Pusto w pełni.

Kiedy stanęłam w pustych polach zapatrzona w księżyc w pełni, mróz mroził mi mocno palce, do znieczulenia. Po kilku minutach aparat fotograficzny zaprzestał współpracy ze mną - baterie się rozładowały. Natychmiast ulokowana w ciasnym gniazdku parka następnych też krótkim czasie "zeszła".

- O, dwa zgony w jeden wieczór! Cóz za fatalna wróżba na resztę nocy - pomyślałam rozgladając się wokoło. Próbowałam wypatrzeć wilki albo wilkołaki na szerokich ale "kresnych" połaciach ośnieżonych pól, aby w porę przed nimi umykać. Moja suczka w odrętwieniu podskakiwała na trzech łapkach (czwarta była ogrzewana pod termoforem brzuszka). Wzrokiem błagała: "Do domu! Do poduchy!" No tak, lepiej nudzić się w plus 20 stopniach, niż polować w minus 10-ciu. Łowy na widoczki i zapaszki muszą zostać skrócone ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne.

- Nieustabilizowany stan trójnożnej suńki uniemożliwi nam szybką ucieczkę przed zimowymi strzygami - po tej myśli złożyłam statyw z aparatem i razem z  nim wpakowałam  do samochodu futrzastą fabrykę wydzieliny ropnej (a może jednak endoskopia we Wrocławiu?). Pojechali! Off we go!     

      
                       Widok zmrożonych pudełek pod pełnym światłem księżycowym.




Pikieta albo i nie.

W ciemnym jeszcze wejściu w dzień przygotowałam się psychichnie i finansowo do corocznego zetknięcia z pikietą styczniową. Przy Parku Wodnym pikietować nie będzie jednak "Solidarność" ani nie zrzeszeni pracownicy, albo indywidualni czy grupowi klienci. Natomiast spodziewam się wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; to tradycja kilkutetnia, zdążyłam przywyknąć do nich. Informacje o dzisiejszej akcji zbiorczej zagęszczające się od kilku tygodni, nie tylko w Tarnowskich Górach, pozwoliły mi osiągnąć dzisiejszy stan równowagi, więc spokojnie, relaksowo i życzliwie wyruszam na spotkanie dnia i ludzi oczekując w niedzielę tego samego.
.......................................................
Godzina  - samo południe!!!
Po szczęśliwym powrocie Z Parku Wodnego śniadanie spożyłam, kawę wypiłam, myśli poukładałam. Nie utonąłam w basenie ani nie poślizgałam/ pośliznęłam się na ... nie, nie na lodowisku ale na schodach wejściowych (są, jak każe tradycja i szefostwo Parku, śliskie i już) i dodatkowo podjęłam współpracę z baaardzo przystojnymi młodzieńcami uzupełniając zasoby puszek kwestowych. No, nooooo... rośnie młodzież wysoko i cieszy oczy nie tylko urodą ciała ale i pięknem serca.

         

Wolontariusz przed wejściem do Parku Wodnego. Pomyślności!

Jeden z wolontariuszy przypomniał mi siebie: "Pani tu była w ubiegłym roku! Czy zawsze pani przychodzi na Orkiestrę do Parku?" Odszukam jego ubiegłoroczne zdjęcie i przypomnę sobie imię. Teraz pozdrawiam i przesyłam wyrazy podziwu za wytrwałość muzyczną!  
    
    

     Wolontariusz przed wyjściem z Parku Wodnego. Czy drugie spotkanie pod rząd to juz seria? Nie, napewno nie ale dobra wróżba na przyszłą akcję.
.........................................................................................................................
Zimowy spacer rozpoczęłam wczesnym popołudniem; bez kijków do nart biegowych ale ze statywem fotograficznym na ramieniu maszerowałam śnieżnym szlakiem. Jaką okolicą? Czy trudno zgadnąć?

      

Mój pies na spacerze:
- zlepił bródkę w sopelki lodowe,
- rozkopał kopczyk jakiegoś przebudzonego ciepłym słoneczkiem krecika,
- obszczekał konia z jeźdźcem/ jeźdźczynią,
- obszczekał drugiego konia ciągnącego sanie wyładowane pasażerami z przypiętymi saneczkami z dzieckiem (czy to już kulig?),
- ucieklł spod kół czterokołowca,
- uniknął rozjechania przez ciężarówkę terenową,
Po spacerze padł na podusię dla zregenerowania sił nadwątlonych przygodą zimową. Takoż i ja czynię. Padam.
    
      

    

    




Po... Jajacku.

Coś mi się pokręciło z harmonogramem dnia... niestety. Jedni wchodzili, drudzy wychodzili i ja w jedne drzwi wchodziłam, przez inne wychodziłam...

    

Czy za tymi drzwiami naprawdę nikogo nie ma? Przed 30 slaty zawsze ktoś stał za jakimiś dzrwiami.

     

Tło - Przedstawiciel Klubu 22, przedstawicielka IPN, przedstawiciel UM znaleźli się w cieniu przedstawiciela Galerii Na Tynku. Czy panu Jackowi Fedorowiczowi wręczono tradycyjną tynowaną cegłę???   

ALBUM FOTOGRAFICZNY otworzy się po kliknięciu w miniaturkę zdjęcia. Prolonguję oczekiwanie na akcent erotyczny spotkania z Jackiem Fedorowiczem. Mirek, czyżeś Ty, chopie, chopeczku roztomioły, godoł s nim po noszymu czy niyyyy?

Jacek Fedorowicz 09.01.2009



Małżeństwo doskonałe.

... to cała albo 2/3 podstawowej komórki społecznej. Można się w niej zamknąć, starannie tapetować ściany, układać sztapelki banknotów, słuchać i oglądać innych ludzi np w TV (są bezpieczniejsi od gości na żywo i w każdej chwili można im odebrać głos albo usunąć z własnych oczu). Moją rodzinną komórkę odwiedzał przed ... no, przyznaję, przed laty ważny gość o posturze drobnego chłopaczka, spokojnie wypowiadający zdania, które przewracały moją mamę wraz z fotelem. Nie, żaden powalający efeb z niego nie był i słów jego nie udało się zamienić na pieniądze lub ciężkie srebro. Przynosił jednak ze sobą coś cenniejszego - doskonałe, perfekcyjne minuty radosnego bytu poza realnością, poza soc/realistyczną egzystencją. Jacek Fedorowicz, garniturek, okularki, usta niewiele się otwierające ale jak już tooo...; przez szczelinę między wargami sączyła się strumyczkiem radość niezmąconych chwil zapomnienia o żółtym serze, ortalionach, bonach. Małżeństwo doskonałe - mariaż twórczości satyryka z oczekiwaniami odbiorcy przekazu.

Za mniej niż 3 godziny na żywo spotkanie na żywo w Galerii Na Tynku i będzie gorąco, będzie się paliło od iskry czyli Ja-Jacka.
......................................................................
Godzina 23:55;

Wróciłam przed 30 minutami do domu. O której wrócił Pan Jacek do hotelu na noc? Wyruszył krótko przede mną założywszy ciepłą kurtkę , opaskę na uszy a na nią czapkę, rękawice (śląskie "makówy"), obuwie sportowe (w czasie występu miał na stopach czarne półbuty). Przez ramiona przełożył szelki plecaka i... wyszedł tak pewnym krokiem z Klubu 22 , jak do niego przyszedł przed wernisażem. W kilkustopniowym mrozie, po gorącym przyjęciu, przez zimowe Tarnowskie Góry, szybkim marszem. A przed kilku minutami rozgrzewał publiczność Klubu 22 słowem i uśmiechem. Arkadiusz Kuzio-Podrucki "Historyk dwojga nazwisk" - cytat z Fedorowicza, dał się poznać dziś z potężnie decybelastego śmiechu! Mirosław Ogiński... przypadek czy przemyślane działanie, nie ważne. Ważne, że znowu mu się udało trafić w gościa i w publiczność. Gratuluję!

Publiczność wysłuchała go, "obśmiała" się, uściskała dłoń wielokrotnie i nabyła prawie wszystkie egzemplarze "pasTViska" opatrzone na poczekaniu autografem autora czyli Pana Kierownika. Poniżej wśród publiczności śląscy aktorzy: Jerzy Cnota i Andrzej "Toluś" Skupiński oraz muzykalny ogrodnik ze Zbrosławic: Andrzej Terlecki. Też artyści. W zgodzie!

Jutro wprowadzę album fotograficzny i wątek erotyczny a teraz, przed snem zastosuję sie do wizualnego przekazu Pana Jacka i inny też proponuję: PUKNIJMY SIĘ W CZÓŁKO!!! Wiele się po tym bodźcu w naszych łebkach może poukładać, no nie?

    

Teraz zalegam nocnie czyli spam.




Tytularni Trzej Królowie

Każdemu nadać można jakiś tytuł; godny, prześmiewny, formalny i zastępczy itp. Zdanie to znalazło się tutaj tytułem wstępu.

W realiach polskiej wsi  odbył/odbywa się Wieczór Trzech Króli/ów w bogobojnej a nie karczemnej atmosferze, bo w Stodole zbrosławickiej. Ba!

       
                             Patrząc z antresoli można sobie wyrobić pogląd.  

Jest ksiądz z kolędą, i są kolędy, i pastorałki śpiewane przez młodą generację czyli wnusię gospodarza, i inne kolędy tytułowane pastorałkami i odwrotnie: pastorałki pod tytułem "Kolędy". Teksty takie właśnie okazjonalne moja imienniczka śpiewała lirycznie a autor -  czytał. Inni też robili, co mogli, aby zapisać się w pamięci własnej i obecnego audytorium po wieczność, na nieśmiertelność i wiekuistość. 
     
          
     Kabaret literacki "Tarnina" kolędował w "Stodole"

    
Zima opanowała okolice ale nie groźnie lecz bajecznie.

Mnogość gwarków z darami w postaci owoców południowych, pewność cięć chirurgicznych krajczego a profesora, bochen chleba pieczony na liściach winorośli, smalec topiony przez gospodynię, szklany puchar złocistego eliksiru. Kilka wspomnień... 
......................................................
Po kliknięciu myszką na miniaturce zdjęcia, otworzy się ALBUM FOTOGRAFICZNY:

Trzech Króli w Stodole - 06.01.2009




Dzieci, Młodzież, VIP-y.

Młodzież.
W nastroju przed/studniówkowym uczniowie klasy maturalnej Ekonomika przemierzali rynek tarnogórski między gołębiami, przechodniami, w pobliżu fontanny, starych kamieniczek i transparentnego biustonosza (nota bene seksownie dzisiaj ozdobionego płatkami śniegu) oraz jakiegoś dzieła o wykwintnych ponoć walorach architektonicznych. I mam przekonanie, iż niewielu z nich widziało tarnogórskie detale wyżej wymienione, co dziwnym nie może być, wziąwszy pod uwagę kotłujące się płcie obie w wieku jak najbardziej prokreacyjnym osadzone w czasie zabawowo-przed/maturalnym.

     

Zdjęcie żywiołowo pozowane! Miło jest w takim przyjaznym tłumie. Pozdrawiam i zaciskam kciuki! Za studniówkę i może już maturę! Dobrej zabawy i owocnej w sukces harówki życzę! Uwaga! Nie wpadnijcie do studni!

Dzieci.
Jak zwał tak zwał - ot, kolorowanka. Jak do tej pory jedyny produkt namacalny opowiadający dzieciom o naszym mieście i powiecie. Pamięć moja zawodzić mnie może, a brak wiedzy w tej sprawie może usprawiedliwiać; takiego czy podobnego wydawnictwa nie było w naszym mieście do tej pory. Poprawić proszę!  Jest albumowe wydanie w twardych okładkach „Tarnowskie Góry. Architektura”. Jakieś dziecię może nią braciszka albo rodzica puknąć w główkę, bo wierszyków i bajek o Tarnowskich Górach w albumie brak. Obrazki, a jakże – są. „Nie dotykaj, bo pobrudzisz!, Nie kredkuj, bo zniszczysz!. Nie baw się książką, bo podrzesz!”. Tutaj być może maluch opluje kaszką otoczenie, bo szaty graficznej wykreować mu nie pozwalają. A chce tworzyć! I jeszcze chce i powinno namacać rodzinne Tarnowskie Góry.  A jeśli nie potrafi sam czytać, to może usłyszeć o mieście. Niekoniecznie od Brzechwy czy Tuwima. I jeśli nie wierszem, bo się nie rymuje, to od mamy czy dziadka niech usłyszy opowiastkę prozą nawet opowiedzianą. O studni na rynku, roznosie przy sztolni, beszongu między szybami kopalni...  Więc szkoda, że czasem nie może kolorować, słuchać bajek i że... pluje.

    

Luźny tłum gołębi ustawionych szeregiem czy napewno jest tłumem?

Widoczek z Tarnowskich Gór. Murzowi chciało się kiedyś przyczepić do muru jakieś reliefy, ozdobne gzymsy, zworniki w kształcie muszli i lwiego pyska, obramowania, pilastry. O! Główka kobieca na supku okna, pod zwornikiem! O, baranie rogi!

VIP-y.
Wiem, bo sam mi powiedział , że Pan Starosta 2 godziny odsiedział z kredkami przy biurku kolorując widoczki powiatowe. Wiem, bo widziałam, że niejednemu  bohaterowi ważnemu urzędnikowi łapka się zatrzęsła nad obrazkiem. Wiem, jakie niepokoje twórcze przebiegają ciarkami po pleckach w obliczu oceny „malowidła” (sama przeżywam je nadal).  Z bożej i powiatowej łaski autorzy kolorów poddaliśmy się zleconemu zadaniu a może zabawie, my - nadęci, sztywniacy, z nosami w górze, poświęciliśmy czas domowy albo służbowy (zaległości przy garnkach lub papierach są do odrobienia!), aby wymalować, zakwestować, wylicytować sumki małe i duże na rzecz pomocy świetlicom dziecięcym.


    




Byzuch Trzech Królów.

Zapachniało sylwestrem i karnawałem w ciepłym wnętrzu Parku Wodnego, bowiem mieszanka ekstraktów perfumeryjnych nie zawiodła bywalców (jak ja) i sporadycznych gości (także z Ukrainy). Dłuuuugo niosły się na powierzchnią wód zapaszki wcale nie wyszukanych płynów toaletowych (jakieś 20-30 zł za flakonik) a gorzka mieszanka nikotynowa zostawiła po sobie duszące w nozdrzach wspomnienie. Para damsko-męska po dyskotekowych tanecznych zbliżeniach i zapewne ich kontynuacji w formie zbliżeń łóżkowych pointowała przed południem w zwarciu swoje spotkanie. Na zdrowie!
..............................................................
Na sesjach RM spotkać można nietytularnego honorowego obywatela, mieszkańca i może nawet rajcę, posła lub senatora in spe. W szczupłej jego postaci mieszczą się poważne zasoby cierpliwości (portfela nie widziałam). Wytrwałość charakteru i doskonała kondycja fizyczna umożliwiają mu egzystencję sesyjną na przyzwoitym poziomie - ciepła sala obrad, wygodne krzesło, prasa (gazeta i dziennikarze), herbata, kawa, słone paluszki.  Pan Marek otrzymał na przedświątecznej sesji dar serca i dowód przywiązania radnych tarnogórskiej RM. Wręczony został mu ... geszynk ,coby boł rad z radnych jako i my żeśmy som s niego.

    

 To nie trzej królowie z bodygardem odwiedzili ratusz lecz trzej radni + czwarty. Nie obdarowali oni Pana Marka złotem, mirrą, kadzidłem ale radny Jarek Ślepaczuk dźwigoł ta wielko tasia, jo sama pora słów mu pedziałach a potym reszto radnych mu winszowała. Tyloooo szczynścio przed godami mu sie wydarzoło!
.................................................................................................
Godajom abo i fanzolom na forumnie gazety.pl co nie poradzom dostać filma Klucznioka "Byzuch". A drabko mlaśnijcie myszkom i zobejrzyjcie pora fotków ze projekcjo tygo filma we Galerie "NaTynku".

Byzuch - projekcja filmu 15.10.2008



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |