Rezerwacja miejsca na Ziemi

  Tego sierpnia odwiedziłam kilka miejsc nieodległych i nie zagranicznych, spotkałam więcej niż kilkoro ludzi zupełnie nie "obcokrajowych". Dwa z odwiedzonych miejsc niewiele się od siebie różniły różniąc się od tzw. zwykłego krajobrazu "górskiego". Używając tego ostatniego przymiotnika myślę o "garbatych" terenach tarnogórskich i zbliżonych - ponidziański. Swoje garby i dołki oba rejony nabyły w odmienny sposób (pierwszy na skutek ludzkich działań  "ręcznych" a drugi działań matki Ziemi).

  Kilka skałek, zapadliska i rozstępy gruntu, jakaś jaskinia, krzaczki, trawy, drzewka, nieduża struga wodna i ... już jest Rezerwat Przyrody w Skorocicach, wsi na ziemi pińczowskiej. Sierpik różolistny, jaskier iliryjski, gęsiówka uszkowata, przetacznik wczesny i zwodny – czy te rośliny warte są „zarezerwowania” lub „zakonserwowania” w skorocickim rezerwacie? Jakieś pajączki, ptaszki, jaszczurki jeszcze... Rezerwat – czy to dość napuszone słowo przystaje do kilku hektarów tzw. przyrody nieożywionej pokrytej nie imponującą roślinnością z bytującymi wśród niej mini-zwierzętami?

 Dziewięćsił bezłodygowy, kanianka macierzankowata, świetliki są ciekawostkami zboczy terenów zmienionych przez tarnogórskie górnictwo kruszcowe w żaden sposób nie chronionych. A nad nimi latawce naturalne: myszołów, potrzeszcz, trznadel i tak dalej...Zachowując unikatowe tereny przyrody nieożywionej zabezpieczone mogą zostać na przyszłość siedliska roślinne i zwierzęce. 

  Warpie. Odpowiednio przyprawione wysmakowanym sosikiem marketingowo-promocyjnym należy je podawać miejscowym i gościom krajowym oraz zagranicznym jako specjał tarnogórskiej kuchni na tacy dziedzictwa przyrodniczego, turystyki krajoznawczej i tożsamości kulturowej. Wielu by się ze smakiem oblizało po takim daniu, jestem pewna. Mnie samej niepolitycznie mlasnęło się na szlakach Ponidzia: w maleńkich Skorocicach, zagubionych w polach Karabosach i Prząślu między łąkami.

Klikając w ten link można otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY.

http://picasaweb.google.pl/analityk.akl/RezerwatPrzyrodyWSkorocicachSierpie2008




Męska rzecz

Przed kilku dniami napisałam coś "kobiecego". Teraz "męska rzecz.

Jadę sobie przez wsie w spokojnej okolicy pojazdem sprawnym mimo jego azjatyckiego pochodzenia i co widzę przez szybę przednią? Zbliżający się z odległości kilkuset metrów punkt. Przesuwa się od jednej krawędzi jezdni do drugiej. Słabo widoczny bo szarobury i zwięzły czyli krępawy. Im bliżej tym sylwetka obiektu staje się ostrzejsza; i percepcja moja wyostrza się a ja staję sie czujniejsza. Bo... Prawa - lewa. Lewa - środek - lewa. Lewa - prawa. Prawa- środek- może lewa a może prawa??? Taki sobie taniec chybotliwy. Brak zdecydowania kierownikowi pojazdu jednośladowego w życiu nie przeszkadza jak i, pojęłam obserwując, w jego ruchu posuwistym.

Zwykle decyzje podejmowane przez mężczyzn ważą na ich życiu zawodowym, społecznym i seksualnym ale drogowym? Nieeee, chyba nie. Temu panu z pewnością nic nie ciąży, żadne wyrzuty sumienia, przesądy czy przepisy. NAWET - uwaga - dobra czapka ciepła, kurtka tęga na watolinie i gumofilce!!! Aż zdziwiłam się nie zobaczywszy rękawic. Jakże mógł ich nie założyć, co to za nieroztropność! Zima się przecież zbliża, co widać po gromadzących się nad krajem tornadach. We wsi spokój, żadnych pojazdów poza moim autem i jego rowerem nie widać, ma się rozumieć - bezpieczeństwo zapewnione; jest po godz. 16-tej.

Taka sobie nieczęsta scenka obyczajowa a ja bez aparatu fotograficznego! ŻALLLL. I pytanie sama sobie zadałam - czy obywatel krecił pedałami i się po jezdni w drodze na obiad czy już poobiadał?
....................................................
PS. Pani Kamo, na komentarz odpiszę jutro, dobrze? Korzystam z "wykradzionego" przypadkowemu komputerowiczowi/internaucie sprzętu. Dziekuję za fachowe i sugestywne słowa. :-)


Fitness ginekologiczne

Jedna pani drugiej panie przy stoliku kawiarnianym w kurorcie nie bardzo znanym opowiadała:
"A wiesz, kochana, to spa jest specjalnie zaprojektowane w celu uzyskania dobrej kondycji damskiej miednicy" (miałam trudności z wyobrażeniem sobie w łazience czy pralni męskiej miednicy ale po chwili zorientowałam się w anatomiczno-fizjologicznym aspekcie słuchanej dyskusji)

"I słuchaj, kochana, to jest takie fitness - spa ginekologiczne, no wiesz przecież!" (jakiś mięśniowy trening kondycyjny "czycóś"? - znowu marszczę brwi nad sprawą)

" No i, kochana, szefowa spa, pani doktor Ro...jakaśtam w czasie kuracji po badaniach lekarskich ogólnych i, no wiesz, takich tam kobiecych, ustala terapię... itd..."
To tekst na nastepny odcinek, i tyle.

Zażywny wąsacz z sąsiedniego stolika poważnie i głośno wyraził opinię: "Tyle mówi się o egalitaryzmie społecznym i tez nawet płciowym a ja do tej pory nie słyszałem o istnieniu spa profilowanego na męskie potrzeby".
.............................
Płeć płcią różni się ode płci ale mnie teraz nasunęła się na myśl deklarowana równość płciowa w zakresie samorządowym i koleżeńskiem. Taka równość podobno pożyteczna jest też w interesach. Ale czy aby tak jest napewno...?
PS. Ustale dopiero po przemysleniach, czy ideę równości/jedności płci warto popierać.



O warpiach i ludziach - w dowolnej kolejności

Dziękuję za obecność... nie - inaczej zacznę.

Dziękuję za dostrzeżenie idei, pomysłu, problemu, czy jakkolwiek by to nazwać ale tego, co przyświecało wycieczce po warpiach następującym osobom:

- najpierw Panie:
1. Gabrieli Horzeli-Szubińskiej - bliższej memu sercu niż Śląski Dzwon Nadziei, któremu prezesuje, a który stał się dla mnie dzięki Niej bardziej wyrazisty, tak jak i podziemia Szybu Staszic
2. dr Iwonie Popowicz-Iwaniszyn - pediatrze z wykształcenia i powołania oraz weterynarzowi z zamiłowania a tarnogórzance z wyboru

- teraz Panowie:
1. Posłowi Tomaszowi Głogowskiemu, który zanim otrzymał ode mnie zaproszenie wykazał ogromne zainteresownie tematem przekazany na moim blogu,
2. Jankowi Hahnowi - miłośnikowi i popularyzatorowi ziemi tarnogórskiemu oraz Radnemu Rady Miasta
3. Jarkowi Ślepaczukowi - młodemu Wiceprzewodniczącemu Rady Miasta, przybyłemu wraz z małżonką i kilkuletnim synkiem
4. Ryśkowi Bednarczykowi - autorowi wielu tekstów o Naszym Mieście i bezinteresownemu poszukiwaczowi faktów historycznych
5. Mietkowi Filakowi, który utożsamił się głęboko z krajobrazem, historią i przyszłością Tarnowskich Gór
6. Romkowi Wolszańskiemu - przyszłemu magistrowi, kolekcjonerowi nagran wytwórni Amiga, któremu ukochane coraz bardziej stają się Tarnowskie Góry, nie tylko z tego powodu, iż jest wnukiem Gabrieli Szubińskiej.

 Dziękuję Panu Burmistrzowi za przysłany mi osobisty w treści list z urzędowymi symbolami.

Dziękuję Bożence Nitkiewicz z Katowic zachwyconej naszym mniejszym od stolicy Śląska miastem, której nieobecność spowodowana została w ostatniej chwili ważną przyczyną.

 Dziękuję wszystkim tym Kolegom Radnym, Tarnogórzanom i Czytelnikom, którzy wyrazili chęć lub choćby zamierzali uczestniczyć w Szychcie Na Warpiach i godce po noszymu ale obiektywne trudności uniemożliwiły im to. Wszyscy oni, a raczej Wy wszyscy, zrozumieliście potrzebę zintegrowania się i podjęcia wspólnych działań w interesie Miasta. "Srebro wpisane w historię" - tekst Indianera: www.tg.net.pl/indianer/
lub www.tg.net.pl/harmider/promocja2.htm
...............................................................
To pisałam ja, Alicja Kosiba-Lesiak; w tej chwili nie jako Radna RM ale mieszkanka Tarnowskich Gór. A terozki godom Wom, boroki - dyć pora do roboty, nie do godki!
............................................
PS. Panie Zadro, w komentarzu swoim do wczorajszego mojego "wyczerpującego/wyczerpanego" :) wpisu napisał Pan, co cytuję: "Inny z powodu tego małego jubileuszu – i pewnie ja sam - dmuchałby w fanfary i walił w werble. A Pani o ...warpiach." A ja Panu powiem, Panie Zadro, tak: furda rok blogowania! Werble na cześć setek lat warpii i tarnogórskiej historii!!! Niemniej z wrodzoną bezpretensjonalnością napiszę Panu również - dziękuję za pamięć, doniosłe i przyjazne słowa, wyrażenie zrozumienia dla intencji mego blogowania i dziękuję za towarzyszenie mi komentarzami przez...przez ... proszę o czas, bo chcę dokładnie policzyć.




Po szychcie

Nos na klawiaturze, literki na literkach, mroczki i mruczki. Po szychcie na warpiach i niespodziewanie w Szybie Sztaszic odmawiam posłuszeństwa - nie zrobię wpisu. Odmówię jednak pacierz i zasnę spracowana.

Aby otworzyć ALBUM FOTOGRAFICZNY należy kliknąć w miniaturę zdjęcia

Szychta na warpiach - 09.08.2008



Krajobraz z gór/Gór?

Moja suczka przez ponad rok była zakichana ale radośnie romansująca z Wisusem z sąsiedztwa mimo swego zasmarkanego noska. To obraz przeszłości.
Teraźniejszość przedstawia sie jako zakichanie z zasmarkaniem ale bez zakochania.
W przyszłości zakochać się będzie mogła tylko platonicznie, gdyż chłopaków wybił jej z głowy a właściwie wyciął skalpelkiem chirurg/demiurg wykonując 3 zabiegi w 1. Rzekł z namysłem do niej lub do siebie przy pomocy mózgowego ośrodka mowy: "Lubię cię, maleńka, zrobię więc dla ciebie tyle, ile potrafię i zostawię pamiątkę po sobie". Cięcia operatora wykonane na brzuszku ominęły serce szczęśliwie. Zabieg się udał. Serduszko zostało nietknięte a w nim słodkie uczucie do przestrzeni powietrznych i wodnych oraz ludzi (generalnie - wszystkich).

Tarnowskie Góry mają serce (nie tylko ja wiem o nim). Czy ludzie (generalnie, bez podziałów na: oryginały i kopie, kasty i rasy, partie i kabarety etc  ;) pozwolą im je zachować?




Ludzie

Dlaczego miałabym nie lubić ludzi?

To tak, jakbym nie lubiła sama siebie.

Ulentowana muzyczka (rodzaj męski – muzyk) z anielskim uśmiechem.


Młodociany adept piłki nożnej o stanowczym spojrzeniu.



Młoda kobieta silnego charakteru i "różowego" usposobienia.

 
Mężczyzna motocyklowy zdecydowany i przyjazny .

Czy tarnogórzanie także lubią innych i siebie samych? Mijają się, przecinają wzajemnie swoje ścieżki, przemierzają kilometry bliżej lub dalej od siebie. W naszym mieście często nie widzą siebie nawzajem i jeszcze czegoś, co powstało rękoma innych ludzi a może nawet ich własnymi rękoma. Tego czegoś, czego ja dotykam, zanim zniknie. Zatrzymajcie się i dotknijcie i Wy. Może nie zniknie?

W którymś z wcześniejszych wpisów umieściłam fotografię ornamentowanego wspornika balkonu. Nie odgadnionego wówczas, tajemniczego. A teraz, w parce z drugim wspornikiem znikającym nie tylko o zachodzie słońca może jest łatwiej rozpoznawalny? Może łatwiej też trafić pod balkon pięknej kamienicy tarnogórskiego starego miasta?

  




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |