Recykling czyli odzysk

Wyjazd poranny i krótko po godzinie 8-mej dotarłam z suńką do lecznicy w Katowicach.


nic zaskakującego na ulicach stolicy Śląska. Harmider miejski i tyle.

Buldożek francuski, owczarek niemiecki, pinczerek miniaturowy, retriewer, bolończyk, spaniel, szczenię wilczurowate i 5 kotów czekały zatrwożone wraz z moją tunigowaną szarą myszeczką. O królikach, chomikach, papugach personel lecznicy przeprowadzał kilkakrotnie rozmowy telefoniczne. Przy wyjściu zostawiłam (...) złotych a mimo tego wyszłam o dziwo bardzo zadowolona. Psinka popłakała się tam żałośnie w czasie badania ale nie nastąpi nic operacyjnego na razie (trepanacja? brrr...). Zalecona kuracja i leki przewidziane są na 6 tygodni. Jeśli stan się nie pogorszy, z doktorem zobaczymy się dopiero po tym czasie. Odzyskałam nadzieję na odzyskanie zdrowia pieskiego zdrowia. Pomogły mi w tym pozytywne myśli wspierających czytelniczek bloga zapewne. Dziękuję! :-) Dodaję, że po ostatniej wieczorowej interwencji weterynaryjno-pediatrycznej ex-sierotka schroniskowa czuje się lepiej – obszczekała dziś Dianę z sąsiedztwa! Moja zaprzyjaźniona lekarka-pediatra, Iwonka Popowicz, uznała, iż jest tak samo dobrym weterynarzem jak i pediatrą i w przyszłości będzie pogłębiać swą wiedzę weterynaryjną na zasadach praktyki wolontaryjnej w wybranej przez siebie lecznicy. Oczekuje propozycji.

Przewodniczący RM, Piotr Szczęsny, wezwał mnie na dywanik!. Jednak zamiast rugania czy też dyscyplinowania w inny sposób zaprosił do wspólnego z nim złożenia życzeń burmistrzowi. Jako przedstawicielka odłamu kobiecego RM pomimo nieodpowiedniego do okazji stroju (nie założyłam krawata!) postanowiłam spisać się na 102.


przygotowany kwieciście do wystąpienia urodzinowego ale jeszcze zapracowany przewodniczący w miejscu pracy

Życzenia składał najpierw Przewodniczący, później ja a dalej koledzy radni. Jako że z ich ust padały standardowe sformułowania, nie zacytuję tychże ale powiem o swoich życzeniach. Otóż urodzinowo życzyłam Panu Burmistrzowi Arkadiuszowi Czechowi dobrego zdrowia fizycznego, psychicznego i duchowego. I poszerzyłam: dzięki temu współpracująca z burmistrzem rada miejska też będzie zdrowa fizycznie, psychicznie i duchowo. I dalej wyjaśniałam: mieszkańcy TG mogą być pewni, że w takim samym potrójnym zdrowiu się znajdą i przeleją część niego znowu na burmistrza. Recykling, no nie?


Dzisiaj nie tylko urodziny ale i pierwsza rocznica piastowania najwyższego w samorządzie gminnym urzędu – stąd tort uroczysty - „jedyneczka”!


ołtarzyk” z nagrodami w gabinecie burmistrza a wśród nich ostatnia niezwykle ważna – czytajcie napis!!! TG na topie i w Europie!!!

Proza życia przywołała nas wszystkich do pracy – posiedzenia komisji RM przed środową sesją RM wymagają obecności radnych, dlatego powróciliśmy na salę posiedzeń.


grupa mieszkańców ujednoliconej płci (gdzie kobiety?) konsoliduje się w konstruktywnej rozmowie z konkretyzującym niejasności przewodniczącym.

 icon_neutral 




Meeting, miting, mityng, myting, mytyng

II Europejski Mityng Literacki dzisiaj zostanie zakończony. Pierwszego dnia nie zaliczyłam, bo praca i pies, z drugiego złapałam tylko Tarninę – bo pies i praca. Dzisiaj też tylko częściowo połknę „Łuskę Czarnego Pstrąga” bo pies i ...?

Nie udało mi się wczoraj nagrać wiersza pana Musika z Bibieli, co próbowałam uczynić podczas występu Tarniny – tarninowcy zagłuszyli go skutecznie. Dzisiaj jego i innych poetów - tarnogórskich i WĘGIERSKICH (1 poetka) oceniała publiczność i formalne jury w Galerii Inny Śląsk.


Czy przewodniczący jury małym spłaszczonym szkiełkiem zamierza zagrzać pozostałych jurorów do pracy? Nie uda się na pewno – nie ta pojemność.


gość z Węgier, pani Erika – po lewej - wczorajszego wieczoru śpiewała i tańczyła z Grzegorzem Swobodą melodię polsko-węgierską. Dzisiaj swój wiersz zaprezentuje osobiście oraz przy wsparciu tłumaczki. Teraz uśmiecha się, bo uśmiechu jej nie brakuje ani przez chwilę. Zauważyłam pani pogodne usposobienie, pani Eriko! Pozdrawiam!


otwarty na przyjęcie poezji i sponsorów Andrzej Kanclerz na otwarciu konkursu otwarcie potwierdził, że czarne pstrągi w sztolni żyją – dzierżył fotkę w prawej dłoni. Nagrodą dla autora najlepszego wiersza jest demonstrowana przez niego
zmodyfikowana łuska-gigant uzyskana po manipulacjach genetycznych na jednym z pstrągów.


grupa poetów tarnogórskich oczekuje na werdykt fachowo ukrywszy tremę.


 mój ulubiony model blogowy kulturalnie pozuje do zdjęcia na artystycznym tle


oprócz butów, krawatów, torebek trafiają do mojego bloga dredy, już drugie w tym tygodniu!. Te są dziewczęce – nie spytałam o imię. Przykro ale pozdrawiam!




Psina i Tarnina

 
„Ratunku dla mojej suczki!" - wołam od pół roku. W czerwcu zaczął się dla niej zasmarkany żywot i utopić się ona może w morzu niemożebnych smarków, które gnębią ją zgłębnie.

Badania krwi, zdjęcia, USG, EKG, antybiotyki, krople, inhalacje, wygrzewania, wycieranie noska, mokre ręczniki w pokoju. Dochtory, jak jo mom do wos godać? Kaj wy som, kaj żeście się pokryli? Czyście gusi, czy ślepi? Ryma i kucanie u psa to taki wielgi problym? Dyć łona bez te smarkanie niy śpi, łudusić sie mo prawie, łogonym niy medro, niy szczeko, smutno jezd a łoczami pomocy woło. Dyć pomóżcie psowi!
............................................................................................................................
Kto potrafi lepiej ode mnie wypoczywać, ten wypije na mój koszt zimowe ciepłe piwko z przyprawami – w moim towarzystwie jeśli zechce. Oczywiście gdy uznam wyższość innej formy wypoczynku nad moją. Oto moja wersja:
1. przywitanie dnia - punkt g. 6. i obróbka własna oraz zwierzęcia – oba stworzenia niewyspane, dalej outlook itd. czyli co mi ślina na klawisze przyniesie
2. g. 8:15 – teraz shopping i krótko - praca
3. konferencja w CKU i niespodziewane szkolenie tamże – od g. 12-tej
4. obiad we własnej kuchni nareszcie – kasza gryczana i maślanka – ambrozja i nektar dla użytkowniczki take-away-ów, restauracji, lokali gastronomicznych
5. g. 16 – godzinna cooperation w zakresie sąsiedzkiej pomocy
6. prasowanie, sprzątanie, rozmowy telefoniczne – czyli relaksująca rutyna weekendowa
7. uwiedzenie i uwiezienie męża sąsiadki na występ Tarniny do Kurnej Chaty, gdzie NIE przeważały tumult wyuzdania, kłębienie się lubieżności, rozpasany sex w tekstach, na ustach, w uszach, w rozszerzonych źrenicach wykonawców i publiczności – prawie cytat z Jacka Swobody :-)


na młodość są zawsze amatorzy – 4 foto-aparaty i mój 5-ty

8. come back i po drodze zwrot męża i ojca rodzinie w stanie nienaruszonym a co najwyżej otumanionym na dwie minuty przed g. 22-gą – obowiązkowość to moja zaleta.
9. Czynności wieczorne rutynowe. Jak w jakiejś piosence: „the same procedure every day”
10. Wejście do łóżka z obawą o spokój nocny (cierpiąca suńka!) nastąpi, kiedy skończę, co trzeba z psem i sobą. Good night.

Podkreślam, że po punktach 1,3,4,5,6,9, odbyło się PPiGP tj. Pocieszające Pieszczenie i Głaskanie Psa.

 PS. Dziś minął 2-gi dzień 2-giego Europejskiego Mityngu Literackiego stąd zastosowałam elementy europejskiego języka.


 icon_eek




Stanowczo...

 
... przeciwna jestem wszelkiemu rozdawnictwu ekwiwalentów, przydziałów, deputatów, odznaczeń, nagród, honorów, zaszczytów, premii, bez umiaru, rozsądku, ograniczeń, zasług itp. Ile osób zostało dotychczas wyróżnionych tytułem Honorowego Obywatela Miasta Tarnowskie Góry? Czy zechcieliby stanąć obok siebie w jednym szeregu?  

Ranek czwartkowy był pogodny i spokojny a po nim już tylko kołowrót wydarzeń.
Moja chora psinka nie ma ochoty na spacery, bardzo przygnębia ją choroba. Przysiaduje, smuci, kurczy się coraz bardziej.

Czwartkowe wieczorne posiedzenie członków (i jednej członkini) klubu radnych obciążone było tematami bieżącymi. Po zakończeniu liczyłam na zdublowanie go nieformalne w pobliskiej knajpce z retuszem  wprowadzającym zamiast plastikowego kubka wody mały kufelek piwa. Niestety koledzy zignorowali moją jednak bądź co bądź nieswoistą damską potrzebę porzuciwszy mnie na pastwę mroków rynku otwartego.

W rzeczy samej mogłam paść pastwą potwora ryczącego i błyskającego ślepiami świateł. Wypluwał litry a może hektolitry wody z nadętego brzuszyska i być może tylko zachowany przeze mnie bezpieczny dystans zapobiegł wciągnięciu mnie do jego wnętrza.  Orurowany  Mobby Dick na kołach zaległ na rynku pomyliwszy go zapewne z głębiami oceanicznymi. Zdarza się to dość często wielorybom ogłupionym cywilizacyjnym polami magnetycznymi, które ogłupiający wpływ mają też na ludzi.

Na wczorajszy piątkowy wieczór zaplanowałam odwiedzenie Klubu 22, zamiast tego – prawie nocna wizyta w pustej lecznicy weterynaryjnej w Zbrosławicach. Serdeczni lekarze weterynarii po godzinach pracy przyjęli kosmatą duszącą się pacjentkę. Przy asyście dobrowolnej lekarza pediatrii wykonane zostały czynności medyczno-magiczne mające wyrwać suczkę z zaklętego koła choroby. Już kolejna noc była nieprzespana a następne ustawiają się w kolejce. Sobota i niedziela, ciężkie dni weekendu są przed nami, zanim dotrzemy na konsultację do lecznicy w Katowicach.

 icon_cry




Dzień męski, dzień życzliwości

 
RE... WE... LA... CJA ..! Dwóch hiperowo-hitowych mężczyzn dopadłam na ulicy zupełnie przypadkowo – mało nie wyrwałam klamki w drzwiach samochodu usiłując się na ich widok z auta wydostać. Zezwolili na wykonanie spontanicznych i naturalnych fotek!icon_idea

Jednego mijałam wcześniej kilkakrotnie na mojej porannej drodze do pracy. Jeździł rowerem niosąc na plecach obfitość metrowej długości „skonfabulowanych” dredów. W ruchu ulicznym nie udało mi się wówczas zrobić mu zdjęcia. Dzisiaj MDŻ (Międzynarodowy Dzień Życzliwosci ) obszedł się ze mną życzliwie – mam czego chciałam, szczęściara ze mnie, choć tylko tymczasowa.

Drugi to mój eks-uczeń, his nickname was Mathew, zapamiętany dzięki szczeremu uśmiechowi, z klasy dowcipkowiczów ale i honorowych młodych mężczyzn. Wiersze o nauczycielach były jego autorstwa, nie zaginęły, odszukam je – świetna pamiątka. Teraz rozwiązuje on zadania budowlane nowo powstającej knajpki tarnogórskiej „hard-core-owej” podobno; zadania rodzinne to zajęcie na popołudnia i wieczory. Maciek, Gabriel, Sebastian, Andrzej, Artur itd. trzymali sztamę w grupie czasem dokuczając sobie nawzajem. Na wystrzałowej studniówce z niektórymi tańczyłam rock-and-rolla, teraz niektórzy rozpoznają mnie na ulicy, w sklepie, knajpce. Pozdrawiam was!


 icon_cool




Dzień jak co dzień

 
... a jednak będzie inny, lepszy.
Otworzyłam się na przyjęcie życzliwości i otrzymam ją z pewnością. Przekażę jej nadmiar we wszystkie strony, w tę i we w tę, gdzie popadnie, bezinteresownie. Mocnym rzutem, łagodną falą, przyjaznym powiewem, na wiele sposobów życzliwość dotrze do mnie i do innych  przyjaznych ludzi napełniając nas pozytywnymi emocjami. Dzisiaj za sprawą prostego zaklęcia można wypuścić z baloników ludzkich nadymające je gniew, pychę, pazerność. Trzeba tylko powiedzieć: „Pozdrawiam cię, Pozdrawiam was”.

Pozdrawiajmy się i bądźmy życzliwi dziś i przez następne dni 365, bo dzisiaj jest MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ ŻYCZLIWOŚCI.   


Zdjęcie październikowe - życzliwość oczekiwana
 icon_lol




Lubię niedzielę 2 – Pod Renesansowym Stropem

 
Wokalistka, śpiewaczka, kobiecość odkryta czyli Joanna Ciupa. Aplikacje na jej gorsecie,ozdoby na drapowanej sukni z tafty, paznokcie także miały kolor czerwonego wina. Jej sylwetka...! Wyprostowana, proporcjonalnie wybujała kształtami Giny Lollobrigidy (kto pamięta południowoeuropejską gwiazdę filmową?), włosy czarne, błyszczące tak jak i oczy głębokie, morelowa karnacja... dość powiedzieć, że warto tę urodę zobaczyć. A mezzosopran warto usłyszeć.

Ciepły męski baryton pana Krzysztofa Iwaszkiewicza pozwolił się rozmarzyć słuchaczom (słuchaczkom bardziej) także gdy śpiewał hity Franka Sinatry i Luisa Armstronga. Spokojne gesty dodawały powagi jego młodej postaci.

Wspomnę jeszcze raz panią Joannę, której głos rwał serca ku gorącym uczuciom, krajom dalekim i krainie melodii.

Akompaniatorka pani Halina Mansarlińska w swej stonowanej kreacji emanowała pogodą ducha znad „e-fortepianu” rozsiewając relaksujące uśmiechy. Swą obecnością ledwo zauważalną a niezbędną niezawodnie wspierała wykonawców.

Nie da się inaczej określić prowadzącego koncert pana Jacka Woleńskiego tylko jako: osobowość, gentleman, zawodowiec, uwodziciel(!) muzyczny, niezawodny elegant. Znak szczególny – najwyższej klasy lakierki bez skazy .

Poniedziałek nie jest straszny po miłej niedzieli.




strona :  1 |  2 |  3 |  4 |  5 |  6 |  7 |  8 |  9 |  10 |  11 |  12 |  13 |  14 |  15 |  16 |  17 |  18 |  19 |  20 |  21 |  22 |  23 |  24 |  25 |  26 |  27 |  28 |  29 |  30 |  31 |  32 |  33 |  34 |  35 |  36 |  37 |  38 |  39 |  40 |  41 |  42 |  43 |  44 |  45 |  46 |  47 |  48 |  49 |  50 |  51 |  52 |  53 |  54 |  55 |  56 |  57 |  58 |  59 |  60 |  61 |  62 |  63 |  64 |  65 |  66 |  67 |  68 |  69 |  70 |  71 |  72 |  73 |  74 |  75 |  76 |  77 |  78 |  79 |  80 |  81 |  82 |  83 |  84 |  85 |  86 |  87 |  88 |  89 |  90 |  91 |  92 |  93 |  94 |  95 |  96 |  97 |  98 |  99 |  100 |  101 |  102 |  103 |  104 |  105 |  106 |  107 |  108 |  109 |  110 |  111 |  112 |  113 |  114 |  115 |  116 |  117 |  118 |  119 |  120 |  121 |  122 |  123 |  124 |  125 |  126 |  127 |  128 |  129 |  130 |  131 |  132 |  133 |  134 |  135 |  136 |  137 |  138 |  139 |  140 |  141 |  142 |  143 |  144 |  145 |  146 |  147 |  148 |  149 |  150 |  151 |  152 |  153 |  154 |  155 |  156 |  157 |  158 |  159 |  160 |  161 |  162 |  163 |  164 |  165 |  166 |  167 |  168 |  169 |  170 |  171 |  172 |  173 |  174 |  175 |  176 |  177 |  178 |  179 |  180 |  181 |  182 |  183 |  184 |  185 |  186 |  187 |  188 |  189 |  190 |  191 |  192 |  193 |  194 |  195 |  196 |  197 |  198 |  199 |  200 |  201 |  202 |  203 |  204 |  205 |  206 |  207 |  208 |  209 |  210 |  211 |  212 |  213 |  214 |  215 |  216 |  217 |  218 |  219 |  220 |  221 |  222 |  223 |  224 |  225 |  226 |  227 |  228 |  229 |  230 |  231 |  232 |  233 |  234 |  235 |  236 |  237 |  238 |  239 |  240 |  241 |  242 |  243 |