Promyk z chmur przed burzowych.

Dzień dobry, Panie Rafale,
jak sie cofna do zadka z myśloma, to spomna sie mojo oma, co ino doma po noszymo godała, i opa s niom. We szkole i kaj indzij my, bajtle, ino po polsku, godali. Tera se mysla, co jo gupio dzioucha boła i niewiela łosprawioła s miemi po ślunsku.
Terozki z chenciom czytom szrajbnione ślonskom godkom ksionżki (cajtungóf nie widziałach) ale czasu miniej mom na to. Ślonsko szpracha jest terozki kodyfikowano, ino profesory godajom, co nie poradzom, eli nie miarkujom.
Uffff...
Dlatego też podziwiam pracę (społeczną) kilku zapaleńców, ich starania i pasję, coby łostawić ślonsko godka szrajbowano drugim generacyjom.
Ufff... Ufff.

Pyrsk!

PS. Dodał mi Pan skrzydeł - dziękuję. Lecę więc zenergetyzowana w dzień (dzięki Panu), chociaż czeka mnie w południe grom - posiedzenie komisji. Brrrr...





Relaks przed burzą.

Ranek mroźny, szaro-pomarańczowy, oszroniony, chrupiący, bez śniadania, wśród gęstego powietrza.


Samochód nie zamrożony, bo garażowany został użyty na dojazd na basen. Po pływaniu i generalnym wymoczeniu przedłużyłam standardowy relaks o prasówkę i kawę w Galeonie. Wraz z uśmiechem Pani Ivetta podała mi do kawy słoneczko na piance z mleka. W tym czasie zapewne trwały przygotowania do biegu narciarskiego w Parku Repeckim przy Szybie Ewa. Dwa bieguny: "Ewa" polarna i Alicja cieplarniana. 

    

Powrót. Śniadanie gorące (zimą koniecznie), rozpakowanie torby, "przebiórka" w ubranie "do kościoła".
Msza południowa w kościele św. Anny, gdzie siedziałam na ławce blisko trzęsącego się i hałasującego pieca.
W niskim świetle lutowego południa zdjęcia obiektów wybranych, jeszcze nie unicestwionych.

    

   Zachwycający obraz uratowanej przeszłości mocno zaburzony przez ingerencję niegustownej współczesności. Trzeba jednak pochwalić gospodarza za doskonale wykonaną pracę. Obecny szpital przy ulicy Lipowej, dawny pałacyk zarządcy dóbr Donnersmarcków został uratowany przed sniszczeniem. Pamiętam piękny herb rodowy szlifowany na szkle wstawionym w świetlik na drzwiami głównymi do pałacyku. Zniknął.

      

     Dawna willa fabrykancka, w której mieszkali pracownicy administracyjni Donnersmarcków rozpada się bez pomocy i nacisków; bierność właściciela robi postepy - rujnuje. Aby nie zepsuć sobie nastroju widokiem niszczejących murów, zdjęcie wykonałam ze znacznej odległości. Gdzie znajduje się budynek administracyjny dóbr Donnersmarcków, w którym pracowali mieszkańcy pałacyku i willi?

Powrót na obiad, przed komputer, do układania dokumentów.
..............................................................................................
Grożą nam epidemie:

1. grypy  - WHO ocenia, ze weszliśmy w trzeci stopień zagrożenia pandemią grypy

2. cukrzycy i otyłości - chorych jest coraz więcej

3. nadciśnienia tętniczego - w Polsce rozwija się szybciej niż na świecie! Jesteśmy nareszcie w jakiejś dziedzinie najlepsi! Poziom 25% dorosłych z nadciśnieniem przekroczyliśmy już na początku XXI wieku. POLSKA! POLSKA!

4. depresji - we wszystkich przekrojach wiekowych, od uczniów do emerytów

5. uprawiania seksu - szczególnie wśród nastolatków w wieku 16 - 18 lat; można się tym cieszyć (prokreacja radosna i nieopanowana) ale i martwić (lekceważy się zagrozenie HIV i chorobami przenoszonymi drogą płciową) 





Dudnią jak w studni

Każdy dzień, każda godzina zbliża mnie do głębokiej studni, którą widzę nie tak odległą. Otwór do niej to godzina 9:30, środa. Dna nie widzę nawet oczami wyobraźni. Pamiętam za to nie tak dawne sesje, które kończyły się o 21-szej i później może. Otchłań obrad wciągnie nie tylko mnie ale zwłaszcza tych, którym krasomówstwo ciąży niczym kamień. Uwolnić od niego się nie mogą a lecąc wraz z nim w cembrowaną frazeologią głębię, ciągną za sobą innych uczestników sesji. Co jest na dnie?

    

     Jeśli wpadłeś między wrony .... Nieraz i ony (te wrony) mogą spaść z wysoka w doły i dołki.

Mijają właśnie ostatnie godziny Dnia Języka Ojczystego. Z tej okazji na Śląsku zorganizowano polonistyczne dyktando. Istnieją ludzie zabiegający o prawne nadanie
 gwarze śląskiej statusu języka. Polska - język polski. Śląsk - język śląski. Przed kilku dniami zakupiłam dwa pierwsze tomy "Słownika polsko-śląskiego". Andrzej Roczniok, autor, pracuje nad trzecim tomem.

Jeśli ktoś bedzie mówił, że w Tarnowskich Górach nie ma się czym zająć, należy mu się etykietka wywrotowca, bluźniercy, heretyka. Mój kalendarz wydarzeń kulturalnych, artystycznych, towarzyskich jest wypełniony nieraz kilku zapisami dziennie; aż trudno wybrać. Acha. 27 lutego w Galerii NaTynku swój benefis pracy aktorskiej i  "gerburstag" obchodzić będzie Andrzej "Toluś" Skupiński. Bedziesiedziało!




Kroki słychać i czuć

Wytrzymam niewygodę zbyt niskich foteli i zbyt wysokich stolików ustawionych w zbyt dużej od siebie odległości, aby doświadczać naprzemiennych fal ciszy i szumu rozmów. Aby oglądać płynące na falach mikrooceanu kawowego uśmiechy barman-celonek i kelner-celonek. Aby sączyć z wygrzanej filiżanki strumyczek "rasowego" kawiarnianego klimatu. Godzina przedpołudniowej żeglugi po aromatycznym mikroakwenie w kolorze brązu w Cafe-bar Celona.

    

Zdjęcie utrwaliło dwie z trzech Bar-celonek - zwiewnych Calineczek. Trzecia... odfruwając poruszyła powietrzem i cyferkami w aparacie. Następnym razem lepiej się razem postaramy i zdjęcie wyjdzie super. Pozdrawiam wszystkie Bar-celonki.
.........................................................................
Pani Iwona Koptyńska była zadowolona z wczorajszego koncertu charytatywnego w TCK, który odbył się na rzecz budowy hospicjum i Stowarzyszenia "Nie lękajcie się". Wykupiono prawie wszystkie bilety i zebrano pewną sumę pieniędzy. Ja również się cieszę i staram się duchowo - i medialnie - wspierać jej inicjatywę. Życzę wytrwałości w staraniach, Pani Ilonko! 
Info przydatne w przypadku przeznaczenia 1% dochodu dla Stowarzyszenia znajduje się na www.alicjakosibalesiak.tgory.pl.
.....................................................................
Tym razem chyba tylko 15 mieszkańców było obecnych na posiedzeniu komisji, która zajmowała się problemem rozładunku transportów kolejowych na rampie przy ulicy Oświecimskiej. Przeprowadzone pomiary hałasu potwierdziły  przekroczenie norm czyli stwierdzono 77 decybeli zamiast najwyżej 55. Pomiarów zapylenia jeszcze nie wykonano. Moim zdaniem, najlepszym wyjściem byłoby przeniesienie rozładunku na inną rampę usytuowaną poza centrum miasta.  Poprawiłoby to warunki życia mieszkańców, rozluźniło duży ruch pojazdów w centrum miasta (wielotonowe samochody przestałyby niszczyć nawierzchnie ulic) oraz zapylenie z powodu rozładunku miału węglowego i hałas również zmniejszyłyby się. "Jeśli się tak nie stanie - zapowiadają mieszkańcy - będziemy pikietować, będziemy blokować, będziemy walczyć o swoje racje do skutku!"  PKP - twardy orzech do zgryzienia. Na posiedzeniu nie był obecny żaden z burmistrzów; komisja i mieszkańcy otrzymaliby zapewne wiecej informacji. Przedstawiciel Starosty przybył, a wraz z nim - list.



Nadchodzi większymi krokami.

Mało brakowało, a wypychałabym dzisiaj ze śniegu samochód taksówkarza ale wykazałam się refleksem i zajęłam jego miejsce za kierownicą. Pan taksówkarz miał okazję popieścić tylne partie swojej lepszej połowy czyli taksówki. Pieszczoty na nic się zdały - oziebłość zmrozona ani drgnęła. Ja zrezygnowana zostawiłam go sam na sam z jego lubą - zamierzał posypać popiołem nie głowę swą niezaradną ale podłoże pod kończynami tej jego cudnej ale cokolwiek przyciężkiej ślicznoty. Jak ta parka sobie poradziła? Nieznane są mi jej losy.

Nie jestem przekonana, czy zima zaskoczyła naszych lokalnych drogowców. Sadzę, że oni tylko się kokieteryjnie przekomarzają z nią i ... z nami użytkownikami ulic, chodników i parkingów. Z zaskoczeniem raczej można kojarzyć obecność wszechobecnego kryzysu. Nie brakuje takich malkontentów, co to nie przestają narzekać na braki czegokolwiek. A przecież brak im podstawowego rozeznania, bo choćby za rogiem, jak na patelni a przecież coś zamrożonego od jakiegoś czasu znaleźć można , coś w dużej ilości. Co? A śnieg przecież, taki uporządkowany, ugładzony, wygłaskany, uklepany, ładny.

    

Zdjęcie - uliczka uczesana w irokeza - acha! Krakowska w irokezy dwa! Acha! Acha! Chętnie potrząsnęłabym fryzjerem, co to zdecydować się nie umie: strzyżenie czy golenie, więc nie robi nic. Tylko gada i powietrze tnie nożyczkami. 

Kojarzy mi się ten śnieg z trawą - też bywa jej dużo, w wielu miejscach. I kojarzy się ta trawa - z mową. Przez sezonową analogię: mowa śniegowa zamiast mowa trawa.
............................................................................................

Sprawozdania i plan pracy komisji ( trzech!!!) skończyłam. Co wcale nie oznacza spokoju. Zbliża się bowiem sesja i jutro odbędzie się pierwsze posiedzenie Komisji OŚiFERZiPS (czy tylko w urzędach powstają takie zmutowane nazwy się? Skrócić ją o głowę albo o ogonek - oto zadanie). W przygotowaniu mam interpelację, teraz siedzę nad materiałam na stronę radnej a w nocy dośni mi się jeszcze projekt uchwały. No i jeszcze ... nie mogę zapomnieć jutro o oddzwonieniu do pewnej zdenerwowanej mieszkanki MTBS-u.     
.........................................................................




Uwaga, nadchodzi

Skrzydło...
Róża...
Dzwon...
Historia...
Dobroczynność...
Sobieski...
Książki...
Uśmiech...
Współpraca...
Ciepło...
....
....
....
Zastanawiałam się, ilu i jakimi słowami powinnam wypełnić wykropkowane
miejsca na powyższej liście w taki sposób, aby oddały sylwetkę Pani Gabrieli
Szubińskiej. Jutro, gdy składać jej będę serdeczne życzenia urodzinowe ściskając szczerze dłoń, powiem słowo najważniejsze: "Aniele..."

Zamiast wiązanki kwiatów dla Pani Gabrieli,  przesyłam jej Srebrną Górę w majowej zieleni.

     
.........................................................................................

Szeroką, oficjalną informację o Pani Gabrysi - laureatce wyróżniena srebrnym Skrzydłem znaleźć można za stronie http://www.tarnowskiegory.pl/?lang=pl&menu=0&dzial=12&kat=160&flash=1&idarch=595 albo przeczytać poniżej.

Gabriela Horzela-Szubińska od kilkunastu lat prowadzi działalność charytatywną pomagając najuboższym niosąc im pomoc i nadzieję na lepsze jutro.
Wraz z córką założyła Klub Miłośników Kultury Śląska, który we wrześniu 1997 roku przekształcił się w Stowarzyszenie Śląski Dzwon Nadziei. W 1998 roku nawiązała ścisłą współpracę ze Światowym Kongresem Kresowian oraz Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Poł./Wsch.
Przedstawiciele Światowego Kongresu Kresowian z USA, Kanady, Australii, Niemiec i Wielkiej Brytanii odwiedzają rok rocznie Tarnowskie Góry. Wydarzeniom tym zawsze towarzyszy telewizja oraz radio polonijne w Chicago tym samym promując nasze miasto, a w szczególności Kopalnię Zabytkową.
Pani Horzela-Szubińska współpracuje również z tarnogórskimi Romami, którym pomogła m.in. założyć i zarejestrować Zespół Artystyczny "Bechtałe Roma" którego jest menadżerem i opiekunem.
W 2003 orko otrzymała za swoją działalność nagrodę "Orła i Róży" - przyznawaną przez władze powiatu tylko dwóm osobom w roku.
W 2006 roku otrzymała order św. Stanisława II kl., a Światowy Kongres Kresowian przyznał nagrodę "Optima Merenti Proximis" (bardzo zasłużony dla bliźnich). Dla zachowania pamięci o dziejach naszego regionu i ich dawnych właścicielach napisała pracę w formie beletrystycznej "Tajemnice, opowieści i legendy Donnersmarcków".
Pani Gabriela jest również pomysłodawczynią i reżyserem spektaklu "To ja , Twoja Marysieńka", który m.in. gościł na scenach Teatru Nowego w Zabrzu, w Operze Śląskiej oraz w Tarnogórskim Centrum Kultury. Dochód z występów przeznaczony został na renowację zabytkowego kościoła Św. Marcina, chorego na dystrofię mięśni chłopca i Polskie Sztuczne Serce.
Pani Horzela-Szubińska aktywnie współpracuje również ze Stowarzyszeniem "Serdeczni" - jest jego członkiem honorowym, a także z SOROPTYMISTKAMI z Katowic. Współpracuje również z Polonią niemiecką dla której zorganizowała stroje śląskie do Galerii Śląskiej.
Pani Gabriela Horzela -Szubińska zasługuje na szczególne wyróżnienie ze względu na swe wielkie zasługi dla mieszkańców naszego miasta, a szczególnie dla tych którzy tej pomocy najbardziej potrzebują.


Pani Horzela-Szubińska dziękując powiedziała, że ta nagroda doda jej skrzydeł do dalszej pracy.

Działalność Pani Gabrieli nie ogranicza się tylko do naszego miasta, ale również wykracza poza granice naszego kraju. Jej silne zaangażowanie, poświęcenie, dobroć oraz niesamowita chęć niesienia pomocy drugiej osobie wymaga szczególnego uznania.


Wiem, że nie napisałam moich życzeń najładniej. Wiem , że nie potrafiłam znaleźć odpowiednich słów, by oddać wszystko, co Pani Gabriela sobą wniosła w to miasto. Trudno jednak zwyczajnemu człowiekowi opisać Człowieka Niezwyczajnego! Wiem też, że nie opisały jej postaci i duszy również słowa z oficjalnej, urzędowej informacji. Wiem natomiast ponad wszelką watpliwość, że dzięki takim ludziom jak Pani Gabrysia, Tarnowskie Góry mogą się stać Małym Wielkim Miastem. Małym Miastem Wielkich Ludzi, którzy oddali jemu i jego mieszkańcom swoje myśli i serce.



Narożnie

Dwa gigantyczne tarnogórskie ślimaki trójrożne założyły śniegowe czapusie w klimacie lat dawnych. Błękitne niebo stanowiło dzisiejszego przedpołudnia doskonałe tło dla tych piaskowych sylwetek. Trochę było mi ich żal, gdy po kilku godzinach sypnęło w ich pyski tonami mglistego pyłu lecz pomyślałam: "O nie, one z pewnością potrafią zachować kamienny spokój. Nie grozi im upadek, jak to bywa z niejednym po byle podmuchu". To zadziorne mięczaki, choć nie używają rogów walcząc o podział łupów - jednemu coś historycznego, drugiemu coś współczesnego. Czy nie wyrządzą sobie wzajemnie krzywdy w tej przepychance? Jutro osobiście sprawdzę ich obecność na wysokości.   

    

   Niemało wiekowych drzew w parku w Rybnej zaopatrzonych jest w czerwony glejt - "Pomnik przyrody". Sam pałac na północnej ścianie ma datę - kilka setek lat wcale nie oznacza zgrzybiałej starości dla zabytku. W Tarnowskich Górach i powiecie tarnogórskim budowano zamki, pałace, kościoły. Teraz cenimy je za ich  walory architektoniczne, historię i legendy. No i pamietamy, ze związali je z naszą ziemią ludzie. I ten związek powinien trwać.

Zamki i pałace w Edukacji Regionalnej  Portalu tg.net - Indianer - http://www.tg.net.pl/indianer/promocja2.htm 




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |