Nie dziękuj, zanim nie dostaniesz.

Wiesz, co się stało?
Nie. Jeszcze nie wiesz, co to się porobiło.
Pytałeś. Prosiłeś mnie. Spełniłam Twoją prośbę.
Twoi koledzy wiedzieli o mnie chyba. Wygladali na zadowolonych.
Ty sam po fakcie byłeś szczęśliwy; gorąco mi dziękowałeś.

Zmęczona przespałam w spokoju kilka nocnych godzin. A dzisiaj rano, wiesz co? Jestem zawiedziona, bo zawiodłam Ciebie.

ZDJĘCIA ROBIŁAM APARATEM BEZ KARTY PAMIĘCI!

Kartę wraz z czytnikiem zostawiłam rano w komputerze. Franciszku, miej cierpliwość, odzyskam zdjecia! Ale nie sama z braku umiejętności tylko z pomocą życzliwego Marcinka. Tak jak wszystkie zdjęcia z wczorajszego dnia począwszy od mszy za Ojczyznę, przez uroczystość uskrzydlania osób zasłużonych dla miasta a skończywszy na koncercie Bogusiowo Mecusiowym. No i napiszę kilka zdań, spóźnionych ale jednak napiszę. Wytrzymaj kilka, kilkanaście godzin, dobrze?

PS. Uwaga PC System!
Panie Zygfrydie, Marcinku! Punktualnie o godz. 9:00 będę u Panów z aparatem fotograficznym i tablicą z napisem HELP!




Nie ma Polaków w TG (?)

Najechali nasze miasto w tajemniczy sposób. Czy przybyli z zagranicy, czy spadli z przestrzeni kosmicznej zasiedlając albo wnikając w domostwa ludzkie, siedziby instytucji publicznych i lokali użyytkowych? Kontaktują się ze swoimi ziomkami a może kosmitami przy pomocy nieskomplikowanej aparatury w ogromnej liczbie rozmieszczonej w TG. Zainstalowana została ona na ścianach i murach budynków, przez co naznacza te najechane i okupowane.

 NIE MA POLAKÓW W TARNOWSKICH GÓRACH! Naród wyginął prawie doszczętnie. Garstka co pozostała rozsiana jak pogubione paciorki różańca, nieśmiało znaczy swoje siedziby przed dniem świątecznym, narodowym, polskim. Tarnogórscy Polacy poddali się, ulegli, zginęli; w supermaketach, multikinach, aquaparkach, wirtualnym świecie audio-wideo. Oddali rodzime, rodzinne terytorium bez walki, za paciorki kolorowe... 

     

Wynik: 8 do 1 dla obcych.
........................................................................................
Pan Joachim Ganszyniec machał, kiwał, wskazywał... Chodziło o mnie. Wyłowił mnie, spóźnioną, z sobotniego tłumu widzów Tarninowych. I takiej niechętnej "odstawaniu" udostępnił wolne krzesło obok siebie pod deskową połacią poddasza Kurnej Chaty. Być może kierowała nim jedynie życzliwość (radny-radnej) ale podejrzewam go o ukrytą intencję; zamierzał chyba zakłócić mi odbiór i fotografowanie występu poprzez usadowienie dokładnie za krokwią, łatą, jętką czyjakjejtam. 

       

Dzisiaj na uroczystej sesji Rady Powiatu i Rady Miasta przezornie nie usiadłam obok Pana Ganszyńca dla zapewnienia sobie szerokiego pola widzenia (rażenia?)

   

Samorządowcy byli, są i będą.

   

Bieżący rok obfituje w rocznice:
90 lat czegoś polskiego, narodowego
50 lat muzeum tarnogórskiego
21 lat ma formularz pokwitowania opłaty wstępu do muzeum tarnogórskiego
10 lat restytucji starostwa tarnogórskiego
10 lat konkursu na szopkę tarnogórską

PS. "Budynek sądu tarnogórskiego ocalał od najazdu obcych" - tak pomyślałam mijajac go rano. Nie ma w nim też Polaków (brak dwukolorowego znacznika) ale to nie dziwne, dzień wolny od pracy.




Chippendales w Tarnowskich Górach.

Młodzi, hmmm... przystojni...hmmm.... eleganccy... hmmm.... dobrze oświetleni.... w świetnej formie.... niestremowani ... wzrost i waga zróżnicowane, sprawność fizyczna i umysłowa niezaprzeczalna, talent emanujący na odległość co najmniej 10 metrów. No i to wyczucie rytmu, wyraźna muzykalność. Przed miesiącem w muzeum Pod Renesansowym Stropem zjawiły się 4 girlaski a teraz - co za szczęśliwy traf - chipeendalesi. Publiczność nie tylko zapatrzyła się w nich ale i zasłuchała.

     

Śląski Kwartet Puzonowy na Koncercie pod Renesansowym Stropem dał się poznać od najlepszej strony. Publiczność powstała na koniec koncertu nie tylko po to, aby przyjrzeć się gustownym krawatom i czystemu obuwiu ale też po to, aby bez zakłóceń ocenić stopień połysku puzonów. Jednomyślnie słuchacze wyklaskali muzykom szóstkę za koncert.

 ........................................................................




Stado się zlatuje.

Pojawiły się już w Tarnowskich Górach. Najpierw trzy, później jeszcze dwie, i jeszcze kilka widziałam na ulicach. Jak ptaki zlatują się z różnych stron świata. Przysiadają na murach, przy oknach kamienic, najczęściej tych smutnych, skromniejszych, z odrapanym fasadami. Kaczyniec, ulica Miarki, Legionów. Inne domy, te pyszne i piękne sa jeszcze zaspane albo zapracowane - ulica Krakowska, Piastowska, Rynek - w ich ściany wczepią się, przycupną przy parapetach zaproszone albo konieczne może jutro, może pojutrze. Dzisiaj tylko pojedyncze skrzydła trzepoczą, nie szare i nie jesienne, materialne a jednak ulotne, słoneczne i wietrzne, coraz mniej samotne z upływem dnia, z następnym jutrem. Ktoś nieznany schwytał w locie każde takie skrzydełko; przed chwilą, przed godziną, rankiem albo w południe; i zniewolił, przytwierdził do pustej ściany. Czy mogą być wolne w swoim łopotaniu?

      

................................................

Gość jakiś zaczepny chce kabaret zainstalować podobno w zamku nakielskim, na modłę francuską: jakieś tańce, śpiewy frywolne. Słowem - bachanaliczne. Chcesz się Pan czepiać? Czep się Tarniny! Ale uważaj: jest uzbrojona: w cierń, kolec, szpilkę. Mają tam jednak torbę pierwszej pomocy z kojącą wodą liryczną oraz bandaże z włókien wiolinowych i basowych. Po małym zadrapaniu śladu nie będzie, wrócisz tam jeszcze. A w Nakle? Gdy Ci kawałek wieży kapnie na czółko, kabaretu się odechce. Intuicja mi to mówi. Ale póki co w Kurnej Chacie o 20-tej będzie bezpiecznie, cegła na główki z drewnianego sufitu nie spadnie.




Hubertus intuicyjny.

Prawdziwe, tarnogórskie:

"A gdzie jest ten zamek???"
"Przy głównej drodze"
"Taaak??? Nigdy go nie widziałam..."

To otwórz oczy i uszy, bo może jest na co popatrzeć i posłuchać. Nooo, nie grasuje tam grupa rasowych wyrwignatów z toną wystrzałowego żelastwa na plerach. Nie rozpanoszyła się też druga złożona z nosicielek jedynie sznurków w d.... i powiewająca metrowej długości keratynowymi tworami skóry właściwej czyli włosami. Nie słychać też w parku strzałów z broni palnej różnego sortu, odgłosów łamanych kości, przekleństw albo jęków osobników z naszej albo obcej planety oprawianych w akcie przemocy lub seksualnym.

Jest tam bajkowy zamek Donersmarków wśród wiekowych drzew parku nakielskiego a wewnątrz spokojni panowie owładnięci bądź co bądź szałem zbieractwa dzieł i dziełek talentów i talencików ludzi z intuicją i naiwnością. I zamek i oni sami oraz goście (wstep bez ograniczeń wolny) dostaną się dzisiaj przejściowo pod władanie Hubertusa, który wjedzie tam i wyjedzie ale zostanie galeria twórców intuicyjnych "Barwy Śląska".
...............................................................................
I już po najeździe zielonych sygnalizujących w sposób zadęty.

      

   Zjechali się grupowo z bronią dętą i błyszczącą. Obeszło się bez jednego wystrzału. za to hałasu było sporo.

    

    Mały Hubertusiku! Na komnaty prosimy!
..........................................................................................
Patrzę na zdjęcia w albumie i pragnę serdecznie, aby młodzi, piękni i utalentowani zachowali wiekową urodę i dziedzictwo naszego miasta. 

Kliknij w miniaturę zdjęcia, aby otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY

Hubertus w Nakle 06.11.2008



Ciężar

Niepotrzebne i niewłaściwe było moje wstąpienie przed tygodniem na podłoże skate parku; cotosieporobiło? :( Co JA narobiłam...? :( Przyrzekam, że moje oponki już tam się nie wtoczą. Kompetentne siły usunęły szczęśliwie ślady mojej tam bytności i odbywa się właśnie I etap liftingowej rekonstrukcji struktury poliuretanowo-betonowej. Dla dobra sprawy(ki) OBIECUJĘ, że niczego już tam nie zepsuję :(

      

               Konrad (his nick is Sandwich). See you next time! 
 .........................
Ewunia i Andrzejek (siostrzyczka i braciszek) w jednym stali domku; tak to zwykle z rodzeństwem bywa, dopóki dzieciństwo je w domu trzyma a później ... frrrr w różne strony niczym ptaki się rozlecieli. Do domu pana Konopki, ostatniego gospodarza w centrum TG, Rymera 6, weszłam południową porą z moją mamą, aby spotkać przeznaczenie czyli rodzeństwo z sąsiedztwa młodzieńczego - z tej samej ulicy.
Andrzej, w jaki sposób tak szybko obliczyłeś, ze nie widzieliśmy się 38 lat??? Pamietam, że tęga z Ciebie była głowa, czyż nie tak? Ewa, siostra Andrzeja, bywa zwykle uśmiechnięta; takiej to dobrze, no nie?
  POZDRAWIAM WAS OBOJE SERDECZNIE!
.........................




Jasno i ciemno.

Zanim zbiorą się tłumy można usłyszeć słowa własnej modlitwy i przywołać wspomnienia nieraz odległe albo całkiem świeże.

    

Zdjęcie - Michała Garusa, syna jednego z wielkich tarnogórskich wizjonerów -  Franciszka, poznałam dzisiaj. Nasi ojcowie spoczywają niedaleko siebie w kamiennym spokoju. Panie Michale, pozdrawiam Pana i proszę o kontakt.

       

Zdjęcie dokumentuje zmianę, która zaszła na grobie Państwa Królików (patrz wpis z dnia 20.10.br.)

ALBUM FOTOGRAFICZNY NOCNY można otworzyć klikając w miniaturkę zdjęcia.

Dzień Wszystkich Świętych ( i grzeszników?) - 01.11.2008



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |