Przepis na...

Przed świętami osobniki ludzkie obojga płci z zakamarków nieraz głębokich wydostają przepisy i receptury zawierające charakterystyczny wspólny składnik.
I tak np. ciasto irlandzkie przygotowuje się dodając do niego whisky (słyszałam o modyfikacji z wódką, której nazwy dla uniknięcia reklamy nie podam a jedynie posłużę się oryginałem tj. Suomi).
Łatwo dostępny drób poddać można obróbce według babci Victorii z zastosowaniem kilku gatunków podobnych do w/w specyfików zwanych nieraz medykamentami lub polepszaczami.
Przepisy skrywa się niejednokrotnie przed innymi z różnych względów. Decyzją przemyślaną udostępniam oto przepis absolutnie perfekcyjny, bo nie wymaga użycia polepszaczy.

Oto przepis na udany 2008 rok:

- bierzemy 12 miesięcy, oczyszczamy je dokładnie z goryczy, małostkowości i lęku
- do tego dodajemy trzy duże łyżki humoru, łyżeczkę tolerancji, ziarenko ironii i odrobinę taktu
- następnie całą masę polewamy duuuuużą ilością miłości
- po czym rozkrawamy każdy miesiąc na 30 lub 31 części, a w szczególnym przypadku na 28 ewentualnie 29 części – tak, aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok.
- gotową całość przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy codziennie z radością
oraz ogromną filiżanką dobrej, orzeźwiającej wiary w ludzi
- każdym dniem roku delektujemy się z osobna, dzieląc go na kawałek z pracą oraz dwa kawałki z pogodą i wypoczynkiem.
 icon_razz




Pan X i inni.

Ciągle jeszcze o „sztandarowaniu” z 28.bm.
Poważni ludzie, naprawdę poważni a jak dzieci, jak niedorostki się zachowują, no wiecie, wiecie... Życzenia noworoczne składałam kolegom radnym i na powrót otrzymywałam od nich zblizone lub zmodyfikowane. Podobno w celu ich spełnienia należy trochę w nie uwierzyć, oczywiście wybiórczo.
„Oby się panu w Nowym Roku dobrze działo”. Moje życzenia dokończył sam adresat: „Tak, tak. wiem,  w dzień wisiało, w nocy stało” – bez nazwiska; imienia też nie wymienię, ani inicjałów nawet. Podobno wąsy są znakiem dobrego zdrowia więc: „Niech przez cały Nowy Rok będzie z ci do twarzy z wąsami ” – to moje. A ze strony odbiorcy życzeń, innego kolegi – „smyranie” wąsami po moim policzku. Nie samorządowe te konwersacje noworoczne ale świadczą o zdrowiu fizycznym, psychicznym i poczuciu humoru osób wypełniających ważkie zadania.


Podobno w grupie łatwiej. Czy para to już grupa?


parlamentarzyści sejmowo-senaccy Głogowski/Misiołek


profesorowie Lubos i Dzielicki w pogodnych nastrojach.


okulary umożliwiają ostrzejszy ogląd otoczenia – nawet gdy znajdują się prawie z tyłu czaszki

„Dla mnie ważna jest jedna pozycja” – usłyszawszy to zdanie za plecami wooollllnoooo, aby niczego nie spłoszyć, odwróciłam się o 180 stopni. Trzech panów rozmawiało na tematy damsko-męskie, tego domniemywałam. Błąd! BŁĄD!! Ogromny błąd. Heraldyka, wydawane pozycje dokumentujące historię miasta, herbarze itp oto tematy rozmów grupy trzech.


Arkadiusz Kuzio-Podrucki ma po swojej prawej ręce wysokiego stanowiskiem samorządowca, Piotra Szczęsnego a ten z kolei wysokiego, wysokiego, dobrze widocznego Dariusza Woźnickiego. 
............................................................................................................

Dzisiaj rano tj. w niedzielę, w Parku Wodnym, w kawiarni na piętrze, w pobliżu nowego ekspresu znalazłam żagielek i choineczkę-drobineczkę. Dobre i te marne ozdoby świąteczne i nieświateczne, bo okraszone uśmiechem miłej pani kawiarki (prawie z „Pana Tadeusza”). Potwierdzam: uśmiech i ekspresowe przygotowanie kawy nieco osładzają gorycz podniesionej niedawno ceny ulubionego mojego napoju energetyzująco-błogostanowego.


Cudów pomyślności, mnóstwa życzliwości, zdrowego i rozsądnego spojrzenia na to, co będzie się działo w 2008 roku życzy szczerze przed nocą sylwestrową sobie i czytelnikom bloga. Ala/Alicja icon_rolleyes UWAGA! Zwracam się do tych, których ubiegłoroczne życzenia nie spełniły się. Proszę, zamiast nich przysyłajcie tym razem pieniądze, markowe perfumy np. Cerruti 1881 lub opłacony pobyt na Cyprze wraz z biletem lotniczym w obie strony najlepiej w czasie polskiej zimy! icon_lol


Sztandarowe zadanie

„Panie komendancie, panie komendancie!” - to przywoływanie było niepotrzebne zaiste –poprawki przy galowych mundurach, szarfach, sznurach, krawatach, białych rękawiczkach, dłonie komendanta straży miejskiej wykonały z prawie ojcowską czułością. Wypuszczał przecież spod swych skrzydeł pierworodne trojaczki pocztu sztandarowego. Postacie strażników miejskich rwały ku sobie moje oczy a serce przepełniły radością. Przez kilka godzin wyróżnieni strażnicy w chłodzie murów kościelnych, duszności ścian ratusza trzymali postawę godną wykonywanego zaszczytnego obowiązku (na bezdechu prawie a chorąży w dotkliwym obciążeniu – na przyszłość należy zapewnić obecność lekarza w pobliżu, może się zdarzyć przypadek odlotu pocztowca na skutek hipowentylacji lub przeciążenia! Ostrzegam!).


Księża miejscowi i przyjezdni, katoliccy i innych wyznań, wikariusze i profesorowie, w odzieży roboczej (sutanny i koloratki) i świątecznej (jasne i błyszczące ornaty), w kościele i w sali sesyjnej, dostojni i uszczęśliwieni, o poważnych obliczach i rozluźnieni.


Burmistrz Arkadiusz Czech nieco zwolnił - w czasie debat sesyjnych niejednokrotnie podkręcał tempo wypowiadanych słów i gestów. Wczoraj tworzył ze sztandarem kompozycję zrównoważoną, spowolnioną dumą i zadumaniem. W wiekopomnej chwili udowodnił sprawność rąk i bystrość oka, gdy „klupał” młotkiem w pamiątkowy gwóźdź na drzewcu. Zastępcy burmistrza, pani Sekretarz i Skarbnik, Przewodniczący RM Piotr Szczęsny i, o ile dobrze pamiętam, 15 radnych to drużyna fundatorów. Wszystkie nazwiska wykaligrafował na trwałe w metalu grawer.
Mowy, przemówienia, wypowiedzi itd...


Czyj to krawat?

PS.
Podążajcie moim śladem! Zanim konwulsje rozpadowe ogarną mury zamku w Nakle Śląskim, przyjmą one chętnie amatorów tematów zimowych i kolorów. Malowidła prymitywistów i inne eksponaty są megasuperowe! Profesjonalną magiczną mocą fotograficzną pani Bożena Nitkiewicz wykonywała zdjęcia w „Barwach Śląska”, przygnana tu przypadkowym powiewem intuicji dziennikarskiej. Wraz z panem Franciszkiem zapraszamy Panią ponownie noworocznie!


Zgadywanka – co to leży, co to wisi?


Pan grafik profesjonalny Wojciech Sokolnicki www.extrafotka.pl parzyście rowerzyście (!) przybył ze Stroszka od strony Chechła (!). Zesztywniałych od kilkustopniowego mrozu palców po rozgrzaniu termosową herbatką rumową użył też w celu fotograficznym. Odwiedzajcie Tarnowskie Góry częściej w Nowym Roku!




...i na dobranoc.

Na dzień dobry -  mroźny poranek a po nim już przed godziną 8-mą elfy, elfiki, elfiątka z zakłóconą zwiewnością ruchów po 3 sesjach grudniowych, kilkunastu posiedzeniach komisji, protokołowaniu, kserowaniu, myciu filiżanek, przekładaniu papierów i słonych paluszków. 
Na przedpołudnie – msza w kościele o pustawych ławkach; frekwencję poprawiła obecność duchowieństwa przy ołtarzu
Na południe – męskie garnitury w czerniach, szarościach, może był granat i brąz, trafiła się b.ciemna zgniła zieleń i krawaty of course. Damskie stroje - czerń z połyskiem lub mat dominowały, też we fryzurach, drobne pobłyski biżuterii, obcasy koniecznie wysokie wywrotowe.


Na popołudnie – ciąg dalszy sesji po przerwie: ciężko, ciężej, klaps.  
Na dobranoc – piwko z sokiem w ilości nieprzewidzianej i z dużą ilością męsko-damskiej konwersacji na tematy polityczno-bezsensowne i rozmyślnie flirtujące. Jutro będzie spowolniony dzień.


sałatka nicejska to podstawa diety Jakuba Chmiela - zamierza przed Nowym Rokiem zrzucić 10,6 kg (moja interpretacja) skądkolwiek. Element płynny należał do AK-L




... i na wieki

Dzisiaj:
- pudełko czy skrzynka z pozoru standardowe
- przyzwoicie wykonane z drewna nieznanego mi gatunku
- puste z szybą skrupulatnie wyczyszczoną
- rozmiar całości rzuca się w oczy, choć zamki nie są przerośnięte
- zawieszone na ścianie na wysokości ponad 2 metrów chyba
Generalizując i precyzując (czy te dwa procesy są wykonalne równocześnie?) oto gablota oczekująca aktu uroczystego przyjęcia do swego wnętrza sztandaru TG.
Jutro:
- poświęcenie
- przekazanie
- umieszczenie  
Na wieki:
- ???????????????????????????


lokalizacja sztandaru – na wprost drzwi do sali sesyjnej, nad głowami przewodniczącego RN i trójcy jego zastępców. W tej chwili dekorację sali przygotowuje specjalistyczna ekipa o wysokich profesjonalnych kwalifikacjach.


 Pan Grzegorz akcentuje swą obecność wspinając się na wysokości.
............................................................................................................................
PS. Oba zdjęcia rozdzielone czasowo tj. 10.listopada i 21 grudnia br. łączy wspólny element. Wskaż go.




Kawałek tkaniny

Ileż to mecyji, deliberacji, rozpamiętywania i wyczyniania było przez prawie 9 miesięcy aż po tej ciąży urodzi się materialne dziecię. Otóż 28 grudnia odbędzie się uroczysta sesja RM z przekazaniem sztandaru przez przedstawiciela fundatorów czyli radnych przedstawicielowi gminy TG. Sesja już trzecia w bieżącym miesiącu a druga uroczysta. Ukoronowanie nagromadzenia wydarzeń przedświątecznych i świątecznych, zaakcentowanie końca roku kalendarzowego, samorządowego, wyborczego. Ufff...
...........................................................................
..........
Niewielka ale dobra informacja zwróciła moją uwagę; zwykle złe informacje priorytetowo skupiają na sobie uwagę większości odbiorców. Dotyczy drugiego końca Polski, spokojnego, w mniejszym niż Śląsk stopniu poddanego industrializacji. A może byśmy tak, najmilsi... http://www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/8878,niezły,stan,zdrowia.html
...............................................................
Puls Medycyny
"Niezły stan zdrowia mieszkańców Podlasia"
Sekcja: Informacje
Data publikacji: 2007-12-19
Są już wstępne wyniki badań stanu zdrowia mieszkańców małych podlaskich miejscowości, gdzie realizowany jest Polski Projekt 400 Miast. W badaniach przesiewowych w województwie wzięło udział 1587 uczniów, co stanowi 98 proc. wszystkich 5-klasistów z małych miast oraz 1458 ich rodziców."Wśród dzieci 8 proc. miało nadwagę, natomiast u 4 proc. stwierdzono otyłość. W pomiarach ciśnienia tętniczego u 13 proc. stwierdzono podwyższone wartości. Porównując wyniki woj. podlaskiego z uzyskanymi w innych województwach w ramach naszego projektu można stwierdzić, iż stan zdrowia dzieci z tego województwa nie odbiega znacząco od średniej z pozostałych województw" - informuje dr Łukasz Wierucki z Akademii Medycznej w Gdańsku, realizator projektu. Z kolei w badaniach rodziców i opiekunów dzieci stwierdzono nieprawidłowe wartości ciśnienia u 38 proc. badanych, a nieprawidłowe wartości cukru we krwi u 10 proc. osób. "W województwie podlaskim nieznacznie częściej stwierdzano wśród dorosłych nieprawidłowości w ciśnieniu tętniczym czy glikemii. Należy jednak podkreślić, że na badania, które oceniały stan zdrowia, zgłosiła się w tym województwie największa liczba mieszkańców" - dodaje dr Ł. Wierucki. Organizatorzy akcji za 6-9 miesięcy wylosują część dzieci, spośród tych, które wcześniej wzięły udział w projekcie. Zostaną one poddane ponownemu badaniu. Do ich domów uda się pielęgniarka, która ponownie wykona pomiary ciśnienia tętniczego oraz pomiary antropometryczne. W czasie wizyty przebadani zostaną również rodzice wylosowanych dzieci. Zostanie oceniony ich stan zdrowia (na podstawie niemal identycznych parametrów, tylko bez pomiaru kreatyniny u rodziców - jak w interwencji medycznej w obu grupach) oraz świadomość czynników ryzyka chorób układu krążenia. W ramach projektu przewidziana jest też interwencja antytytoniowa, która ma na celu zmniejszenie liczby palących osób, zwłaszcza kobiet w ciąży.
Stopka autorska:
Autor: Urszula Ludwiczak, Białystok
Artykuł opublikowany w numerze: 20 (163)Data publikacji: 2007-12-19




Wigilia BN 2007/1928

A to ci dopiero surprise! Gift świąteczny, present gwiazdkowy. Original or restored? Jest, oto on: American Buick na polskiej szosie! I to jaki! Żaden tam z lat 50-tych czy 60-tych tylko 1928 rok produkcji. I jeździ o własnych siłach! Jaki silnik, ile biegów, ile KM? Ile mph? Jaka wartość w Euro, dolarach, złotówkach? Niewiele chyba podobnych egzemplarzy znaleźć można w Polsce, w Europie, na świecie, w galaktyce nawet!

Dziwadło z nieba spadło, przyturlało się lub przytoczyło o własnych mechanicznych siłach. Szczęściarz nim podróżujący wcale nie zmierza ku torowi wyścigów na ¼ mili. Współczesny posiadacz tego cacuszka startować w WRC też nie zamierza ale kocha je niestandardową miłością world championów dwóch już wieków. Hołubi, pieści, głaszcze, muska, wielbi. Jakimi pieszczotami i słowami obdarowuje właściciel swe pieścidełko, świecidełko, kochadełko, aby żyło i jeździło – to tajemnica tylko im dwojgu znana.  

.................................................................................................................
1928 Buick: Will now go 60 mph

By VERN PARKER
CTW Features
Shortly after World War II, Jacob Blaufarb bought some acreage in the Poconos near Bushkill, Pa. With the land came a 1928 Buick, which the owner had purchased new.
Until his death in 1972, Blaufarb's place was a favorite summer vacation site for his six grandchildren. One of those six, Dave Blaufarb, can still recall piling into the old Buick with his siblings and cousins for a ride down to the nearby Delaware River for summertime fun.
Early on, his overriding interest in the Buick became apparent to the entire family. That's why nobody was surprised in 1967 when his grandfather gave him the car. Young Blaufarb was 16 at the time.
The odometer had not yet reached the 60,000-mile mark. Even so, the then-39-year-old six-cylinder engine wouldn't run. "I hadn't a clue what I was doing," Blaufarb admits as he threw himself at the task of taking the car apart. "My skill level was pretty rudimentary."
After a year or two, he delivered the 207-cubic-inch block to a machine shop, along with boxes of parts that had been inside the engine. The machine shop ground the valves, shaped up the engine and got it running.
With the Buick running, Blaufarb's father insisted that he replace the plate-glass windshield with safety glass and overhaul the mechanical brakes.
"My dad bought four new tires," Blaufarb says. "He was into safety stuff." Blaufarb went off to college, after which life got in the way. In the summer of 1977 he rented a trailer and hauled his Buick to a West Virginia farm his father owned.
His grandfather had long ago discarded the entire top, so Blaufarb had new oak bows fabricated, along with the chrome-plated top irons.
By 1979, the engine, with the help of a rebuilt Marvel updraft carburetor, was once more smoothly producing 63 horsepower. The Buick was then reduced to a pile of parts preparatory to restoration. Soon the rolling chassis looked like new with the engine and transmission in place. In the autumn of 1991, the Buick was hauled to a body shop for last-minute work on the scarred fenders and painting.

The body color is Talena brown and the fenders are black. The five-line pinstripe starts with a stripe of gold and a stripe of vermillion on either side, concluding with stripes of trailgreen on the outer edges.
The 12-spoke wooden wheels are made of second-growth hickory, Blaufarb reports. Eight pieces of walnut make up the rim of the steering wheel. The four spokes of the wheel, he says, are aluminum. Around the horn button at the hub of the wheel are three levers, the bottom one controlling the lights, the left lever the spark advance and the right one the hand throttle.
On the dashboard are the wiper control, choke and carburetor heat control. In the center is the speedometer calibrated to 80 mph. "It will go 60," Blaufarb affirms. The single-action hydraulic Lovejoy shock absorbers help make the ride pleasant.
Of the 235,008 Buicks built in 1928, only 3,134 were the standard Model 25 Sport Touring car. Each car had a base price of $1,225.
"The top went on last," Blaufarb says, "in 2000." If Blaufarb's Buick were equipped with optional bumpers it would be a bit more than 14 feet long. As it is, the length is slightly less than 14 feet. Regardless, the entire rig rides on a 115-inch wheelbase with a 9.25-inch ground clearance.
"He was a Buick guy," Blaufarb says of his grandfather. Thinking back to those long ago summers in Pennsylvania, he says, "When we open the garage door I can still see light reflect off the flat glass and smell the gasoline and leather."
For your car to become the subject of the Classic Classics column, send a photo (frontal 3/4 view) plus brief details and phone number to: Vern Parker, 2221 Abbotsford Drive, Vienna, VA 22181. Only photos of good quality will be considered.

February 14, 2006 10:58 AM




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |