednak... niezupełnie.

 Uważam, że konieczne jest zainstalowanie poręczy na klatkach schodowych po obu ich stronach. Ułatwiłyby one nie tylko pewniejsze poruszanie się osobom mniej sprawnym ale też zwiększyłyby bezpieczeństwo wszystkich, którzy poruszają się po wysokich stopniach schodów.
.........................................................................................
Stale, zwykle, często. Przystąpiono do układania krawężników a niedługo na zniszczonej nawierzchni ulicy Staszica zostanie położony dywanik asfaltowy czyli nakładka. "Nareszcie! Doczekać się nie można było!" - to okrzyki radości mieszkańców. "Teraz wariaci będą tu jeździć setką!" - mrożą ich inni. "Połóżcie tu ze dwóch policjantów! Niech po nich pojeżdzą." Czarny humor czyli życie.

     




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |