Uwaga, nadchodzi

Skrzydło...
Róża...
Dzwon...
Historia...
Dobroczynność...
Sobieski...
Książki...
Uśmiech...
Współpraca...
Ciepło...
....
....
....
Zastanawiałam się, ilu i jakimi słowami powinnam wypełnić wykropkowane
miejsca na powyższej liście w taki sposób, aby oddały sylwetkę Pani Gabrieli
Szubińskiej. Jutro, gdy składać jej będę serdeczne życzenia urodzinowe ściskając szczerze dłoń, powiem słowo najważniejsze: "Aniele..."

Zamiast wiązanki kwiatów dla Pani Gabrieli,  przesyłam jej Srebrną Górę w majowej zieleni.

     
.........................................................................................

Szeroką, oficjalną informację o Pani Gabrysi - laureatce wyróżniena srebrnym Skrzydłem znaleźć można za stronie http://www.tarnowskiegory.pl/?lang=pl&menu=0&dzial=12&kat=160&flash=1&idarch=595 albo przeczytać poniżej.

Gabriela Horzela-Szubińska od kilkunastu lat prowadzi działalność charytatywną pomagając najuboższym niosąc im pomoc i nadzieję na lepsze jutro.
Wraz z córką założyła Klub Miłośników Kultury Śląska, który we wrześniu 1997 roku przekształcił się w Stowarzyszenie Śląski Dzwon Nadziei. W 1998 roku nawiązała ścisłą współpracę ze Światowym Kongresem Kresowian oraz Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Poł./Wsch.
Przedstawiciele Światowego Kongresu Kresowian z USA, Kanady, Australii, Niemiec i Wielkiej Brytanii odwiedzają rok rocznie Tarnowskie Góry. Wydarzeniom tym zawsze towarzyszy telewizja oraz radio polonijne w Chicago tym samym promując nasze miasto, a w szczególności Kopalnię Zabytkową.
Pani Horzela-Szubińska współpracuje również z tarnogórskimi Romami, którym pomogła m.in. założyć i zarejestrować Zespół Artystyczny "Bechtałe Roma" którego jest menadżerem i opiekunem.
W 2003 orko otrzymała za swoją działalność nagrodę "Orła i Róży" - przyznawaną przez władze powiatu tylko dwóm osobom w roku.
W 2006 roku otrzymała order św. Stanisława II kl., a Światowy Kongres Kresowian przyznał nagrodę "Optima Merenti Proximis" (bardzo zasłużony dla bliźnich). Dla zachowania pamięci o dziejach naszego regionu i ich dawnych właścicielach napisała pracę w formie beletrystycznej "Tajemnice, opowieści i legendy Donnersmarcków".
Pani Gabriela jest również pomysłodawczynią i reżyserem spektaklu "To ja , Twoja Marysieńka", który m.in. gościł na scenach Teatru Nowego w Zabrzu, w Operze Śląskiej oraz w Tarnogórskim Centrum Kultury. Dochód z występów przeznaczony został na renowację zabytkowego kościoła Św. Marcina, chorego na dystrofię mięśni chłopca i Polskie Sztuczne Serce.
Pani Horzela-Szubińska aktywnie współpracuje również ze Stowarzyszeniem "Serdeczni" - jest jego członkiem honorowym, a także z SOROPTYMISTKAMI z Katowic. Współpracuje również z Polonią niemiecką dla której zorganizowała stroje śląskie do Galerii Śląskiej.
Pani Gabriela Horzela -Szubińska zasługuje na szczególne wyróżnienie ze względu na swe wielkie zasługi dla mieszkańców naszego miasta, a szczególnie dla tych którzy tej pomocy najbardziej potrzebują.


Pani Horzela-Szubińska dziękując powiedziała, że ta nagroda doda jej skrzydeł do dalszej pracy.

Działalność Pani Gabrieli nie ogranicza się tylko do naszego miasta, ale również wykracza poza granice naszego kraju. Jej silne zaangażowanie, poświęcenie, dobroć oraz niesamowita chęć niesienia pomocy drugiej osobie wymaga szczególnego uznania.


Wiem, że nie napisałam moich życzeń najładniej. Wiem , że nie potrafiłam znaleźć odpowiednich słów, by oddać wszystko, co Pani Gabriela sobą wniosła w to miasto. Trudno jednak zwyczajnemu człowiekowi opisać Człowieka Niezwyczajnego! Wiem też, że nie opisały jej postaci i duszy również słowa z oficjalnej, urzędowej informacji. Wiem natomiast ponad wszelką watpliwość, że dzięki takim ludziom jak Pani Gabrysia, Tarnowskie Góry mogą się stać Małym Wielkim Miastem. Małym Miastem Wielkich Ludzi, którzy oddali jemu i jego mieszkańcom swoje myśli i serce.



Narożnie

Dwa gigantyczne tarnogórskie ślimaki trójrożne założyły śniegowe czapusie w klimacie lat dawnych. Błękitne niebo stanowiło dzisiejszego przedpołudnia doskonałe tło dla tych piaskowych sylwetek. Trochę było mi ich żal, gdy po kilku godzinach sypnęło w ich pyski tonami mglistego pyłu lecz pomyślałam: "O nie, one z pewnością potrafią zachować kamienny spokój. Nie grozi im upadek, jak to bywa z niejednym po byle podmuchu". To zadziorne mięczaki, choć nie używają rogów walcząc o podział łupów - jednemu coś historycznego, drugiemu coś współczesnego. Czy nie wyrządzą sobie wzajemnie krzywdy w tej przepychance? Jutro osobiście sprawdzę ich obecność na wysokości.   

    

   Niemało wiekowych drzew w parku w Rybnej zaopatrzonych jest w czerwony glejt - "Pomnik przyrody". Sam pałac na północnej ścianie ma datę - kilka setek lat wcale nie oznacza zgrzybiałej starości dla zabytku. W Tarnowskich Górach i powiecie tarnogórskim budowano zamki, pałace, kościoły. Teraz cenimy je za ich  walory architektoniczne, historię i legendy. No i pamietamy, ze związali je z naszą ziemią ludzie. I ten związek powinien trwać.

Zamki i pałace w Edukacji Regionalnej  Portalu tg.net - Indianer - http://www.tg.net.pl/indianer/promocja2.htm 




Rzeczowo - nadciśnienie

We Francji zbadano dużą grupę osób, bo prawie 9000, w wieku 65 i więcej lat, mierząc im ciśnienie krwi w różnych porach roku oraz skorelowano wyniki pomiarów z temperaturami otoczenia.  Ciśnienie skurczowe zimą było u pacjentów wyższe o 5 mm Hg niż latem i na dodatek nadciśnienie rozpoznano zimą  u 33% uczestników badania, podczas gdy latem tylko o 24%.

Autorzy badań stwierdzili, że niska temperatura otoczenia powodując kurczenie się naczyń krwionośnych jest przyczyną podnoszenia się ciśnienia krwi a to tłumaczyć może zwiększoną liczbę pęknięć tętniaków i udarów mózgu zimą niż latem.

Wystosowano zatem apel o częstszą kontrolę ciśnienia krwi w okresie zimowym, szczególnie u pacjentów w podeszłym wieku, i rozpoczęcie w razie potrzeby leczenia obniżającego ciśnienie.  

Archives of Internal Medicine (2009;169:75-80). Puls Medycyny z 09.02.2009

A nam się zdaje, że zimowe problemy mają łamiący nogi narciarze, zakopani nie tylko w Zakopanem kierowcy samochodów i małe pieski topiące się w śniegu.

    

   Wysokie ale nie ciśnienie tylko użyteczne, techniczne a przecież ładne przedmioty. Niejdnokrotnie zadaję sobie pytanie: dlaczego przed setką lat chciało się komuś wykonywać takie ładne rzeczy kilkanaście metrów ponad poziomem chodnika?

PS. Ciekawe, ile osób złożyło gratulacje Janowi Drechslerowi z okazji 2. rocznicy jego blogowych urodzin, o których napisano na stronie głównej Portalu. Ja dołączam swoje do tych redakcyjnych: powinszowanio!




Afrodyzjaki.

Boże Narodzenie minęło a po nim sylwester i Nowy Rok. Rozdęte w oczekiwaniu przeszły wczoraj walentynki. Jaka jest następna okazja do świętowania? Ostatki czyli śledzik i coś słodkiego do niego czyli tłusty czwartek z pączkami lukrowanymi lub pudrowanymi. Dalej 40 dni postu, wstrzemięźliwości, ograniczeń narzuconych już tylko indywidualnie samemu sobie. Dyspensa od postu ścisłego w wigilię Bożego Narodzenia specjalnie nikogo nie dziwiła no to może, o przyszłości wielkanocnej myśląc, przygotujmy się na dyspensę postną w Wielkim Tygodniu.  

Ale póki co - jadłospis:
- ostrygi a do nich szampan, kawior i migdały,
- małże, ryby, raki czyli owoce morza,
- karczochy, trufle i inne grzyby,
- jajka i mięso, zupy,
- marmolada jabłkowa, gruszka, wanilia,
- trybula, bazylia, pietruszka, pieprz,
- cebula, czosnek, kogucie grzebienie.

Cebula nie pojawiała się jeszcze nie tak dawno przecież, bo w XVIII wieku w kuchniach klasztornych, aby mnichom i mniszkom łatwiej było dotrzymać celibatu.

Powyższy spis zawiera najważniejsze z afrodyzjaków używanych przez Casanovę w jego kuchni. Na zdrowie!

PS. Święty Walenty to także patron szalenców - ostrożnie!

    
 
Zdjęcie ze zdrowego, zimowego spaceru. Może mieć tytuł "2 + 2", ponieważ są na nim widoczne dwa szyby, Bohl i Comet, oraz dwa kochbunkry (bez nazwy).

Taaak, walentynki wczoraj, spacer dzisiaj, a jutro... poważna praca. Mam w planie przed południem posiedzenie Rady Społecznej SPZOZ TOTU. Zamierzam też oddać do Biura RM sprawozdanie za II półrocze 2008 z pracy Komisji, której przewodniczę (siedziałam nad nim wieki całe!). Zaplanowałam też wieczorne "zasadnicze" spotkania z mieszkańcami, i jeszcze... i znowu... i tak dalej...




To i tamto. W Nakle i w TG

Ludzie się lubią, kochają się, troszczą o siebie. Nie tylko w dniu świętego, na modłę amerykańską, Walentego. No bo na przykład takie zbiórki publiczne od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy do koncertów charytatywnych czy combrów babskich dają widoczny rezultat finansowy lub rzeczowy a nawet "sercowy". I tak na www.allegro.pl trwa aukcja na rzecz budowy hospicjum stacjonarnego w Tarnowskich Górach. Nad dziełem tym organizacyjnie czuwa Pani Ilona Koptyńska, którą wspieram duchowo (za przykładem Anny Dymnej) i blogowo (bezprzykładnie) podając dane do przekazania 1 procenta podatku na rzecz:

Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej i Paliatywnej "Nie lękajcie się"
- KRS 264083

oraz link do aukcji charytatywnej;
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=12108510&showing_type=gal&order=t&buy=0&listing_sel=2&listing_interval=7&price_from=&price_to=

przemioty wystawione na aukcji można też oglądać na stronie
www.sohip.tarnowskiegory.pl

Ludzie są dobrzy, tacy dobrzy... Ludzie! Bądźcie dobrzy!!!

Mokre płatki spadające na twarz pozwalają mi zapomnieć, że ktoś porzucił psa w śnieżnej zawiei, jakiś kot został powieszony na drzewie a szczeniaki z nosówką głodzone przez "hodowcę" ostatkiem sił przeżywają bolesny kanibalizm własnych komórek. Śnieg spada na ludzi tak jak i obojętność sąsiedzka spada na ofiary ludzkiego okrucieństwa, chciwości, zwyrodnienia. Hej, ty zwyrodnialcu, zboczeńcu, złoczyńcu, mieszkańcu! O, Profesorze Miodku, tarnogórzaninie z poczuciem humoru! Odpuść winy językowe w swej łaskawości nam, zwykłym użytkownikom gramatyki polskiej ale i dziennikarzom, aktorom, prezenterom, osobom publicznym! Łaski!! Miłosierdzia!!! Spowiadam się z grzechów stylistycznych, semantycznych, lingwistycznych itd, itp. Czy zechce Pan, Profesorze, wziąść mą skruchę pod rozwagę? Puki co, weś, Łłaskawcu!
.........................................................................................

    
Plastyczna -artystyczna Grupa Spichlerz nadjechała grupami samochodów, które ustawione wokół zamku nakielskiego uniemożliwiły mi wykonanie zdjęć zimowych za dnia. Ale co goście, to goście - swe prawa mają. Witał ich gospodarz, Pan Stanisław dwojga imion Gerard Trefoń i Franciszek Żurawka. Samorządowców tarnogórskich skromnie reprezentowała zagubiona w tłumie moja osoba a mieszkańców powiatu pewna para bywalców. Wnętrze zamku jest otwarte dla mieszkańców okolicy oraz też tych skarżących się na brak imprez w Tarnowskich Górach. Można tu przyjść nie tylko w czasie wernisażu wystawy, jak to miało dzisiaj miejsce ale kiedykolwiek takze po mszy albo w czasie spaceru.

    

Jak było? Najpierw pokonać musiałam przeszkodę w postaci rzędów aut a później drugą w postaci tłumu depczącego parkiet Donnersmarcków pod oryginalną lampą rzucająca nań cień w kształcie krzyża maltańskiego. Dotarłam do sali ekspozycyjnej z wystawą Pana Piotra Gregulskiego - skojarzenia mroczne i złowieszcze ... nieodparcie tkwią we mnie. Tak mi się przydarzyło, iż przytłoczona zostałam ciężarem nazwiska znanego w mieście, wiszącego nad ma ... głową niczym cień przeznaczenia.

Taaaak. no nie ma niczego ciekawego do obejrzenia, do zwiedzenia, do sfotografowania... Ale, ale ... jest! I nie tylko kopalnia zabytkowa, nie tylko ten obiekt na zdjęciu. 

    

UWAGA!
Album fotograficzny zamknięty jest w miniaturce zdjęcia. Aby go otworzyć, należy kliknać na nie lewym przyciskiem myszki.

Spichlerz w Nakle Śląskim 14.02.2009



Jeden dzień z życia. Trefny dzień?

Piątek 13.02.2009 - trefna data???

godz. 5:30 - pobudka z konsekwencjami: higiena, udokumentowanie przyjaźni ssaczo-ssaczej przez wielokrotne umieszczenie kończyn dolnych (w liczbie 2+4) w śnieżnej pianie, odżywianie się chlebem powszednim z dodatkami, nakarmienie głodnych, pasożytowanie na mechanizmach pojazdu 4-kołowego,

godz. 7:30 - roboczy dzień nastał w bieli służby zdrowia i zaokiennej szaro-bieli

godz. 11:30 - spotkania z mężczyznami w wieku filmowym (40-latek itd) a po nich wymiana towarowo-pieniężna w przybytkach handlu i mamony czyli zakupy

godz. 13:30 - posiedzenie Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. Szkoda, że nie uczestniczyłam w nim od samego początku.  Jednak swoje powiedziałam w formie monologu, gdyż do dyskusji nikt inny się nie zapisał. Korciło mnie podjac temat  koncertów renesansowych ale... zrezygnowałam. Budujące: moje apele do radnych, urzędników i innych osób uprawnionych do korzystania z darmowych zaproszeń na imprezy nie pozostają bez echa. Wydaję na przykład 5 złotych na bilet wstępu na Koncert pod Renesansowym Stropem w muzeum zamiast wejsc tam za darmo z zaproszeniem - wspieram przez to ten i inne tarnogórskie przybytki kultury w sferze materialnej i niematerialnej. Inni podobno też zaczęli to robić a jeszcze inni deklarują się z zamiarami. Miło. I pożytecznie! Moja akcja osiągnęła cel. 

godz. 15:30 - zaakceptowałam tymczasowo rolę drobiu domowego w trakcie przygotowywania i spożywania posiłku obiadowego

godz. 16:30 - spotkałam się z dziewczętami, kobietami, paniami i uzupełniłam rozmowami telefonicznymi dla podtrzymania solidarności wewnątrz płci.

godz. 18:45 - czas okroił mój udział w wieczorze promocyjnym nowych książek wydanych przez muzeum. Nno, było baaaardzo poważnie. Nawet zapamiętany przeze mnie z racji wulkanicznych oczu dr Dariusz Waleriański nie rozpalił publiczności  anegdotami żydowskimi. Acha... było też dłuuuuugo.

godz. 20:10 - wpadka! Kot uciekł z "Sedlaczka" drzwiami albo inną dziurą a myszki harce rozpoczęły. Pani Gabriela Szubińska dowodzenie babskiego combra objęła już po raz drugi w tym karnawale, społecznie, bez przymusu. Społecznie, bez przymusu uczestniczki w zabawie jednoczyły się w celu charytatywnym.

    

    

     
godz. 21:05 - uderzona zostałm znienacka wspomnieniem dzisiejszego posiedzenia Komisji Edukacji, Kultury i Sportu, na którym padło stwierdzenie mnie więcej takie, iż Tarnowskie Góry atrakcji turystycznych w większej liczbie pozbawione są. Nadinterpretowałam: statusu miasta turystycznego niegodne są. Wyrwałam się więc w teren nocy przedsobotniej zbierać fotograficzną zachętę dla turystów i mieszkańców między padającymi płatkami śniegu. Niektórzy mówią, że nie lubię Pana Burmistrza. No cóż, bez cienia kokieterii wyznam: nie kocham wszystkiego, co Pan Burmistrz robi ale dla pewnych spraw szacunek mam. Też - dla władzy, jaką on sprawuje i reprezentuje. Dlatego pozwoliłam sobie dzisiaj na posiedzeniu komisji w sposób taktowny i delikatny zwrócić jego uwagę na inny aspekt tematu: Tarnowskie Góry i turystyka. Może chociaż spróbuje wziąć go pod uwagę. Napewno warto, jestem przekonana, bo chodzi o nasze miasto. 

     
    

Godz. 22:45 - jeszcze jakiś wpis na stronę radnej muszę wykonać i może skończę... zadaję sobie pytanie: trefna data???




Koresponduję.

W latach posunięta lecz o dostojnej, wyprostowanej sylwetce odzianej w stonowaną suknię "koresponduje" w niezmąconej cierpliwości z młodocianymi wielbicielami partii jej postaci na wysokości biustu.

    

  Gałązki z okazałymi a jednak delikatnymi owocami, nie poruszone przez wiatr "korespondują" z zamrożonym powietrzem tarnogórskiej zimy. Dobry prezent dla dziewczyny  (zamiast śnieżek).

    

Dziękuję za przesyłaną elektronicznie korespondencję, także na odległe w czasie tematy blogowe (Pan Rafał!); czytam i odpowiadam w miarę możliwości. Za spóźnienia - przepraszam. Upoważniam autorów postów do upomnienia mnie w sprawie odpowiedzi wirtualnym stuknięciem w rewers monitora.
Pozdrawiam!




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |