Czy tu można...?

Napisało mi się jakiś czas temu o człowieku przykładowym, co przykładem nie powinien być, bo za plecami swymi mając obelisk synagogiczny pod drzewkiem rosił glebę i utwardzone betonem podłoże, bo ... chciał. Być może tym czynem się zmęczył i zaległ.

     

Przeczytało mi się nie tak dawno na forum internetowym, że poszukiwane są usilnie miejsca do moczenia przeznaczone. A przecież za pleckami ratusza szalecik elegancki istnieje. Tam siusiać może indywidualnie zasób ludzki tarnogórski i przyjezdny. Godzinka 22-ga - dopiero wtedy drzwi sezamu zaklęcie zamyka a do tej pory woda strumykiem cieknie, rogi jelenia oglądać można, motylki wielobarwne wiszą sznureczkiem powiązane i roślinność z chlorofilem też jest dostępna. Takich bajerów we własnym klozeciku domowym nie jeden nie posiada.

        




Przestawione

Z powodu przestawienia czasu z ziemskiego na ludzki (podobno ludzie mają z tego sztucznego procesu jakieś oszczędności) w wielu głowach coś się poprzestawia, o ile już się nie poprzestawiało. Zegary wytworzone przez człowieka niczym są naprzeciw zegara biologicznego. Nakręcać go nie trzeba ani baterii pakować do niego (perpetum mobile jest sss) - demiurgiczny atut.

 Mój czas, mój zegar/ek wyznaczył harmonogram niedzielny:
- napoić tkanki naparem z mięty
- przewietrzyć sierść psią wśród posrebrzonych kryształkami szronu źdźbeł traw
- ukształtowac wodę basenową wokół własnej sylwetki
- zanieść co Boskie Bogu do jego świątyni (czyli modły cotygodniowe)
- wykonać czynność wbrew nakazom w/w (praca w szkole czeka)
- itd, ect ...

Lecę więc reszta po lądowaniu

14:45 - cd następuje:
- wczoraj "Mimozami Jesień się Zaczęła" pod organizacyjnym okiem kolegi Sznajdera (nie zaszłam do TCK z powodu różnych zajść)
- dzisiaj kultura żydowska zajmie wieczór: w Innym Śląsku, na placu synagogi i w Kurnej Chacie.

 

Oto jesienna brama na dziedziniec kamienicy i galerii pana Krzysztofa Mazika. Inny Śląsk/inny świat.

Podobało się? Taaaak!!!

Siostrom Makosz również podobało się wśród życzliwych tarnogórzan.




Maria - najpiękniejsze imię świata.

"W Radzionkowie było lepsze światło niż w Tarnowskich Górach, dlatego tam lepiej wypadliśmy"
"Pani reżyser była bardzo surowa dla nas, musieliśmy się mocno starać"
"Wszystko się udało; było bez zarzutu. Spektakl na piątkę. Kto da szóstkę?"
Tak o spektaklu "To ja, Twoja Marysieńka" mówiono dzisiaj w "Sedlaczku" w zintegrowanym gronie, twórczym, odtwórczym i sympatycznym, które gościła właścicielka lokalu, Pani Wójcikowa.

Cel charytatywny przyświecał członkom zespołu twórczego; i został on zrealizowany. Pisała o całości prasa lokalna - kto chce, może przeczytać relacje profesjonalnych dziennikarzy. Dzisiaj uśmiechali się, wspominali, planowali. Maria - Marysieńka była ważną osobą na scenie a dzisiaj Gabrielę - Gabrysię obdarzono słowami ciepłymi . Z jej ręki wyszła piłka zwrotna - do uczestników przedsięwzięcia scenicznego - Pani Szubińska podziękowała, doceniła, szacunek wyraziła wszystkim, którzy poświęcili bezinteresownie swój czas aby pomóc potrzebującym. Było dobroczynnie i ładnie, naprawdę. Nie wiem, co się teraz dzieje w Sedlaczku", bo opuściłam po dwóch godzinach jego gościnne progi celem celebrowania osobistych chwil relaksu.

Teraz wszystkie bliższe i dalsze Marysieńce osoby serdecznie pozdrawiam i

                                      PO-DZI-WIAM!!!

 No i proszę o jeszcze, bo są przecież w Tarnowskich Górach i powiecie ludzie, którzy będą wspierać Wasze, Państwa, działania oraz inni, którzy takich działań potrzebują..


       
       Zdjęcie grupowe - udało mi sie namówić i zebrać towarzystwo w grupę fotograficzną. No i kogo my tu widzimy? Że też im wszystkim się chciało wysilać??? Próby, przymiarki kostiumów, ich naprawy, przenosiny, wypieki, znoszenie reżyserskich fanaberii, nauka ruchu scenicznego... Ale rezultat był olśniewający. Oglądałam tę sztukę pantomimiczną, śpiewaną, narracyjną, kostiumową po raz drugi, dwa razy płacąc za bilet. Nie żałuję czasu i pieniędzy, bowiem nie nudziłam się i myślę, że ... też pomogłam potrzebującym za przykładem grupy zgromadzonej wokół Gabrieli Szubińskiej. 

Taaak... UWAGA! Znowu tłumaczę, jak otworzyć ALBUM ZDJĘCIOWY : trzeba kliknąć myszką na mikrofotkę!!!
Po Marysieńce (?)24.10.2008

W niedzielę Dzień Kultury Żydowskiej w Innym Sląsku.
A 30.10. Galeria NaTynku będzie się produkowała satyrycznie i humorzasto, nie sama, oczywizda - "galernicy" zrobią to ręcami i gardłami Masztalskich.

Dzisiaj już upadam po cieżkim dniu i tygodniu. Teraz span(m)ko. A jutro??? PRZYMROZEK.

    

PS Posiedzenie komisji nie było chyba bardzo "komisyjne" ale na pewno trudne.
.....................................................................................................




Mężczyzna elegancki w parku.

Swój trencz nosi zwykle rozpięty, palto o długości do pół łydki zapinane, marynarki zależnie od postawy stojącej czy siedzącej - zapięte lub nie. Każda z części jego wierzchniej garderoby jest w sposób wysublimowany dobrana do pozostałych. Rzadko jego ręce są zajęte dźwiganiem toreb, tasiek, tytek; no, ewentualnie jakiś notatnik lub nie rzucający się w oczy parasol dobrze konweniuje kolorystycznie.  Wszystko na nim jest zawsze nieskazitelnie czyste, wyprasowane i pachnące meską urodą. Również galanteria i gadżety trzymają dobrą, stonowaną klasę. Domyślać się można podobnego trendu w zakresie jego underweare.

"Witam szanowną panią" z nieodzownym szarmanckim pochyleniem głowy, wstawszy wpierw z krzesła, wypowiada z pieczołowitością i umiarkowanym uśmiechem. W swoje obie dłonie bierze pieszczotliwie dłoń kobiecą (niezależnie od krzyżyków w jej metryce), aby złożyć nań mniej lub bardziej symulowany pocałunek. Spojrzenia i gesty są zwykle wyważone i  płynne (w sposób szczery i wyszkolony). CAŁOŚĆ -  MĘŻCZYZNA ELEGANCKI.  
.................................................................

Wybieram się w niedzielę do Parku Wodnego, żeby ... wiadomo - popływać. Przy okazji zbiorę informacje o asortymencie bluzeczek w sklepach (od wcale nie pytanych pań z personelu). I wjadę też do skate parku na własnym rowerku dla stwierdzenia, czy aby się pod moją wiotką osobą beton nie rozsypie. W drodze powrotnej przejadę przez Park Miejski warpiami ukształtowany. Trzy parki w jednym dniu.

   

POZDRAWIAM MŁODSZYCH I STARSZYCH KIEROWCÓW mniejszych i większych KÓŁKOWCÓW a zwłaszcza tego - na fotce - młodego!

   




Zwierzęta i (ich) dom.

Akcja pacyfikacyjna rozpoczęta. Gołąb z tarasu jest wypłaszany przy pomocy długiej (ok. 80 cm) łyżki do butów; brak stosownych środków transportu uniemożliwia mi wywiezienie pierzaka w obce kraje. Ptak sympatyczny choć eks - krementalny odlatuje więc i wraca.

     

Zdjęcie 1 - Inne gołębie nie są zagrożone pacyfikacją. Zasiedlają wybrane miejsce, jak długo chcą. Na dodatek okazują swoją wyższość nad ludźmi.

   

Zdjęcie 2 - Our home is our tower.

   

Zdjecie 3 - złota jesienna pogoda umożliwia przeprowadzenie wiosennych remontów. Codziennie podziwiam cierpliwość i precyzję pracy ekipy szlifującej klejnot. A może cierpliwie rozbijają muszlę, z której wydobędą perłę? Życzę owocnej pracy i pozdrawiam, Panowie! 

   

Zdjecie 4 - w opakowaniu jeszcze, a już jej blask wydobywa się szczelinami. Kamienica Moellera miała szczęście do właściciela.




Zwierzęta i człowiek.

Mój pies wykonuje samodzielnie leżąc poczwórne pedicure a używa jako obcążków, nożyczek i pilniczków przyrządu wiele-w-jednym czyli ząbki-w-ruch. Czasem znudzony patrzy na mnie, podnosi się, wygina grzbiet na kształt Wielkiej Krokwi i zalega na powrót w zdewastowanym nastroju. Zdarzy mu się położyć pysk na moim kolanie, łapą pazurzastą zahaczyć moje spodnie albo trącać chłodnym noskiem dłoń. Co robić?
...................................................................
Od tygodnia na tarasie nocuje gołąb siedząc na kasecie rolety zewnętrznej. Od rana lata za pożywieniem i rozrywką (może i partnerka serdeczna lub seksualna w jego ptasim móżdżku się gnieździ) a po południu wraca napuszony, nadęty jak jakiś VIP, zasiada na stolcu i kup-czy oczywiście. Idzie zima a ja nie wiem, czy powinnam czekać, aż zje go jakiś kot, czy go odstraszyć, zanim jego zamarznięte zwłoki padną niedaleko od rolety? Czy dać mu jakiś kocyk, albo uszyć kożuszek - "piórniczek" z ptasich piór. "Najlepsze są kaczęce z edredonów" - powiada życzliwy - "polarnych pierzaków albo pingwinów krótkołapych. I nauszniki zda się wykonać na gołębie uszy". Co robić?
.............................................................................
Spod nisko osadzonych gałezi iglastych co noc chyba wychodzi jeżyk; tuptając przemierza minikroczkami trawnik, aby wychluptać cieniutkim języczkiem wodę z poidełka. Płytką miseczkę ozdobioną sylwetką skrzydlaczka stawiam celowo na ziemi aby rycerzyk w kolczastej zbroi łatwo znalazł wodopój. Próby mojego psa polegającą na łapaniu jeża otwartym pyskiem są tyle heroiczne co nieskuteczne. Odciągam psa, uspokajam, zostawiam kolczaka w ciemności nocy. Czy zostawić go do go przyszłej wiosny? Co robić?
............................................................
Pusto i "listownie" w miejscu spoczynku małego króla lub puszystego tarnogórzanina. Ja zajrzę w to miejsce ponownie - niedługo święto - a inni?

     
http://www.montes.pl/Montes13/montes_nr_13_02.htm




Duch Marysieńki, Jachniczka i ... movens

Radzionków miastem braterskim Tarnowskich Gór! A to poprzez wiążące je postaci historyczne Jana III Sobieskiego, małżonki jego, Marysieńki i innych. Oj, kotłowali się wielcy i pomniejsi tłumnie w niegdysiejszym tyglu historii a dzisiaj wieczorem na scenicznej patelni Domu Kultury "Karolinka" w Radzionkowie.

     

Zdjęcie przedstawia zacne damy przed spektaklem wchłaniające ducha sceny. Która z nich to Marysieńka? A może któraś na wydaniu, z posagiem w skrzyni okutej? A inna może znajdzie się zamożna wdowa ze spadkiem po świętej pamięci wielmożu wołyńskim czy kupcu flamandzkim?  

Ponad postacie VIP-owskie i inne jak: Starosty Tarnogórskiego , Burmistrza Radzionkowskiego, Senatora Senackiego, Radnych miast sąsiadujących, rzemieślników konkurujących i współpracujących, artystów profesjonalnych i amatorskich, lekarzy chirurgicznych i kluczborskich, nauczycieli śpiewających i reżyserujących, urzędników prywatnie nie zrzędzących, emerytów społecznie działających, dziewczątek o oczętach niewinnych, chłopiąt jeszcze niedorosłych, świeciła blaskiem skromnym lecz czcigodnym jako spirutus movens - Pani Gabriela Horzela-Szubińska, moderatorka, organizatorka, patronka dzieła charytatywnego i, badż co bądź, aktorskiego. Dojrzałam ją i jej pracę nad spektaklem na rzecz ośrodka adaptacyjnego w Radzionkowie, mimo iż przysłaniały jej postać błyszczące, bogato zdobione kostiumy z epoki. Chwała Ci, Waćpani, za dzieło umysłu i serca Twego!

  

Zdjęcie przedstawia zgupowanie przybyłych z odległej historii postaci... chyba. Kim są sfotografowani?

"Świński ryj na słodko - cena wywoławcza 100 złotych! Kto da więcej?" Takie hasło rozpoczęło licytację wyrobów cukierniczych. Oj, ciszą posiało po gawiedzi na widowni. Ani mru mru, ani ku ku ryku... Aparaty fotograficzne posłużyły nielicznym do ukrycia się za nimi ale większość... wciśnięta w fotele, na wdechu, z zaciśniętym żołądkiem modliła się w głębi ducha o ochotnika, który podbiłby i zakupił dzieło węglowodanowe. Znalazł się pan godny, Burmistrz Radzionkowa, honor miasta uratował. Dalej aukcja łamane przez licytacja prowadzona była spontanicznie przez aktora duchownego stanu, proboszcza tarnogórskiego, ksiedza Frysza. I poszło już ostro, rozhulało się, potoczyło z górki, przy oklaskach i śmiechu. Korona, łabędzie i serce Marysieńki przeszły na własność licytujących a zawartość portfeli dobrodziejów do kasy ośrodka adaptacyjnego. Oto dzieło Pana rękami jego kapłana wypełnione.

UWAGA! Po kliknięciu lewym przyciskiem myszki komputerowej na miniaturce zdjęcia otworzy się ALBUM ze zdjęciami ze spektaklu! Czy to jest nareszcie jasne? Ile razy bedę jeszcze powtarzać tę instrukcję? Bez pytań, proszę! Żeby mi to było ostatni raz!!!

To ja, Twoja Marysieńka - 19.10.2008



strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |