The Great Boxing Damian

Potrafi zaciskać mocno pięści ale... On jest ładny! On jest uprzejmy. I bezpretensjonalny. A jeszcze na dodatek skromny. Całkiem nieamerykański. A przecież to światowiec, nie zwykły bokser tylko Młodzieżowy Mistrz Świata WBC – Damian Jonak. Boksowanie kocha, jak powiedział w jakimś wywiadzie i wiem, że kocha też swoją żonę. Pan Damian wywarł na mnie pozytywne wrażenie swoim spokojem i pogodnymi oczami, chociaż na zdjęciach z walk na ringu wygląda prawie jak ... Ależ te media manipulują, be..

Acha, strona internetowa naszego mistrza (ależ jestem dumna, że stąpa po bruku Tarnowskich Gór znany sportowiec) jest utrzymana w eleganckich, nieagresywnych kolorach. Gratuluję, Panie Damianie, dobrego gustu. Szarości i grafika strony pasują do Pana opanowania i jasnej twarzy. Pani Moniko, pozdrawiam oboje Państwa! Strona mistrza to  www.damianjonak.com.

    

Pociechę z Pana Damiana już mamy, a co wyrośnie z chłopców z boiska szkolnego w Reptach? Życzę im dużo dobrego!

            




Leżące wakacje

Budujące dwa przykłady.

Bardzo ładny skwer w Reptach Sląskich. Podoba mi się. Godz. 16:30: cztery dorosłe osoby i ośmioro dzieci wypoczywa na ławkach i huśtawkach. Pies. Metalowe ogrodzenie kilkumetrowej wysokości suszy się i służy za grzędę ptakom. Asfalt boiska do gier piłkarskich i innych wietrzy się.  

Bardzo lubiana szkoła w Reptach Śląskich. Miłe oku miejsce. Godz. 17:00. Czterech młodzieńców sprawnie wprawia piłkę siatkową w ruch na prawie plażowej nawierzchni. Obok leniwie wyleguje się boisko do gry w inne piłki –  asfalt w letargu. 

Czy dwie śpiące płachty asfaltu uda się obudzić?

...............................................................................

Przykład przed budową.

Asfalt pożądany i oczekiwany przez mieszkańców od ponad 30 lat. Dzielnica Śródmieście-Centrum, około 1000m w linii prostej od rynku. Osiedle o tzw. gęstej zabudowie, domy upchane jeden przy drugim. Ulica z nawierzchnią gruntową wcale nie jedyna i nie odosobniona w beznadziejnym błocie. Może przez swą nazwę upoważniona do takiego bytu – Zagrodowa. Inne ulice w centrum podobne i chociaż wykaz ich znajduje się co roku w MZUiM jako przewidzianych do remontu, są jakby niewidzialne i niewidoczne, bo najciemniej pod latarnią; ratuszową.

Wszystko jasne pod słońcem: właściwy podział środków budżetowych miasta. Przeczuwam, że jeśli w roku bieżącym pieniądze miejskie nie zostały przydzielone zgodnie z wieloma potrzebami mieszkańców, to w najbliższym - 2009 - środki te je zaspokoją (nie mam na myśli potrzeb stricte e... mocjonalnych). Emocje... tak...

Michał Graczyk rysunkowo oddziałuje na mnie nawet w wakacje. Jutro, jutro ... może zamieszczę jego rysunek? Już wysyłam list kontaktowy!

25 lipca 2008, piątek godz. 7:35
Przesyłka dwustronnie zwrotna wakacyjnym lotem maila zaowocowała rysunkiem graczykowym i jego zagadką: jaki to malarz?

A ja pytam: czy to Twoja ręka, Michałku, nakreśliła te kreski? Naprawdę? Ależ poważne w wyrazie to dziełko. Naprawdę. Moim nieskromnym zdaniem samozwańczego krytyka twórczości satyryczno-rysunkowo-reprodukcyjnej byłeś do tej pory najzabawniejszym gościem Galerii "Na Tynku". I jakże taktownym! No i jeszcze z iskrami w oczach! 
Dziekuję za przesyłkę i pozdrawiam, Rysowniku-satyryku Natynkowo-ceglasty! 
Napiszę jeszcze dzisiaj.
                               




Narzekają

Półmetek lata za pasem, więc może spasować należy z blogowaniem dla dopasowania się do wakacyjnej wypoczynkowej atmosfery. Może tak...

Zdjęcie - Ktoś pracuje a inny podtrzymuje (wsparcie dla Castoramy).

Zdjęcie - Ktoś myśli a inny świeci w aureoli sukcesu (Laboratorium Budowlane Barg)




Nie o morderstwach.

Nie będę pisać dzisiaj o morderstwach czy samobójstwach, choć nieraz nóż się sam w kieszeni otwiera albo powróz skręca. Nie skrobnę o grabieżach czy podpaleniach, mimo, że sezon wakacyjny temu sprzyja. Nie napomknę o przemocy w rodzinie, molestowaniu seksualnym i następstwach manii prześladowczej lub schizofrenii. To chwytliwe tematy poszukiwane przez media i oczekiwane z pożądaniem przez odbiorców. 

Zamiast martwić się złem, pochwalę się dobrem tarnogórskim. Kwiaciarnia pod podcieniami przy rynku, miła drobiazgarnia, latające barwy, przysiadłe ptaszki, koty i świece. Wzory, ceny, pachnidła, delikatne płatki, listki i siateczki. Para właścicieli sklepiku: oboje wyciszeni, życzliwi. Ekscytacja klientów własnym ślubem wymaga skupienia ze strony odbiorcy tych emocji: „Tak, girlanda, naturalnie, przyssawki, oczywiście, wiązanie”. Czuję się tam jak w składzie Wokulskiego, słyszę jakby głos Rzeckiego. Wzorowy subiekt i właściciel small businessu w jednym. Gratuluję Państwu i pozdrawiam.

 Zniechęcone, skrzywione, skołowane maluśkie bliźniaki w pierwszych tygodniach swego żywota doświadczają mocnych wrażeń - takie drobne ciałka. Pacjentami naszego laboratorium można być ale nie ma przymusu, a więc: rośnijcie zdrowo, maluszki, na wielkich tarnogórzan!

               




Miły Panie

Miły Panie Manfredzie,
napisał Pan komentarz do komentarza będącego komentarzem do mojego ostatniego wpisu blogowego:). Czytuję go i czytuję od wczoraj co kilka godzin, myślę i ... teraz cytuję: "...w imieniu miasta, które też kiedys było ładne.. - dalej jest.. dalej jest ładne (w porównaniu do innych miast Śląska wręcz bardzo ładne), nawet pomimo biurowca przy rynku 11, pomimo kopuł, pomimo braku kina, pomimo porozrzucanych po mieście marketów, pomimo niszczejących zabytków..."
Moim zdaniem również jest ładne ale tak nie zupełnie, Panie Manfredzie. Bo, moim zdaniem, nasze miasto jest raczej urokliwe i wytrwałe niż ładne. Urok jego opiera się bowiem jeszcze wytrwale naporowi cywilizacji kartoflowej (chipsowej, chrupkowej i frytkowej). I nie wspomnę, bo wszem wśród narodu naszego a i postronnych narodów wiadomo jest, że zamki i pałace, doki, kamienice, dwory, fabryki i zakłady produkcyjne sprzed 100 lat choćby, młyny i elektrownie XIX-wieczne i wrośnięte w historię każdej miejscowości budowle, to kruszec i brzęcząca moneta a i dutki łod ceprów, choćby se jeno napioli chmielowego, bele u nos wiela ich ostawili. A my już przerobimy je na drogi, oświetlenie, pomoc społeczną, szkołę, imprezy i inne ku pożytkowi i uciesze tubylców.
..................................................................................
O godzinie 6:00 wybrałam się na hałdę popłuczkową, mając przy sobie między innymi niezbędne:
- aparat fotograficzny zawieszony na ramieniu,
- buty wszędobylskie aczkolwiek nie siedmiomilowe na stopach,
- psa czujnego, tyjącego i znudzonego na uwięzi duchowej.
Aparat wykonał dokumentalne zdjęcie: oto jest na nim szczerbina w koronie hałdy ujeżdżanej jak łysa kobyła, oto i krajobraz polny i warpie-piny-pingi na nim.
Buty sprawdziły się perfekcyjnie w czasie tego spaceru. Przyznam, że pochyłość stoku hałdy podobna jest do zjazdu z ulicy Repeckiej w kierunku Witosa; buty nie dokonały więc żadnego wyczynu sportowego a nawet nie złapały zadyszki :)
Pies pognał zakosami ze szczytu hałdy na pole wpierw zobaczywszy w dole sarenkę albo jelonka (niemożliwe do rozpoznania z lotu ptaka) i wrócił pod górę. Sprawnie wrócił!

  Zdjęcie - Oto mega-giga-kancerka.

Teraz wyjaśnienie a po nim mała sugestia: tajemnicze stworzenia spoza naszej galaktyki zamierzają przygotować lądowisko dla swych kosmolotów. W tym celu zdalnie sterują wysoko- i niskoobrotowymi silnikami tarnogórskich motocykli, czterokołowców, terenowców tak, aby w ciągu trzech lat czerwoną hałdę rozjeżdżając spłaszczyły do formy płaskowyżu. Amelko, Joasiu, Tomku, zawczasu wybierzcie się już dzisiaj w "góry tarnogórskie" i zobaczcie Park Kulturowy pn. "Hałda Popłuczkowa".

          

  Pytanie: jaka jest wysokość hałdy?
PS. Panie Manfredzie, nasze Tarnowskie Góry to ślicznota, naprawdę :)




Odprysk

I co ja widzę:
środa – przyjeżdża chop czyli czowiek, na rowerze. Opiera go o kolumnowy symbol unicestwionej świątyni i ... leje pod pobliskie drzewo złocisty ale nie chmielowy płyn z własnego wewnętrznego zasobnika (ale nie, przebiegle, pod kamienne upamiętnienie historii tarnogórskich izraelitów).
....................................................................
Bliska mi Pani Aniu! Pani komentarz do mego wpisu na temat kamienic tarnogórskich z 14 lipca odszedł w historię bez mojej odpowiedzi; przyznaję - praca zawodowa i zadania poza nią unicestwiły a może tylko uśpiły moją wenę. Zacytuję więc Pani słowa: "Pani Alicjo! Cała ta dyskusja o brukach, ławkach i kawiarenkach nie ma żadnego sensu, bez restauracji kamienic nie tylko na Krakowskiej. Żadnego turysty nie przyciągnie tu możliwość przespacerowania się ulicą. Wypicie kawy. To jest wtórne. On to może zrobić w swoim mieście albo w domu. Jego tu może ściągnąć stara zabudowa Podcienia, Ratusz, kościoły, kamienice. Ale nie z gołymi ścianami, albo napisem - Ksero."
Pani Aniu, oczekiwany tłum na rewitalizowanej Krakowskiej zagęści się ale nie za sprawą działalności kulturalnej czy restauratorskiej a po ustawieniu "bibelotów" zmniejszających powierzchnię dla pieszych – pomysł, że ho ho! Mniej metrów kwadratowych dla przechodniów to równa się większemu zagęszczeniu populacji deptakowej. No i urzędnicy, planiści, specjaliści nie muszą głowić się nad sposobami uaktywnienia kulturalno-turystycznego właścicieli i mieszkańców Krakowskiej, nad pobudzeniem poczucia tożsamości z ich miastem, nad przyciągnięciem tu tłumów imprezami, kulturą a nie biletami bankowymi. To dla obu stron spory wysiłek intelektualny, biznesowy i długoterminowy. Szast-prast i za podobne pieniądze zastosuje się kostkę betonową (inne kości, też te polityków, zostały już onegdaj rzucone i Hannibal ante portas a klamka w czyimś gabinecie zapadła), ustawi się gadżety proporcjonalnie tak cenne jak 3 blaszane kwietniki na rynku każdy po prawie 5 tys. złotych.
Pani Aniu, ja nie będę relaksować się godzinami patrząc na barwne bankomaty, spoczywając na dwustronnej, stylizowanej, wyginanej ławeczce, bo nie lubię być zmuszana do widoków tyle nieinteresujących co niemiłych. Przyznaję równocześnie, że wzrok niektórych piechurów "krakowskich" częściej przyciąga kolorystyka bankowa niż barwy zaprzyjaźnione z secesją. Wrzeszczące plastiki koszo-pojemników na śmieci są może atrakcyjniejsze dla niektórych niż mało decybelowe świergoty piórkowców (gniazdo jednego z nich znalazłam za literką "S" księgarni Zdebika). I oni to akceptują. Tak jest i tyle. Pani Aniu, napiszę jeszcze do Pani o kamienicach przy ulicy Powstańców, Karola Miarki, tej Pod Słonecznikami i tej Z Bliźniętami, Pod Sową i innych. Pani je zna i znam ja, a inni... Teraz - czeka mnie robota. Pozdrawiam!
.....................................................................
Alka! Zapytanie na stronach tg.net.pl i tarnowskiegory.pl mieszkańców o wizerunek Krakowskiej miało udowodnić, że tarnogórzanie mogą mieć wpływ na wygląd miasta czy ulicy Krakowskiej: 94% kliknięć na gadżety – lampka, doniczka, popielniczka. Ty pacnij się w czółko, Alko! To błachostki, d----elki, dyrdymały. Mówi się, że o poważniejszych sprawach juz zdecydowano, zezwolenia budowlane przygotowane, umowy wykonawcze negocjowane, materiały do deptania i pionizowania zmagazynowane. Od teraz temat hitowy: kasa na remont ! A ona tak podnieca jak seks.

Zakończę znanymi słowami: "Delenda est Carthago". I dodam: "Zburzyć mit, któremu na imię Rewitalizacja Krakowskiej - rewitalizować należy i można starówkę TG."

Coś pozytywnego na podsumowaniu - Osada Jana w naturalnym otoczeniu pól, nieba, tęczy. To dobrze utrzymane osiedle - wszystkie ulice wyasfaltowane, chodniki naprawione, parkingi zorganizowane, place do zabaw i gier przeznaczone. Oby tak przez pola jakieś fluidy poniosły fortunę dalej, do dzielnicy centrum. 




Zagadki, pytania, pochwały, nagrody.

www.gwarek.com.pl/artykul.php?a=2546

Tygodnik "Gwarek"
Dział: Historia
Cykl: "Małe jest piękne" 2008-07-04 
Autor: Anna Sopuch

Naprzeciwko przystanku autobusowego przy ul. Bytomskiej w Tarnowskich Górach stoi oznaczona numerem 14, zbudowana w 1908 roku, szara kamienica. Na jej północnej, niewidocznej z przystanku ścianie, znajduje się jeden relief z medalionem, na którym dobrze zachowała się podobizna mężczyzny. Na zachodniej, zwróconej ku przystankowi fasadzie, odnajdziemy dwa podobne. Jeden z nich – ten po lewej stronie kamienicy – w doskonałym stanie. Drugi, przysłonięty dziś przez rosnące przed nim drzewo, zniszczony w stopniu utrudniającym jakąkolwiek identyfikację osoby, która się na nim niegdyś znajdowała. Z całego wizerunku pozostał zaledwie fragment kołnierza stroju, który tę postać okrywał. Dokładniejsze oględziny pozwalają przypuszczać, że wizerunku nie zniszczyły siły przyrody, a został celowo usunięty. Czyje twarze uwiecznił na dobrze widocznych medalionach artysta? Kogo przedstawiał trzeci?

 Idąc tropem historii Tarnowskich Gór, jesteśmy niemal pewni, że na dwóch, zachowanych medalionach, są podobizny postaci, które w tych dziejach mają swoje miejsce. Przypuszczamy bowiem, że jedna z nich to poeta Goethe, który odwiedził Tarnowskie Góry w 1790 r. Druga zaś w bikoncie – dwugraniastym kapeluszu - to Wilhelm II Hohenzollern. Być może właściciel domu chciał go uczcić w ten sposób, za potwierdzenie w 1750 r. starych praw miasta.

Dla pierwszej osoby, która dostarczy fotografię lub rycinę, na podstawie której da się ustalić bezspornie, jaka postać była niegdyś na trzecim medalionie, czeka w redakcji „Gwarka” nagroda. Ufundowała ją, wspierająca nasz projekt „Żywa Historia Tarnowskich Gór”, Alicja Kosiba – Lesiak, radna Rady Miejskiej i kierownik laboratorium Analityk.

Tekst powstał w ramach projektu „Żywa historia Tarnowskich Gór”, realizowanego w Zespole Szkół Budowlano-Architektonicznych w Tarnowskich Górach. http://www.gwarek.com.pl/artykul.php?a=2546
 ..................................................................................................................
Trójka tegorocznych maturzystów wraz z ich nauczycielką, Panią Anną Sopuch, to moi kandydaci do lokalnych nagród i wyróżnień - promują, edukują, dokumentują.

Zakończę znanymi słowami: "Delenda est Carthago". I dodam: "Zburzyć mit, któremu na imię Rewitalizacja Krakowskiej - rewitalizować należy i można starówkę TG."


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |