Po byzuchu.

Taaaak... dzisiejszego wieczora zabrakło krzeseł w sali Klubu 22, gdzie odbywała się projekcja filmu Klucznioko-Cnotowo-ślonkiego. Można to oczywiście zrozumieć - wstęp był przecież bezpłatny, widzowie mieli możliwość obmacania ściśle kostnego Jorga Cnotę i objęcia melancholinego reżysera Ojgena Klucznioka, przybyli spodziewać się mogli też sporej dozy humoru. Nie określono nawet dolnej ani (co ważne) górnej granicy wieku uczestników seansu; przyjęci zostali 20-latkowie ale też ci w wieku ich rodziców i dziadków-emerytów. Chwała organizatorom za zniesienie wszelkich zakazów w zakresie limitów wiekowych - Mirkowi Ogińskiemu i pozostałym satyrykom NaTynkowym. To zjawisko jest budujące w obecnych czasach, gdy pogoda bywa przeważnie dla młodych, zdrowych i pięknych. I dla tych  z wachlarzem kart kredytowych i kluczykami do furgonu albo ciężarówki o oknach na wysokości kłębu konia rasy angielskiej.

 Rozglądnąwszy się po sali można było doliczyć się, tak na mój rachunek, 50-60 osób wymieniających tlen i dwutlenek węgla w temperaturze ok. 30 st. Celsjusza. Wzorem krupnioków i żymloków filmowych trwali w tej nijako wędzarni wstrząsani falami ekstatycznego śmiechu. Przy tym jasne jest, że o ekstazie w rozumieniu fizjologicznyego aktu nie mogło być mowy. A przodowała - śmiechowo i anatomicznie - pani Beatka, która tym razem zawiodła bywalców klubu zjawiwszy się bez charakterystycznego elementu jej ubioru - dekoltu. 

UWAGA - aby otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY, przeglądać go, powiększać, należy KLIKNAC na miniaturze zdjęcia. Naprawdę!

Byzuch - projekcja filmu 15.10.2008



Byzuch

Z trojgiem znajomych wybieram się jutro do Klubu 22 na "byzuch", film tubylczy pt "Byzuch". To jasne, że spotkamy tam Jerzego Cnotę, nie tylko w filmowej postaci ale i na żywo.

 Czas płynie, leci, ucieka; Janosika - Marka Perepeczkę, zabrał do siebie Wielki Wódz, przed nim i za nim pociągnęli inni postukać ciupagami w niebiańskie skały. Ale Jorguś, nasz chłop, Ślonzok, hanys, będzie ściskał nasze dłonie, my poklepiemy go po plecach szerokości drzwi do zegara z kukułką a łon bydzie nom godoł jakeś wice i cheba śpiewoł po noszymu. Tuż dejcie ino pozór, wyrychtujcie co trza na byzuch i wejrzyjcie do Klubu 22 we Czornyj Hucie. Trzy ćwierci na ósmo jo tam sie przygibom, coby mi stołka abo ryczki żodyn nie porwoł.

   

 Zdjęcie - Znana ze swej aktywności prodziecięcej Królowa Dwojga Imion Elżbieta Jadwiga oszołomiła Jerzego Cnotę swą doskonałą pamiecią. A co z jego głowisią?

Bywali już w Klubie 22, siedzibie Galerii Na Tynku, satyrycy, rysownicy, błazny wszelakie. Będą i następni, inni a może i zjedzie Michaś Graczyk, zabawiarz/zabawkarz co się zowie; młode chłopię w wieku przedszkolnym prawie jeszcze ale o jakże dojrzałym poczuciem humoru. Przysłał mi on onegdaj pocztą nie gołębią ale internetową rysunek: "Twoja koleżanka, Ewunia, na rysunku się znalazła" pisze on prześmiewca takiowaki. I ja myślę, że po linii zdrowotnej to marna z niej koleżanka moja, po linii politycznej - ja do swej marności koleżeńskiej się przyznaję. To co łączy nas obie niewątpliwie to płeć żeńska , nie męska.

  

      

............................................................................

Dwanaście czynników ryzyka złamań kości

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opracowała i zaproponowała "Frax" - rodzaj formuły przydatnej do obliczania prawdopodobieństwa pęknieć i złamań kości kończyn lub bioder na przestrzeni 10 lat od badania. Uwzględnia się w nim dwanaście czynników:

  1. wiek,
  2. płeć,
  3. masę ciała,
  4. wzrost,
  5. wcześniejsze złamania,
  6. stosowanie kortyzonu,
  7. występowanie reumatoidalnego zapalenia stawów,
  8. palenie tytoniu,
  9. spożycie alkoholu,
  10. osteoporozę wtórną,
  11. złamania kości biodrowych u rodziców
  12. oraz gęstość mineralną kości.

W czasie badań nad algorytmem obliczania ryzyka złamań kości przebadanych zostało łącznie 60 000 kobiet i mężczyzn na całym świecie.

PULS MEDYCYNY Nr 14(177) 17 września 2008
 http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/9944/1.html




Zacznij od mgły

W tarnogórskiej przejrzystości jesiennej zrobiło się jeszcze jaśniej, gdy zostałam rozpoznana przez słuchaczy CKU w miejscu wydeptywanym przez tysiące stóp każdego dnia ale nie oglądanym.

Rozmawiamy przez telefon, słuchamy MP3, przegadujemy się z dziewczyną, tłuczemy do głowy dziecku "Uspokójżesiewreszcie" nie podnosząc wzroku z poziomu chodnika, nie sięgając poza odległość 5 metrów. A przecież spod bramy Sorbony-CKU, lekko skosem na lewo patrząc, po drugiej stronie ulicy zobaczyć można kamienicę z białej cegły z reliefami straszydeł ogromnych, pod niebem szumiących błoniastymi skrzydłami, dziwaczących groźnymi minami, bodących rogami. I jeszcze śliczną buźkę dziewuszki, która ukryta została pod maseczką zanieczyszczeń powietrza w ich fazie stałej; tę jednak nie prędko udaje się patrzącemu odnaleźć.

Ja znalazłam, a studenci???

    

       Pozdrawiam, Panowie, na cały roboczy tydzień!!! Do zobaczenia!




Ulatana sobota

CAŁY!!! dzień ulatałam się jak ... nie wiem co, nawet pisać bloga nie mam siły, nawet do Magazynu na urodzinowy koncert nie wybrałam się z tegoż powodu. Może za tydzień na urodzinowe party a teraz życzenia:

Panie Magazynierze! Życzę Panu i całej Pana Zmagazynowanej Rodzinie dużo pomyślności na drodze kulturalno-kulinarnej aż do obchodów drugiej rocznicy istnienia Magazynu!

          

 Między blokami mahatanu tarnogórskiego znaleźć można drogę do Magazynu.
................................................................................
Moje plany na niedzielę:

  • 7:00 pobudka (albo może lepiej o 5:30?)
  • różności takie rutynowe w standardach mikro-przestrzeni życiowej
  • moczenie psa w trawach mglistego poranka; nie brytyjskiego przecież
  • śniadanie psa i moja maślanka z ziarnami
  • wyjazd na basen i kawę z gazetką w Galeonie (obie panie z kawiarni - Iwonka i Ilonka - już są szczęśliwymi mamami: gratulacje i pozdrowienia!)
  • śniadanie niekontynentalne na kontynencie europejskim w zaułku tarnogórskim
  • zajęcia w szkole, o których dowiedziałam się dzisiaj; nie przeraziły mnie - z zimną krwią stawię się
  • od godz. 14:00 do ... (quasi)nieskończoności(???) - pozostanę na słonecznym powietrzu czekając na...jak mu tam ... Godota???
    ..................................................................................

 Dzisiaj zrobiłam coś dla siebie samej: spędziłam z suńką i nie tylko z nią (przyjechała Bożenka z Katowic, miłośniczka Tarnowskich Gór) chyba całą szychtę - kilka godzin; nie mogę prawie w to uwierzyć. To było jak sen. Więc dla kontynuacji - teraz spam.

         




Ładne kamyczki.

Szarość, popiel, srebrzystość. Tak zwany „bliźniak” w prostocie swego kroju nadaje właścicielce nieco surowości, powagi ale też i oszczędnej elegancji. Wrażenie to spotęgowane zostaje przez włosy spięte w kok wysoko nad karkiem. Słyszę w uszach aksamitnie artykułowane słowa wymawiane do mikrofonu telefonicznego i widzę po drugiej stronie światłowodu popielate meandry delikatnej, cieniutkiej koronki z błyszczącymi dżetami. Zdobi ona rękawy sweterka przy nadgarstkach i dekoltu zbliżającego się do dopuszczalnej granicy dobrego smaku, dodaje delikatnego ciepła i kobiecości  urzędniczej schludności. Oto seksualność ujęta w ryzy regulaminowych godzin pracy.

     

    Muszla, koncha a w niej kobieca główka. Jaką ona wyobraża niewiastę ? Jaka to dama w opisie wyżej? Obie robią miłe wrażenie. Miłe były także dwie Panie ze sklepu meblowego przy ulicy Krakowskiej, mimo że nie kupiłam od nich sypialnianego zestawu meblowego ani nawet szafki na buty. Umożliwiły mi jednak wykonanie zdjęcia kamienicy naprzeciw okien sklepu. Dziękuję i pozdrawiam!

................................................................................................................

Trafił się kolorowy i ładny kamyczek do zagadnień, którymi się interesowałam od początku pracy w Radzie Miejskiej a wpadł on do ogródka rewitalizacji i rozwoju miasta. Na moje interpelacje  w tym zakresie otrzymywałam z reguły rzeczowe odpowiedzi; a wczoraj z ust Pani Naczelnik Barbary Kwaśnik – jeszcze bardziej bardzo konkretną informację potwierdzoną na piśmie i zmaterializowaną finansowo. Otóż wniosek po nazwą „e-Tarnowskie Góry. Rozwój elektronicznych usług publicznych” rozpatrzony został pozytywnie. Na jego realizację miasto otrzyma środki zewnętrzne w wysokości z dokładnością do setnych części złotówki 1.155.645,24 zł. Całkowity koszt projektu – 1.359.282,64 zł.

    

  Rewitalizować, ożywiać. Martwe obleńce na dachu? Też się może podobać - sztuka wolną jest. I tyla! A dyć!




Sztolnia nawodniona.

Pewne wspomnienie wakacyjne przyniósł ze sobą artykuł z dzisiejszego "Gwarka". Szola, sztola i ... 4 łapy. Ostatni weekend sierpnia.

"Rower! Rowerek!" Na to hasło moja futrzasta pocieszka (o kolorze gidantycznej myszy bezogoniastej) bieży przez polne drogi bo... ruch to jej życie. Różowy jezyczek różowieje coraz mocniej (nie powinien być siny - pamiętam, aby go obserwować). Wilgotny nosek wykichuje w biegu wszystkie siedzące w jego zakamarkach gile, które rozlatują się na prawo i lewo. Głębinowe, charczące pokasływania od czasu do czasu wstrzymują suńkę w uniesionym pędzie. To skutki ciągnącej się ale osłabionej w zjadliwości swojej choroby. Zapachy bażantów, lisiego łajna, leżącego jeszcze niedawno w wysokiej trawie jelonka zatrzymują mojego malucha na wonnego niucha raz za razem.

       

Mężczyźni.
Chopy.
Synki.
Zważejcie ino, cobyście nie utkli we zawale, coby kierego ziemio nie przysuła. Gizdy pierońskie, kaj wyście tam poleźli! Wejrzyjcie na ociosy! Dowejcie pozór, jedyn z drugim! Wylazujcie na wierch ze tyj sztouli!

     

Zaskoczeni. Zapracowani. Zaangażowani. Przybyli tu po podniesieniu się poziomu wody w Sztolni Czarnego Pstrąga. Zalany chodnik, zatopione łodzie. Sztolnia zamknięta dla zwiedzających. Znaleźli przyczynę: wypływ wody ze sztolni Fryderyk został zablokowany przez osuniętą ziemię i kamienie z wymurówki ścian. Odblokowali. Sztolnię znowu udostępniono turystom. Po tygodniu jeszcze tu pracowali. I jeszcze po następnym. 

Szcześć Boże przy robocie! Dzięki Bogu, że jesteście!




Za rok będzie pociecha

Ksiądz w czasie dzisiejszej mszy wieczornej podniósł modły "...za samorządowców..." Przyjęłam intencję a nawet w realizacji jej uczestniczyłam własną modlitwą. Pomyślałam wówczas o Łukaszu i Marku. Nie o ewangelistach a o nowożeńcach, bowiem dwóch kolegów radnych wstąpiło właśnie na nową drogę życia. Nie ze sobą przecież, a z wybrankami ich serc. I cóz ja wróżę im na przyszłość? W obu przypadkach padał deszcz w dniu zaślubin a to... zapowiada podobno pojawienie się potomstwa w ciągu roku. Trzymać kciuki??? 

      

 Oto co rozgrywało się na zapleczu uroczystości ślubnej - wsparcia muzyczno-wokalnego dostarczyli Markowi artyści płci męskiej. Baaaardzo pięknie śpiewali!

ALBUM FOTOGRAFICZNY otworzy się po kliknięciu myszą na poniższy adres linkowy.
http://picasaweb.google.pl/analityk.akl/LubnieWRadzie04102008#




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |