Zaśnieżyło albo i nie.

Z zimą, ze śniegiem, z mrozem to jest tak, że są albo ich nie ma. Na przełomie 2014 i 2015 święta Bożego Narodzenia, sylwester i dzień Nowego Roku były niepolskie, tak bym to ujęła. Nie w zimowej szacie mijały te dni.

Jest jakoby zima. Hmmm…. Spojrzałam w moje komputerowe archiwum zdjęciowe i wypatrzyłam: zima na przełomie lat 2010 i 2011, ulice Tarnowskich Gór zasypane, trudności w poruszaniu się samochodami i na piechotę nawet w ścisłym centrum miasta. I w takich to „okolicznościach przyrody” wysłałam do urzędu miasta pisemną ”… propozycję sposobu utrzymania, a właściwie odśnieżania, miejskich ulic. Ujęty w plan, powinien zostać włączony do warunków umowy z wykonawcą, któremu Gmina zleci zimowe utrzymanie miasta” Z tabelkami, wykazami, zdjęciami itd.  – 7 stron. Uff! Odpowiedź otrzymałam w terminie administracyjnym, a jakże. Drugi raz tej samej zimy z początku 2011 r. zapaści śniegowej nie było. Przyda się być może choć część moich propozycji w przyszłości.  

Przy tej wyżej wspomnianej zimowej okazji przypomniałam sobie również  zaszłość nieczęsto powtarzająca się w przyrodzie: częściowe głębokie zaćmienie słońca w dniu 04.01.2011. Zdjęcia w tych warunkach nie potrafiłam wtedy dobrego zrobić (teraz też nie potrafiłabym); pan Maciek Goryl, nasz tarnogórski utalentowany fotograf/ik z pewnością nie miałby z tym zjawiskiem atmosferycznym problemu. Życzę mu więc podobnej okazji i scenografii naszego starego miasta i nie tylko.


Zdjęcie: zima 2010/2011




To tu, to tam ale jednak na Śląsku; deptak deptakowi...

Podróże, nawet te krótkie czasowo i dystansowo, kształcą. Potwierdzam to własnoręcznie, wystukując klawiszami klawiatury te słowa. Gdy odwiedzam mniejsze i większe miejscowości Śląska, mniej lub bardziej od mojego miasta oddalone, wypatruję szczegółów, które mogłabym porównać do podobnych w Tarnowskich Górach. Analizuję amatorsko „całokształt” zurbanizowanych terenów w regionie dla konfrontacji z naszym, lokalnym „całokształtem” miejskim. Bywa, że tylko … kontempluję, wchłaniam, delektuję się (lub degustuję?), rozczulam się albo współczuję, aby po jakimś czasie odnieść konkretne tematy obserwacji poczynionych gdzieś tam, gdzieś, do tarnogórskich zaszłości.

 I tak stwierdzam, co następuje: w Polanicy i w Tarnowskich Górach w podobnym okresie czasu przeprowadzono współfinansowane w ramach różnych funduszy europejskich prace mające na celu rewitalizację fragmentów starych centrów miast. Gdzież się tam mierzyć Polanicy z Górami! Toż to podlotek jeszcze z tego uzdrowiska przy naszym okrzepłym w wieki i historię mieście. Ale deptak to polaniczanie mają, że ho ho! I to zdublowany, bo po obu stronach Bystrzycy. Z parkingami, zatoczkami widokowymi, mostkami, ławeczkami, kamiennymi gazonami i takimiż "donicami" na drzewa itd, itp. A nawet z modnymi tabliczkami w nawierzchni. Tak jak na naszej Krakowskiej. No, może nie zupełnie tak, jak na naszym deptaku... Hmmm...



Zdjęcie 1

Zdjęcie 2




Ludzie w grupach i populacji

Koniec! Koniec roku! Koniec starego i początek nowego!
 Co będzie się działo, jedni wiedzą, drudzy są ciekawi, innych niewiele przyszłość obchodzi. Z różnych powodów.

W ostatnich kilku dniach odwiedziłam nie bardzo odległe od TG miejscowości, gdzie spotkałam ludzi zajętych pracą, aby nie pracować a świętować mogli inni ludzie. Czy pracą jest kolędowanie i kwestowanie?  Ucieszyło mnie spotkanie z „młodocianymi” kolędnikami  z parafii w Polanicy-Zdrój, którzy wraz z siostrą zakonną, ich opiekunką, śpiewając kolędy przeprowadzali zbiórkę na cele misyjne. Chętnie na moją prośbę składnie odśpiewali na kurortowym deptaku nad Bystrzycą Dusznicką jedną z polskich kolęd a ja w zamian nie ociągając się włożyłam datek w otwór ich skarbonki. Podążając za nimi jakiś czas obserwowałam, że ich wyćwiczony mały chórek kierował na siebie uwagę słuchaczy i widzów i otwierał ich portfele.


Zdjęcie - Pomyślności w Nowym Roku życzę po tarnogórsku - szczerze i serdecznie! I niech te życzenia na czas dotrą na drugi kraniec Śląska!

Druga grupa dojrzalszych już, aczkolwiek nadal młodych mężczyzn, „atakowała” recytowaną domorosłą poezją i niezbyt zgodnie brzmiącymi dźwiękami  wydawanymi przez ich gardła lokale i sklepy uzyskując podobny efekt finansowy. Przy czym całość wywoływała wyrozumiałe uśmiechy odbiorców i uwagi typu: „Poprawcie się do przyszłej gwiazdki!” ale monety trafiały do jednego z kapeluszy.


Zdjęcie - Oby się Wam dobrze działo w Nowym Roku! Tego życzę Wam z Gór Tarnowskich.

A skoro o ludziach mowa, to wbrew odbieranemu wrażeniu, liczba ludności w naszym kraju zmniejsza się wyraźnie od dziesięciu lat a przewidywana jest w przyszłości kontynuacja tego zjawiska. Podobnie jak i na całym globie ziemskim podobno. Śląskie duże miasta jak np. Bytom, Chorzów, Częstochowa, Jastrzębie Zdrój, Gliwice, Katowice, Ruda Śląska, Sosnowiec, Zabrze przodują w tej tendencji  a rekordzistą jest Bytom, który stracił 25% mieszkańców.  Za 35 lat noworodek z data urodzenia 01 stycznia 2015 roku będzie jednym z około zaledwie 33 milionów Polaków zamieszkujących w kraju.

Zdjęcie - na paczkowskim rynku ludzisków ani na lekarstwo za to autów dostatek, bo w Paczkowie o parkingi wokół ratusza zadbano.




W wigilijny dzień ...

W drodze do stołu wigilijnego, w drodze na pasterkę, w drodze do serc bliźnich otwartych na wielkie doznania jutrzejszego dnia Bożego Narodzenia nie można zapomnieć o uczuciach drobnych, istotach mniejszych, miejscach mijanych na drodze ludzkiego życia. Stanęłam na rynku Wrocłąwia w czas jarmarku świątecznego, w radosnym tłumie ludzi, w barwnej ferii świateł, wartkim wodospadzie dźwięków nie zapominając o moim mieście w ten uroczysty czas. Rozdzielałam podziw, zadumę, serdeczność, refleksję, żale i inne emocje między te dwa miasta śląskie, które jedną klamrą spina czas i minione lata.


Zdjęcie
O ile wrocławski grudniowy rynek bezsprzecznie góruje wyszukaną i urozmaiconą miejskością nad tarnogórskim, mocno zagubionym w stylu rustykalno - piknikowym (?), o tyle to właśnie tarnogórski obdarzam gorącym, serdecznym uczuciem, które jest ślepe na niedociągnięcia i braki spostrzegane przez innych. 

Zdjęcie. O porannej godzinie w kawiarni Coffee Planet, z witrynami otwartymina płytę rynku i budowle je otaczające; Muzyczny Parapet to dobry punkt widokowy. Urocza pani Zuzia serwująca z młodzieńczym wdziękiem i niezaprzeczalną kompetencją do mojego stolika nowomodny brunch przypomniała mi pewną młodą dziewczynę, też jak i ona brunetkę...  

Niech się nam święci czas Bożego Narodzenia

a świat i nasi bliźni

niech zostaną obdarzeni przez jasność gwiazdy betlejemskiej

radością, szczęściem i błogosławieństwem bożym. 





Dwa i dwa, i dwa, i dwa ...

Dzisiaj oświetlono ulicę Krakowską nowymi wiszącymi lampami, imitującymi (lub naśladującymi) te historycznie tu rozwieszone przed setką może lat na hakach, bloczkach, podciągach. Jednym się podobają innym nie. Mnie ucieszył fakt, iż zrezygnowano z niefortunnego pomysłu sprzed kilku lat umieszczenia na naszym wąskim deptaku rzędu stojących latarni. Byłaby to karkołomna próba skazana w zarodku na fiasko, a przecież wypróbowane wzory sprawdzają się, trzeba korzystać z tych z przeszłości. Ostatecznie jeden z drugim poszli po rozum do głowy czyli po stare pocztówki, zdjęcia i namacalną "obecność" pozostałości prostych zawiesi i urządzeń podciągowych na murach kamienic no i mamy. Jak bombki na choince zawisły nad jezdnią=chodnikiem lampy. Jest ich dużo więcej, niż było tych oryginalnych i stąd jasność, jasność i jeszcze raz jasność... Fakt, że głośno zapowiadane wydarzenie włączenia światłości jakoś tak boczkiem i cichcem (no, z fajerwerkami i falstartem) się wkradło na Krakowską ale widać i jest. 

Polacy lubią narzekać. No bo jak sobie taki Polak ponarzeka na innych Polaków (nie tylko na tych w kraju lecz i za granicą), to zaraz sam czuje się dowartościowany. Tak jakby nikt na niego nie narzekał, pomyślałby kto.  W ciągu ostatnich kilku dni jarmarku świątecznego na rynku też słyszało się było narzekania i nie powiem, że tak całkiem było to bez powodu. Ale tutaj, w moim blogu będę chwalić. Tym razem rękodzielników z TG i okolic (rym wyszedł, rym! :).


 Zdjęcie - Beatka Hetmańczyk z wykonanymi przez siebie bombkami choinkowymi. A właściwe z … dwiema bombami… No, no! Każda blisko serca i każda z serdeczną pasją wytworzona.


Dwójka romantycznie pozujących młodych ludzi z Wielowsi (PPHU „Krzysztof”), prezentujących własną twórczość czyli rękodzieło artystyczne, nie tylko stolarskie.


Zdjęcie – Dwie znane osoby – państwo Czaplowie z Orzecha dotarli pod tarnogórski namiot, gdzie wcale się nie kryli lecz skupili na odwiedzaniu kramów.

Zdjęcie - wspólną z Krzysztofem Łozińskim fotkę urozmaica barwa nie zimowa wszak lecz letnia, bo jagodowo-śmietanowa.




Coś smutnego, coś radosnego...

Zwierzęta, zwane chętnie we współczesnych czasach zwierzakami;  ta druga nazwa nadaje istotom żywym status mało ważnego elementu „operacyjnego”, lekceważącego jakby wydźwięku określenia dla narzędzia pozyskiwania przyjemności, kluczyka do skarbczyka realizacji tymczasowych potrzeb ludzkich, zabawki – żywej przytulanki w zastępstwie miśka-pluszaka. 



Na przepisowy śmietnik, na dzikie wysypisko śmieci, do lasu, na drogę, pod stację paliwową, na pole, w inne mniej lub bardziej wyszukane miejsca. Luzem, w kartonie, w worku, klatce, skrzynce, związane sznurkiem, łańcuchem, taśmą klejącą, drutem kolczastym, z kamieniem, kawałkiem żelaza czy płytką chodnikową albo innym dodatkiem. Pół roku po uroczym miesiącu maju (albo jeszcze szybciej) zagospodarowywane, podrzucane lub unicestwiane bezmyślnie czy z przemyślanym okrucieństwem, nietrafione prezenty komunijne zmieniają miejsce dotychczasowego pobytu oraz właściciela.
„To prawdziwa epidemia” – powiedziała pracownica jednego z odwiedzonych przeze mnie śląskich schronisk dla bezdomnych zwierząt. „Szykuje się druga fala”- to odnośnie nadchodzącego zimowego sezonu podarunkowego. Niektóre „prezenty” zaczynają być zbyt żywe i okazują się przeszkadzać obdarowanym po pół roku, inne już po kilku tygodniach. I ten wyjątkowo paskudny i odrażający proceder usuwania przez człowieka z jego z życia powołanych przez niego na świat rozpocznie się na nowo.
Czy tak traktuje człowiek swoich braci? „Braci mniejszych”… 

Zdjęcie
.......................................................................................

A jutro- miłe wydarzenie: 101. Koncert pod Renesansowym Stropem w tarnogórskim muzeum. Jakoś tak bez echa ten jubileuszowy, setny przemknął w okresie kampanii wyborczej. Cóż, znak czasów, znak zwyczajów...

Zdjęcie




Jarmark (nie) równy jarmarkowi.

Czy trzeba martwić się o tarnogórski niedoszły/przyszły jarmark, jasełka, choinkę, świąteczne ozdoby, zabawę bożonarodzeniową? Narzekać? Czas nie stoi w miejscu, a idzie, biegnie, pędzi i to z coraz większym świątecznym hukiem, który i nieprzytomnego z samozachwytu postawi do pionu. I kto musi , obudzi się w samą porę.
Oj, dzieje się, dzieje wokół Tarnowskich Gór! Popatrzmy w sieci na niektóre niewielkie i większe miejscowości i ludzi - oni nie zasnęli i nie zasypiają gruszek w popiele.  Na jarmarkach adwentowych czy świątecznych fluidy niebiańskie spłynęły już gdzieniegdzie na bruk i między kamienice, ludzi wtopionych w siebie mocą odrywającej się od nieba gwiazdki.
A u nas narzekają ludziska, ile się da, jakby było na co. Jarmark w TG to zwyczajnie - jarmark. Będzie i już! Cierpliwości, już tam magistrat się dobrze postara!

Tak, przyznaję, o wiele lepiej wyglądają kolorowe, schludne namioty czy zgrabne, dokładnie wykonane stoiska, niż te zbite z byle jakich nieheblowanych króciaków udające siermiężność. Namioty wyglądają mi bardziej miejsko niż nieokorowane deseczki daszków. 

Aby zorganizować estetyczny i użyteczny jarmark, nie trzeba szukać po świecie , bo firmy zajmujące się profesjonalnie tym tematem wydzierżawiają stoiska i stragany, które wręcz cieszą wzrok mieszczuchów a nawet przypadkowych estetów. No i utrzymują klimat handlowy zurbanizowanych przestrzeni, bo przecież wydaję się jakieś nie na miejscu wprowadzanie wsi do miasta, zakłócenie założenia „wieś to wieś a miasto to miasto”.

Niektórzy twierdzą na przekór marudom albo i malkontentom, że byle jakie byle by było i że trzeba się cieszyć z tego, że mamy w ogóle coś.  I DOBRZE! Czyli cieszmy się, że mamy jarmark, choinkę, starówkę albo zimę mamy. Bo mamy i już. I się liczy sztuka! Jakby co, to ja jednak nie stoję murem za tandetą, bylejakością, mydleniem oczu, lokowaniem badziewnego produktu w bajce albo historii. Umyka w tym wszystkim dbałość o estetykę, rzetelne wykonanie, tożsamość regionalna;  na ich miejsce sypie się miałki bubel, preferowany jest kicz, rozpowszechniane lekceważenie dobrej jakości. Ja dziękuję, nie.  



Zdjęcie - lata, zimy mijają,dzień roboczy  i świąteczny naprzemiennie następują po sobie.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |