Mamy i synkowie

Synkowie mili, dzieci kochane! Przysięgajcie dzisiaj szczerze  ale do domu wracajcie. Tam matki Wasze, mamy, mamusie czekają na Was, zaglądając co dzień w kalendarz.

     

      Za mundurem chłopcy w mundurach. Czołem!

Rano uroczystości zaprzysięgania żołnierzy ostatniego tegorocznego naboru w garnizonie tarnogórskim poprzedzone mszą. Po południu po mszy spotkanie z Barbarą, Barbórką, barburką.

     

     Od wielu lat niezawodna orkiestra Kopalni Julian. Świetni.

Teraz wieczorem kajam się i skłaniam ku podusi sennie mieszając literki.  Jutro... jutro... 
..................................................................................

Aby otworzyć album fotograficzny, należy kliknąć lewym przyciskiem myszy na miniaturce zdjęcia. OK?

Ostatnia przysięga 2008.



Iluminacja zimowa.

Ktoś zastukał ciemnym świtem do moich drzwi, zapukał albo zaskrobał. Nie była to Katarzyna, Basia ani Marcin ale MMMMmmmmmiiiiikooołaaaaaaaajjjjjj. A właściwie Mikołajek, zawstydzony, zakłopotany, zagubiony w grudniowej roli. Jego zdjęcie zamieszczam na końcu dzisiejszego wpisu.
.........................................................
  Coś "zabodźcowało" tych członków lokalnej społeczności, którzy pieszczą nieruchomości swoje. Remontują kamienice, budynki, domy przywracając im dawny wygląd tak, jakby zaklinali na następne sto lat trwającą juz wiek magiczną tarnogórską chwilę.

Błądzić, spacerować, maszerować, wałęsać sie, przemieszczać. Wieczorem widok iluminowanego ratusza łagodzi smutki dnia a kościół ewangelicki przyciąga wzrok słupami świateł i cieni. Kształt, gabaryty, pionizację tegorocznego świątecznego drzewka można ocenić pozytywnie. Jednak ta "nasztramowana" choinka przyzywa mroczne myśli smucąc ciemną czerwienią światełek. Jakieś białe, pomarańczowe i  żółte piegi na jej srebrno-zielonej szacie rozjaśniłyby środek rynku. 

Kilka uliczek dalej na placu targowym przy ulicy Szymały widoczny jest świetlny kontur tarnogórskiej synagogi "przyklejany" wieczorami do ściany budynku. Plac oznaczono obeliskiem upamiętniającym bóżnicę, która stała tu zanim spalono ją po wejściu do miasta wojsk hitlerowskich. Taaaak, łatwiej postawić pomnik niż zachować, to co istnieje. No cóż, i ten kawałek kamiennej kolumny wart jest pochwały, warci jej są i ci, którzy go tam postawili i jeszcze ci, wśród których ciagle stoi nietknięta.

I znowu jakieś dwieście metrów dalej na skrzyżowaniu ulic Opolskiej i Wyspiańskiego "lukrowane ciasteczko" na deserowym talerzyku placu budowy - odremontowany budynek dawnego sanepidu ogarnięty słodkimi żółtymi i szarymi światłocieniami wyłania się z tej samej stuletniej bajki.

Gdy spadnie śnieg i cienką choćby kołderką otuli dachy i ziemię, a zimowy księżyc wystawi srebrny nos zza obłoków, wyjdę ja, wyjdziesz ty, wyjdzie pies w tężejące, mroźne powietrze i spróbujemy łapać spadające płatki śniegu z naszego dzieciństwa... A nasze źrenice otworzą się szeroko w ciemności przenikanej iskrami połyskujących kryształków... I tego wieczora rozpocznie się coroczna zimowa, zaczarowana bajka opowiadana przez bajarza o imieniu Czas i bajarkę zwaną Pamięcią.    
.................................................................................................
Świąteczna iluminacja, wieczorne oświetlenie w TG; podoba mi się, odbieram dość pozytywnie, ładne, ładne... OK... Ale dziura ozonowa i globalne ocieplenie klimatu psują mi nastrój. Nadprodukcja produkcji czegokolwiek i wszystkiego puszczanego z dymem (mniej lub bardziej widocznym) i przez przewody pokarmowe królującego nie ziemsko na Ziemi myślącego rozmyślnie o sobie gatunku Homo sapiens. 

Eeeee tam....
...............................................................................................
       

Witajcie w grudniowej bajce!





Tak albo siak.

Ząb... ZĄB... ZZZĄĄĄBBB!!!

Przedwczoraj dowiedziałam się o jego istnieniu  na skutek odczuwalnego bólu. A doktor zamiast zabrać się do borowania (nie uciekam przed wizytami u stomatologa) powiada: "Eeeee tam, nie śpieszymy się; najpierw proszę do zdjęcia a później zobaczymy, jak pani wyszła". Utrapienie... Wyrwać, nie wyrwać?

Dla poprawienia kondycji jednej z piękniejszych kamienic na tarnogórskirm rynku odbyło się najpierw trochę bujania w obłokach a później robótka na wyciągnięcie ręki i na oczach widzów. Kto z przechodniów chciał i podniósł oczy w górę, mógł zobaczyć nie tylko manipulantów ale i ozdobne kamienne zwieńczenia dachu. Zrzucić, nie zrzucić?

     

Tak mi się nasunął na myśl młodziak - "wieloryb" wsparty na staruszku - kościele ewangelickim. Może dodać by mu jakąś czapeczkę, może tylko liftingować i wyłagodzić rysy tego wyschnietego, oziębłego walenia, który przeszedł majstrowanie w chromosomach? Acha, rośnie jego duplikat genetyczny kilkanaście metrów dalej, będzie jak ulał dwa ------ki przedzielone bruzdą ulicy. Burzyć, nie burzyć?

      

      Takie pytanie: jaka jest różnica miedzy zdjęciami? Ile szczegółów można znaleźć?

     

Z innej strony Tarnowskich Gór. Rodzina Bryszów mieszka tutaj od ??? lat. Hieronim Brysz - jego imieniem nazwano jedną z ulic w Zabrzu. Henryk Brysz, jego wnuk, ma tu swoje grunty: "W tym miejscu znajduje się szyb Szczęść Boże, ta droga biegnie dawnym nasypem kolejki wąskotorowej. Te zabytki mają po kilkaset lat."  Wyrównać,  nie wyrównać?




Ladies and Gentlemen!

Wczoraj, późną porą aczkolwiek przed północą odkryłam komentarze wpisane do moich fotek z albumu fotograficznego umieszczonego we wpisie blogowym o babskim combrze. Pani Reniu, przepraszam za zbyt późną odpowiedź na nie. Oto ona: Pani "Kolejarski Ekspres" kursuje na czas a moja miejska kolejka jeździ może po zbyt wąskich torach, stąd dopiero dzisiaj dowozi spóźnione ale serdeczne podziękowania za Pani zabawne komentarze do zdjęć. I jeszcze dziękuję za miłe sąsiedztwo Pani i innych Pań przy stole biesiadnym. Niech Wam Katarzyna, patronka kolejarzy, sprzyja do przyszłego roku, bez zarzutu!

Dziękuję też wszystkim tym, którzy wysłali do mnie komentarze, wpisy, maile. A zwłaszcza tym, którzy nie otrzymali mojej odpowiedzi. Wybaczcie. No cóż, zawodzi czasem technika/elektronika ze mną na zmianę. Niejednokrotnie po niewczasie odkrywam jakąś korespondencję, odpisuję ale adresat/wcześniejszy nadawca już się chyba zwirtualizował.

W ramach rewanżu za życzliwość, coś dla oka i duszy.

Ladies and Gentleman! Panie i Panowie! Oto ...............

                                                     TARNOGÓRZANIE                                                           

                                          

         

Kobiety, mężczyźni, dzieci z Tarnowskich Gór; tacy jakich mamy ale czy znamy ich twarze i adresy "zamieszkania"?

PS. Przypominam o jutrzejszych imieninach Barbary, Basi, Barbórki!  




Zimowo.

Szopkami zima się zaczęła...

    

Wczoraj, we czwartek, wystawienniczo, w zamku nakielskim, w tłumie kołyszącym się, kościelnym jakby, wyczekiwali ci wszyscy, którzy chcieli obejrzeć tłum szopek polskich zastygłych w bezruchu. Zanim otwarte zostały drzwi do sali ekspozycyjnej niewiasta o anielkim głosie i pięknych rubensowskich kształtach wlewała w uszy słuchaczy pierwsze tegoroczne kolędy. Bernadeta Kowalska i Przyjaciele koncertowali bezinteresownie na otwarcie wystawy.

    

     Dobra dusz(k)a konkursu szopkowego, Pani Beatka Kiszel z muzeum, ze stałymi uczestnikami corocznych konkursów - Państwem Krzemińskimi. Ich synowie, Marcin i Adrian, zawsze poważnie podchodzą do wykonanych przez rodzinę dzieł, a sami wyszli na zdjęciu wyżej... jeszcze wyżej!
.......................................................................................................

Szopkami sznurkowymi Janka Drechslera obwieszono dzisiaj, w piątek, ściany "Lamusa u Goethego". Widzami zaś obsadzono krzesła ścieśnione przy niby-scenie na czas występu kabaretu literackiego "Tarnina". Ściśnięto również kanapki na półmiskach oraz szklane lampki z winem gościnnym na blacie baru, kromki chleba i skwarki w smalcu. Kręgi towarzyskie zataczają się w tym sezonie głównie wokół obiektów zabytkowych i raczej o siermiężnej scenografii. Zdjęcia... no tak. ... Zdjęcia będą jutro, jak się wyśpią.

     

.............................................
To malutkie zdjątko wytrzyma każde kliknięcie na nim. Naprawdę! I po chwili otworzy ALBUM FOTOGRAFICZNY:
Szopki - 27 i 28.11.2008



Wyjątkowo.

Cudnie! Wspaniale! Superowo!
Dzisiejsza Sesja RM z 21 punktami w porządku obrad skończyła się na grubo przed godziną 21-szą. O 19-tej spokojnie zajechałam do domostwa mego, aby psinkę skurczoną tęsknotą wypuścić na wolność. Teraz ta szara, grubopodszerstkowa, gigantyczna quasimysza leży na moich stopach nadrabiając godziny spędzone bez kontaktu cielesnego ze mną. Od czasu do czasu kichnie albo zerwie się na 4 łapy dla przeprowadzenia procedury kaszlu i ... znowu jest nam całkiem dobrze.

Wieczorne wspominki posesyjne:
- była mowa o szkołach (a może o łapankach szkolnych :) - "... nauczyciele wyłapują uczniów..."
- wspomiano coś o biznesie albo o "... zainteresowaniu własnym interesem..."
- mówiono o akcji i realcji (klienci-taksówki)- "... jeśli się zadzwoni, to do 5 minut zawsze stoi ..."

Radny Sznajder, bardzo poważny, zajmujący przy stole obrad miejsce po mojej prawej stronie, skomentował cichym głosem (a szkoda) wypowiedź innego kolegi, który: "... obserwował erozję pracy taksówkarzy...". Komentarz kolegi Krzysztofa brzmiał mniej więcej tak: "Ja tam nie widzę ani erozji pracy taksówkarzy ani korozji ich taksówek, a to znaczy, że ludzie inwestują w swój warsztat pracy, dbają o niego i pracują na dobrym poziomie i tego im życzę". Dodam, że ja też ma taką opinię. Oczekuję też wejścia w tę tarnogórską grupę zawodową pierwszej kobiety; zabrała głos na sesji - zdecydowana, zorganizowana i ... ładna. Obecni przedstawiciele taksówkarzy wyrazili głośno aprobatę dla jej osoby. Panowie radni w większości chyba też, choć dla zachowania powagi nie słownie a mimiką i kręceniem się na krzesłach.
Kto pamięta pierwsza tarnogórską kobietę-taksówkarza?  

Przy okazji projektu uchwały z punktu 8 w/s przyznania dotacji na prace konserwatorskie przy tzw. Dworku Goethego, nasunęła mi się myśl: wielu właścicieli zaczęło się starać o wygląd swych zabytkowych domów. Zrozumieli, że to jest interes dla nich - mogą wynajmować lokale usługowe i podobne za dobre ceny w świetnie prezentującym się zabytkowym, wyjątkowym budynku jakich w TG niewiele. Ale i zrozumieli interes miasta - nikt przecież nie przyjedzie do TG oglądać walących się i cuchnących zabytkowych ruin i nie zostawi pieniędzy w kasie miejskiej. I na koniec - jakże wspaniałych uczuć zadowolenia i satysfakcji doznaje właściciel wiekowego cudeńka wracając codziennie po pracy do domu i sycąc swe oczy piękną fasadą utrzymanego w dobrej kondycji budynku. Ja i inni tarnogórzanie też się mogą nasycać :) za darmo, do woli, dla zaspokojenia potrzeby doznawania piękna.

I co jeszcze myślę? Myślę, że wzorem do naśladowania jest właściciel renesansowego zamku legendarnego rycerza Wrochema, który nakładem własnych sił i finansów, bez pomocy miasta, od ośmiu lat remontuje ten rujnowany przez wcześniejsze lata  zabytek, już teraz, w fazie odbudowy, będący świetną wizytówką Tarnowskich Gór na skalę europejską. Oby inni właściciele obiektów zabytkowych zachcieli brać z niego przykład. W planach jest nie tylko odrestaurowanie obiektu ale i uruchomienie w nim m.in. muzeum rzemiosła, szkoły i warsztatów konserwatorskich, biblioteki i itp. Pan Rajner Smolorz, tarnogórzanin nie z urodzenia ale z wyboru, został jednym z tegorocznych laureatów wyróżnienia Srebrnego Skrzydła. Gratuluję!

PS. Srebrne Skrzydo jest nagrodą honorową i nie wiąże się z przekazaniem laureatom żadnych środków finansowych.

   




Imieniny Katarzyny

Patronce i solenizantce dzisiejszego dnia, Katarzynie, przydarzy się dzisiaj wiele niecodzienności. Będą ją kolejarze lubili i hołubili, modłami pieścili, jadłem i napitkiem gościli, używali jej imienia świętego a królewskiego w przypadkach wszystkich i nie za sprawą przypadku a tradycyjnie - corocznie. Ma ona szczęście przecież być patronką "baniorzy". W Tarnowskich Górach już nie taki ich dostatek jak dawniej, więc nie jest to zapewne jej WIELKIE szczęście. Pamiętam niedawne przecież czasy, choć z ubiegłego wieku, gdy na 30 tys. tarnogórzan ówczesnych, 5 tysięcy było kolejarzami czynnymi lub ... przepracowanymi.

Do każdej Katarzyny i każdego kolejarza!
NIECH WAM SIĘ DARZY w życiu wszelakimi dobrami materialnymi i duchowymi, w zgodzie żyjcie z innymi i rozsądnie z darów losu korzystajcie  aż do przyszłorocznych imienin.
Tego życzy Wam imieninowo i świątecznie
AKL.

 PS. Mojej sąsiadce blogowej, Pani Kasi Stotko, specjalnej dozy pomyślności życzę na różnych forach: dziennikarskim, fotograficznym, edukacyjnym, aktorskim, zawodowym no i w ogóle, żeby się dobrze działo tu i tam.

PS 2. Zaś Jarkowi Ślepaczukowi, koledze radnemu i kolejarzowi, choć nie kierownikowi parowozowemu, życzę spokojnych snów po owocnej pracy (u boku małżonki i synusia) Mnie się też czasem śpieszy do moich snów.

Dla tych wymienionych wyżej i innych takich i owakich załączam imieninowe witrażowe kwiaty znad wejścia do jednej z najpiękniejszych secesyjnych kamienic tarnogórskich. Której?

    




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |