Świąteczny.

Zwyczajnie, bo w sklepie warzywno-owocowym. Niezwyczajnie, bo z aksamitnym głosem Pan Darek występuje wobec publiczności czyli klientów; z niezachwianą równowagą, jak dobry aktor. Ma też rekwizyt a właściwie sceniczny makijaż, który dotyczy wewnętrznej partii jego lewego przedramienia. Coś sobie zapisał w tym miejscu, może dla przypomnienia. Ale co? Pozdrawiam Pana i życzę, Panie Darku, spokojnej i owocnej pracy.

     
      ......................................................................................

Dzisiejszy dzień nie różnił się zbytnio od innych  mimo odwiedzin w kościele i na cmentarzu. Były też telefony z Biura RM, a jakże, zbliża się sesja, muszę ustalić tematykę posiedzenia komisji poza opiniowaniem projektów uchwał, odebrać materiały na sesję (jest chyba absolutorium dla burmistrza za 2008 - sprawdze jutro) - rutynowo. Teraz, wieczorem, widzę większą różnicę: wysyłam pierwsze życzenia. 
..........................................................................
Teraz tą prostą drogą internetową składam czytającym mego bloga świąteczne życzenia w koszyczku wyplecionym z wiosennych kwiatów, wypełnionym lukrowanymi babkami, kolorowymi pisankami, cukrowymi barankami i baziami.

Oto one:
OBY WIELKANOC PRZYNIOSŁA ZE SOBĄ
SIŁY,
MIŁOŚĆ I WIARĘ W DOBRO.
Ala Kosiba-Lesiak
.....................................................................................................

Spóźniłam się na spektakl nocny. Podobny do srebrnego talara (a może florena lub guldena) księżyc zbyt wysoko powędrował nad szyb kopalni zabytkowej. Spróbuję jutro a może za miesiąc ale już teraz wiem, że dla nas jasność nastanie ciemnym świtem - za kilkadziesiąt godzin Rezurekcja, 







Za co lubicie przyrodę

Element zaskoczenia wśród sielskości i spokoju niejednemu podnosi modny poziom adrenaliny we krwi. Konia z rzędem dla tego, kto udowodni, że przynajmniej 5% populacji tarnogórzan zna podstawy mechanizmów hormonalnych swego organizmu. Ale nie o tym... Te ekscytacje wymuszone modą poszukiwane bywają na terenach ludzkiej działalności: miejskich, przemysłowych, rozrywkowych i innych, też politycznych. Najlepiej, gdy świadkami podnieceń jest grupa ludzi, rzadziej doświadczenia te delikwenci (czasem denaci in spe) pobierają w samotności. To też moda: ekhibicjonizm w wymiarze cielesnym i duchowym. Jednak często jest to wyreżyserowany, według scenariusza odegrany przez aktora spektakl. Czyli widownia jest konieczna, ta przygotowana do teatru i ta nie mająca świadomości, że w teatrze jest.    
Ale nie o tym znowu... A może jednak o tym - o teatrze natury.
Kontakt z przyrodą na wolnym powietrzu i przestrzeni (a nie w terrarium), te pszczółki, mrówki, inne wolnobiegające niżej i wyżej w systematyce umieszczone stworzenia, mogą zapewnić człowiekowi doznania euforii ale i stanów, delikatnie ujmując, negatywnych.  O wyższości świąt wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia w swych wykładach mniemanologii stosowanej dowodził latami godny wspomnień posiadaczy poczucia humoru profesor Jan Stanisławski na falach radiowej Trójki, "naonczas". Wyższość profilaktyki nad leczeniem dowiedziono ale czy wiedzę tę rozpowszechniono i zastosowano?
.........................................................................................
"Ukąszenia owadów, żmij, pająków i kleszczy to niebezpieczeństwa m.in. letnich spotkań z przyrodą. Reakcja organizmu człowieka na ich toksyny jest zawsze indywidualna, jednak większą ostrożność w kontaktach z naturą powinni wykazywać alergicy i małe dzieci. ..." 
Autor: Urszula Ludwiczak, Białystok
Artykuł opublikowany w numerze: 16 (113) PULSU MEDYCYNY
Data publikacji: 2005-07-13

http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/6134



Droga poselska

Biura parlamentarzystów polskich opcji PiS i PO lubią starówkę tarnogórską; nie zdziwiło więc dziś nikogo otwarcie Biura Poselskiego Nelli Rokity-Arnold przy ul. Gliwickiej 1 czyli "pod laubami". Pani Poseł otrzymała między innymi od Pani Barbary Dziuk jako prezent "na wejście" książkę traktującą o gwarze śląskiej z życzeniami nabycia choć symbolicznej wiedzy na ten temat. 

Wśród obecnych znalazło się wielu:

  • w wieku dostojnym i młodzieńczym,
  • bradzo i bardziej czcigodnych,
  • z uśmiechem w oczach i papierosem w palcach
  • upartyjnionych, związkowych i samostanowiących,
  • w wieczorowych szpilkach i w obuwiu sportowym,
  • w garniturach, swetrach i błyszczącej tafcie,
  • z zarostem od ucha do ucha i ze szminką na ustach,
  • obejmujących lampkę toastową i dyskretnie kibić damską 
  • z aparatem fotograficznym, torbą i wiertarką w ręce.

....................................................................................................
Jeszcze nie skończyły się kuluarowe rozmowy, gdy ulicę Krakowską przemierzała procesja wśród kamienic mających przecież nie 2 tysiące a tylko ponad sto lat.
.....................................................................................................
Instrukcja: aby otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY należy kliknąć lewym przyciskiem myszki na miniaturce zdjęcia.

Otwarcie Biura Poselskiego w Tarnowskich Górach 07.04.2009



Niedziela z kwiatkami.

Ola z Kanady (ale z Tarnowskich Gór) napisała do mnie maila po swoim powrocie z kościoła. Czeka na wiosenną 10 centymetrowej grubości kołderkę, którą dyżurny synoptyk zrzuci na jej trawnik nocą. Szczęściem w TG zamiast białej kołdry jutro zobaczę najwyżej muślinowy szal porannych mgieł zapomniany przez różanopalcą Jutrzenkę. Będzie okrywał drobne, pierwsze kwiatki podbiału, gwiazdnicy, krokusów i innych odważnych barwidełek szarości porannych.

       

Zdjęcie - ponad stuletni szyld zamka z charakterystycznym secesyjnym motywem kwiatowym. Jak to dawno, dawno temu ludzie chcieli, aby na zwyczajnym korytarzu było ładnie.
.....................................................................................................

Nie wiem, jak udało się ludziskom zmieścić przebieżkę z palmami do kościołów; przecież tłumy spotkałam od rana:
- w CKU; że też znaleźli się wytrwali poszukiwacze wiedzy! Ale chwała im!
- w ciepłych wodach zapewniających błogości przejrzystych toni (grzeszę nietaktem nurkując w pobliżu par powracających z gorączką sobotniej nocy) 
- pośród alejek parkowych, na drogach polnych uczęszczanych przez spacerowiczów i rowerzystów (o zmotoryzowanych nie wspominę, mając jeszcze w uszach dźwięki niechciane) 
- na terenach handlowych marketów i kwitnących centrów ogrodniczych bogacących się dziś z minuty na minutę
- i jeszcze tu, i tam...

No, ale udało się nam wszystkim te palmy zmieścić . Ufff....

     

Zdjęcie - "Plecy wyprostowane!" - polecenie prowadzącej grupę amazonek wykonane zostało bez sprzeciwów.
.......................................................................................................
"Mamo! Ja chcę na suchy ląd!" Wylądowało dziecię bezpiecznie przy biuście matczynym a ja w "Galeonie", na którego pokładzie Ivetta i Agatka echciały pozować do zdjęcia. Namówiłam je na to dla wprawienia w lepszy nastrój - w niedzielę rano jest zwykle dużo klientów, namęczą się więc dziewczyny i nabiegają. Ivetta to moja seryjna modelka, Agatka zaś - pierwszak. Bywalec Parku Wodnego zamówił kawę i otrzymał ją z kwiatkiem malowanym na piance. Podziękował i wyraził swe zaskoczenie z akcentem rosyjskim; grupa Białorusinów chyba pracujących w Częstochowie przyjeżdża prawie w każdą niedzielę na basen.

     

Zdjęcie - Który uśmiech ładniejszy? Nie osądzę ale pozdrawiam obie miłe Panie!





Nie obejdzie się.

Nie obejdzie się bez budzika albo alarmu w komórce. Jak pamiętać o wiosennej pełni księżyca przegapionej, gdy ksieżyc wisiał nisko nad horyzontem? Mogłabym zawiązać staromodnej chusteczce supełek na rożku. Ale gdzież ona się podziała? Napewno w kieszonkach sukienki dziesięcioletniej dziewczynki zapatrzonej w odpływające na morzu nieba żagielki.

Okręciki marzeń.
Chmurki, chmurki znajome, okręciki marzeń,
Nie chcę innych wywyższeń, nie chcę innych zdarzeń,
Chcę leżeć w niebo twarzą i wędrować z wami,
Bo mi dobrze tak z niebem, chmurką i myślami...

     

ŻYCZĘ
PIĘKNYCH WIOSENNYCH WIDOKÓW,
ZAPACHÓW,
DŹWIĘKÓW
moim koleżankom w laboratorium
oraz wszystkim pracownikom SŁUŻBY ZDROWIA
z okazji ich dzisiejszego święta.




Róbmy swoje. Niech robią swoje.

MOGĘ stanąć obok komputera i nie dotknąć klawiatury - taka jest moja moc!

Nieidziezrobić. Niedasie. Więc bierność nie dzisiaj, gdyż trapią mnie myśli mieszane. No bo ja tu sobie o ptaszkach, kwiatuszkach, porannych duszkach a przecież rzeczywistość to nie tylko wiotkości i zachwyty wiosenne. Jakoś nie pisałam o Panu Andrzeju, który niesiony wypływającą z niego cierpliwością (bynajmniej nie w kolejce stoku Skrzycznego ale dziurach ulicy prowadzącej go co dnia do domu) dał znać sąsiadom o swych planach rewolucyjnych. 

Sobota: uporządkowali drogę gruntową. Łopaty, szpadle, grabie, kilkanaście osób w zrywie ludowym (darmo 1 godzina) z koparką w odwodzie (250 zł). Jaka ulga dla budżetu miasta! Ukłon i podziękowanie. No i ten wzór - inicjatywa obywatelska. Jakkolwiek by na to patrzeć - społecznie czy politycznie... 

Gdyby tak można było takim prostym sposobem rozwiązać  WSZYSTKIE sprawy miasta: bezrobocie, kanalizację, przeciętność.... Marzenia...

  




Pleciuga

Kwiecień - plecień, bo przeplata trochę zimy trochę lata". Czwarty dzień czwartego miesiąca w roku 2009 plótł i przeplatał ładne i brzydkie, wesołe i smutne, kolorowe i szara. Jak na kwiecień przystało. Oto realizacja poczynań dziennych:

1. poranne szarości świtu ubarwione zostały dźwiękami porannych śpiewaczków, co poprzedziło wyprowadzenie szarej suczki na pokolorowaną słonecznymi promieniami łąkę.

2. na nie rozbudzonej jeszcze dobrze drodze słońce suszyło dwie niewielkie żabki zmierzające z ogódka do ogródka; w porę wypatrzyłam je przed kołami auta, zatrzymałam się i zaniosłam szczęśliwie te jeszcze nie spłaszczone płazy do ogrodzenia ogrodu, w kierunku którego zmierzały. "To dobry uczynek - skomentował kolega - dobrze, że nie podrzuciłaś do cudzego ogródka dwóch kretów".

3. wolny czas soboty przerwany został na krótko czynnościami służbowymi i zakupami; niebiesko-żółte bratki czekały na mnie stłoczone w swych zimnych fotelikach upchnięte jeden obok drugiego w plastikowych pokojach bez sufitów. 

4. słońce pomogło mi w zamknieciu w fotograficznych cyferkach pokładowych komputerów statków bujających się na moim ramieniu i szyji (Marcin pożyczył mi na dzisiaj swój lepszy aparat ale z własnego dzisiaj nie zrezygnowałam). Pałac w Rybnej jest teraz doskonale widoczny wśród drzew pozbawionych jeszcze liści.

     

5. Stary i młody Marcin - oba kościoły pod wezwaniem św. Marcina odwiedziło dzisiaj wiele osób; jedni - aby w sposób zaplanowany uporządkować i ozdobić kwiatami pobliskie groby, inni - spotkali się tu, aby pożegnać kogoś, kto niespodziewanie odszedł w inną wiosnę.

     

6. Marzec opóźnił prace w ogrodach - przydomowe ogródki wypełniły się pracowitymi robotnikami a podjazdy i parkingi osiedlowe - zmywaczami samochodowymi. Czyszczą i zanieczyszczają.
..................................................................................
Wczoraj, w piątek, sfotografowałam na dachu szkoły podstawowej przy ul. Wyspiańskiego fachowców naprawiających rynny. Ależ ta szkoła jest ogromna! Nie mogłam zmieścić całego budynku w jednym ujęciu! Zbudowana została w latach 1930-1932 - już wkrótce 80-letnia dostojna pani ma się wcale dobrze, choć jej wspaniałe, duże oczy czyli okna wymagają makijażu lub liftingu. Pani woźna podeszła do mnie i rozpoczęła rozmowę o szkole uroczystościach urodzinowych. Gdy dowiedziała sie, że jestem byłą uczennicą "czwórki" ucieszyła się i poprosiła o przyniesienie pamiątek. Oto godna podziwu osoba - pomyślałam - czuje się tak mocno związana ze swoim miejscem pracy, ze swoją i moja szkołą. Serdecznie Panią pozdrawiam! Jutro zabiorę się do szukania mojej  Odznaki Wzorowego Ucznia :)

    
.....................................................................................
A teraz ... odpadam! Czeka na mnie wiosna nocą. 




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |