Odliczanie - start

Śpiewają, piskają, szczebiocą ptaszęta niebieskie przedwiosenne!
Słyszę je doskonale za otwartym oknem! Dobra wróżba!
Sesja przebiegnie śpiewająco! Kulturalnie! Sprawnie! KONSTRUKTYWNIE!
No bo jak może być po prawie 10 dniach tęgiej, oj, ciężkiej naprawdę pracy.
Wrócę do domu przed 18-tą, napewno! Ptaszki mi to mówią!
I zdążę pojechać z piesunką-suńką na rowerze w pole przed zmrokiem. Czy ona potrafi jeździć rowerem? Jakże nie? Ktoś nawet widział podobno moją suńkę, jak pompuje oponę!
Uwaga! Nowe leki tym razem zaordynowała pani doktor Iwonka - specjalista pediatra i suńka mniej smarkoli, kicholi a mnie mniej serce o nią boli. Więcej takich pediatrycznych weterynarzy! icon_rolleyes
.......................................................................
Godz. 21:45.
Godzina mojego powrotu do domku ma jednak coś wspólnego z zaplanowaną godziną 18-tą; jest to cyfra 8. Wróciłam bowiem przed 8-mą wieczorem zwolniwszy się z części ostatniego punktu porządku obrad pod nazwą „Interpelacje, wnioski, pytania Radnych oraz dyskusja ogólna”. Zainterpelowałam, zadałam pytanie, zawnioskowałam, zażyczyłam sobie udzielenia mi odpowiedzi przez Burmistrza w formie pisemnej. „Panie Przewodniczący, bardzo proszę o zwolnienie mnie z uwagi na...” Otrzymałam zezwolenie, gdyż na sali pozostała jeszcze wystarczająca liczba radnych zapewniająca quorum.


niewyraźnie czułam sie wraz z 3 kolegami radnymi w czasie zaledwie godzinnej przerwy na lunch w restauracji azjatyckiej przy Placu Żwirki i Wigury.

Nie chcę tu opisywać ziemistych i bladawcowych obliczy naczelników „kiblujących” razem z radnymi na sali;
nie wspomnę o dziesiątkach litrów wody zużytej na przygotowanie kawy i herbaty oraz mycie filiżanek;
nie odniosę się do „przekrętów”, „zwrotnic”, „rozprężaczy” użytych w ferworze dyskusji;
nie napomknę o worach pod oczodołami każdego, kto dotrwał wraz ze mną do momentu opuszczenia przeze mnie obrad (prasa zrezygnowała z obecności dużo wcześniej – dziennikarze będą jutro wypoczęci).
Nie... i już!
Nie, ponieważ noc zamierzam przespać w jako takim komforcie psychicznym a nie w powtórce z horroru.
icon_eek


Wspomnienie lata - co z nich wyrosło w czasie zimy? Co z nich wyroście do następnej zimy?


Odliczanie 2

Jeden dzień do sesji.
„Nooo, patrz na mnie, no patrz! Gapię się na cię, wykrzywiam pyszczydło, epatuję może trochę, a ty nic?” – kto to mówi do przechodniów, mieszkańców, łazików nie patrzących, nie odpowiadających?
„To ja, ja cię widzę, maseczko, mordeczko, laleczko!” – kto to odpowiada? Chyba turyści pilotowani, wodzeni, oprowadzani po mieście. A widzą maszkarony tarnogórskie przymocowane, przyczepione, przyklejone do ścian kamienic.

Nie godej gupot, przeca to niy żoden maszkaron ino jekeś kwiotki, ślepyś, chopie?
Hey, you! Młody, stary, łysy, ogolony, w mini spódniczce i w bojówkach, z tipsami i gumą do żucia, z parasolką i komórką w ręce, z aktówką i reklamówką, ty taki owaki! Spadłeś z księżyca? Nie widzisz? Głowa do góry! Nie, nie patrz na księżyc ale na historię zamkniętą w murach budowli tarnogórskich. I na figury, pilastry i... stop!

a jakby ci coś pacnęło na łepek, spojrzałbyś w górę, na buźke nad wejściem do ratusza?
Co jeszcze powinieneś zrobić? Marsz na wystawę fotografii! Do Zespołu Szkół Budowlano-Architektonicznych, którą otwarto dzisiaj dzięki nauczycielom i uczniom.
Dzieciaki: Martusiu, Ryśku, Darku! Może z innymi kolegami pójdźcie za Panią Anią Sopuch i jeszcze za kimś dalej, przez Krakowską, dolinę Dramy, warpie pokopalniane i inne miejsca pracy i zabaw Waszych rodziców i dziadków, pradziadków.


grupa projektowa z panią mgr Anią Sopuch i osobą płci żeńskiej z gremium radnych miejskich e-mail: maszkarony.tg@wp.pl


Marto! Martusiu! Zapamiętam Twoją mocno spoconą przez tremę dłoń! Dobrze się spisałaś, Ty i Darek z Ryśkiem. Naprawdę. Pozdrawiam Was serdecznie! I ściskam szczerze!

migawki z korytarzy, wejścia, koleżeństwa, wystawy nie całkiem zwiazane z tematem

........................................................................................................
Brrrr, jutro sesja... Ile godzin przed nami? Nie, nie chciałabym powtórki z ubiegłego miesiąca; przypominam sobie: 107 razy zabierano głos (!) w trybie zwykłym i ad vocem. Brrrr.... Po kilku posiedzeniach komisji??? Po solidnych dyskusjach, roztrząsaniu tematów, utarczkach słownych nawet? Niech policzę: 107 razy 3 minuty (minimum) = 321 minut:60 minut+5 i pół godziny na dyskusję sesyjną, dwie godziny na informacje, godzina na interpelacje. Razem... DO-BRA-NOC!
icon_lol
Godz. 23:30
Jeszcze coś zapiszę, coś o nauczycielach i uczniach. Dzisiaj wieczorem przed marketem Car...cośtam (nie dokończę, aby nie zarzucono mi kryptoreklamy) moja dawna uczennica (w jej klasie Iwonka, Ania, ...), pani Halinka K---k stwierdziła znienacka, że: "Pani jest moją ulubioną nauczycielką, pani uczyła mnie w Sorbonie!" Uściskałam teraz blondynkę, teraz mamę galopującego na kolorowym koniku synusia, teraz jutrzenkę nadziei - pamięć o mnie nie zaginie!. No i mam o czym śnić, a będą to dobre sny. Zostałam rozpoznana, to znaczy, że przez 10 lat niewiele się zmieniłam :) POzdrawiam Panią, Pani Halinko! Jakże żałuję, że nie miałam przy sobie ani aparatu fotograficznego ani nawet komórkowego :( icon_lol


Odliczanie

Dwa dni do sesji.
Pan Wojtek, rodowity tarnogórzanin, lat 22, stan cywilny – wolny, absolwent Sorbony (tarnogórskiej), rzeźbiarz (specjalność – wycinanie wzorów we włosach), staż artystyczny odbył w zakładzie fryzjerski ‘Agata” pod okiem pani Justynki. Pogodny, uśmiechnięty, zainteresowany Portalem Powiatu Tarnogórskiego www.tg.net.pl


Jestem stąd! Od urodzenia! – podoba mi się ten młodzieniec. Pozdro, Panie Wojtku!

Godz. 12:00 – Posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Prawnego. Potwierdza się przydatność sprzętu elektronicznego tj. sprawnie, dokumentalnie, matematycznie.
No nie, no nieeee... Ukłuło mnie jakieś żądełko w sam środek mego gustu estetycznego – czarne ramię rycerza czy robota wyciąga się spod gabloty ze sztandarem, nad głowyi radnych. Śruby srebrne dodają zbroi blasku, który ma zapewne żelazną przewagę nad powiedzmy np. drewnianą, stylizowaną wersją. A ma? A kto powiedział, że musi mieć?


MEN czyli Mieszana Ekipa Niezawodna – Pani Monika z Biura RM, Panowie Grzegorz i Marcin – bardzo męscy

Godz. 18:00 – ul. Witosa w Reptach. Zebranie mieszkańców w sprawie istnienia przychodni rejonowej (i nie tylko) z przedstawicielami samorządu miejskiego. Było spokojnie!
Zdjęcie 3 i 4.


...........................................................................................................................

Wczoraj o zachodzie słońca, gdzieś daleko w polach dwie dziewczynki trudziły się poszukiwaniami brata. Brzmi jak bajka, prawda? Brygida i Urszulka umęczyły się z pewnością starając się znaleźć Dominika – wspaniałe trojaczki! Pozdrawiam Was serdecznie!
Czy udało się wyczyścić buty z mokrej ziemi? Chyba dała się Wam we znaki ciężka lepiąca się glina, co?

.............................................................................


Cyberniedzielnie.

Ostatnio niemal każdy poranek świąteczny czy roboczy otwiera się dla mnie w podobny sposób: szaro-buro za oknem, stuku-puku w klawisze, smak mięty na gorąco... Czy jestem jeszcze zdrową istotą, czy też już cyber-jednostką po transplantacji trybów i trybików, chipów i układów scalonych, styków bezstykowych? Jeszcze nie cyber, tylko nie cyber! Bo przecież czy to analityk, czy nauczyciel albo radna znajduję instynktownie to, czego nie widzi e-jednostka. I oto:
........................................
Pani Ilonka z latającego Galeona; nie, nie Latającego Holendra a „Galeona”, który zawisł nad głowami kasjerek i klientów Parku Wodnego. I dalej: pozuje ona dla mnie już po raz drugi (pierwsze zdjęcie zepsuło be-ujęcie mojej osoby).

Teraz dla potomności Pani Ilonka "obfocona" zostaje w pojedynkę; nie liczę jej potomka, który zastuka do bram ziemskich za 6 (?) miesięcy.

Staroświecka Ilonka w modnej rdzawej fryzurce zapewnia, że nie będzie cedować swych czynności matcznych na przechowalnię czyli ...żłobek. Przygotowała zasób miłości na trzy pierwsze lata życia dziecka. Później kochać je będzie mocno, mocniej i najmocniej, jak umie mama, chociaż planuje powrót do pracy zawodowej. Z jej dbałości o porządek za barem i na stolikach wnioskuję, że zapewni rodzince zdrowie ciała i ducha!
........................................................................................
Panie Dawidzie! Jest Pan dobry w roli starosty grupy i doskonale spisał się Pan w roli kierownika wycieczki po Tarnowskich Górach!.
”O! Tam jest ładny zabytek! To warto sfotografować!” - przechodząca pani wskazała w kierunku rynku .
„Dobrze, obejrzymy dokładnie, bo my nie stąd. – odpowiedział młodzieniec i cicho dodał – „ ...ino z Potępy...”.
Na rany...! Nie chodziło jej o dom Szymkowica czy kamieniczki z podcieniami! Ale o tę leżącą pod płytą rynku dziewoję z silikonowym biustem wystawionym na darmowy pokaz!

icon_cool


Eskalacja kronikarska.

Dnia 22.02.2008 czyli 4 x 2 = 8!
Godz. 05:30 wiadomo co – całuski od suczki
Godz. 07:30 pojazd/podjazd do pracy
Godz. 10:30 podejście z parkingu do ratusza (samochód zostawiłam przy Kopackim)
Godz. 11:00 posiedzenie Komisji Edukacji, Kultury i Sportu – nie jestem jej członkiem ale z zainteresowaniem uczestniczę w jej posiedzeniach


przed wejściem na Salę Sesyjną niech czyta, kto umie i jeszcze zrozumie

Godz. 12:20 Cieniutkie, nie spieczone, elastyczne naleśniki usmażyła Pani Marika w kawiarence PodNad pod podcieniami i nad podziemiami w samo południe. Bazując na przepyszności pierwszego (z gorącymi owocami) wsunęłam w przewód pokarmowy z wielką chęcią drugiego (słodki twarożek). Pozdrawiam Panią, Pani Mariko! Niestety zdjęcia z pożyczonego aparatu będą na blogu dopiero jutro albo pojutrze. Proszę zajrzeć. Są śliczne! Reklamowe!


tutaj jeden młodzieńczy uśmiech a 3 inne mam w pamięci

Godz. 13:30 posiedzenie Komisji Ochrony Środowiska i Funduszy Europejskich, której przewodniczę. Otrzymałam bardzo cenną pochwałę od pana Marcina - informatyka obsługującego nowe maszynki karciane – sprawnie posługiwałam się elektroniką i poprowadziłam przydługie (do15:20!), bo obciążone poważnymi tematami posiedzenie.
Godz. 16:00 zakupy owocowe i Pani Agnieszka przemiła mimo końca pracowitego tygodnia w sklepie owocowo-warzywnym na rynku - „Morela”. Dziękuję za zgodę na zdjęcie! Niestety ukaże się dopiero jutro lub pojutrze. Pozdrawiam i zapraszam do zaglądnięcia!


jak tu nie uśmiechać się w zapachach owocowych

Godz. 16:30 obejrzenie ścian mieszkania i przewietrzenie psa + dodatki
Godz. 17:45 – wyjazd do... przepraszam, na wieczór z prof. Brandenburgiem; spóźnienie, krzesło z tyłu sali Pod Renesansowym Stropem w Muzeum, wyjście wcześniejsze na kolejny punkt doby


wyglądają z okienka

Godz. 19:00 – „Stare Dobre Małżeństwo” epatowało publiczność i siebie wewnętrznie przez 3 prawie godziny 6 panów, 6 gitar klasycznych, 2 gitary elektryczne, skrzypce, organki, maleństwo perkusyjne dłoniaste i podkoszulki typowe. Oklaski i chóralne śpiewy z widowni.


stare chłopaki nie związane ze sobą małżeństwem a poezją śpiewaną

Zdjęcie - Pani Dorotka przemęczona pomaga dwóm przystojniakom w szatni TCK – skończył się koncert i publiczność obficie spełzła w dół schodami do szatni. Pani Dorotka ma córunię – moją imienniczkę. Pozdrawiam Panią i Panów – bardzo sprawna obsługa. Gratuluję!

Godz. 22:00 – przewietrzanie nieszczęśliwego psa
Godz. 23 do teraz – praca a później blog i w przerwach tere-fere mailowanie.



icon_sad icon_cool


TCK „10 lat tck”

To Coś Konkretnego:
- 40 grup i zespołów czyli Teatr Za Lustrem, „Tarnogórzanie”, Zespół Tańca itd
- 1000 regularnych uczestników czyli warsztaty, zajęcia, chóry, świetlice itd
- koncerty, spektakle, wystawy, galeria itd
To Coś Konwulsyjnego:
- hałas, szum, cisza – epicentrum rozrywkowo- kulturalne
- owulacja, ejakulacja, erupcja – twórczość własna i internacjonalna
- zygota, zarodek, noworodek - zmaterializowanie się koncepcji w działania i ...bilety
- karmienie piersią i pokarmem sztucznym – dotacje, fundusze, budżet, mecenasi, sponsorzy
To Coś Kosmicznego – zamiast budynku tarnogórskiej loży masońskiej ( http://www.montes.pl/Montes_7/montes_nr_07_16.htm ), socjalistyczne rozwojowe akwarystyczne pudełko z kolorowymi rybkami. Może znajdzie się przynajmniej jedna złota rybcia - spełni 3 życzenia: nowych pomysłów, twórczych ludzi i pieniędzy!
100 lat zdrowego istnienia na 10-lecie imprezowania dla Tarnogórskiego Centrum Kultury!


To Coś Konkursowego – sobowtóry? A oryginał to który? Kto to?


To Coś Koedukacyjnego – jaka to para?


To Coś Kochanego - suńka naturalna


Female style

Zgaszona, przytłoczona, 500 kg ( dla Pudziana piórko) na moich ramionach, wzrok utkwiony w mamiącą przyszłość itd. Echhh, żyć ciężko. „Pani Alicjo, Pan Burmistrz zaraz Panią przyjmie!”
Lustro. Palcami wzburzyć włosy w zaplanowany sposób, błyszczek na pyszczek, plecy proste, broda do góry i damskie klejnoty rodzinne w awangardzie.
Słowna afirmacja błyskawiczna: „ Jestem niezwykle kompetentna w sprawie, którą przedstawię Burmistrzowi”. Mój mózg poskręcał zwoje mocniej, aż iskry poszły. Elokwencja napięta jak struna.
I dalej: „Atrakcyjność moja jest niepodważalna i pozytywnie oddziałuje na otoczenie”. Precyzyjnie skrojony kostium w kolorze przydymionej moreli podkreśla walory mej postaci kobiecej (aczkolwiek bezpłciowej służbowo)
I jeszcze: „Pan Burmistrz odniesie się do przedstawionej sprawy w rzeczowy i wiążący sposób”. Tak zadziałam i taki będzie efekt. Głęboki wdech przeponowy. Idę naprzód i ...wracam z sukcesem (?).


wzorem innych trzeba wznosić się ponad poziom zerowy
..................................................................................................

Idzie sobie Pan Starosta z Małżonką przez Praktiker. Podejść? Nie, lepiej poobserwuję najbardziej chyba znaną osobistość powiatu. I co? Nie znaną a nieznaną raczej – 25 minutowa przebieżka między stoiskami, regałami, półkami ze skłonami i wspinaniem się na palce dla uniknięcia identyfikacji zakończyła się postawieniem wniosku: Pan Józef Korpak Starosta Tarnogórski jest nierozpoznawalny prywatnie. Relację z zakupów Pana Burmistrza w Tesco zdał mi pewien znajomy przeprowadziwszy wzrok i własną cielesność przez 45 minut ślad w ślad za Panem Arkadiuszem Czechem. Identico! Invisible. Żadnego „Dzień doberek Zacnemu Panu Burmistrzowi, Jak szacowne zdrowie Pana Starosty? Aaaa, widziałem, widziałem Pana Szanownego, Z przykrością nie zgadzam się z Czcigodnym Panem z... Szacuneczek dla Przemiłej Małżonki....”. Upadek komunikatywności? Brak synaps w organizmie miasta na drodze głowa/członki? A przecież jesteśmy wszyscy związani w jednym ciele społeczności lokalnej.

Przed wojną każdy prawie znał co najmniej z wyglądu Starostę, wiedział, gdzie mieszka Burmistrz. Przed kościołem po mszy niedzielnej powitania z uściskami dłoni (to ci wybitniejsi), nakrycia głowy unoszone ponad czoła, ukłony z oddali, wymiana uprzejmości. Prezentacja palt i futer małżonek, jako i ich kapeluszy wymienianych co miesiąc. Nawet bezrobotnym osobistości te nie były obce - dla nich magistrat pobudował domki. Jakże więc nie znać Sprawiedliwych Sprawców?

Jakie czasy takie obyczaje – ekran telewizora z płaskimi sylwetkami zastąpił żywe trójwymiarowe postacie z sąsiedztwa. Do ekranu się nie odzywamy, chociaż on gada i paple trzy po trzy. Z Burmistrzem, Starostą , radnymi możemy porozmawiać na chodniku o chodniku choćby ale nam się nie chce ust otworzyć. A tyle mamy do powiedzenia w pustkę internetową albo w internetowe lustro, od powierzchni którego nasze słowa odbijają się nie zmaterializowane, bez efektu. Niech się ziści DOBRO!


Pan Piotr Szczęsny, Przewodniczący RM, w nieformalnym stroju – bez krawata i garnituru. W polarowej bluzie jest ...aksamitny. Ciekawe, który strój preferuje przyjmując cotygodniowe interwencje mieszkańców? Teraz zastałam go podczas porządkowania dokumentów, poza godzinami formalnej pracy. Przyjmując mieszkanców przygotowany jest na tip-top pod względem ubrania (i merytorycznie także)
icon_wink


strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |