Q – znowu Q!

autor Z. J. Zadra   data 25 stycznia 2008, 10:27

Sz. Pani Alicjo!

Dziś nie będę tracił słów.
Pisze Pani towar Q
W tym sklepiku? Dobrze. Sprawdzam.
Obiad dziś gotuje Zadra.
A że już się troszkę boję,
Czy paluszków nie pokroję
Teraz wpiszę dla Jejmości:
Wpis był Q - Najwyższej jakości.

Bez słów pozostałam! Tak mnie zatkała, ścisnęła w klatce z piersiami ta pochwała co SAMA ZADRA wkleiła mi do komentarza. Could you be my Teacher, pleeeeeaaaaaase? Mister Zadra! Let me be your student, please! Ja chcę do szkoły! „Każdy, kto przestanie się uczyć, staje się starcem. Niezależnie od tego, czy ma 20 czy 80 lat. Ten, kto uczy się stale, wciąż jest młody. Najważniejsza rzecz w życiu to utrzymać umysł młodym” Henry Ford. Ja chcę więcej pochwał!
 icon_redface
wooooOOOWWW! Tył sylwetki ukształtowany jak masywne plecy herkulesowego Heraklesa, A oblicze! Nieskazitelnej piękności niczym adonisowego Dionizosa! Po opuszczeniu szyby w moim aucie słyszałam jego męski głos - jednostajny pomruk, który przeszedł w ryk, gdy jak czarny wielki kot zerwał się do pędu. Jego włoscy kreatorzy to stylista - niedościgniony artysta i fabrykant - utalentowany rzeźbiarz. Jedyny, kultowy, mistyczny, legendarny  - Ferrari! The BEST! Hey! You! Mister Goldenboy! Could you be my driver? Let me be your passenger! Just one, just a single time!

…………………………………………………………………………
Panie Zdebik, Panie Zdebik! Dowejcie pozór i ważcie ponczków do nos, babów i dziouchów szwarnych, i dowejcie ich dycki we „tusty czwortek”, a przy robocie gibko sie zwijojcie. Wartko, wartko, szykujcie co trza , bo my i roztomaite chopy, synki gryfne a bajtle dyć bydom mamlać tyn luker a łoblizywać palców ile wlyzie.


Proszę pamiętać o premii za reklamę Pana cukierni dla przemiłej pani Sylwii (czy dobrze zapamiętałam imię?)


Panią Justynkę z zakładu fryzjerskiego „Agata” ja powinnam reklamować a nie zrobię tego, aby nie czekać do niej w kolejce a tylko powiem, że lubi zwierzęta, jest w baaardzo dobrych relacjach ze swoją mamą i chyba ... jest singielką (?)




Q – zacznę od Q

Żadne tam qui pro quo – to na pewno pan Mariusz Swoboda. Nie może być nieporozumienia, bo przecież taki uśmiech tylko do niego należy. On sam i jego rodzina trzymają się w swoim sklepie zdrowo i w dobrych nastrojach i takie zapewniają wiernym klientom. Do tego predestynuje ich otoczenie – pierwszorzędny towar warzywno-owocowy z domieszką słodyczy i czegośtamjeszcze. Ulica Kościuszki, sklep rodzinny, familijny, ciepły i bliski. Pozdrawiam!

Quasi robotę wykonała, plotki głoszą, fachowa ekipa informatyków. Kto powiedział, że informatyk potrafi osadzić elektroniczną „żółtaczkę” we TROTUARZE (właśnie „we”, panie Jędrusiu!, i już. Tak mi pasi!) i nie pokopać, porozrzucać, porównać? Nadzór podobno, też ploty, był Najwyższy, może i szkoda, bo niski patrzyłby na „betong” a nie po tralkach balasek dachowych apteki.

Quorum nie zebrało się, więc uchwał nie podjęto. Na szczęście? Przewodniczący, jego prawa ręka i szeregowy radny – czy przeszukują net czy zakopanych dotacji w podłożu celem odnalezienia celu? A może to próba odnalezienia porozumienia z Najwyższym Nadzorem?

Quidquid agis, prudenter agas et respice finem! Jako 13-letnia chyba dziewczynka te słowa zobaczyłam wykaligrafowane przez mojego tatusia w pamiętniku. Zapamiętał je z lekcji łaciny w przedwojennym jeszcze gimnazjum. Greka i język francuski też nie były mu obce. Ja końca nie widzę. „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca”; to Owidiusz. I chce mi się tylko powiedzieć w bezsilności mojej, cichutko..., jak trusia...: „Q...”
 icon_cry




No i co?

No i jak?
NARESZCIE SIĘ ROZSTAJEMY!
Połączeni na 24 godziny rozsupłamy węzły współżycia różnorakiego sortu wspólnymi jeszcze siłami. Półmetek tygodnia za nami – płciami! Chyba mamy się serdecznie dość!
Separacja ducha i ciała nie powinna się jednak przerodzić w agresję! Pamiętajcie o tym, wy wiotkie i słodkie, i wy męscy i wielcy!
Do następnej środy!

PS. Ależ sobie pohulałam  z wykrzyknikami! Jakiż to komfort i luksus! I upust dla ekspresyjnych emocji!
 icon_lol 

 icon_razz




Pogubione, znalezione

Budki niebiesko-żółte pogubiły ogonki: biały i ...biały.
Ta sprzed ratusza chętnie przeniosłaby się pod boczek ful wypasionego wieloryba z przeciwka. Przytulona do niego nie wyglądałaby jak pięść przy bogu ducha winnym nosie. W dobranej parce szparko napłodziliby walenie, wychodki albo „ktowieco”.
Ta przed drzwiami starostwa mruga kpiarskim okiem w pustą w promieniu kilku metrów cyber przestrzeń i wirtualnie do swego „założyciela – myśliciela”, który w przyszłości klony jej rozmieści chyba zgodnie ze wskazaniem wahadełka albo kostki do gry.
.......................................................................................................................................
Byłam w Małym Wersalu, w pierwszym zakładzie fotograficznym Jana Melcera i przed siedzibą Bractwa Strzeleckiego. Byłam tam w międzywojniu i wcześniej, w sepii, na czarno-biało i wyblakle; z rodziną Szczurków, z Donnersmarckami, z Bonifacym Wiciszczokiem i burmistrzem Antesem. Bałam się walczących posągowo nieruchomych zwierząt, śmiałam się turlając na warpiach parku, podziwiałam mundury i krok defilujących polskich pułków. Taka sobie podróż pociągiem pamięci z zielonym kamykiem w dłoni w historię, papierową i elektroniczną. Zagnał mnie tam podmuch słów i obrazów Pana Markowskiego, do Indianera, do Harmidera, do tg.net.pl., do Jego – Pana Redaktorowej - i naszej „inkszej” Małej Ojczyzny. Dziękuję za tę tanią a tak cenną podróż, Panie Zbyszku. Proszę zaczekać na następnych gości. Już nadchodzą, słyszę kliknięcia myszki i stuknięcia w klawiaturę.
.............................................................
www.tg.net.pl/indianer/
Najczęstszym aktem niszczeni fotografii było jej podarcie. Zniszczenie zdjęcia wiąże się z chęcią zaprzeczenia czegoś istnienia i chęci zapomnienia o nim. Jest symbolicznym aktem zniszczenia przeszłości utrwalonej na fotografii. Niszcząc zdjęcia człowiek symbolicznie wyraża myśli i uczucia, jakie żywi do osoby utrwalonej na fotografii. Niszczenie zdjęć jest przeciwieństwem ich zbierania - niszczy się by zapomnieć, zbiera by pamiętać. Dla nas stare fotografie, tak jak już powiedziano są przede wszystkim świadectwem dziejów minionych i pamięcią o naszych przodkach.
.............................Autor Zbigniew Markowski.


Tarnogórzanie przy pracy. Smacznego śniadania!


Tarnogórzanki przy zabawie - cudzej




Tygodniowa zdrapka

Nowy tydzień to jak zdrapka: fragmentami odsłaniany obrazek w miarę upływu czasu i nakładu pracy drapacza. Pierwszy dzień, drugi dzień itd. Dzisiaj rano, pierwszego dnia tygodnia telefon z Biura RM – projekty uchwał na najbliższą sesję wpłynęły, proszę potwierdzić termin posiedzenia Pani komisji, wysyłamy powiadomienia do członków komisji. Dobrze, dobrze... ciekawe, czy wrócili już z wyjazdów zimowych. 

.............................................................................................

Ulica Piłsudskiego, maleńki sklepik więc wydaje mi się, że jestem we własnej szafie, garderobie damskiej, żeńskiej szatni, wśród ekstraordynaryjnych (ho,ho,ho... wyrazik to a nie zrazik!) drobiazgów bieliźnianych i nie tylko. Ze sobą wynoszę stamtąd czasem plastikową torebkę o terminie uzytkowania przewidzianym na 3 tys. lat a w nim coś bliskiego skórze, miłego w dotyku i estetycznego dla oka. A na dokładkę ciepłe uśmiechy zmarzniętych przemiłych Pań, którym zupełnie praca w życiu nie przeszkadza. Chociaż są okutane w polarowe ciuchy i skurczone niczym zimujące wiewiórki codziennie spotykają się ze swoimi klientkami jak z dobrymi koleżankami - w sympatycznych nastrojach. Dużo zdrowia do końca zimy Paniom życzę!

.......................................................................................

No tak, biały sznurek między ratuszem a budką lilipuciego dróżnika to mocna rzecz. Dzięki niemu promowany ratusz będzie na każdym zdjęciu wykonanym przez turystów silnie powiązany z rynkiem. Dobrze, że są jeszcze trzy pierzeje i pośrednie fragmenty do fotografowania pozbawione budek z białym kabelkiem. Nie wszystkim do twarzy w białym kolorze ale może ratusz lubi biały? I jeszcze żółty, i niebieski? Kolorki europejskie przecie. Jakieś ploty słyszałam o podobnym kabelku z uwieszoną na nim budką przed budynkiem Starostwa. Jutro tam zajadę potwierdzić ale zdjęcia nie zrobię, nawet jeśli trikolor tam znajdę, nie zaszkodzi mi na żołądek; architektura i epoka też niekoniecznie do "obfocenia".


No i proszę, już wiadomo, kto montuje kolorowe kabliki




Są już zdjęcia

Nie zgadzam się z taką niesprawiedliwością! Na wczorajszym spędzie karpików czy leszczy każdy coś dostał. Przykładowo:

1. świetlica dla dzieci - fundusze na cele własne; najhojniejsi dobroczyńcy: wice-starosta Maligłówka, poseł Głogowski, burmistrz Czech.

2. burmistrz Czech – koronę i osiołka do ujeżdżania

3. Beatka Hetmańczyk - wspaniałą zabawę bez ograniczeń wiekowych

4. Michał Graczyk – rysownik, wyjątkowe partnerki do tańca i towarzystwa. Odebrał zaszczytną cegłę jeszcze nieświadomy przyszłości i zauroczony wręczonym wyróżnieniem.

5. A. Kanclerz – aktywną formę odnowy biologicznej w takt Close your eyes i Darling z dodatkiem mojego uścisku (koleżeńskiego). Tego zdjęcia cenzura nie dopuściła do publikacji.

6. Mężczyźni z literą M - porcję zabawy ze mną albo moim kosztem (?) (Mietek Filak, Mirek Ogiński, Maligłówka Artur)

A ja? Szaro już wczoraj widziałam przyszłość i tak się stało

Nic nie bęcnie bez konsekwencji a bęcło się i mój portfel schudł po wykupieniu własnej karykatury, za to... utyło kolano. Wyjaśniam: tańce romantyczne oraz ekwilibrystyka rock-and-rolowa doprowadziły je do patologicznego zwiększenia gabarytów. No i cierpień zasłużonych za grzeszne występki dancerskie doświadczę przez cały weekend prawdopodobnie. Oby nie dłużej.
No i na koniec – brak było przedstawicieli Bractwa Kurkowego ale zamiłowanie tarnogórzan do broni palnej zostało udokumentowane tym zdjęciem.

Zdjęcia do tego wpisu są mojego "chowu" ale też cześć z nich udostępniła katowiczanka Bożenka Nitkiewicz, której dziękuję w imieniu własnym i pozostałych utrwalonych (chyba dołączają się do dzięków?). A na koniec - niezapomniany Andrzej Toluś Skupiński - mistrz ceremonii talentem aktorskim pomógł bezboleśnie przenieść środki płatnicze z portfeli modeli do świetlicy Anioła Stróża. Jesli nawet niektórych zmusił do płaczu, to były to łzy ze śmiechu.




Dzisiaj jest jutro

Sobotnia noc będzie nocą karnawałową naturalnie, a jakże, ale nie w Rio (de Janeiro) lecz w Klubie 22, w klimacie lat 70-tych. Sobotnia czyli jutrzejsza. Ale ja zaliczyłam ją już dzisiaj. Tak, tak, piosenki Beatlesów eskalowały nastroje karnawałowo-zabawowe i dzisiejsze epicentrum rozrywkowe w Czarnej Hucie oddało deski sosnowe pod krok taneczny ochotników. Brylował Andrzej K.tóry  otrzyma w mojej wyobraźni ufundowany przeze mnie tamże Puchar Najlepszego Tancerza Klubu. Finał imprezy rozpoczętej „Karpikiem” z już moim kolegą Graczykiem, poprzez licytację zdjęć, kalendarzy, karykatur podobno tuzów, prominentów, VIP-ów przeszedł do historii. Zdjęcia – pal je licho, trzy duble baterii były nie do użycia - rozładowane. Bożenka stanowiła substytut mojej osoby w aspekcie fotograficznym. Czekam na przesyłkę wykonanych przez nią zdjęć. Mniemam, że nie zapomni – wciągnęła bowiem się bez pamięci w grę w skata!
Uwaga nieobecni celowo lub przypadkowo na licytacji! Odkupujcie w tg.net.pl. karykatury szopkowe autorstwa Ogińskiego i nie ważcie się zapłacić mniej niż miało to miejsce na licytacji!. Zadziobią Was, zjedzą, zachichoczą!

PS. Mireczku i Mieciu, znieśliście kamienowanie przeze mnie. Wybaczam więc Wam i nadal lubię!  
Jutro... Jutro będzie już za 15 minut.
 icon_wink


Gwardziści wyjątkowi z bronią palną oczekują wejścia gości – Michał Graczyk-rysownik, Andrzej Kanclerz - wiadomo, a jakże, wiadomo!, Andrzej Terlecki – mgr inż. architekt, MIROSŁAW OGIŃSKI! – przyczyna mojej rozpaczy. Ach, ci mężczyźni!


Państwo Burmistrzostwo Czechowie z gospodarzem Klubu 22 Adamem Morawcem znaleźli się w romantycznej scenografii wnętrza sali aukcyjnej.


Awaria! Trzy komplety akumulatorków do mojego aparatu okazały się nie naładowane! Przemiła Bożenka zajęła już jednak wyjściowa pozycję fotograficzną.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |