Jubileusz - Srebrne Gody...

"Mam zaszczyt zaprosić na uroczystość jubileuszową 50-lecia Muzeum w Tarnowskich Górach...". Przybycia mojego przez zapomnienie wczesniej nie potwierdziłam lecz przelotem na rynku się zjawiłam. Wiele zacnych postaci zasiadło w Sali pod Renesansowym Stropem, inni, spóźnieni, stanęli cierpliwie wypełniając to i sąsiednie pomieszczenie. Z kwiatami, krawatami, w eleganckich pantofelkach, w nastrojach uroczystych. Elokwencja, aparycja, erudycja. Dyplomy, podziękowania, uśmiechy.

      

Bracia Kurkowi na początek celebry przy współudziale Pani Dyrektor Muzeum zadudnili ogłuszającym BUM! pod oknami sedlaczkowej kamienicy produkując dym z palby w wystandaryzowanej ilości. Artystycznej produkcji tria muzycznego nie podziwiałam niestety lecz oddalając się z miejsca jubileuszowego łowiłam tylko zmysłem słuchu wypływajace przez otwarte okna muzeum dźwięki. Piekarnia Pana Hankego chleb wypiekła okazjonalnie ozdobiony ornamentami zestawionymi. A podobne znalazły się na torcie dzieła firmy "Roker" należącej do Państwa Róży i Czesława Kieratów. Tort pozostawiłam nietknięty ale bułeczkę (senne marzenie!) uniosłam ze sobą. Nastały czasy odrodzenia dla restauracji "Sedlaczek", co poświadczały przystojne Panie z personelu.

Do następnego jubileuszu po kolejnych 50-ciu latach pracy!

ALBUM FOTOGRAFICZNY otworzy się po kliknięciu miniatury zdjęcia

Jubileusz Muzeum Tarnogórskiego - 26.09.2008

PS. Uwaga na kolory!




Dwa kolory: różowy i khaki.

Przed kościołem farnym pw. św. Piotra i Pawła zróżowiło się od baloników i wstążeczek jak rok temu. Krótka modlitwa, kilka zdjęć, dwa unoszące się okrąglaczki ze sobą i jazda przed siebie. Ominęły mnie oprócz samego przemarszu wykłady w TCK oraz żołnierska grochówka , którą częstowano wszystkich uczestników i przechodniów (nie sprawdzałam), aż kucharz zobaczył dno garnka.
Zdjęcia nadjechały! Klikając w następujący link MOŻNA OTWORZYĆ ALBUM FOTOGRAFICZNY
http://picasaweb.google.pl/analityk.akl/IVPrzemarszROwejWstEczki25092008#


      
Na zdjęciu - przemiłe Panie z firmy Avon zapewniają różowy klimat przemarszowi.
................................................................................................

 Wjechałam na teren jednostki wojskowej z ogromnymi emocjami - w czasach, gdy byłam uczennicą pobliskiego liceum, miejsce to odbierałam jako pełne tajemnic i niedostępne. Dzisiaj odbywały się tu uroczystości 10-lecia istnienia kaplicy garnizonowej i dzisiaj też mogłam zrobić zdjęcia i budynkom i żołnierzom; niewykonalne kiedyś stało się wykonalne teraz. Msza odprawiona została w sposób dostojny i jednocześnie nie nużący - byłam obecna. Jak smakował żołnierski obiad - nie wiem, nie uczestniczyłam. Dwa posiłki militarne ominęły mnie dzisiaj, jak i omijaja co dnia.

  

Zdjęcia przymaszerowały za młodzieżą żołnierska w tym ALBUMIE FOTOGRAFICZNYM; aby go otworzyć, należy kliknąć w miniaturkę zdjęcia!!!

10 Rocznica Poświęcenia Kaplicy Garnizonowej



Instrumenty

"Pan Burmistrz ma w swoich rękach narzędzia, którymi powinien się sprawnie posługiwać" - po takich słowach grupa opozycyjnych radnych siedzących po przeciwnej stronie sali sesyjnej roześmiała się szczerze. Nie, nie tylko oni tak zareagowali, bowiem i koledzy koalicyjni zastosowali tego samego typu aplauz dla mojej wypowiedzi. W porządku obrad sesji RM znalazł się projekt uchwały Burmistrza dotyczący skargi najemców lokali w związku z kilkukrotnym podwyższeniem wysokości czynszów. "Odczuwam satysfakcję w obecnej sytuacji i mam nadzieję, że instrumentów swoich Pan Burmistrz użyje we właściwy sposób, dla usatysfakcjonowania obu stron". Przywołanie do spokoju obecnych na sali przez Przewodniczącego RM nie odniosło natychmiastowego skutku, może również z tego powodu, iż do rozluźnionej radej grupy męskiej (Radnej) przyłączył się Pan Burmistrz wraz ze swoim sztabem.

Gorącą atmosferę zadowolenia z efektów pracy i osiągniętego consensusu nieco ostudził chłodny potok patoki wypowiedzi innego Radnego (standardowy czas trwanie ok. 15 min). Generalnie rzecz biorąc - bilans perorowania oceniam na zero.

  
Obrazek wzięty z rodzimego podwórka: nie tylko kury zajmują wysokie grzędy.
....................................................................
Od Pani Barbary Dziuk otrzymałam zaproszenie na IV Przemarsz Różowej Wstążeczki (w ubiegłorocznym też uczestniczyłam), który odbędzie się jutro pod Honorowym Patronatem Pierwszej Damy RP, stąd przypomniałam sobie czerwcowy festyn przy kościele pw. św. św. Piotra i Pawła

  




Mocni

Po lekturze nieco rozrywkowej (może to angielski czarny humor/horror?) dzisiejszego "Gwarka" niewiele mam chęci na przedłużenie takiej zabawy. Szpalty zapełnione są opiniami, głosami, cenzurkami par typu homo-. hetero-, bi-płciowych. W treściach artykułów, oświadczeń, listów poniewierają się nazwiska obupłciowe. Mocne akcenty w orkiestrach dętych i nagim ciele "Eli" pana Kozoka. Skalpel i oparzenia z zamrożeniami. Deszcz bramek i łamigłówka. Nieee....

Dwa elementy wydobyte z zimnej powodzi literek ciepłem rozlały się w moim sercu. Oto one: "Małe jest piękne" Anny Sopuch i "Pięściarze na szczycie".  Ale to na później, może. Teraz , nocy! Dodaj mi mocy! Jutro... 

24 września, godz. 07:20 -  nadszedł czas pracy.




Do-nos-a najlepsze są chusteczki higieniczne.

Do nosa używam chusteczek higienicznych a nie donosów (mimo ich zachęcającej a mylącej jednak nazwy), które czasami otrzymuję. Czy to właśnie ja powinnam wyręczać w obywatelskich obowiązkach kogoś, kto nie ma odwagi przyjść do mnie osobiście do Biura Rady Miejskiej w rayuszu? Albo podejść do mnie na mieście choćby na Krakowskiej czy rynku? Tak zwana opinia czasami publiczna głosi, że policja albo urząd skarbowy czy jacykolwiek urzędnicy różnych instytucji nie mają sobie czym czasu wypełnić w pracy. Może więc dobrze byłoby aby obywatel im właśnie zlecił zadanie z ich zakresu kompetencji?

Dlaczego właśnie mnie, która podpisu "donosowca" chyba atramentem sympatycznym pisanego wyczytać nie potrafi, zamierza się angażować w dekodowanie, rozwikływanie, kontrolowanie? A jeśli już, to może znalazłby się dla mnie jakiś asystent? Wysoki, przystojny, o ciepłym barytonie. Albo asystentka - długonoga, śliczna, o aksamitnych oczach. Albo inny doświadczony, męski, elegancko ubrany. Byłoby ich troje; i ja jeszcze. W sam raz do brydża.


Kwartet

W deszczu, w pochmurnym niebie, w codziennym biegu nie da się zapomnieć szybko ostatniego niedzielnego przedpołudnia. Wiotkość talii, połysk fletów, falowanie uśmiechów porównam do spełnionego marzenia o wiośnie. Weszła bowiem wiosna do Sali pod Renesansowym Stropem wraz z czwórką nimf i wpłynęła z melodiami świergocących, kwilących, szczebiocących fletów.

     

W kwartecie Pani Elżbieta Woleńska podkreśla swój związek z Panem Jackiem Woleńskim; która z mitycznych nimf to Pani Elżbieta, czym podkreśla i jaki to związek?

Pozostaję w przekonanie o trafności zaproszenia muzyczek (i muzyk :) przez Panią Zofię Krzykowską z koncertem do muzeum tarnogórskiego. Jakże chętnie widziałabym tą zwiewną czwórkę w scenerii czy scenografii pałacu w Rybnej, słuchałabym ich muzyki i melodyjnych, zaskakujących pokrzykiwań. I tam właśnie ich koncert byłby równie niezwykły. Również tam powtórnie zachwyciłabym się repertuarem na flety (także tenorowy i basowy). Byleby tylko nie zdarzyło mi się uczestniczyć w koncercie Kwartetu "Syrinx" na stojąco, jak miało to miejsce niedawno.

   

Tym młodym damom podobnie jak i pozostałym słuchaczom podsunięto krzesła do wykorzystania w czasie koncertu (niezakłócona percepcja dźwiekowo-wzrokowa gwarantowana!).

    

Legendarne muzyczno-koncertowe lakierki (w tle akcent kobiecy).

     

Kwartet flecistek teraz bliżej słuchacza a raczej widza. "Walk like this!"




Tydzień przed sesją, tydzień sesyjny

Przekładając kartki w kalendarzu uzupełniałam terminy bieżącego tygodznia ale i cofnęłam się o kilka kartek wstecz. I cóż tam było?
Poniedziałek - zatłoczony pracą, wieczorem przygotowanie do jutrzejszych zajęć, jakaś interpelacja, pisma urzędowe, inne.
Wtorek - drugi dzień wzmożonej pracy, posiedzenie Rady Społecznej Ośrodka TOTU - sprawozdania finansowe i inne, wieczorem spotkanie merytoryczne, w nocy - komputer a z nim pisanie, czytanie itp.
Środa - standard czyli robota i dodatkowo spotkanie twórcze z grupą społecznie aktywną, wieczór administracyjny.
Czwartek - robota czyli standard a wieczorem spotkanie z grupą aktywną ... tak jakoś, noc wcale nie romantyczna ale klawiaturowa.
Piątek - robota pofolgowała - pacjenci przygotowują się do weekendu czyli zdrowieją w cudowny sposób. Po południu spotkania mniej lub bardziej oczekiwane w różnym stopniu pożądane i wieczorem "Spichlerz" przez 2 godziny - konferencja Jonaka i Jacewicza. Ten pierwszy bedzie walczył w obronie swego tytułu 18 października w Spodku. Ten drugi właśnie został Mistrzem Europy. Jedyna noc bez komputera.
Sobota - poddałam się pracy nawet w dniu, gdy kilkoro znajomych brało śluby. Odpuściłam koncert w kościele ewangelickim i imprezę w "Magazynie". Harówka przy pralce, odkurzaczu, garnkach, komputerze.
Niedziela - deszcz, pies, deszcz, basen, deszcz, Koncert pod Renesansowym Stropem, deszcz w różnym nasileniu. Komputer, korespondencja, wnioski do budżetu itd.
Co dalej?


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |