Narożnie

Dwa gigantyczne tarnogórskie ślimaki trójrożne założyły śniegowe czapusie w klimacie lat dawnych. Błękitne niebo stanowiło dzisiejszego przedpołudnia doskonałe tło dla tych piaskowych sylwetek. Trochę było mi ich żal, gdy po kilku godzinach sypnęło w ich pyski tonami mglistego pyłu lecz pomyślałam: "O nie, one z pewnością potrafią zachować kamienny spokój. Nie grozi im upadek, jak to bywa z niejednym po byle podmuchu". To zadziorne mięczaki, choć nie używają rogów walcząc o podział łupów - jednemu coś historycznego, drugiemu coś współczesnego. Czy nie wyrządzą sobie wzajemnie krzywdy w tej przepychance? Jutro osobiście sprawdzę ich obecność na wysokości.   

    

   Niemało wiekowych drzew w parku w Rybnej zaopatrzonych jest w czerwony glejt - "Pomnik przyrody". Sam pałac na północnej ścianie ma datę - kilka setek lat wcale nie oznacza zgrzybiałej starości dla zabytku. W Tarnowskich Górach i powiecie tarnogórskim budowano zamki, pałace, kościoły. Teraz cenimy je za ich  walory architektoniczne, historię i legendy. No i pamietamy, ze związali je z naszą ziemią ludzie. I ten związek powinien trwać.

Zamki i pałace w Edukacji Regionalnej  Portalu tg.net - Indianer - http://www.tg.net.pl/indianer/promocja2.htm 




Rzeczowo - nadciśnienie

We Francji zbadano dużą grupę osób, bo prawie 9000, w wieku 65 i więcej lat, mierząc im ciśnienie krwi w różnych porach roku oraz skorelowano wyniki pomiarów z temperaturami otoczenia.  Ciśnienie skurczowe zimą było u pacjentów wyższe o 5 mm Hg niż latem i na dodatek nadciśnienie rozpoznano zimą  u 33% uczestników badania, podczas gdy latem tylko o 24%.

Autorzy badań stwierdzili, że niska temperatura otoczenia powodując kurczenie się naczyń krwionośnych jest przyczyną podnoszenia się ciśnienia krwi a to tłumaczyć może zwiększoną liczbę pęknięć tętniaków i udarów mózgu zimą niż latem.

Wystosowano zatem apel o częstszą kontrolę ciśnienia krwi w okresie zimowym, szczególnie u pacjentów w podeszłym wieku, i rozpoczęcie w razie potrzeby leczenia obniżającego ciśnienie.  

Archives of Internal Medicine (2009;169:75-80). Puls Medycyny z 09.02.2009

A nam się zdaje, że zimowe problemy mają łamiący nogi narciarze, zakopani nie tylko w Zakopanem kierowcy samochodów i małe pieski topiące się w śniegu.

    

   Wysokie ale nie ciśnienie tylko użyteczne, techniczne a przecież ładne przedmioty. Niejdnokrotnie zadaję sobie pytanie: dlaczego przed setką lat chciało się komuś wykonywać takie ładne rzeczy kilkanaście metrów ponad poziomem chodnika?

PS. Ciekawe, ile osób złożyło gratulacje Janowi Drechslerowi z okazji 2. rocznicy jego blogowych urodzin, o których napisano na stronie głównej Portalu. Ja dołączam swoje do tych redakcyjnych: powinszowanio!




Afrodyzjaki.

Boże Narodzenie minęło a po nim sylwester i Nowy Rok. Rozdęte w oczekiwaniu przeszły wczoraj walentynki. Jaka jest następna okazja do świętowania? Ostatki czyli śledzik i coś słodkiego do niego czyli tłusty czwartek z pączkami lukrowanymi lub pudrowanymi. Dalej 40 dni postu, wstrzemięźliwości, ograniczeń narzuconych już tylko indywidualnie samemu sobie. Dyspensa od postu ścisłego w wigilię Bożego Narodzenia specjalnie nikogo nie dziwiła no to może, o przyszłości wielkanocnej myśląc, przygotujmy się na dyspensę postną w Wielkim Tygodniu.  

Ale póki co - jadłospis:
- ostrygi a do nich szampan, kawior i migdały,
- małże, ryby, raki czyli owoce morza,
- karczochy, trufle i inne grzyby,
- jajka i mięso, zupy,
- marmolada jabłkowa, gruszka, wanilia,
- trybula, bazylia, pietruszka, pieprz,
- cebula, czosnek, kogucie grzebienie.

Cebula nie pojawiała się jeszcze nie tak dawno przecież, bo w XVIII wieku w kuchniach klasztornych, aby mnichom i mniszkom łatwiej było dotrzymać celibatu.

Powyższy spis zawiera najważniejsze z afrodyzjaków używanych przez Casanovę w jego kuchni. Na zdrowie!

PS. Święty Walenty to także patron szalenców - ostrożnie!

    
 
Zdjęcie ze zdrowego, zimowego spaceru. Może mieć tytuł "2 + 2", ponieważ są na nim widoczne dwa szyby, Bohl i Comet, oraz dwa kochbunkry (bez nazwy).

Taaak, walentynki wczoraj, spacer dzisiaj, a jutro... poważna praca. Mam w planie przed południem posiedzenie Rady Społecznej SPZOZ TOTU. Zamierzam też oddać do Biura RM sprawozdanie za II półrocze 2008 z pracy Komisji, której przewodniczę (siedziałam nad nim wieki całe!). Zaplanowałam też wieczorne "zasadnicze" spotkania z mieszkańcami, i jeszcze... i znowu... i tak dalej...




To i tamto. W Nakle i w TG

Ludzie się lubią, kochają się, troszczą o siebie. Nie tylko w dniu świętego, na modłę amerykańską, Walentego. No bo na przykład takie zbiórki publiczne od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy do koncertów charytatywnych czy combrów babskich dają widoczny rezultat finansowy lub rzeczowy a nawet "sercowy". I tak na www.allegro.pl trwa aukcja na rzecz budowy hospicjum stacjonarnego w Tarnowskich Górach. Nad dziełem tym organizacyjnie czuwa Pani Ilona Koptyńska, którą wspieram duchowo (za przykładem Anny Dymnej) i blogowo (bezprzykładnie) podając dane do przekazania 1 procenta podatku na rzecz:

Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej i Paliatywnej "Nie lękajcie się"
- KRS 264083

oraz link do aukcji charytatywnej;
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=12108510&showing_type=gal&order=t&buy=0&listing_sel=2&listing_interval=7&price_from=&price_to=

przemioty wystawione na aukcji można też oglądać na stronie
www.sohip.tarnowskiegory.pl

Ludzie są dobrzy, tacy dobrzy... Ludzie! Bądźcie dobrzy!!!

Mokre płatki spadające na twarz pozwalają mi zapomnieć, że ktoś porzucił psa w śnieżnej zawiei, jakiś kot został powieszony na drzewie a szczeniaki z nosówką głodzone przez "hodowcę" ostatkiem sił przeżywają bolesny kanibalizm własnych komórek. Śnieg spada na ludzi tak jak i obojętność sąsiedzka spada na ofiary ludzkiego okrucieństwa, chciwości, zwyrodnienia. Hej, ty zwyrodnialcu, zboczeńcu, złoczyńcu, mieszkańcu! O, Profesorze Miodku, tarnogórzaninie z poczuciem humoru! Odpuść winy językowe w swej łaskawości nam, zwykłym użytkownikom gramatyki polskiej ale i dziennikarzom, aktorom, prezenterom, osobom publicznym! Łaski!! Miłosierdzia!!! Spowiadam się z grzechów stylistycznych, semantycznych, lingwistycznych itd, itp. Czy zechce Pan, Profesorze, wziąść mą skruchę pod rozwagę? Puki co, weś, Łłaskawcu!
.........................................................................................

    
Plastyczna -artystyczna Grupa Spichlerz nadjechała grupami samochodów, które ustawione wokół zamku nakielskiego uniemożliwiły mi wykonanie zdjęć zimowych za dnia. Ale co goście, to goście - swe prawa mają. Witał ich gospodarz, Pan Stanisław dwojga imion Gerard Trefoń i Franciszek Żurawka. Samorządowców tarnogórskich skromnie reprezentowała zagubiona w tłumie moja osoba a mieszkańców powiatu pewna para bywalców. Wnętrze zamku jest otwarte dla mieszkańców okolicy oraz też tych skarżących się na brak imprez w Tarnowskich Górach. Można tu przyjść nie tylko w czasie wernisażu wystawy, jak to miało dzisiaj miejsce ale kiedykolwiek takze po mszy albo w czasie spaceru.

    

Jak było? Najpierw pokonać musiałam przeszkodę w postaci rzędów aut a później drugą w postaci tłumu depczącego parkiet Donnersmarcków pod oryginalną lampą rzucająca nań cień w kształcie krzyża maltańskiego. Dotarłam do sali ekspozycyjnej z wystawą Pana Piotra Gregulskiego - skojarzenia mroczne i złowieszcze ... nieodparcie tkwią we mnie. Tak mi się przydarzyło, iż przytłoczona zostałam ciężarem nazwiska znanego w mieście, wiszącego nad ma ... głową niczym cień przeznaczenia.

Taaaak. no nie ma niczego ciekawego do obejrzenia, do zwiedzenia, do sfotografowania... Ale, ale ... jest! I nie tylko kopalnia zabytkowa, nie tylko ten obiekt na zdjęciu. 

    

UWAGA!
Album fotograficzny zamknięty jest w miniaturce zdjęcia. Aby go otworzyć, należy kliknać na nie lewym przyciskiem myszki.

Spichlerz w Nakle Śląskim 14.02.2009



Jeden dzień z życia. Trefny dzień?

Piątek 13.02.2009 - trefna data???

godz. 5:30 - pobudka z konsekwencjami: higiena, udokumentowanie przyjaźni ssaczo-ssaczej przez wielokrotne umieszczenie kończyn dolnych (w liczbie 2+4) w śnieżnej pianie, odżywianie się chlebem powszednim z dodatkami, nakarmienie głodnych, pasożytowanie na mechanizmach pojazdu 4-kołowego,

godz. 7:30 - roboczy dzień nastał w bieli służby zdrowia i zaokiennej szaro-bieli

godz. 11:30 - spotkania z mężczyznami w wieku filmowym (40-latek itd) a po nich wymiana towarowo-pieniężna w przybytkach handlu i mamony czyli zakupy

godz. 13:30 - posiedzenie Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. Szkoda, że nie uczestniczyłam w nim od samego początku.  Jednak swoje powiedziałam w formie monologu, gdyż do dyskusji nikt inny się nie zapisał. Korciło mnie podjac temat  koncertów renesansowych ale... zrezygnowałam. Budujące: moje apele do radnych, urzędników i innych osób uprawnionych do korzystania z darmowych zaproszeń na imprezy nie pozostają bez echa. Wydaję na przykład 5 złotych na bilet wstępu na Koncert pod Renesansowym Stropem w muzeum zamiast wejsc tam za darmo z zaproszeniem - wspieram przez to ten i inne tarnogórskie przybytki kultury w sferze materialnej i niematerialnej. Inni podobno też zaczęli to robić a jeszcze inni deklarują się z zamiarami. Miło. I pożytecznie! Moja akcja osiągnęła cel. 

godz. 15:30 - zaakceptowałam tymczasowo rolę drobiu domowego w trakcie przygotowywania i spożywania posiłku obiadowego

godz. 16:30 - spotkałam się z dziewczętami, kobietami, paniami i uzupełniłam rozmowami telefonicznymi dla podtrzymania solidarności wewnątrz płci.

godz. 18:45 - czas okroił mój udział w wieczorze promocyjnym nowych książek wydanych przez muzeum. Nno, było baaaardzo poważnie. Nawet zapamiętany przeze mnie z racji wulkanicznych oczu dr Dariusz Waleriański nie rozpalił publiczności  anegdotami żydowskimi. Acha... było też dłuuuuugo.

godz. 20:10 - wpadka! Kot uciekł z "Sedlaczka" drzwiami albo inną dziurą a myszki harce rozpoczęły. Pani Gabriela Szubińska dowodzenie babskiego combra objęła już po raz drugi w tym karnawale, społecznie, bez przymusu. Społecznie, bez przymusu uczestniczki w zabawie jednoczyły się w celu charytatywnym.

    

    

     
godz. 21:05 - uderzona zostałm znienacka wspomnieniem dzisiejszego posiedzenia Komisji Edukacji, Kultury i Sportu, na którym padło stwierdzenie mnie więcej takie, iż Tarnowskie Góry atrakcji turystycznych w większej liczbie pozbawione są. Nadinterpretowałam: statusu miasta turystycznego niegodne są. Wyrwałam się więc w teren nocy przedsobotniej zbierać fotograficzną zachętę dla turystów i mieszkańców między padającymi płatkami śniegu. Niektórzy mówią, że nie lubię Pana Burmistrza. No cóż, bez cienia kokieterii wyznam: nie kocham wszystkiego, co Pan Burmistrz robi ale dla pewnych spraw szacunek mam. Też - dla władzy, jaką on sprawuje i reprezentuje. Dlatego pozwoliłam sobie dzisiaj na posiedzeniu komisji w sposób taktowny i delikatny zwrócić jego uwagę na inny aspekt tematu: Tarnowskie Góry i turystyka. Może chociaż spróbuje wziąć go pod uwagę. Napewno warto, jestem przekonana, bo chodzi o nasze miasto. 

     
    

Godz. 22:45 - jeszcze jakiś wpis na stronę radnej muszę wykonać i może skończę... zadaję sobie pytanie: trefna data???




Koresponduję.

W latach posunięta lecz o dostojnej, wyprostowanej sylwetce odzianej w stonowaną suknię "koresponduje" w niezmąconej cierpliwości z młodocianymi wielbicielami partii jej postaci na wysokości biustu.

    

  Gałązki z okazałymi a jednak delikatnymi owocami, nie poruszone przez wiatr "korespondują" z zamrożonym powietrzem tarnogórskiej zimy. Dobry prezent dla dziewczyny  (zamiast śnieżek).

    

Dziękuję za przesyłaną elektronicznie korespondencję, także na odległe w czasie tematy blogowe (Pan Rafał!); czytam i odpowiadam w miarę możliwości. Za spóźnienia - przepraszam. Upoważniam autorów postów do upomnienia mnie w sprawie odpowiedzi wirtualnym stuknięciem w rewers monitora.
Pozdrawiam!




Miejsca niezwykłe, słowa magiczne.

Do tarnogórskiej Kanadyjki!

Droga Olu,
obiecałaś mi w swoim poście, że przygotujesz następne opowiadanie. Ujawniam teraz Twoją obietnicę. Nie miej mi tego za złe, proszę. Jako rewanż za lekki, pogodny tekst z Twojego kanadyjskiego pamiętnika i na zachętę oraz z prosbą o kolejne, przesyłam Ci artykuł Pana Ryszarda Bednarczyka, żywo a nawet "żywiołowo" odtwarzający fragment historii parku miejskiego w Tarnowskich Górach.

Oto cytat:
" Najbardziej kusiły strome, rozłożyste pagórki, z których większość miała nazwy nadawane przez dzieci. Wzniesienia w pobliżu wejścia do parku nazwano podwójną, ze względu na ich kształt – dwie górki jakby wtopione w siebie. Wieżą nazwano stromy pagórek z widokową wieżyczką na szczycie. Zjazd z wieży był równie karkołomny jak ze stromego kopczyka nazwanego Śmiertką. Nikt nigdy karku nie skręcił, ślizgając się po oblodzonym śniegu z tych najbardziej niebezpiecznych wzniesień. Ale połamanych rąk i nóg było co niemiara, równie dużo jak potłuczeń podczas bolesnych upadków"

Czy Pan Bednarczyk wyjaśnił w swoim artykule pochodzenie nazwy Waleckowych Górek albo Waleckiej? Sprawdź sama w grudniowym numerze Montes Tarnovicensis z ubiegłego roku. "Miejsca niezwykłe. Park Miejski' - tekst napisany przez tego, również jak my absolwenta liceum imienia Stefanii Sempołowskiej, przeniesie Cię w niezwykłe miejsca i chwile, jak i mnie przeniosły za sprawą magicznych a przecież bliskich nam słów.

Pozdrawiam Cię, Olu i życzę dobrej nocy a może dobrego dnia :)

PS. link do artykułu RYCH-a w Montes Tarnovicensis jest TUTAJ!http://www.montes.pl/montes/index.php? option=com_content&task=view&id=80&Itemid=52

    

Na zdjęciu - temat zimowy: biało, pięknie i wysoko. Bardzo podobnie jest zimą w parku na szczycie warpii pokrytych śniegiem. 




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |