Infekcja blogowa.

Telefony komórkowe są siedliskiem licznych chorobotwórczych drobnoustrojów, które łatwo się rozprzestrzeniają przekazywane przez użytkowników tego cudownego sprzętu komunikacji międzyludzkiej. W rękach pracowników służby zdrowia telefony mogą stać się wręcz zabójczą bronią, dowiedziono bowiem, że ponad połowa telefonów zasiedlanych jest przez gronkowca złocistego ale też i przez inne bakterie, które mogą być odpowiedzialne za zakażenia wewnątrzszpitalne. 
PULS MEDYCYNY
Źródło: Ann Clin Microbiol Antimicrob. 2009, 8:7; doi:10.1186/1476-0711-8-7 http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/11033/1.html
Jaki czynnik rozprzestrzenia zakażenie blogomanijne? Czy blogowanie może nieść ze sobą skutek śmiertelny dla blogera lub dla blogoczytelnika? Która część populacji ludzkiej jest podatniejsza na infekcję blogoorganizmem - kobieca czy męska? Czy choroba ta przenosi się droga płciową? Jeśli tak, to czy odbywa sie to wirtualnie czy fizycznie? 
W ciągu ostatnich tygodni zakażenie przenosi się poprzez Portal tg.net.pl na coraz to nowe ofiary epidemii wręcz. Panowie i Panie przyłączają się do zainfekowanych rzesz tarnogórzan i nie tylko powiększając je w sposób niezaprzeczalnie spektakularny. Cieszy mnie szczególnie wejście w drzwi Portalu dwóch Pań: Alexandry Kuziw z Kanady i Ilony Koptyńskiej z Inicjatywy hospicyjnej. Równocześnie uprzedzam, że nie opuszczę swego bloga, chociaż, nie ukrywam, że trochę sobie pofolguję. Przeniosę cześć moich sił pisarskich na moja stronę "specjalistyczną" www.alicjakosibalesiak.tgory.pl
Darz blog!



Femina tarnogórsko-kanadyjska

Skoro świt, po przetarciu zaspanych oczu spojrzałam na świat czyli na ekran monitora i wypatrzyłam maila od Oli z Kanady. Ma stracha...ha.ha.ha. Ale już za późno, bo wcześniej udało mi się ją namówić na pisanie własnego tarnogórsko-kanadyjskiego bloga w Portalu tg.net, wyraziła zgodę i ... słowo się rzekło, kobyłka u płota. Alexandra/Ola będzie wymagała trochę pomocy - pomogę ale po kilku wpisach puszczę ja samą na głęboką wodę a może w wysoki śnieg. Blog się właśnie trze w technicznej makutrze.
......................................................
"Czarnulka Obca" - sala w Tarnogórskim Centrum Kultury - otuliła czarną swą koszulką zgromadzonych. Zmieścili się goście, dyskutanci, gospodarze TCK i II Tarnogórskiej Feminy. Roman Pawłowski (190cm wzrostu, faliste włosy, intelektualna oprawa okularów, przystojny, mądry itd)  publicysta, współtwórca inicjatywy obywatelskiej "Indeks 73", zasiadł na estradzie twarzą w twarz z teatrolożką i moderatorem debaty - Anną Wróblowską. Porozumienie (lub jego brak) między samorządami a przedstawicielami środowisk twórczych, to jedno z zagadnień debaty publicznej pod hasłem: "Jaka kultura publiczna?" Prawie 30 % publiczności stanowili radni RM i RP (dowód na zrozumienie wagi zagadnienia przez przedstawicieli społeczeństwa lokalnego), kolejne 30%, jak sądzę, przedstawiciele pracowników TCK. Dość, że wytworzyła się nić porozumienia ale i chyba zauważnono... generation gap. Pan Pawłowski sprowokował uczestników do żywej dyskusji, co potwierdziło trafność wyboru tematyki spotkania i dało dowód efektywności jego zorganizowania.   

PS. Na tej jakże ważnej debacie o kulturze powszechnej i wysokiej najwyższe władze powiatu  reprezentował wicestarosta Artur Maligłówka.  

      

Około godziny 19:30 po zakończeniu debaty Łukasz Jastrubczak, młody lecz już znany, utalentowany TANCERZ (taniec/nietaniec warty był obejrzenia) przedstawił tzw. akcję artystyczną "pod prąd". Kolejna część wieczoru miała się odbyć "ekscentrycznie" w parku miejskim; nie zdecydowałam się tam udać za innymi z powodu m.in. dżdżystej mżawki (widział kto taką? :) i sennej pory.  
................................................................................................
      

Jutro dzień roboczy nastanie również dla Pani Agaty z salonu fryzjerskiego przy ulicy Opolskiej i uczennic, które znajdują się pod jej opieką. Pozdrowienia! Owocnej pracy i nauki życzę!




Nadążyć

Dzisiaj rano jechałam w kierunku Częstochowy między ścianami oszronionych drzew i przypominałam sobie, czego wczoraj nie napisałam w blogu. Otóż, nie udało mi się napisać o:

- czterech łabędziach kwękajacych mi nad głową,
- trzech uśmiechniętych dziewczętach z salonu fryzjerskiego "Agata",
- niezliczonych zamrożonych pączkach bzu przy murze stuletniej stodoły  
- ....

Dzisiaj wieczorem nie zdołam napisać też o ....no, właśnie... Nie wystarczy mi siły? Talentu? Pomysłów?

                                                       Naiwni mówią...

                                            Naiwni mówią: "pocałunek Muzy" -
                                            A to są rany, kopniaki i guzy.
                                             
                                            Jan Sztaudynger




Rada

W trojaki sposób dzien dzisiejszy zwiazany był z "radą":

1. Rada Muzeum w Tarnowskich Górach zebrała się dzisiaj w nowym składzie (patrz "Gwarek", Radio Piekary, Biuletyn Informacji Publicznej UM itp), aby obradować m.in. nad:
 - Sprawozdaniem z pracy Muzeum w TG w 2008 r.
 - Planem pracy Muzeum na 2009 r.
 - Projektem planu finansowego Muzeum na 2009 r. wraz z uzasadnieniem

Kilkugodzinne obrady poprowadzone zostały przez Przewodniczącego Rady, profesora J. Drabinę, i sprawnie przebiegły a efektem ich były między innymi wypracowane wnioski do Burmistzra Miasta.

    

Miałam zaszczyt pozować do zdjęcia u boku Pani Senator Marii Pańczyk-Pozdziej oraz Pani Ireny Białas na tle eksponatów aktualniej wystawy.
.......................................................................................

O godzinie 18:00 rozpoczęło się spotkanie mieszkańców dzielnicy Sowice z Rada Dzielnicy, przedstawicielami Urzędu Miasta i Rady Miasta. Przewodniczący Rady Dzielnicy dysponując wyrazistą sylwetką poprowadził spotkanie w sposób bardzo uporządkowany (przynajmniej do momentu opuszczenia przeze mnie spotkania, co uczyniłam około godziny 19:00)

       

..........................................................................................................................
    

Podbramkowa sytuacja.
..................................................................................................................

Spóźniłam się na pierwszy wykład Tarnogórskiej Feminy w TCK, niestety, lecz udało mi się sfotografować wykładowców. Temat wykładu czy też późniejszej dyskusji oscylował podobno wokół męskości - tak przekazała mi spotkana znajoma, Pani Grażynka.
    
    

........................................................................................................

Dzisiejszy dzień kładzie się już spać. Jutro też jest następny dzień... 




Korespondencja

Otrzymuję i wysyłam maile, posty, newsy itp czyli prowadzę korespondencję jak i inni współcześni użytkownicy internetu. Modne jest przesyłanie znajomym listów bez jednego chociaż słowa użytego tytułem wstępu czy pożegnania. Taki oto załącznik bez zwrotów wstępnych i pożegnalnych otrzymałam jakiś czas temu; sam jest przykładem prawidłowej formy listowej.
.........................................................

Do serwisu technicznego,

około roku temu zmieniłam oprogramowanie na rzekomo lepsze. Do tej pory używałam pakietu Przyjaciel 5.0,a zmieniłam go na intensywnie promowany pakiet Mąż v 1.0.Niemal natychmiast po uruchomieniu nowego oprogramowania zauważyłam, że system pracuje dużo wolniej, szczególnie jeśli chodzi o aplikacje związane z kwiatami i biżuterią, które pod pakietem Przyjaciel 5.0 działały błyskawicznie i bezbłędnie.

Jakby tego było mało, instalacja pakietu Mąż 1.0 spowodowała automatycznie odinstalowanie tak wartościowych programów jak Romantyczność 9.9, za to zainstalowanie istnego śmiecia informatycznego, jak Żużel 4,5 i Liga Polska 3.0. Nie chce przy tym działać program Rozmowy 8.0, a próba uruchomienia programu Sprzątanie& Porządki 2,0 powoduje zawieszenie całego systemu. Próbowałam ratować system uruchamiając Pretensje 5.3, ale bez widocznych rezultatów.

Co robić ?                                                     

 Zdesperowana

.................................................................................................................................

 

Szanowna Zdesperowana,

przede wszystkim pamiętaj, iż Przyjaciel 5.0 to pakiet rozrywkowy, a Mąż to profesjonalny system operacyjny. Radzę spróbować komendy CO/JUŻ MNIE NIE KOCHASZ, po czym zainstalować Łzy 6.2 . System Mąż 1.0 powinien wtedy automatycznie uruchomić aplikacje Poczucie Winy 3.0 i Kwiaty 7.0. Pamiętaj jednak: nadużywanie aplikacji Łzy 6.2 może spowodować, że Mąż 1.0 zresetuje ustawienia na Milczenie 2.5, Hulaj Dusza 7.0 lub Gorzała 6.1.Ten ostatni jest szczególnie groźny, ponieważ powoduje wygenerowanie plików dźwiękowych Chrapanie. WAV.

POD ŻADNYM POZOREM nie instaluj pakietu Teściowa 1.0. Nie próbuj też zainstalować nowej wersji pakietu Przyjaciel. Oprogramowania te spowodują definitywne zniszczenie systemu operacyjnego Mąż 1.0.

Podsumowując, system Mąż 1.0 to mimo wszystko wspaniałe oprogramowanie.

Jedyne jego niedoskonałości to mała pamięć operacyjna i wolne instalowanie aplikacji. Nieoficjalnie radzę zastanowić się nad zakupem dodatkowego oprogramowania, poprawiającego działanie systemu Mąż 1.0. Osobiście polecam Wykwintna Kolacja 3.0 oraz Sex Bielizna 6.9.

Powodzenia

Serwis Techniczny




Lokalne mistrzostwa świata.

Fiu, fiu! Uścisnął mi dzisiaj dłoń mistrz świata w boksie, a że zrobił to z wyczuciem dłoń moja do 22-giej pozostanie nie dość, że w całości to jeszcze nie myta ku pamięci tego wydarzenia. Damiana Jonaka zastałam w towarzystwie 3 (trzech!) młodych kobiet w mojej ulubionej Bar-celonie; jedną z nich była małżonka Pana Damiana, z którą przeprowadziłam wywiad jeszcze latem (blog sierpniowy chyba). Jakże mogłam nie zrobić zdjęcia mistrzowi świata! Ależ błąd!
...............................................................................................

Przez ponad dwie godziny trwało spotkanie Przewodniczącego Rady Miasta z Przewodniczącymi Rad Dzielnic, w którym wzięli udział również przedstawiciele Urzędu Miasta. Pan Burmistrz Czech dzisiaj "absencjonował"  lecz zjawił się jego poniekąd "substytut" - aktualnie topowy medialnie osobisty doradca informacyjny znany mieszkańcom Tarnowskich Gór za sprawą tygodnika "Gwarek" oraz prywatnego bloga Pana Burmistrza - Pan Krzysztof **********. Wielkim nietaktem byłoby nie wymienić we wpisie tych dwóch nazwisk - zostałabym za medialno-informacyjną czołówką daleko w tyle. Nie, tak się stać nie może, bowiem prowadzę osobiście tworzonego bloga już 16 miesięcy i wiem, jak ważne są dla  czytelników osobiście przeza mnie zdobywane informacje o mieście i szybkość ich przekazywania.    
............................................................................................

Jeść! Jeść! To woła mój żołądek a nie Rady Dzielnic, o których  żarłoczności (dobrze, że nie o ich opilstwie) zaczął mówić Ratusz już przed dwoma tygodniami. Mam spokojne sumienie jako i Rady mają, więc zasiądę na 30 minut do aktu przejadania prywatnych pieniędzy.   

    

Radny Krzysztof Łoziński za chwilę przekaże na ręce Pani Sekretarz symboliczne serce mieszkańca przeznaczone dla Pana Burmistrza (słodziutki lizaczek). 

       

W czasie dyskusji działacze Rad Dzielnic nie najedli się i nie napili a dwie godziny na tę pracę społeczną poświęcili z prywatnego czasu. Na zdjęciu - dwoje z nich to moi  "seryjni" modele - wspierani są przez dwóch Przewodniczących RM.

    

Po wyjściu wieczorową porą z ratusza - widok świetlanej struktury uradowałby każdego niezorientowanego ale nie tych, którzy wiedzą, że za iluminacją znajduje się wielka, ciemna, wielorybia ...

Acha... miało być po amerykańsku... ale nie będzie. Spadam, spam, spamuję....

A na podusi wspomnę o tych, którzy:
-  prosili o wstrzemięźliwość,
-  ku pokrzepieniu przejadali i przepijali,
- są upierdliwi i zawsze mają problem,
- wątpili, że te 20% ma szansę zaistnieć,
- proponowali ostrożnie rozważyć procenty,
- wskazywali na obecność na sali wizażysty Pana Burmistrza.
..............................................................

No, nieeee.... nie jestem dziennikarzem, nie mam własnego rzecznika prasowego, osobistego doradcy informacyjnego, kilkuosobowego Wydziału Promocji do pomocy, w nocy... śpię.

PS. Dziękuję Panu Staroście, Józefowi Korpakowi, za przychylne słowa na temat mojego "radnego" bloga.  





Amerykański (tenis?)

Ważne spotkanie odbyło się dzisiaj na kortach tenisowych w Parku Miejskim, chociaż grono jego uczestników nie było tak liczne jak obradujących na sesji RM. Wskazać kierunki rozwoju i realizować je - to zagadnienie było omawiane dzisiaj przez społeczników związanych z tym miejscem oraz przez ich gości, wśród których znalazłam się i ja. Za zaufanie i zaproszenie dziękuję pięknie.

     

Wśród zgomadzonych znalazło się 4 radnych RM (według listy obecności załączonej do protokołu spotkania, którego przewodniczenie Panowie przekazali AKL czyli mnie). Zaangażowanie gospodarzy-społeczników w istnienie kortów i prace nad projektami zagospodarowania terenów (wraz z projektem architektonicznym) jest godne podziwu. Własny wkład prac fizycznych i fundusze od dziesiątków lat wnoszą bezinteresownie. Brak im niestety wsparcia ze strony urzędu burmistrza - jak twierdzą, dlatego zwrócili się do radnych. Co roku w sezonie dzięki nim dzieci mogą korzystać z gry w tenisa bezpłatnie. Korty istnieją od 1925 wśród zabytkowych pozostałości tarnogórskiego górnictwa pokruszcowego (pagórki to warpie przecież) i autentycznych elementów małej architektury z początku XIX wieku. Zimą przez lata na ich terenie wylewana była woda i przygotowywane "lodowisko", na którym i ja dziewczynką będąc wraz z bratem i innymi dziećmi kręciłam piruety i latałam jaskółką.
.......................................................................................

Czytelnikiem tekstów Pana Tarskiego jestem z zamiłowania (nie z konieczności czy "braku laku") od lat. Zamiłowanie moje wzmagało się dzisiaj w trakcie pierwszego czytania artykułu z dzisiejszego "Gwarka" . Może przerodziłoby się w ... mocniejszą formę uczuciową lecz powstrzymałam ten proces siłą woli. Powściagliwość doradził mi mój osobisty doradca - rozsądek. Poczytam dokładnie jutro ale już wpadł mi do głowy przymiotnik: "amarykański". Pomyślę więc nad rozwinięciem.
.........................................................................
Przed nocą należy mi się motyw nasenny. Otóż i księżyc w pełni. Hmm... spóźniłam sie ze zrobieniem zdjęcia o godzinę conajmniej.

    




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |