Rytuały niedzielne.

Rytualne śpiewy kosa przesuwają się z dnia na dzień na coraz wcześniejsze godziny, bowiem jeszcze kilkanaście dni temu była to godzina 6-ta a dzisiaj punktualnie o 5-tej zaczął "trelować". Cichutko uchylam okno, aby bez przeszkody przejąć na swoje uszy fale dźwiękowe z jego gardziołka. Jest 5:18 - za 2 minuty powinien zaprzestać koncertowania, zbliża się bowiem wschód słońca a temu wydarzeniu nawet odbywającemu się za chmurami należy się chwila ciszy w pozycji na stojąco lub pazurkowato. Słyszę właśnie, że pierzasty wokalista przenosi się ze swą świstaną arią coraz dalej ode mnie, w kierunku pobliskiej dziesięciometrowej, stareńkiej czereśni. 
....................................................................
Godz. 21: 10
Wyznaczonej samorządnie przez siebie samą godziny w parku wodnym nie wykorzystałam. Dlaczego? Dlatego że... rano zamiast popływać pojechałam ponauczać, gdyż w ostatniej chwili przypomniałam sobie o dzisiejszych zajęciach w CKU. 16 panów przyciagnęło mnie sposobem telepatycznym.

Powinność swą nauczycielską wykonałam a później z CKU do basenu pośpieszyłam. Stamtąd jednak pierzchałam żwawo po zaliczeniu niespełna 60 minut . No, nie z powodu meżczyzn to jasne, raczej przedstawicielek mojej płci. Na krótko przed południem (nietypowa basenowa pora dla mnie) zaskoczyła mnie jakość usług akwenowych, gdyż w ramach bezpłatnego bunusu dodawano do standardowych usług syntetyczne żeńsko-męskie feromony. Atmosfera wprost upajająca. Cudownie unoszące się ponad wodami i bąbelkami lotne substancje zapachowe bynajmniej mnie nie przyciagały. Piżmo, drzewo sandałowe, ambra i jeszcze jak im tam co cięższe i widoczne nisko nad powierzchnią wód zalegały. Nie widzieć a uwierzyć. 15 złotych godzina pobytu z dodatkiem ... kropelek z marketów skutecznie mnie przegnały. No bo kręcioł w nosie dołożył swego, trefna godzina, autobusowy tłum, ciężarna woń, podyskotekowa chuć, C2H5OH w niejednym miejscu parku wodnego. Odpadajko! Spływajko! Zmykajo! Pa, pa!

PS. Przed jutrzejszym posiedzeniem Komisji Infrastruktury i Rozwoju Miasta przygotowuję własne wnioski dotyczące wykonania tzw. tymczasowych nakładek asfalto-betonowych oraz nakładek docelowych na drogach gminnych  Jest między nimi różnica nie tylko w nazwie, technologii wykonania, nakładach finansowych ale i konieczności dokonania wyboru między priorytetowymi i bardziej priorytetowymi. We wtorek posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Prawnego a w środę ...  na sesji RM erupcja elokwencji a może i, daj Boże, kompetencji.




Podejrzenie

Wczesnym świtem wraz z rodzącym się dniem światło dzienne zobaczyło moje optymistyczne przeczucie pozytywnych doznań weekendowych - "Dzisiaj będzie lepiej niż wczoraj" - postanowiłam. Rutynowo przebiegające sobotnie godziny doprowadziły mnie do południa prawie, gdyż około godziny 11-tej weszłam w pląsający tłum taneczny. "Mistral" ciepłym powiewem ogarnął dzieci i młodzież i podejrzewam, nie - pewna jestem, że za ich zgodą ...

Czas na rower i psa... 6 nóg i 2 kółka wyruszą za chwilę w słoneczne powietrze. I wrócą tu niedługo. Zew wiosny mnie porywa.
    
    

"Białe koszule na sznurze schły" a kostiumy tancerzy leżały na nich jak ulał - szatnia męska (czy mnie wzrok myli? :)

    

Zaangażowane w swe zajęcia Organizatorki znalazłY chwilę na pozowanie - Pani Małgorzata Karpińska - druga z lewej: główna organizatorka. Gratuluję pomysłu, doceniam wkład pracy i życzę pomyślności! 

    

.................................................................................................
godz. 18:30.

 Niestety, nie wróciłam na turniej taneczny (szkoła na Osiedlu Przyjaźń) - przyczyny jak najbardziej obiektywne. Przedpołudniowe zdjęcia jednak zamieszczam w formie ALBUMU FOTOGRAFICZNEGO, który należy otworzyć przez kliknięcie miniaturki zdjęcia.

Taneczny mistral wieje w Tarnowskich Górach - 21.03.2009

    

 Moje spostrzeżenia:
- organizatorzy sprawni i dyskretni
- uczestnicy zdyscyplinowani i żywiołowi (z Katowic, Kielc, Krakowa i innych miejscowości, których nazwy zaczynają się nie tylko na literę "K")




Przyjdzie X i wyrówna.

Jakiś czas temu Pan Dziennikarz, którego artykuły często czytam z przyjemnością w "Gwarku" i w "Montes Tarnovicensis" umieścił na łamach tygodnika "Gwarek" tekst pod tytułem "Hałdy skazane na ocalenie". Można z jego fragmentem zapoznać się na mojej stronie www.alicjakosibalesiak.tgory.pl .

    

Okolice hałdy to doskonały teren na spacery i przejażdżki rowerowe a zimą kuligi i biegi na nartach. To historyczne okolice tzw. postindustrialne po górnictwie kruszców srebra i ołowiu, z pozostałościami szybów, warpiami, łąkami pokruszcowymi  i także stanowiskami  fortyfikacyjnymi z czasów II wojny światowej. Siostrzyczki, Joasia i Asia, objeżdżały na rowerach te okolice wraz ze mną pewnego pogodnego dnia w październiku 2007. Ja sama odwiedzam hałdę co 4 lub 6 tygodni.  

    

Oto przybliżona przez zoom aparatu fotograficznego panorama Tarnowskich Gór z trzema wieżami - widok z hałdy popłuczkowej.

Na dzisiejszym posiedzeniu Komisji Rodziny, Zdrowia, Pomocy Społecznej i Ochrony Środowiska jednym z omawianych tematów była aktualna sytuacja Parku Kulturowego "Hałda Popłuczkowa", Rezerwatu Buków "Segiet" oraz pól uprawnych w tym rejonie.  Mieszkańcy  i  właściciele terenów rolnych interweniują z powodu dewastacji ich upraw przez samochody terenowe, czterokołowce, motocykle crossowe. Złożono pisemną interwencję w sprawie "rozjeżdżania" chronionego terenu "Hałdy Popłuczkowej". W trakcie posiedzenia okazało się, że ustawione na szczycie hałdy obiekty małej architektury czyli stoły i ławki betonowo-drewniane, tablica informacyjna z podaniem m.in. źródeł pozyskania funduszy. Zarówno u podnóża hałdy jak i na szlaku na jej szczyt i na samym szczycie nie ma żadnej tablicy informującej o regulaminie korzystania z Parku Kulturowego ani zakazującej wjazdu na hałdę i niszczenia jej. Wykonane zostało też deskowanie pod budowę betonowych schodów, podbierana jest struktury hałdy, wykonano podjazdy na szczyt. Wszystko to nie jest, jak sie dowiedziała na posiedzeniu Komisja, dziełem Urzędu Miasta Tarnowskie Góry lecz innego niezidentyfikowanego jeszcze wykonawcy. Komisja uzyskała też informacje od przedstawicieli Burmistrza, iż wydano zgodę na "wejście" jakiegoś przedsiębiorstwa na hałdę i korzystanie z jej terenu.

Trzy podjęte przez Radę Miasta Tarnowskie Góry Uchwały ( z pamieci teraz: 2005, 2006, 2007) stanowiące hałdę chronionym obszarem Parku Kulturowego oraz Ustawa o ochronie zabytków zabraniają niszczenia hałdy w jakikolwiek sposób; użyte przy tym narzędzia, także pojazdy, mogą ulec konfiskacie a właściciel ich lub użytkownik podlega karze.

http://www.alicjakosibalesiak.tgory.pl/aktualnoci-i-prasa/5-informacje/38-odpowiedzi-na-interpelacje-o-hadzie-popuczkowej.html

Krótko, sprawozdawczo, sucho. Beznadziejnie?

    

    Chmury gromadzą się nad jednym z charakterystycznych widoków Tarnowskich Gór - fragment historii industrialnej naszego miasta jest sukcesywnie niwelowany.




Wyczerpujący

Wejście po wysokich stopniach tarnogórskiego ratusza zwykle jest dla mnie wstępem do innej bajki. Bo przecież znad nich patrzy na mnie "pokerowa" twarz kamiennej damy, ciężkie, wysokie drzwi okute żelaznym ornamentem krat z trudem otwieram, dłoń moja kładzie się jakby zaklęta na dębowej poręczy przepięknej balustrady schodów prowadzących w górę jasnej klatki schodowej. Przy wyjściu z ratusza natomiast staję na szczycie schodów i przez chwilę wzrokiem ograniam płytę rynku i okalające ją kamienice. Zostawiam za sobą zakręt historii ...Taki mały rytuał.
..............................................................................
W najbliższą środę odbędzie się sesja Rady Miejskiej, więc dzisiaj powiadomiona telefonem Pani Zeni z Biura RM wieczorem odebrałam  brązową kopertę z materiałami sesyjnymi, które potrzebne będą też na posiedzeniach Komisji. Jutro pierwsze - Kd/sRZPSiOŚ - kto odgadnie pełną nazwę? W porządku posiedzenia umieściłam:
- kontynuację sprawy rampy kolejowej przy ulicy Oświecimskiej
- analizę stanu Parku Kulturowego "Hałda Popłuczkowa", Rezerwatu Buków "Segiet" i pobliskich terenów uprawnych dewastowanych przez pojazdy mechaniczne
- uzyskanie informacji nt sytuacji żłobków i przedszkoli tarnogórskich.
- opiniowanie projektów uchwał na najbliższą sesję
- sprawy bieżące wraz z korespondencją

 Już zdołałam zapoznać się wstępnie z projektami uchwał, jutro "osobiste czytanie drugie" a na głębszą analizę a następnie dyskusję i opiniowanie będzie kolej podczas posiedzeń komisji. We wtorek - KBiPP...
.........................................................................
Pewna sieć aptek reklamując się proponuje za zakupy w swoich placówkach następujące bonusy, które wykorzystać należy w bieżącym roku:

- talon na leczenie w prywatenj klinice (2 tys. zł) - może znajdą się chętni na chorobę
- talony na zakup sukni ślubnej lub garnituru - potrafię to zrozumieć
- talon pogrzebowy - tragikomiczne! Zwłaszcza ten termin realizacji: koniec 2009r.
- darmowy seks czyli zestawy 360 prezerwatyw i produkty potęgujące doznania seksualne - pikantne, no nie?

UWAGA! Należy pamiętać, że wszystkie produkty należy wykorzystać w 2009 roku!

.



Ola do Ali, odbiór!

Przed kilku dniami Ola z Barrie odpowiedziała "TAK" na moje zaproszenie do blogowania na Portalu tg.net. I oto mam ją w sąsiedztwie, blisko zupełnie, chociaż przez ocean. Zanim jednak Ola (wcześniej Alexandra - czytelniczka i komentatorka mojego bloga) uczyniła pierwszy krok czyli dokonała własnego wpisu blogowego, przysłała mi kolejne opowiadanie kanadyjskie; czwarte? Zamieszczam je poniżej wraz ze zdjęciem "dokumentalnym" :) i poprawione przeze mnie; no tak, bo wymieniłam w stosownych miejscach litery "ogólnoświatowe" na lokalne czyli polskie. W swoim blogu Ola pisze bez użycia polskich znaków - to nietypowe i dość...malownicze. Niech tak przez jakiś czas zostanie, Olu, dobrze? Czytanie takiego okrojonego z kreseczek i zakrętasków tekstu to dobry trening umysłowy.
..................................................................................................

Dzisiaj wieczorem nie poszłam ani na spotkanie Rady Dzielnicy Opatowice z miszkańcami ani nie pojechałam do Zbrosławic na tamtejsze spotkanie Starosty.  Porządkuję papiery i przygotowuję się do sesji a przed nią - do posiedzeń komisji między innymi tej, której przewodniczę (jest przecież ustalony harmonogram i plan pracy poza tematyką sesyjną). Przed południem pojechałam na ulicę Nakielską, aby jeszcze raz sfotografować maszkarony podobne podobno do pana Mrochema, byłego właściciela. Udało mi się wejść do kamienicy i porozmawiać z mieszkańcami. Wygląda na to, że to ZBK odświeżył stuletnie reliefy. Zdziwiła ale i podniosła na duchu ta dbałość administracji o  tzw. zasoby mieszkaniowe. Chwała urzędnikom!

     

W sąsiedztwie - szereg budynków ma również odnowione elewacje i całość wygląda w wiosennym słońcu bardzo "klimatycznie" (modne słówko). Wnętrza nie są już tak budujące, mam jednak nadzieję, że i tam nastąpi poprawa. 
   ............................................................................................................

Opowiadanie tarnogórsko-kanadyjskie

"Huston, we have a problem", pomyślałam sobie w mojej polsko-kanadyjskiej głowie siedząc przed moim podstarzałym komputerem marki Dell. Od paru dobrych chwil starałam się doczepić parę zdjęć do mojego e-maila. Próbowałam różnych sztuczek, ale zdjęcia się nie doczepiały. Jakiś usłużny security program, chroniący mój komputer przed wszelkimi wirusami i inną zarazą blokował moje zdjęcia przed doczepieniem. "Co jest grane, jeszcze wczoraj wszystko było w porządku", myślałam sobie.

Specjalistką od komputerów nie jestem, wiec postanowiłam zadzwonić po pomoc techniczną do Sympatico, mojego kanadyjskiego internetowego zaopatrzeniowca. Mają tam świetnych specjalistów dostępnych siedem dni w tygodniu i 24 godziny na dobę.

Jedyny problem ze specjalistami technicznymi z Sympatico jest taki, że większość z nich pochodzi z Indii. Wszyscy mówią świetnie po angielsku ale z dosyć ciężkim "domowym" akcentem. Moj angielski akcent też nie grzeszy lekkością, więc nasza konwersacja przypomina czasami rozmowę głuchego z niemym o sprawach technicznych, o których ja często nie mam zielonego pojęcia.

Tym razem było jak zwykle. Odezwał się bardzo grzeczny, ciepły glos byłego mieszkańca Indii pracującego w kanadyjskiej firmie: "How can I help you?". Nasza rozmowa nie była łatwa, oj nie była. Dobrnęliśmy jednak szczęśliwie do końca ku mojej wielkiej radości: "Yes, it's working!!!!  Pan technik komputerowy też był niezwykle zadowolony, że po przeszło godzinnej lekcji udało mu się z tępej uczennicy coś wycisnąć.

No, ale najważniejsze, że już mogę klikać na guziczki i doczepiać moje zdjęcia do e-mailow. Posyłam więc jedno bliskie mi sercu zdjęcie, pozostając z szacunkiem,

Aleksandra Kuziw 
 

     

     GWARKI 196?
Ten paź z lizakiem, obok Ślązaczki - to ja




Poważny wpis zagadkowy

Spotkałam kolegę Janka Hahna w pobliżu Tarnogórskiego Centrum Kultury: " Jakie to mądre ludzie w Tarnowskich Górach mieszkają! I my o nich nie wiemy! Ten co to odpisał na Twoją zagadkę w "Gwarku" to tęga głowa!"
Osobiście podobała mi się teoria Marka Panusia dotycząca medalionów na budynku przy ulicy Bytomskiej 14. Gratuluję! Nagroda czeka w siedzibie redakcji. Redaktor  Naczelny "Gwarka" też wziął udział w tym poszukiwaniu "zaginionego medalionu" umieszczając w tygodniku najpierw artykuł Pani Ani Sopuch a po kilku  miesiącach ponowił apel do czytelników .
http://alicjakosibalesiak.tgory.pl/aktualnoci-i-prasa/4-wydarzenia-rozne/56-pustymedalion.html

Jest jeszcze w Tarnowskich Górach co najmniej kilka ciekawych detali architektonicznych czy miejsc, zapomnianych, nie zauważonych czy pominiętych. Może ktoś wie coś o nich, ktoś słyszał od dziadków, ktoś ma stare fotografie...
.............................................................................
O godzinie 11-tej (dwie jedynki) doktor Marek Wroński z Instytutu Tarnogórskiego otworzył konkurs wiedzy o historii Tarnowskich Gór, w którym wzięło udział 44 (dwie czwórki) uczniów tarnogórskich szkół. Dwa magiczne duety cyfr uzupełniła kolejna para bo 55 (!) pytań konkursowych. Za dwa tygodnie ogłoszenie wyników konkursu. Dominik Ochman (znany mi także jako seryjny model moich zdjęć) - uczeń LO im. Stanisława Staszica był laureatem poprzedniej edycji konkursu.
    
 On jeden, dr Marek Wroński, i czterdzieści czworo młodych tarnogórzan. Tak było na otwarciu konkursu. Spojrzenie w oczy i ... do pracy.  

    
Nauczycielki oczekiwały na podopiecznych przez godzinę poza salą konkursową u jej drzwi. Pozdrawiam Panie! Miło wiedzieć, że nauczyciele wkładają angażują sibie i uczniów w zajęcia pozaszkolne. 

      
     A w sali praca wre; sam na sam z przyborami do pisania, ale nie bezbronni bo z orężem wiedzy o naszym mieście.
    
   Wasza Pani będzie trzymać za Was zaciśnięte kciuki, dziewczynki! Ja też!
    
Nie tylko kciuki się przydadzą ale i maskotka. Powodzenia!



Infekcja blogowa.

Telefony komórkowe są siedliskiem licznych chorobotwórczych drobnoustrojów, które łatwo się rozprzestrzeniają przekazywane przez użytkowników tego cudownego sprzętu komunikacji międzyludzkiej. W rękach pracowników służby zdrowia telefony mogą stać się wręcz zabójczą bronią, dowiedziono bowiem, że ponad połowa telefonów zasiedlanych jest przez gronkowca złocistego ale też i przez inne bakterie, które mogą być odpowiedzialne za zakażenia wewnątrzszpitalne. 
PULS MEDYCYNY
Źródło: Ann Clin Microbiol Antimicrob. 2009, 8:7; doi:10.1186/1476-0711-8-7 http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/11033/1.html
Jaki czynnik rozprzestrzenia zakażenie blogomanijne? Czy blogowanie może nieść ze sobą skutek śmiertelny dla blogera lub dla blogoczytelnika? Która część populacji ludzkiej jest podatniejsza na infekcję blogoorganizmem - kobieca czy męska? Czy choroba ta przenosi się droga płciową? Jeśli tak, to czy odbywa sie to wirtualnie czy fizycznie? 
W ciągu ostatnich tygodni zakażenie przenosi się poprzez Portal tg.net.pl na coraz to nowe ofiary epidemii wręcz. Panowie i Panie przyłączają się do zainfekowanych rzesz tarnogórzan i nie tylko powiększając je w sposób niezaprzeczalnie spektakularny. Cieszy mnie szczególnie wejście w drzwi Portalu dwóch Pań: Alexandry Kuziw z Kanady i Ilony Koptyńskiej z Inicjatywy hospicyjnej. Równocześnie uprzedzam, że nie opuszczę swego bloga, chociaż, nie ukrywam, że trochę sobie pofolguję. Przeniosę cześć moich sił pisarskich na moja stronę "specjalistyczną" www.alicjakosibalesiak.tgory.pl
Darz blog!



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |